Spis legend

Logo serwisu Biblia


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
















Legendy o świętych



Św. Amalia dziewica


Święta dziewica Amalia poznała, że Bóg dał jej powołanie do stanu bezżennego; śmiało więc i bez wahania oddalała wszystkich, którzy starali się o jej rękę, służyła Bogu i czciła Go w stanie bezżennym, a przy odejściu ze świata znalazła u Ojca niezmierzone szczęście i wieczną chwałę. O mądrej tej dziewicy mówi historya, co następuje:

Amalia pochodziła z możnego rodu szlacheckiego i przyszła na świat około r. 690 w zamku rodzinnym Roding we Flandryi. Gdy już wyszła z lat dziecięcych, zawitał za zrządzeniem Boskiem do domu jej rodziców św. Wilibrord, Biskup Utrechtski, i znalazł u nich gościnne przyjęcie. Ten nakłonił ojca, żeby uzdolnioną córeczkę oddał do słynnego zakładu wychowawczego w klasztorze Monasterskim celem dalszego jej kształcenia. W szkole Amalia uczyła się pilnie przepisanych przedmiotów, ręcznych robót kobiecych, muzyki i śpiewu; lecz największe czyniła postępy w zdobywaniu sobie wiedzy najpotrzebniejszej i najważniejszej; w poznawaniu trzech Osób Boskich: Ojca niebieskiego, którego była córką, Zbawiciela najłagodniejszego, którego siostrą była i Ducha Świętego, którego oblubienicą winna się była stać, w końcu w poznawaniu prawdziwej i wiecznej ojczyzny – Nieba, ku której zwróciła swą duszę. W wesołem kole spółuczennic pilnie strzeżona przez Bogu oddane nauczycielki, wyrosła Amalia na piękną dziewicę. W szlachetnych jej rysach twarzy i w całem jej zachowaniu się, wolnem od pychy rodowej i chęci podobania się, odbijała się chwytająca za serce słodycz i uprzejmość, a piękność jej ciała odzwierciedlała piękność jej duszy szlachetnej.

Razu pewnego przybył do klasztoru potężny książę Frankoński, Pipin z Heristalu i doznał odpowiedniego swej godności przyjęcia. Ku czci –dostojnego gościa śpiewały wychowanki klasztorne pieśni, a wśród nich wyróżniała się najwięcej Amalia. Pipinowi podobała się tak bardzo jej skromność, piękna jej postać i wykształcenie, że postanowił uczynić ją swoją synową, dając ją synowi Karolowi (Martelowi) za żonę.

Utwierdził się jeszcze w tym zamiarze, słysząc z ust przełożonej pochwały jej pilności, postępów, skromności i pobożności. Pipin objawił zaraz podziwianej Amalii swój zamiar i oświadczył, że spełnieniem jego pragnienia ucieszy go i uszczęśliwi syna. Amalia podziękowała serdecznie za zaszczytną propozycyę, lecz oświadczyła stanowczo: ,,Łaska Boża i serce moje skłaniają mnie do tego, bym żyła w stanie bezżennym i stała się oblubienicą Chrystusa.”

Jak się zdaje było dawniej znane to zdanie: ,,Pierwsza odmowa panny, dana starającemu się o jej rękę, jest połowicznem zgodzeniem się, a druga odmowa zupełnem zgodzeniem się na jego prośby.”

Syn Pipina, pragnący naocznie przekonać się o podziwianej piękności Amalii, udał się sam do owego klasztoru. Karol przybył ze świetnym orszakiem, a ujrzawszy dziewicę, zapłonął ku niej gorącą miłością i starał się podarkami, pochlebstwami i przyrzeczeniami, tak miłemi zwykle niewiastom, pozyskać ją dla siebie i otrzymać jej zezwolenie, lecz bez żadnego skutku. Amalia odmówiła grzecznie lecz stanowczo przyjęcia podarków i nie zgodziła się na jego propozycyę, oświadczając: „Łaska Boża i serce moje żądają, bym żyła w stanie bezżennym i została oblubienicą Chrystusową” i dodała: „Silna moja nadzieja osiągnięcia wkrótce korony wiekuistego szczęścia w Niebie skłania mnie do wyrzeczenia się wszystkich dóbr, zaszczytów i rozkoszy tego krótkiego, zmiennego życia ziemskiego.” Karol nie tracąc mimo to nadziei, ponawiał odwiedziny, lecz nadaremnie.

Ojciec Amalii – matka bowiem jej tymczasem umarła – cieszył się bardzo, że córkę jego pragnie pojąć za żonę syn sławnego księcia Pipina i radość tę wyraził jej wymownemi słowy; lecz był tak pobożnym i bogobojnym, że, usłyszawszy o silnem jej postanowieniu, nie chciał wywierać na nią żadnego nacisku i zostawił jej zupełną wolność w wyborze stanu, mówiąc do niej te wzruszające, piękne i prawdziwie ojcowskie słowa: „Córko moja droga, idź spokojnie za głosem Bożym i twego serca i przy wyborze twego stanu nie licz się wcale z moimi zamiarami; bo ja niedługo umrę, a nie chcę, byś mi ciszę grobową przerywała skargą, żem ja był przyczyną twych cierpień i twego nieszczęścia.” I rzeczywiście, zapalenie płuc, jakiego się nabawił, przecięło wkrótce pasmo dni jego krótkiego żywota.

Aby uniknąć dalszych natarczywych próśb Karola, chciała Amalia potajemnie udać się do innego klasztoru, by tam uzupełnić swe wykształcenie; lecz krewny, który został opiekunem tej sieroty jeszcze niepełnoletniej, przeszkodził temu jej zamiarowi i zabrał ją do swego domu. Lecz gdy po niejakim czasie zauważyła, że czyni przygotowania, by ją oddać Karolowi, uciekła z pomocą brata do pewnej miejscowości nad kanałem Brukselskim w Brabancyi. Tamże wiodła żywot bardzo skromny, chociaż posiadała w tych stronach znaczną majętność po swych rodzicach; cały czas poświęcała służbie Bożej, pielęgnowaniu biednych chorych i spełnianiu miłosiernych uczynków co do ciała i co do duszy. Często rozdawała wszystkie swe zapasy żywności i ubrań głodnym i biednym, a dobroć Boża w cudowny sposób nagradzała tę jej ofiarność. Zasłynęła z tego, że niezwykle zręcznie i mądrze umiała pozyskiwać sobie zaufanie młodych dziewcząt, by je potem przestrzegać przed niebezpieczeństwami świata i pokusami ciała i krwi, by je zachęcać do pobożnej modlitwy, częstego przystępowania do Sakramentów św. i do pracy na chwałę Bożą w pokorze i cierpliwości.

Stamtąd udała się Amalia – nie wiadomo kiedy i z jakiej przyczyny – do innej majętności swej: Materny, gdzie ku czci św. Marcina Biskupa zbudowała kościół dla ubogiej ludności tamecznej, gdzie założyła szkołę i starała się sama gorliwie i z poświęceniem o dobre wychowanie dzieci i o umoralnienie ludzi bardzo pod względem religijnym zaniedbanych. Po długoletniej, nadzwyczaj zbawiennej i owocnej pracy w tej miejscowości, będącej nieraz świadkiem cudów, jakie czyniła, udała się do innej majętności swej, by tamże w cichej samotności ostatnie dni życia poświęcić modlitwie i rozmyślaniu i przygotować się na śmierć. Uwolniwszy się jałmużnami, jakie dawała i pobożnemi fundacyami, jakie poczyniła, od dóbr ziemskich, podążyła radośnie, bogata w zasługi, do Nieba na gody z najwyższym królewiczem: Panem Jezusem w r. 772. Martyrologium (spis świętych Męczenników i Wyznawców) rzymskie przytacza jej imię w dniu 10 lipca. Święte jej szczątki przeniesiono później do miasta Cent. Na obrazach przedstawiają malarze św. Amalię jak następuje: w jednej ręce trzyma palmę, w drugiej otwartą książkę, ubrana jest w ubogi habit zakonnicy, poniżej stoi mężczyzna mający koronę na głowie, a berło dzierżący w prawicy. Pod jej stopami leży wielka ryba. W tyle po lewej stronie widać studzienkę a po prawej dzikie gęsi. Otwarta książka oznacza jej niezmordowane zamiłowanie w modlitwie i wielką jej mądrość, ubogi habit: zupełne jej wyrzeczenie się świata, a palma czystość dziewiczą. Górujące jej stanowisko ponad ukoronowanym mężczyzną przypomina odmowę stanowczą, jaką dała Karolowi Martelowi. Ryba zaś wielka przywodzi na pamięć następujące zdarzenie: Służąca jej zbierała razu pewnego nad brzegiem rzeki jakieś zioła. Nagle rzuciła się na nią wielka jakaś ryba, usiłując ją wciągnąć, w głębinę. Dziewczę drżące ze strachu wyrwało się szczęśliwie i pobiegło do Amalii, by opowiedzieć jej to zdarzenie. Amalia kazała jej zaraz wrócić do rzeki, wyciągnąć za skrzele rybę na brzeg, by ją mieć dla kilku chorych. Służąca uczyniła to potem bez obawy i w cudowny iście sposób. Studzienka zaś przypomina cudowne wysłuchanie modlitwy św. Amalii, która w pewnej okolicy zupełnie bezwodnej wyprosiła jej mieszkańcom to źródło. A w końcu dzikie gęsi przywodzą na pamięć dobrodziejstwo Amalii, która modlitwą swoją uwolniła okolicę całą, w której mieszkała, od wielkich szkód, jakie liczne gromady tych ptaków wyrządzały po polach. Oby wszystkie niewiasty i dziewczęta swoje także życie upodobnić chciały do życia tej świętej Dziewicy!


Legenda pochodzi z książki „Prawidła życia chrześcijańskiego dla każdego wieku i stanu”, ks. Otto Bitschnau, z rozdziału „Stan bezżenny (wolny): Znaki powołania do stanu bezżennego”


© 2000–2021 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies