Święta Hildegarda z Bingen, Robert Lentz


Mural przedstawiający Hildegardę z opactwa benedyktynów św. Hildegardy koło Bingen (zdjęcie Bob Sessions)


Pomnik Św. Hildegardy w Eibingen


Głowa z powyższej figury patronki przed klasztorem w Eibingen z profilu


Twarz z powyższej figury patronki przed klasztorem w Eibingen


Figura św. Hildegardy w muzeum świętej w Bingen


Mała Hildegarda przyprowadzona przez rodziców do klasztoru


Arkady w kościele klasztornym św. Hildegardy przedstawiają cykl fresków ze scenami z życia Hildegardy. Oddanie ośmioletniej Hildegardy pod opiekę św. Jutty


Arkady... Św. Hildegarda przenosi się do Rupertsbergu koło Bingen


Arkady... Św. Hildegarda rozmawia z cesarzem Barbarossą w Ingelheim


Arkady... Św. Hildegarda uzdrawia w Eibingen niewidomego chłopca


Arkady... Znak na niebie w chwili śmierci św. Hildegardy


Śpiewająca Hildegarda


Hildegarda podczas modlitwy


Św. Hildegarda przygotowuje leki


Ilustracja z manuskryptu przedstawiają¬ca Hildegardę jako uzdrowicielkę otoczoną polem energetycznym


Światło Ducha Świętego ujawnia oświecone ścieżki


Hildegarda von Bingen otrzymuje boskie natchnienie i przekazuje je swemu skrybie, mnichowi Vollmarowi, „Liber Scivias” z Kodeksu z Rupertsberg


Średniowieczna miniatura ukazująca Mistrzynię z Bingen dyktującą sekreta¬rzowi treść swoich objawień medialnych


Fragment bogato ilustrowanego dzieła „Scivas" („Poznaj ścieżki Pana”)


Człowiek jako mikrokosmos w otaczającym go makrokosmosie świata. Hildegarda znajduje się u dołu, po lewej stronie, „Liber Divinorum Operum”, 1165, kopia z XIII wieku


„Anielska mandala” – wizja hierarchii anielskiej wg św. Hildegardy, „Liber scivias”, XII wiek


Miasto Boga w historii zbawienia, „Liber Divinorum Operum” z Kodeksu z Rupertsberg


„Bestie te, odziane w cielesną pożądliwość (…) oznaczają pięć najokrutniejszych okresów doczesnego panowania królów. Miała ona ogniste oczy, uszy jakby ośle, nozdrza i usta jak nozdrza i usta lwa, które zgrzytały ze złości zębami”. Miniatura ze „Scivias”, ks. III, tom 2


Relikwiarz św. Hildegardy


Litterae ignotae – alfabet wymyślony przez św. Hildegardę

Logo serwisu Biblia


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
















święta Hildegarda z Bingen

(16.09.1098–17.09.1179)

17 września



Św. Hildegarda z Bingen urodziła się w 1098 r. w Bermersheim w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech. Była dzieckiem wysokiego urzędnika cesarskiego, Hildeberta von Hosenbach i Mechtyldy. Data dzienna jej urodzenia nie jest ustalona, jednak można ją sytuować między 1 maja a 17 września 1098 na podstawie jej dzieła „Scivias” („Poznaj ścieżki Pana”). Najczęściej przyjmuje się jako datę jej urodzenia 16 września 1098 r.

Jako dziesiąte dziecko, miała być przeznaczona do życia zakonnego („dziesięcina dla Boga”). Zresztą droga jej życia i tak zaprowadziłaby ją do klasztoru ze względu na jej duchowość. Jak pisze w swojej autobiografii, „…w trzecim roku ujrzałam światło tak wielkie, że drżała dusza moja”. Odtąd miewała wizje, które określała jako rodzaj wewnętrznego światła i w których regularnie komunikowała się z Bogiem. (Wprawdzie niektórzy twierdzą, że wizje św. Hildegardy to rezultat ciężkich migren, jednak sądzę, z jednej strony, że mówią tak tylko niedowiarkowie, a z drugiej, że rezultaty tych wizji są absolutnym zaprzeczeniem takiemu twierdzeniu).

W wieku ośmiu lat została oddana jako oblatka (oblat to osoba świecka podejmująca stałą służbę przy klasztorze i uprawniona do noszenia stroju zakonnego; w średniowieczu nazywano też tak dziecko przeznaczone przez rodziców do stanu zakonnego) do klasztoru benedyktyńskiego w Disibodenbergu, pod opiekę starszej tylko o osiem lat św. Jutty ze Sponheim. Od Jutty, która nauczyła ją wszystkiego, co sama umiała, Hildegarda otrzymała staranne wykształcenie; zdobyła ogromną i wszechstronną jak na owe czasy wiedzę. Jutta była też przewodniczką duchową swojej uczennicy. Tak pisze w swojej biografii o tym okresie: „Jednak w ósmym roku życia zostałam ofiarowana Bogu na życie duchowe (oblatki) i aż do piętnastego roku życia byłam kimś, kto widział wiele rzeczy i mówił jeszcze bardziej prostodusznie, tak że nawet ci, którzy słyszeli te rzeczy, zastanawiali się, skąd pochodzą i od kogo pochodzą”.

W 1112 r. Hildegarda razem z Juttą i jeszcze jedną mniszką zamieszkały w zupełnym odosobnieniu w inkluzorium – małej celi, którą Jutta zbudowała sobie blisko klasztoru benedyktynów na Górze świętego Disiboda (Disibodenberg) w pobliżu Kreuznach.

W wieku 15 lat Hildegarda złożyła śluby zakonne przed biskupem św. Ottonem z Bambergu.

Sława świątobliwego życia i wielkiego oddania Bogu św. Jutty zaczęła przyciągać do małej wspólnoty wiele dziewcząt i kobiet. Z biegiem czasu mała wspólnota zaczęła się rozrastać tak, że powstała tam mała wspólnota żeńska, która przekształciła się w żeńskie zgromadzenie benedyktyńskie. Jutta ustaliła dla swojego zgromadzenia surowe reguły – ścisła asceza, długie modlitwy i wiele nabożeństw każdego dnia.

Po śmierci Jutty w 1136 r. Hildegarda przejęła kierownictwo wspólnoty. Napotkała na sprzeciwy opata benedyktynów, który nie zgadzał się na surowe reguły narzucone przez Juttę. W wyniku tych sporów Hildegarda złagodziła zasady żywieniowe w swojej wspólnocie, zmniejszyła też ilość modlitw i nabożeństw. Kiedy jednak chciała założyć żeński klasztor benedyktyński, opat Kuno z Disibodenbergu sprzeciwił się.. Miał za złe mniszkom wielką popularność ich zgromadzenia. Ostatecznie rodzina Hildegardy w latach 1147–1150 wybudowała klasztor w Rupertsbergu koło Bingen nad Renem, do którego wprowadziła się wspólnota licząca w tym czasie 18 mniszek.

W 1165 r. powstał kolejny klasztor, filialny, w Eibingen koło Rüdesheim. Hildegarda prowadziła też hospicjum, w którym pomagała chorym i potrzebującym.

Przyjaźniła się z margrabiną Ryszardą von Stade, siostrą arcybiskupa Bremy, która służyła jej nie tylko pomocą w trudnych chwilach, ale także wspierała ją finansowo oraz pozwoliła korzystać z jej wpływów i koneksji.

Hildegarda często chorowała; z powodu niektórych chorób bywała przykuta do łóżka niezdolna do jakiegokolwiek wysiłku.

Według biografów była osobą bardzo skromną, odznaczała się ogromną łagodnością i promieniowała wielką wewnętrzną radością, ciepłem i charyzmą.

Przez wiele lat przez skromność i nieśmiałość nie mówiła nikomu o swoich wizjach. Zaczęła o nich mówić dopiero w wieku 42 lat. W 1141 r. podczas jednej ze swoich wizji otrzymała nakaz ich spisywania. Dlatego współpracując z proboszczem Volmarem z Disibodenbergu i swoją powierniczką, mniszką Ryszardą ze Stade, zaczęła spisywać swoje wizje oraz przemyślenia i całą swą wiedzę. Ponieważ nie miała opanowanej gramatyki łacińskiej, księgi spisywali jej skrybowie; ostatnim był Wibert z Gembloux. Jej główne dzieło „Scivias”, wyjątkowe, prawdziwa encyklopedia dwunastowiecznej wiedzy, poruszająca problemy teologiczne nierozstrzygnięte jeszcze przez Kościół, było pisane przez sześć lat. Księga ta zawiera 35 miniatur o treści teologicznej, artystycznie pomalowanych na jasne kolory, które służą pogłębieniu zrozumienia trudnego i głębokiego tekstu odnoszących się do dzieła stworzenia i historii zbawienia.

Całość pism św. Hildegardy z Bingen (1098–1179), tzw. „Wielki Kodeks z Rupertsbergu”, powstały ok. 1180 roku, znalazł się na wystawie w dawnym klasztorze cystersów w niemieckim miasteczku Ebertach. Zabytek ten przechowywany jest zwykle w Bibliotece Uniwersyteckiej w Wiesbaden. „Wielki Kodeks z Rupertsbergu”, nazywany jest też „kodeksem z łańcuchem”. Zawiera on 59 powiązanych ze sobą warstw, a całość jest chroniona dwoma przykrywami z drewna oprawionego w świńską skórę. Całość waży 15 kilogramów.

Swoje mistyczne przeżycia spisała w trzech księgach: wspomnianej już „Scivias” lub „Scivias Domini” („Usłysz Pana”; tytuł powstał z pełnego zdania: „Sci vias Domini” – „Poznaj drogi Pana”). Księga ta w 26 wizjach przedstawia bardzo szeroki światopogląd. Ukazane są w nich między innymi tajemnice Trójcy Świętej i Synagogi, wizje stworzenia świata, upadku Adama i Ewy, odkupienia, Mszy i przykazań oraz – najbardziej chyba znane – kosmicznego jaja, symbolu Boga i człowieka, przedstawiony jest słynny obraz przedstawiający porządek chórów anielskich w niebie, dwa ostatnie zilustrowane jako mandale. Druga, „Liber Vitae Meritorum” („Księga zasług życia”) to zainspirowany Apokalipsą św. Jana traktat o kosmicznej wizji walki dobra ze złem. „Liber Divinorum Operum” („Księga dzieł Bożych”), prezentuje obraz człowieka jako doskonałe odzwierciedlenie kosmosu i ukoronowanie dzieła stworzenia. To właśnie człowiek jest obrazem Boga, będącym obrazem struktury i funkcji makrokosmosu. To dlatego grzech jest naruszeniem wewnętrznej doskonałości człowieka przez sprzeciwienie się woli Stwórcy, który przyniósł śmierć nie tylko Adamowi, ale też wniósł cierpienie i umieranie w cały świat stworzony. Stwierdziła, że świat stworzyła miłość i miłość go uzdrowi. Opis ładu, bogactwa i doskonałości wszystkiego, co zostało stworzone, jest jednym wielkim hymnem ku czci Stwórcy i Odkupiciela. Ten wątek obecny jest w objawieniach Hildegardy od początku, ale w ostatnich księgach widać wyraźniej jego dominującą rolę.

Tak to sama przedstawia: „W samym centrum wszechświata umiejscowił Bóg człowieka, jako najważniejsze ze stworzeń. Swoją postawą jest on wprawdzie niewielki, ale siłą swojej duszy potężny. Jego głowa jest zwrócona do góry, a stopy oparte są pewnie na twardym podłożu. Ma on moc wprawiać w ruch tak to, co w dole, jak i to, co w górze. Ze względu na siłę swojego wnętrza jest w stanie zrealizować każde dzieło.”

Dzięki błogosławieństwu papieża posuwała się do zawoalowanej krytyki rozwiązłości kleru oraz postulowała większe uznanie dla roli kobiet w społeczeństwie. W podobnym tonie napisała sztukę moralną „Ordo Virtutum” („O sztuce cnoty”), do której sama skomponowała muzykę. Poza tym korespondowała z wieloma władzami duchowymi i świeckimi, nieraz też przekazując im swoje sugestie na temat dobrego życia. Między innymi cesarzowi Fryderykowi Barbarossie, którego oskarżyła o prowadzenie niewłaściwej polityki wobec Kościoła, to znaczy o próbę podporządkowania religii władzy cesarskiej. A ponieważ była kobietą niezwykle inteligentną, potrafiła to robić tak, aby poruszyć adresatów swoich listów. Zachowało się około 300 jej listów kierowanych m.in. do papieża, Bernarda z Clairvaux i cesarza Fryderyka Barbarossy. W tym duchu powstała jej sztuka teatralna „Ordo virtutum” („O sztuce cnoty”), najstarsza zachowana sztuka moralitetowa, do której skomponowała muzykę. Ogólnie jest autorką 77 pieśni religijnych: antyfon, hymnów, responsoriów, sekwencji. Słuchacze tej muzyki donoszą o cudownych uzdrowieniach duchowych, o odzyskaniu spokoju, o tym, że słuchając jej utworów odrywają się od świata i jego problemów, o tym, jak osiągają jedność z Bogiem... Pieśni zachowały się w dwóch rękopisach. Starszy, „Kodex 9”, przechowywany jest w klasztorze Villers, w dzisiejszym Dendermonde, a młodszy krótko po jej śmierci został umieszczony w miejskiej bibliotece w Wiesbaden.

Zręcznie wykorzystywała aurę mistycyzmu, która ją otaczała. Była też czczona jak prorok, do którego udawali się po radę i pociechę zwykli ludzie, a także wielcy i możni tego świata. Starając się uchodzić za „prostą i niewykształconą kobietę” przekazywała otoczeniu mądrość, którą napełnił ją sam Bóg, i przemawia przez nią jak przez proroków Jeremiasza i Ezechiela, których styl umiejętnie naśladowała. Zwolennicy Hildegardy rzeczywiście uważali ją za narzędzie w ręku Boga.

Dzięki wizjom i duchowym doświadczeniom Hildegarda poznawała wiele spraw, niedostępnych większości ludzi tamtych czasów w naturalny sposób. Olbrzymią wiedzę filozoficzną, teologiczną, wiedzę o budowie i działaniu wszechświata i człowieka, wiedzę przyrodniczą, dzięki której stworzyła swój własny system medyczny, niesłychanie skuteczny, udzielała porad rolnikom w zakresie uprawy gleby czy hodowli ryb. Do tego znała się na kolorach, komponowała niezwykłą muzykę. Swoją wiedzę i zdolności oratorskie potrafiła zastosować podczas negocjacji i mediacji oraz podczas odbywanych przez nią później podróży z kazaniami. Pozostawiła po sobie mistyczne traktaty filozoficzne czy też kompozycje muzyczne, prace poświęcone wytworzonemu przez siebie systemowi leczenia chorób i profilaktyki. Dziś wiele środowisk wraca do jej nauki: jej zalecenia dotyczące zdrowego życia znów są odkrywane i wiele osób stosuje je w praktyce. Całość wiedzy na temat farmakologii i medycyny naturalnej zawarła w dziełach „Liber Subtilitatum Diversarum Naturarum Creaturarum” („Księga o wewnętrznej istocie różnych stworzeń i roślin”), „Liber Compositae Medicinae sive Causae et curae” („Przyczyny chorób i leczenie”) oraz „Liber Simplicis Medicinae sive Physica” („Uzdrawiające dzieło stworzenia. Naturalna siła oddziaływania rzeczy”).

Szczególnie interesujący jest sporządzony przez Hildegardę opis 35 wad, jakie występują u człowieka, oraz odpowiadających im 35 cnót. Pokazuje tam naturę każdego występku, po czym przedstawia cnotę, która jest z nim związana.

Pokazuje, że każda zgoda na grzech jest formą bałwochwalstwa samego siebie i własnych uczynków oraz zaprzeczeniem Boga: „Niektórzy ludzie uważają dzieło swoich rąk za Boga i nazywają je Bogiem. Ta myśl pochodzi od diabła i nadyma mężczyzn. Chcą mieć Boga, ponieważ nie mają boga”.

Oto te 35 wad i odpowiadające im cnoty:

  1.umiłowanie świataumiłowanie nieba
  2.swawoladyscyplina
  3.żądza uciechskromność
  4.brak miłosierdziawspółczucie/miłosierdzie
  5.tchórzostwoufność w Bogu
  6.gniewcierpliwość
  7.cynizmtęsknota za życiem
  8.żądza uciechpowściągliwość
  9.rozgoryczeniewspaniałomyślność
10.bezbożnośćpobożność
11.kłamstwoprawda
12.kłótliwośćustępliwość/pokój
13.melancholiauczucie niewymownego szczęścia
14.brak umiaruzachowanie umiaru
15.chłód duszyemanowanie charyzmą
16.pychapokora
17.zazdrośćmiłość bliźniego
18.żądza władzyuwielbienie dzieła stworzenia
19.nieposłuszeństwoposłuszeństwo
20.brak wiarywiara
21.rozpacznadzieja
22.rozpustaczystość
23.niesprawiedliwośćsprawiedliwość
24.apatiamęstwo
25.zapomnienie o Bogujedność z Bogiem
26.niestałośćstałość
27.troska o sprawy doczesnepragnienie nieba
28.zamknięcie się w sobienawrócenie
29.uzależnieniewolność od uzależnienia
30.dysharmoniastałość
31.brak szacunkugłęboki szacunek
32.labilnośćstabilność
33.magiauwielbienie Boga
34.skąpstwopoprzestawanie na małym
35.smutek świataradość życia

Jednym z najbardziej niezwykłych dzieł, niepoddających się do dziś interpretacji, było „Lingua ignota” („Nieznany język”) z własnym zapisem (Litterae ignotae). Niektórzy twierdzą, że jest to język, którym posługiwali się Adam i Ewa w raju.

Doniesienia o wszystkich przymiotach Hildegardy, o naukach i działalności, a przy tym umiejętność leczenia, przy której zdarzały się też cudowne uzdrowienia, przyniosły jej wielki rozgłos, a potem opinię świętości.

Sława jej niezwykłych zdolności i wizji, rozchodziła się po całych Niemczech. Opat klasztoru w Disibodendenbergu zawiadomił o tym arcybiskupa Moguncji, Henryka, a ten przekazał to papieżowi Eugeniuszowi III. W odpowiedzi papież przysłał do Disibodenbergu komisję, która miała potwierdzić autentyczność cudów oraz zgodność z nauką Kościoła duchowości mistyczki. Papież przeczytał też dostarczone mu fragmenty „Scivias” i ostatecznie, także dzięki wstawiennictwu św. Bernarda z Clairvaux, w 1147 r. dał Hildegardzie błogosławieństwo i zezwolenie na rozpowszechnianie swoich idei, wówczas też otrzymała nakaz spisywania wizji, który zresztą był tylko potwierdzeniem nakazu otrzymanego bezpośrednio od Boga w 1141 r. Tak o tym pisze na początku „Scivias”:

„I tak oto w czterdziestym trzecim roku mego doczesnego biegu, gdy z wielkim strachem i drżąc z napięcia doświadczyłam niebiańskiej wizji, ujrzałam bardzo wielką jasność, w której dał się słyszeć głos z niebios, mówiący do mnie te słowa:

»O człowiecze mizerny, pyle z pyłu, zgnilizno zepsucia, mów i spisz wszystko, co widzisz i słyszysz. Lecz ponieważ jesteś zbyt bojaźliwa do powiedzenia i zbyt prosta do przedstawienia i niewyuczona do spisania tego wszystkiego, mów i spisuj wizje te i to wszystko nie na miarę ust ludzkich ani wedle pojmowania myśli człowieczej i według woli ludzkiego zamysłu, lecz zgodnie z tym, co widzisz i słyszysz z góry, z niebios, z niezwykłości Boga i tak te rzeczy z wyjaśnieniem przedstawiaj, jak pilny uczeń, słuchając słów swego mistrza, przyjmuje je zgodnie z tokiem jego wypowiedzi, według jego woli, wskazówki i zalecenia. Tak zatem i ty, człowiecze, mów to, co widzisz i czego słuchasz, i spisuj nie wedle ciebie samej, ani żadnego innego człowieka, lecz zgodnie z wolą poznania, widzenia i przedstawienia wszystkiego w najgłębszych swoich tajemnicach«.

I drugi raz słyszałam głos z nieba tak do mnie mówiący:

»Opowiadaj cuda te i spisuj – tak oto pouczona – i mów«”.

W latach 1147–1150 Hildegarda zajęła się organizacją założonego przez siebie klasztoru.

W 1951 r. arcybiskup Moguncji, Heinrich, i jego brat w Bremie, Hartwig von Stade, zażądali opuszczenia klasztoru przez Ryszardę von Stade, przyjaciółkę, pomocniczkę i powierniczkę Hildegardy, która była siostrą arcybiskupa Bremy, a miała zostać ksienią opactwa Bassum. Mimo sprzeciwu Hildegardy, Ryszarda ostatecznie opuściła Rupertsberg.

Sława i kult otaczające Hildegardę sprawiły, że klasztor zyskiwał wiele bogactw, między innymi rozległe tereny wokół klasztoru. Sprawiło to, że zaczęto pomawiać mniszki o rozluźnienie dyscypliny i o luksusowe życie, szczególnie że do klasztoru przyjmowane były tylko kobiety z rodów szlacheckich. Sama Hildegarda jako szlachcianka stała na stanowisku, że do klasztoru założonego przez kogoś ze szlachty powinny być przyjmowani tylko ludzie z rodów szlacheckich. Jednak w założonym w Eibingen w 1165 r. klasztorze dopuszczała przyjmowanie nieszlachcianek.

W latach 1158–1170 mimo problemów zdrowotnych Hildegarda wyruszyła w tzw. podróże kaznodziejskie do Moguncji, Würzburga, Bambergu, Trewiru, Metz, Bonn i Kolonii, podczas których była zapraszana na wykłady i wizytacje w klasztorach, głosiła w nich nawrócenie do Boga. Podróże te okazały się jej wielkim sukcesem w przyciąganiu ludzi do Boga. Była jedyną kobietą w średniowieczu nauczającą publicznie.

W tym okresie życia, w wieku 77 lat, zapisała o swoich wizjach: „Od czasów dzieciństwa, zanim jeszcze kości, nerwy i żyły moje stwardniały, aż po czas obecny, gdy liczę ponad siedemdziesiąt lat, miewam ciągle tę wizję. Zgodnie z upodobaniem Boga, dusza moja bądź to wzbija się wysoko w niebo i przebywa na rozmaitych obszarach przestworzy, bądź też przechadza się pośród przeróżnych ludów, mimo iż zamieszkują krainy odległe i okolice nie znane. [...] Rzeczy tych nie słyszą uszy moje, nie doświadczają ich uczucia moje, ani też pięć moich zmysłów. [...] Postrzega je tylko dusza moja, a oczy pozostają otwarte, gdyż nigdy nie doznaję omdlenia w chwili ekstazy [...] Widzę to wszystko po przebudzeniu, widzę w dzień i w noc. [...] Światłość, którą widzę, nie znajduje się w jednym miejscu, jest też nieskończenie bardziej błyszcząca niż obłok, który spowija słońce. [...] Dla mnie światłość ta jest cieniem światła żywego. Jak słońce, księżyc i gwiazdy odbijają się w wodzie, tak samo pisma, rozmowy, cnoty i inne dzieła człowieka jaśnieją dla mnie w tym świetle. Długo zachowuję pamięć o tym, co widziałam lub czego dowiedziałam się podczas mojej wizji. Podobnie też pamiętam jak długo trwała ona; jednocześnie widzę, słyszę i rozumiem, momentalnie też zapamiętuję to wszystko. Nie wiem tylko tego, czego nie spostrzegam w tym świetle.”

Św. Hildegarda z Bingen żyła przed dziewięcioma wiekami, a postać tej wizjonerki, mistyczki, teologa i filozofa, lekarza, zielarki i kompozytorki wymyka się wszelkim klasyfikacjom, Jednak zarówno jej postać, jak i wiedza są do dziś żywe, a jej duchowość nadal podziwiana. Chociaż nie zawsze tak było. Za życia była dla wielu autorytetem. Po śmierci wprawdzie kult jej trwa nieprzerwanie, jednak największe autorytety w historii Kościoła nie wspominają jej, nie korzystają z jej dorobku – a jest olbrzymi – a zakony żebracze w średniowiecznej Europie atakowały ją za jej poglądy. Byli tacy, którzy jej dzieła nazywali „bredniami pewnej mniszki”.

Postać jej została przywrócona pamięci ogółu wiernych, kiedy w 1640 r. Franciszek Cezary wydał przekład „Żywotu św. Hildegardy”, którego autorem był ks. Wojciech Dziedzic. W XX wieku Hildegarda zyskała jeszcze większą popularność, kiedy zarówno ona, jak i jej dzieła stały się przedmiotem wielu analiz naukowych. I, jak to często bywa, jej dorobek zaczął być przetwarzany na własne potrzeby przez pseudonaukowców, przez ruchy i grupy parareligijne i wielu ludzi próbujących zbić kapitał na jej dorobku. Ilość publikacji, z których większość zniekształcała poglądy zakonnicy, była tak duża, że jeden z badaczy jej życia, K. Flash, w artykule z 1998 r. napisał: „Hände weg von Hildegard!” („Ręce precz od Hildegardy!”). W końcu tym, co się najbardziej liczy, jest duchowość Hildegardy i jej wkład w – jednak – życie Kościoła, a nie tylko lokalnej społeczności; nie można tak wielkiego dorobku spłycać do samej tylko muzyki, zielarstwa, medycyny czy książek kucharskich.

W Polsce znane są liczne książki, opracowane w formie poradników na podstawie jej pism, np. „Medycyna dla kobiet”, „Przyrodolecznictwo”, „Program zdrowia Hildegardy z Bingen”, „Zioła z apteki św. Hildegardy” czy „Kuchnia św. Hildegardy” oraz bioprodukty oparte na recepturach świętej z Bingen.

Św. Hildegarda zmarła 17 września 1179 r. w opinii świętości. Podobno w dniu jej śmierci, około czwartej nad ranem, w okolicach Bingen ukazały się na niebie dwie promienne tęcze, które w najwyższym punkcie przecinały się tworząc duży jasny krzyż wpisany w okrąg. Powiększał się on sięgając wreszcie ramionami aż po horyzont. Utrzymywał się długo w powietrzu, potem zaczął stopniowo maleć, aż stał się punktem, który zawisł po wschodniej stronie nieba. Świadkowie twierdzili, że zawisł dokładnie nad klasztorem, w którym właśnie umierała Hildegarda.

Następnej nocy po śmierci Hildegardy mniszki z klasztoru w Rupertsbergu zostały obudzone jej śpiewem i zobaczyły ją, jak idzie krużgankiem, śpiewając jeden z najpiękniejszych skomponowanych przez siebie utworów, sekwencję „O virga ac diadema”.

Została pochowana w kościele parafialnym w Einbingen, którego jest patronką.

W 1227 r. z polecenia papieża Grzegorza IX rozpoczął się proces kanonizacyjny, ale został przerwany i nigdy go nie ukończono. Papież Grzegorz XI w wieku XIII i Innocenty VI w XIV wieku podejmowali starania o wznowienie procesu, ale z powodu braku odpowiedniej dokumentacji proces ciągle przerywano. Jednak w XIV wieku umieszczono ją w martyrologium jako świętą, a papież Jan XXII (również XIV wiek) udzielił odpustu wiernym, którzy świętowali rocznicę śmierci Hildegardy w Rupertsbergu. Papież Pius XII (1939–1958) zezwolił jednak na jej kult uznając, że była wyjątkowo mądrą kobietą, której porady i spostrzeżenia dotyczące zdrowia i życia będą zawsze aktualne. Udzielił odpustu wiernym świętującym rocznicę śmierci i zezwolił na ograniczony kult świętej w diecezji mogunckiej.

10 maja 2013 roku Benedykt XVI rozszerzył na cały Kościół kult liturgiczny św. Hildegardy z Bingen, którą uważa za jedną ze swoich mistrzyń duchowych, a 7 października tegoż roku włączył ją – jako czwartą kobietę – do grona 35 Doktorów Kościoła. Podstawą uznania Hildegardy za Doktora Kościoła są przede wszystkim teksty dotyczące teologii.

Hildegarda została patronką esperanto, językoznawców i naukowców.

Imię Hildegarda pochodzi od germańskich słów hild – „walka” i garden – „bronić”.

Św. Hildegarda miewała też wizje prorocze, o których pisała w swoich księgach. Oto jedna z nich:

Św. Hildegarda z Bingen. Początek księgi „Scivias” spisanej przez prostego człowieka


Objawienie prawdziwych wizji płynących od Boga

I tak oto w czterdziestym trzecim roku mego doczesnego biegu, gdy z wielkim strachem i drżąc z napięcia doświadczyłam niebiańskiej wizji, ujrzałam bardzo wielką jasność, w której dał się słyszeć głos z niebios, mówiący do mnie te słowa:

„O człowiecze mizerny, pyle z pyłu, zgnilizno zepsucia, mów i spisz wszystko, co widzisz i słyszysz. Lecz ponieważ jesteś zbyt bojaźliwa do powiedzenia i zbyt prosta do przedstawienia i niewyuczona do spisania tego wszystkiego, mów i spisuj wizje te i to wszystko nie na miarę ust ludzkich ani wedle pojmowania myśli człowieczej i według woli ludzkiego zamysłu, lecz zgodnie z tym, co widzisz i słyszysz z góry, z niebios, z niezwykłości Boga i – tak te rzeczy z wyjaśnieniem przedstawiaj, jak pilny uczeń słuchając słów swego mistrza, przyjmuje je zgodnie z tokiem jego wypowiedzi, według jego woli, wskazówki i zalecenia. Tak zatem i ty, człowiecze, mów to, co widzisz i czego słuchasz, i spisuj nie wedle ciebie samej, ani żadnego innego człowieka, lecz zgodnie z wolą poznania, widzenia i przedstawienia wszystkiego w najgłębszych swoich tajemnicach”.

I drugi raz słyszałam głos z nieba tak do mnie mówiący:

„Opowiadaj cuda te i spisuj – tak oto pouczona – i mów”.

I stało się w roku 1141 od Wcielenia Jezusa Chrystusa Syna Bożego, że gdy miałam czterdzieści dwa lata i siedem miesięcy, rozwarły się niebiosa i ogniste światło o niezwykłym blasku na cały mój mózg się rozlało, i całe moje serce, i całą pierś moją niby ogień, ale nie parzący, lecz ogrzewający tak rozpaliło, jak słońce rozpala każdą rzecz, na którą kładzie swoje promienie. I nagle pojęłam znaczenie wykładu ksiąg, to znaczy Psałterza, Ewangelii i innych pism katolickich, tak Starego, jak i Nowego Testamentu. Nie umiałam jednak objaśnić słów w tekście, ani dzielić na sylaby, nie rozróżniałam także przypadków i czasów. Jak zaś od dzieciństwa – to znaczy od piątego roku życia aż do dzisiaj – tak też i dotąd w niezwykły sposób odczuwałam w sobie moc i poznanie tajemnych i godnych podziwu widzeń. Nie wyjawiłam tego jednak nikomu z ludzi – poza nielicznymi zakonnikami, pośród których żyłam – lecz przez cały ten czas, aż do teraz – gdy sam Bóg w swojej łasce zechciał, aby zostało objawione – wszystko tłumiłam w spokojnym milczeniu. Objawień zaś nie doświadczałam w urojeniu, ani we śnie, ani w gorączce, ani przez cielesne oczy i uszy ludzkie, ani nie otrzymałam ich w ukryciu, lecz jako rozważna i o zdrowym rozsądku – przez wewnętrzne oczy i uszy, w otwartych miejscach – zgodnie z wolą Boską. A jak się to działo, trudno pojąć cielesnemu człowiekowi.

Lecz skoro tylko minęłam kres dzieciństwa, i osiągnęłam wiek – o którym już wspomniałam – usłyszałam głos z nieba, tak mówiący:

„Jestem światłem żywym i rozjaśniam ciemności. Człowieka, którego wybrałem i którego przedziwnie – zgodnie z moją wolą – przez wielkie rzeczy podziw budzące wyniosłem, postawiłem poza granicą poznania dawnych ludzi, którzy widzieli we Mnie wiele tajemnic. Lecz pozostawiłem go na ziemi, aby się nie wynosił w tym wywyższeniu jego umysłu. Także i świat nie znalazł w nim ani uciechy, ani rozwiązłości, ani wyćwiczenia w rzeczach, które do świata należą, bo powstrzymałem go od uporczywego zuchwalstwa, pełnego bojaźni i trwożliwego wobec trudów. On sam bowiem poznał ból aż do rdzenia i krwi swego ciała, mając ścieśnioną duszę i czucie, i znosząc wielkie cierpienie ciała – tak, że nie pozostało w nim żadne zabezpieczenie – lecz we wszystkich sprawach swoich uznał siebie za winnego. Bo otoczyłem szańcami jego serce, by umysł jego nie unosił się pychą i pochwałą, lecz by tym bardziej we wszystkich tych sprawach miał bojaźń i ból zamiast uciechy i zuchwałości. Dlatego też z miłości do Mnie starał się poznać w swym sercu, gdzie znaleźć tego, który pobiegnie drogą zbawienia. I znalazł kogoś takiego i pokochał go, poznając, że jest to człowiek wierny i podobny do niego w tym jego dążeniu, które do Mnie zmierza. I, trzymając go blisko siebie i poszukując z nim we wszystkim spraw tyczących niebios, dążył do tego, aby zostały odsłonięte dotąd zakryte moje cuda. I człowiek nie wynosił się ponad tego, którego znalazł, lecz wstępując na drogę pokuty i dobrej woli, z tęsknotą zwrócił się ku niemu. Ty zaś, człowieku, który nie w zwodniczym niepokoju, lecz w czystej prostocie otrzymujesz wskazówki dla objawienia rzeczy ukrytych, pisz, co widzisz i słyszysz”.

Lecz ja, choć to słyszałam i widziałam, jednak z powodu powątpiewania i nieufności do siebie samej i z powodu rozmaitych wrogich słów, odmawiałam pisania nie przez zatwardziałość, lecz przez zobowiązanie do pokory, tak długo, że upadłam – karą Bożą zmożona – na łoże boleści. Tak, że wreszcie przygnieciona wieloma słabościami, nagięłam dłoń ku pisaniu, wspierana obecnością pewnej szlachetnej i obyczajnej dziewczyny i tego człowieka – o którym już wcześniej wspomniałam – że skrycie go szukałam i odnalazłam. Kiedy zaś pisałam, czując wielką głębię wykładu ksiąg – jak powiedziałam wcześniej – odzyskawszy siły i podnosząc się z choroby, z trudem w ciągu dziesięciu lat dzieło to doprowadziłam do końca.

Słowa te i wizje miały miejsce za dni urzędu Henryka arcybiskupa Moguncji i Konrada, króla rzymskiego i Kunona, opata na górze błogosławionego Dyzyboda, podczas pontyfikatu Eugeniusza.

A wypowiedziałam i spisałam te słowa nie na miarę pomysłu serca mego ani żadnego człowieka, lecz jak to w niebie widziałam, słyszałam i pojęłam przez wielkie i podziw budzące tajemnice Pana.

I drugi raz usłyszałam głos z nieba do mnie mówiący: „Tak zatem głoś i pisz”.


Jedenasta wizja z trzeciej księgi

Następnie spojrzałam w stronę Akwilonu. A tam właśnie stało pięć bestii, z których pierwsza była niczym pies ognisty, ale nie płonęła. Druga – jak brunatny lew, trzecia – jak jasny koń, czwarta – jak czarna świnia, wreszcie piąta – jak szary wilk. Wszystkie kierowały się na zachód. A tam, po zachodniej stronie, ukazało się tym bestiom coś, jakby szyja z pięcioma szczytami. Tak się ukazała, że od paszczy każdej z tych bestii rozciągał się jakby ogon do każdego szczytu szyi. Wszystkie ogony były czarne, wyjąwszy ten ogon, który wychodził z paszczy wilka. Ów wydawał się z jednej strony czarny, a z drugiej biały. I oto na wschodzie ujrzałam tego młodzieńca, którego wcześniej dostrzegłam, kiedy stał na narożniku. Narożnik ten łączy, jak napisano wcześniej, dwie części omówionego budynku, to znaczy część jasną i kamienną. Młodzieniec stał odziany w purpurową tunikę. I znowu ujrzałam go na narożniku, lecz teraz ukazała mi się jego postać od pępka w dół, lecz w taki sposób, że od pępka aż do miejsca, po którym rozpoznaje się mężczyznę, młodzieniec jaśniał niczym jutrzenka. W tym natomiast miejscu, leżąc w poprzek, znajdowało się coś jakby lira ze strunami. Natomiast od tego miejsca na odległość dwóch palców odmierzoną w dół, młodzieniec był zupełnie zakryty, a na taką samą odległość w górę, na całej powierzchni aż do stóp wydawał się jaśniejszy od mleka. Lecz również ta postać niewiasty, którą najpierw ujrzałam przed ołtarzem, to znaczy przed oczyma Boga, teraz ponownie została mi pokazana, jednak w ten sposób, że widziałam ją jedynie od pępka na brzuchu aż do dołu, natomiast od pępka aż do miejsca, po którym poznaje się niewiastę, miała różne pokryte łuskami plamy. Zaś w miejscu przyrodzenia niewiasty ukazała się ogromna i bardzo czarna głowa. Miała ona ogniste oczy, uszy jakby ośle, nozdrza i usta jak nozdrza i usta lwa, które zgrzytały ze złości zębami. Zęby były żelazne, przerażające i bardzo ostre. Od głowy aż do kolan postać ta była biała i czerwona w taki sposób, jakby została bardzo mocno pobita. Natomiast od kolan aż do dwóch części, które stykały się z resztą ciała i wydawały się białe, postać ta była krwistoczerwona. I oto ta właśnie ogromna głowa z tak wielkim łoskotem oderwała się od swojego miejsca, że od tego wstrząsnęły się wszystkie członki postaci niewiasty. Jednocześnie coś, jakby wielka bryła gnoju, przyłączyła się do tej głowy, wyniosła się ponad nią, jakby jakaś góra, i próbowała dotrzeć na wysokość niebios. I oto nagle jakby szybki cios błyskawicy uderzył w głowę z tak wielką siłą, że spadła z tej góry i swojego ducha oddała śmierci. Z tego powodu prędko powstała śmierdząca chmura, cała ogarnęła tę górę w taki sposób, że głowa została zatopiona w wielkim brudzie. Brud był tak wielki, iż stojący wokół ludzie wpadli w ogromne przerażenie, natomiast sama chmura nieco dłużej zabawiła obok góry. Kiedy ujrzeli to stojący obok ludzie, wstrząśnięci wcześniej strachem, mówili do siebie nawzajem: „Biada, biada! Cóż to takiego? Co to jest, jak wam się wydaje? Biada nam, nieszczęśni! Któż nam pomoże? Któż nas uwolni? Nie wiemy, w jaki sposób zostaliśmy oszukani. O Boże wszechmogący, zmiłuj się nad nami. Powróćmy, powróćmy zatem szybko do świadectwa Ewangelii Chrystusa, gdyż gorzko zostaliśmy oszukani. Biada, biada!” I oto ukazały się jasne stopy opisanej niewiasty. Stopy te jaśniały blaskiem większym niż słońce. I usłyszałam głos z nieba mówiący do mnie:


1. O pięciu okresach doczesnego panowania królów, które były bardzo okrutne.

Wszystko, co jest na ziemi, zmierza do swojego końca w taki sposób, że świat, ułomny w swej sile, chyli się ku upadkowi, ponieważ nękają go liczne zmartwienia i nieszczęścia. Oblubienica Mojego Syna, chociaż wiele wycierpiała z powodu znaków zapowiadających Syna Zatracenia, jak i od samego niszczyciela, oraz została w swoich synach umęczona, jednak zupełnie nie doznała uszczerbku, mimo tego, iż ciężko walczy przeciw nim. Natomiast na końcu czasów powstanie jako silniejsza i mocniejsza, a także piękniejsza i jaśniejsza, aby dzięki temu w sposób słodszy i pełny większej miłości mogła pójść w objęcia swojego umiłowanego. To właśnie oznacza wizja, której doświadczasz w tajemniczy sposób. Widzisz zatem po stronie Akwilonu, że stoi tam oto pięć bestii. Bestie te, odziane w cielesną pożądliwość, która nie jest pozbawiona skazy grzechu, oznaczają pięć najokrutniejszych okresów doczesnego panowania królów. Bestie te w szaleństwie rzucają się na siebie.


2. O ognistym psie i o tym, co on oznacza.

Pierwsza z tych postaci jest podobna do ognistego psa, który się nie spala. Oznacza to, że w tym czasie będą żyli ludzie obdarzeni zajadłą naturą, w swych własnych oczach będą się wydawali podobni do ognia, jednak nie będą płonęli w sprawiedliwości Bożej.


3. O brunatnym lwie i o tym, co on oznacza.

Druga z tych bestii jest jak brunatny lew. Ten zaś okres przyniesie ludzi żądnych walki, będą wzniecać wiele wojen, jednak prowadząc je, nie będą się kierowali prawością Boga. Oto bowiem w brunatnym kolorze, to znaczy w tym okresie, sprawowana władza zacznie się chylić ku upadkowi.


4. O jasnym koniu i o tym, co on oznacza.

Trzecia bestia to jasny koń. W tym bowiem czasie powstaną ludzie rozpustni w powodzi grzechów oraz w szybkości zaspokojonych żądz, którzy w tym pędzie przeskakują ponad dobrymi uczynkami. Z tego zaś powodu serce sprawujących władzę zostanie zmiażdżone w białej zagładzie, ponieważ wcześniej utraci czerwień męstwa.


5. O czarnej świni i o tym, co ona oznacza.

Czwarta jest jak czarna świnia. Ten czas przyniesie ludzi sprawujących władzę, którzy przeciw sobie samym stworzą wielki, czarny smutek, a także sami siebie zmieszają z błotem nieczystości. Oto ci właśnie ludzie wzgardzą Bożym prawem w wielu przeciwnych zachowaniach: cudzołóstwie i innych podobnych nieszczęściach. Oni także będą zamyślać wiele odstępstw skierowanych przeciw świętości Bożych nakazów.


6. O szarym wilku i o tym, co on oznacza.

Piąta jest jak szary wilk. W tym natomiast okresie pojawią się ludzie, którzy samych siebie będą wielce ograbiać, tak z władzy, jak i z innych zdobyczy. Oni w tym zmaganiu nie będą ani czarni, ani biali, lecz wydadzą się pełni szarości w swej przebiegłości, zrzucą również władców z tronu i podzielą ich królestwa. Wówczas bowiem nadejdzie czas porwania wielu dusz i błąd gorszy ponad wszystkie inne podniesie się z piekieł aż do nieba. Wówczas synowie światła spoczną pod tłocznią swego męczeństwa, nie zaprą się Syna Bożego, lecz odrzucą Syna Zatracenia. On zaś będzie się starał swymi sztukami spełnić swoją wolę.

Te zaś bestie skierowały się na zachód, gdyż owe czasy, pełne upadku, giną wraz z zachodzącym słońcem. Tak jak słońce powstaje i ginie, podobnie i ludzie – jeden rodzi się, a drugi umiera.


7. O wzgórzu, które ma pięć wierzchołków, oraz o pięciu ogonach bestii i o tym, co to oznacza.

Z tego również powodu tam, to znaczy na zachodzie, naprzeciw tych bestii, ukazuje się jakby wzgórze, które ma pięć wierzchołków. Oto w cielesnych żądzach, w samym środku przebiegu życia, ukazuje się siła o pięciu wierzchołkach. Ukazuje się w taki sposób, że od paszczy każdej z bestii wychodzi jeden ogon, który rozciąga się aż do wierzchołka góry. Tak się dzieje, ponieważ od początku tych czasów, w stronę każdej wysoko uniesionej mocy, wyciąga się jedna ciągła linia. Wszystkie ogony są czarne, wyjąwszy ten, który ciągnie się od pyska wilka – ten wydaje się w części czarny i w części biały. Oto bowiem te długie linie oznaczają różnorodne żądze, które walczą z ludźmi, gdyż ci związali się z gwałtowną grabieżą. Przedstawiają one wiele niesprawiedliwości w części czarnej liny, jednak począwszy od tej linii zaczynają się ci, którzy z wielkim blaskiem kroczą w stronę sprawiedliwości. Ci ludzie z pełnymi ognia cudami przeciwstawiają się Synowi Zatracenia, aby go pokonać. Zaświadczył o tym Mój sługa, Hiob, kiedy powiedział o człowieku sprawiedliwym, który postępuje szlachetnie.


8. Słowa Hioba odnoszące się do tego.

Niewinny powstanie przeciw hipokryzji. I sprawiedliwy utrzyma swą sprawiedliwą drogę, a rękom swoim doda siły. To porównanie ma następujące znaczenie:

Ten człowiek, który nie jest winny krwawego uczynku, to znaczy morderstwa, cudzołóstwa i podobnych niegodziwych uczynków, niczym żarząca się iskra podnosi się przeciwko temu, który zawsze kłamie w swych działaniach. W jaki sposób? Oto ten mówi o miodzie, a podaje truciznę, nazywa przyjacielem tego, kogo dusi niczym wroga. Taki człowiek wypowiada słodkie słowa, jednak w samym sobie pełen jest niegodziwości; z przyjacielem ciepło rozmawia, lecz zabija go w zasadzce. Jednak jest i taki człowiek, który ma bat i przepędza od siebie niegodne bydło, a na prawej drodze swego serca ma również jasne ścieżki, które prowadzą do błyszczącego słońca. On bowiem powstaje w Bogu jako jasna iskra i jasne słońce, niczym płonąca pochodnia. I tak oto otacza się najmocniejszymi i najczystszymi dziełami, przykłada do nich twardą zbroję i tnący miecz, przepędza od siebie grzechy i zjednuje sobie cnoty.


9. O tym, że Kościół jaśnieje z powodu swej doskonałości w ozdobie swej sprawiedliwości aż do czasów Antychrysta.

Z tego też powodu na wschodzie ujrzałaś tego młodzieńca. Widziałaś wcześniej, że stał na narożniku opisanej budowli – był odziany w purpurową szatę. I ponownie oto widzisz Go na tym narożniku. Dzieje się tak, ponieważ Syn Człowieczy, który powstał ze sprawiedliwości, połączył i poprowadził siłę umiejętności wyboru i ludzkiego działania. Wtedy również podniosła się dobroć Ojca, kiedy ten sam Syn Człowieczy, z woli Ojca, przelał swoją krew dla zbawienia świata. Zostało ci to wcześniej pokazane. Teraz zaś Syn zasiada na wysokości i ponownie ukazuje ci się, aby wzmocnić na nowo prawdę poprzez swe sekretne tajemnice. Ukazuje się jednak w taki sposób, że dostrzegasz Go od pępka w dół. Tak się dzieje, ponieważ dzięki sile swych członków, to znaczy swoich wybranych, a także dzięki Oblubienicy – Kościołowi, jest pełen siły, aż do chwili, kiedy ci sami członkowie osiągną doskonałość. Z tego względu dostrzegasz wiele rzeczy godnych podziwu i tajemnicy. Postać ta od pępka do miejsca, po którym rozpoznaje się mężczyznę, jaśnieje niczym jutrzenka. Oto bowiem od tej doskonałości, dzięki której wierni członkowie posiadają już swą doskonałą siłę, aż do czasu Syna Zatracenia, który będzie udawał, że jest „mężem cnoty”, wszystkim nabożnie Go wyznającym będzie ukazywał blask swej sprawiedliwości. Z tego również powodu w tym samym miejscu, w poprzek, znajduje się jakby lira ze strunami. Oznacza ona, że w prześladowaniu, przez które Syn Niesprawiedliwości doświadczy wieloma cierpieniami wybranych, podniesie się ich radosna pieśń. Oni bowiem z powodu wielkich męczarni, których doznają w swych ciałach, uwolnią się od więzów ciała i przejdą ku wiecznemu spoczynkowi.


10. O tym, że teraz wiara w Kościół jest pełna wątpliwości z powodu świadectwa Enocha i Eliasza.

Natomiast od tego miejsca na odległość dwóch palców, odmierzoną w dół, młodzieniec był zupełnie zakryty. Oto bowiem od prześladowania, którego doznają wierni od Syna Zatracenia, aż do nauki dwóch świadków, to znaczy Enocha i Eliasza, którzy wzgardzili sprawami ziemskimi i w swych trudach zmierzali do niebieskich obietnic, wiarę w instytucję Kościoła należy poddawać w wątpliwość. Trzeba tak czynić, mimo tego, iż ludzie będą mówili z wielkim smutkiem: „Gdzież jest to, co mówi się o Jezusie? Czy to prawda, a może nie?”.


11. O tym, że przed końcem świata, dzięki świadectwu tych proroków, Oblubieniec Kościoła rozbłyśnie w najjaśniejszy sposób, a Syn Zguby zostanie pokonany i ukaże się prawdziwa wiara.

Jednak na tę samą odległość, odmierzoną w górę, postać ta ukazuje się w pełnej rozciągłości stóp, bielsza od mleka. Tak się dzieje, ponieważ od świadectwa tych świadków, którzy oczekiwali wiecznych nagród, kiedy został pokonany Syn Zatracenia, przed końcem świata, w wierze katolickiej Syn Człowieczy zajaśnieje jako najbielszy i najpiękniejszy. Wówczas również dzięki Niemu zostanie jawnie rozpoznana prawda, a fałsz zostanie przez wszystkich odrzucony w Synu Zatracenia, jak zaświadcza o tym Mój sługa, Dawid.


12. Słowa Dawida odnoszące się do tego.

Król zaś rozraduje się w Bogu, zostaną pochwaleni wszyscy, którzy przysięgają na Niego: oto bowiem zostały zamknięte usta tych, którzy mówią niesprawiedliwie. To zdanie ma następujące znaczenie: Głęboka mądrość, która w człowieku zajmuje ważne miejsce, to znaczy dotyka pięknego kształtu, z woli ludzkich języków i z Bożego ustanowienia dźwięcznie współbrzmi na ołtarzu Boga, ponieważ Go poznała. Oto również biegną błogosławieni w chwałach śpiewających umysłów, czynią pełną żaru drogę słów w najczystszym źródle silnego władcy. Natomiast w czasie zatracenia zostały zniszczone szczeliny, którymi przedostawały się syki diabelskich sztuk obrzydliwie zanieczyszczających umysły ludzi.


13. O tym, że Kościół, odnawiając sprawiedliwość, wytrzyma wiele różnorodnych i pełnych bólu prześladowań i ran.

Jednak również ta postać niewiasty, którą wcześniej dostrzegałaś przed ołtarzem, to znaczy przed oczyma Boga, teraz ponownie ukazuje ci się w tym miejscu. Oto Oblubienica Syna Bożego ponagla najczystsze modlitwy świętych i zanosi je pod osąd najwyższej Opatrzności, zgodnie z tym, co zostało ci ukazane w wyjątkowo pobożny sposób. To właśnie zostało ci objawione w tym tajemniczym znaku Bożej łaski jako przedstawienie sprawiedliwości, jednak ukazało ci się w ten sposób, że dostrzegasz postać od pępka na brzuchu w dół. Tak się dzieje, ponieważ ta postać od swego powstania, czyli od momentu przyjęcia godności kościelnej, aż do doskonałości jej synów, którą uzyskają dzięki wielu cudom i tajemnicom, ukazuje ci się, aby dzięki temu wielu ludzi ją oglądało. Od swego pępka aż do miejsca, po którym poznaje się niewiastę, miała różne pokryte łuskami plamy. To znaczy, że od tego męstwa, dzięki któremu z godnością i chwałą cieszy się życiem w swych synach, aż do tego czasu, gdy Syn Zatracenia będzie wypróbowywał sztuki, którymi Diabeł zagroził pierwszej kobiecie, w płaczu i smutku będzie znosiła różnorodne uciążliwe zagrożenia wieloma grzechami. Będą to grzechy cudzołóstwa, morderstwa i inne, pełne gwałtowności. W jaki sposób? Oto ci, którzy powinni ją kochać, będą ją surowo prześladować.


14. O tym, że Antychryst z przeraźliwym strachem osłabia wierzących smrodem swego okrucieństwa, a ludzi napełnia swym gryzącym szaleństwem.

Zaś w tym miejscu przyrodzenia niewiasty ukazała się ogromna i bardzo czarna głowa. Tak się stało, ponieważ Syn Zatracenia przybędzie w swym szaleństwie wraz ze sztuczkami pierwszego zwiedzenia, a także wraz z niewiarygodną niegodziwością i najciemniejszą niesprawiedliwością. Postać ta ma ogniste oczy, uszy jakby ośle, nozdrza i usta jak nozdrza i usta lwa. Jest taka, dlatego że zsyła na ludzi szaleńcze czyny pełne niegodziwości, ognia, obrzydliwych hałasów, które bluźnią przeciwko Bogu i zaprzeczają Jego istnieniu. W ten sposób napełnia ich zmysły najobrzydliwszym smrodem i bardzo okrutną gwałtownością, rozrywa ustanowioną hierarchię Kościoła, to znaczy otwiera szeroko paszczę i zgrzyta ze złości zębami. Zęby te są żelazne, przerażające i bardzo ostre. Swoją nienażartą paszczą, pełną grzechów, w wyjątkowo niegodziwy sposób wpaja moc i szaleństwo swej zjadliwości tym, którzy jej sprzyjają.


15. O tym, że Syn Zagłady stara się zyskać ludzi, których nie może skłonić pochlebstwami, wyjątkowo okrutnym prześladowaniem.

Od głowy aż do kolan postać ta jest biała i czerwona w taki sposób, jakby została bardzo mocno pobita. Przy pomocy najgorszego zwiedzenia Syn Zatracenia najpierw będzie próbował w łagodny i miły sposób zwieść ludzi. Tak będzie aż do czasu, gdy zacznie ich atakować i zwodzić okrutniej, wówczas Kościół w swych synach będzie znosił biel prawdziwej wiary, ale jednocześnie ograniczenie, krwawy opór i bardzo wielkie utrapienia, i różnorodne cierpienia.


16. O tym, że na końcu świata Kościół zostanie napełniony najszlachetniejszą krwią aż do pojawienia się dwóch świadków sprawiedliwości.

Natomiast od kolan aż do dwóch części, które stykały się z resztą ciała i wydają się białe, postać ta jest krwistoczerwona. Tak się dzieje, ponieważ skoro będzie znosiła ruchliwy ucisk aż do czasu dwóch świadków, którzy z mocą podtrzymają Kościół, a w czasie bliskim końca świata ukażą blask sprawiedliwości i prawości, postać ta wytrzyma bardzo okrutne prześladowania i wyjątkowo krwawy upływ krwi. On zaś dokona się w tych ludziach, którzy wzgardzą niszczycielem. Cóż to znaczy? Kiedy Syn Zatracenia dzięki swej odmiennej nauce, zwodniczo umocniony, uzyska ufność i moc, wówczas również Kościół w swym szybkim biegu zakryje się najszlachetniejszą krwią. Wówczas także w pełni zbuduje swoje niebieskie mieszkanie. Albowiem wy, place i budowle Jeruzalem, będziecie jaśnieć wtedy przez krew świętych w najlepszym złocie, gdyż zostanie pokonany Diabeł. On bowiem prześladował członki Najwyższego Króla i w ten sposób nie osiągnie niczego poza wielkim strachem oraz zostanie doprowadzony do nicości.


17. Teraz trwa siódma epoka świata, a minęło już sześć.

Jednak wy, ludzie, którzy pragniecie zamieszkać w tych miejscach, unikajcie Diabła i uwielbiajcie Boga, który was stworzył. Oto Bóg wykonał swoje dzieło w ciągu sześciu dni, a w siódmym odpoczął od swego zajęcia. Cóż to znaczy?

Sześć dni oznacza sześć epok świata. W szóstej pojawiły się na świecie nowe cuda, podobnie jak Bóg wypełnił swoje dzieło w szóstym dniu. Teraz natomiast trwa siódma epoka świata przed nastaniem dnia ostatecznego, który będzie jakby siódmym dniem stworzenia. W jaki sposób? Prorocy ujrzeli wypełnienie swych słów, natomiast Mój Syn wypełnił na świecie Moją wolę, a wszędzie jawnie oznajmiono Ewangelię. Zaś przez ten czas, pomimo wszystkich wydarzeń w ciągu trwania wszystkich epok, a nawet przez więcej lat niż liczba lat minionych epok, ukształtowany przeze Mnie świat trwał nieustannie mimo rozlicznych przeciwnych ludzkich zwyczajów.


18. Z jakiego powodu Bóg przez osobę niemą i nieuczoną wypowiada nowe tajemnice i wiele sekretów, które aż dotąd pozostają zakryte.

Teraz jednak wiara katolicka chwieje się w ludzie, a Ewangelia w tych samych ludziach nie ma silnego miejsca. Również bardzo mocne tomy, które z ogromnym staraniem, gruntownie wyjaśnili wielce wypróbowani Doktorzy, rozpływają się w przykrym znudzeniu, a pożywienie dla życia – Boskie Pismo – stało się już obojętne. Teraz więc wypowiadam słowa przez człowieka, który nie mówi o Piśmie, nie jest również wyuczony przez ziemskiego nauczyciela. Ja zaś, Który Jestem, przepowiadam przez tego człowieka rozliczne nowe cuda, które aż dotąd pozostawały ukryte w tomiszczach. Podobnie czyni człowiek, który najpierw nakłada sobie glinę, a dopiero z niej, zgodnie ze swoją wolą, czyni każde wyobrażenie.


19. Zachęta Boga skierowana do nauczycieli, aby nie gardzili tą mową, lecz aby podnieśli ją niczym chorągiew najskuteczniej prowadzącą do zwycięstwa przeciw Synowi Niesprawiedliwości.

O Doktorzy, którzy dajecie obfite owoce i pełne pożytku, odkupcie wasze dusze, wyznajcie z mocą te słowa, nie bądźcie niewierni co do tego przekazu. Jeśli bowiem wzgardzicie nim, wzgardzicie nie tyle tą wypowiedzią, ile Mną, który Jestem zaiste najprawdziwszy. Wy bowiem winniście pod Moim prawem żywić Mój lud, mieć o niego staranie aż do końca czasu wyznaczonego, kiedy to zakończy się wszelki trud i każda praca. Jednak do tej chwili będziecie mieli czasy czasów, które będą trwały określoną wcześniej miarę i będą zmierzały do momentu, w którym przyjdzie Syn Zatracenia. Zatem zbierajcie siły „i wzmacniajcie się”, Moi wybrani, strzeżcie się, byście nie wpadli „w pułapkę śmierci”, lecz byście wznieśli chorągiew dającą najwspanialsze zwycięstwo w tych rozmowach i abyście obalili Syna Niesprawiedliwości. Oto bowiem na tych błędnych ścieżkach, które prowadzą i idą w ślad za Synem Zatracenia, którego wy nazywacie Antychrystem, naśladujcie przykład Tego, kto was pouczył o drodze prawdy, gdy z wielką pokorą, nie z pychą, na świecie pojawił się w ciele. Słuchajcie zatem i pojmijcie.


20. Słowa Ducha odnoszące się do Kościoła w dniu ostatecznym.

Duch bowiem powiedział Kościołowi o czasie ostatecznego błędu. W tej godzinie śmierć napadnie na Kościół. Wtedy, u końca czasów, przyjdzie przeklęte oszczerstwo, które jest oszczerstwem największym ze wszystkich, jak o społeczności napełnionej najgorszym błędem zaświadczył Mój Syn w Ewangelii, kiedy powiedział:


21. Ewangelia o tym samym.

A ty, Kafarnaum, czy zostaniesz podniesione aż do nieba? Nie, pójdziesz do piekieł. To zaś ma następujące znaczenie: Ty, który jesteś przedsionkiem zła, istniejesz jako ukryty rów, masz także skrzydła – pozory stwarzane przez obłudników. W jaki zatem sposób mógłbyś stanąć na wysokości murów, skoro twoje oczy wypełniła niegodziwość grzechów? Grzechy te zakrywają pod gnojem jaśniejące światło i mówią: „Któż jest podobny do mordercy w obłudzie? Kogo głupcy uważają za swego zwierzchnika? Czy pozyskasz niebo w cudownych znakach, jeśli swoim palcem dotykasz Tartaru?” W jaki sposób? Oto twoje czyny zalegają na dnie piekieł, ty zaś będziesz spoczywał w jego żarłoczności, a samo piekło wyrzuci z siebie smród. W tym smrodzie świat zobaczy gorycz śmierci, która pochodzi od tego, który niszczy wszystkie rzeczy.


22. O tym, że kiedy świat zostanie wstrząśnięty, cztery elementy zostaną rozproszone, a Kościół wypełni się w swoich synach, aby nie przestali być członkami ciała wraz z głową.

Nie może istnieć głowa pozbawiona brzucha i pozostałych członków. Głową Kościoła jest Syn Boży, łonem a członkami, które mu towarzyszą, są Kościół i Jego synowie. Kościół natomiast w swych członkach i synach jeszcze nie jest doskonały, lecz w ostatecznym dniu, gdy wypełni się liczba wybranych, dopełni się także i Kościół. Wtedy, w dniu ostatecznym, poruszy się cały świat, gdy ja, Bóg, obmyję cztery elementy tym, co jest śmiertelne w ciele człowieka. Zatem w chwili, gdy wypełni się czas, nastanie pełna radość dzieci Kościoła.


23. O tym, że bieg świata teraz znajduje się w siódmym okresie, a po wypełnieniu znaków Pisma spełni się w sposób jawny i delikatny, jak to jest zapowiedziane w tej księdze. Nie ma innego okresu czasu; nie wiadomo, co ponadto czeka człowieka.

Jak zostało powiedziane wcześniej, Bóg stworzył swe dzieła w ciągu sześciu dni. Pięć dni oznacza pięć okresów; w szóstym dniu nowe cuda ukazały się na ziemi, podobnie jak w szóstym dniu został stworzony pierwszy człowiek. Teraz zaś skończył się szósty okres i zmienił się w siódmy. W tym zaś okresie, jak w siódmym dniu, nastał czas odpoczynku w biegu świata. Oto bowiem ta praca, którą najpierw wykonali najmądrzejsi Doktorzy w głębokości zamkniętych znaków Pisma Świętego, teraz została odkryta, powinna zostać pokazana w jawny sposób w lekkich słowach – takimi są słowa tej księgi – jakby nastał siódmy dzień, dzień odpoczynku. Albowiem sześć dni to czas działania, siódmy dzień to czas odpoczynku: nie ma innej liczby dni. Co zaś czeka ciebie, człowiecze, tego nie można wiedzieć, bo to jest tajemnicą Ojca. Wy, ludzie, macie teraz na waszej drodze czasy czasów, zanim przyjdzie ten, kto zabija ludzi i pragnie odmienić wiarę katolicką. Co zaś nastąpi później, tego nie możecie wiedzieć: nie znacie ani dnia, ani godziny. To wie sam jeden Ojciec, który również i to ma w swej mocy. Człowiecze, nie możesz wiedzieć więcej ani o dniach tygodnia, ani o czasie, ani o jego okresie.


24. O tym, dlaczego Bóg zechciał, aby Jego Syn został wcielony do końca czasów.

Po pięciu okresach czasu dałem światu niebieskie cuda, podobnie jak w ciągu pięciu dni przed człowiekiem powstały inne stworzenia, które były mu podporządkowane. Podobnie również istniała ogromna liczba pogan i Żydów, jak również inne, różnorodne, złe odstępstwa w wierze wrzały tak wśród ludu pogańskiego, jak i żydowskiego. Natomiast Prawo i proroctwa już przeminęły, a wszystkie ludy zostały doświadczone tak w złych, jak i w dobrych okolicznościach, zanim Jednorodzony Syn Mój przyjął ciało z Dziewicy. Posłałem Go w odpowiedniej chwili, aby wszelką sprawiedliwość w Nim wypróbować oraz aby wszelka niesprawiedliwość w Nim została uznana za gorszącą. Gdyby zaś Mój Syn wcześniej przyszedł, wydawałoby się, że stało się to nierozsądnie – zupełnie tak, jak czyni nierozsądny człowiek, kiedy każe zbierać owoce, zanim dojrzeją. Gdyby zaś Jego wcielenie dokonało się pod koniec świata, wówczas przyszedłby jak ptasznik, który podstępnie łapie ptaki nieświadome tego, jak znalazły się w jego sieci. Jednak Syn Mój przyszedł w tym czasie, gdy dzień po godzinie dziewiątej zmierza ku schyłkowi, to znaczy gdy kończy się już największy skwar dnia, a zaczyna chłodnieć, gdy dzień chyli się ku końcowi. Cóż wówczas? On właśnie, kiedy przyszedł, otwarł żyłę Prawa, gdy wodę Prawa zmienił w wino Ewangelii, gdy zaczęła płynąć największym strumieniem siła cnót. Dopełnił tego, przychodząc w tak doskonały sposób, że cnoty Kościoła, które zapalił Duch Święty, umocniły się w ludziach i zakorzeniły głęboko, a samo dziewictwo, które w sobie przyniosło ziarno najszlachetniejszych kwiatów, mogło się rozprzestrzenić.


25. O Antychryście i jego matce.

Jednak szalony morderca, to znaczy Syn Zatracenia, przybędzie w najbliższym czasie – jak dzień, który kończy się, gdy zachodzi słońce, to znaczy gdy ostateczny czas się wypełnia, a świat traci swoją siłę. Moi wierzący, słuchajcie zatem tego świadectwa, pobożnie zrozumcie je dla waszego bezpieczeństwa, aby gwałtownie nie przyszedł do was nieświadomych ten strach niszczyciela i nie przywiódł was do upadku w niewierności i do waszej zguby. Dlatego też, pouczeni napomnieniami pełnymi wiary, uzbrójcie się i przygotujcie do bardzo zajadłej walki. Gdy zaś nastanie ten czas, w którym ów najbardziej niegodziwy zwodziciel ukaże się w strasznej formie, matka, która wydała na świat tego kłamcę, wyrzuci go. Ona od swego dzieciństwa do wieku młodzieńczego żywiona była diabelskimi sztukami na pustyni odrzucenia, między niegodziwymi ludźmi. Jej rodzice nie wiedzieli, że się tam znajduje, nie poznali też ludzi, z którymi przebywała. Diabeł namówił ją, by tam się udała, i w tym miejscu, zgodnie ze swoją wolą, pozostawił. Zwiódł ją, że jest świętym aniołem. Z tego też względu odłącza się ona od ludzi, aby łatwiej mogła się ukryć. Właśnie dlatego w tajemnicy połączyła się z pewnymi ludźmi, ale nie jest ich wielu, w najbardziej niegodziwym i bezprawnym nierządzie. Z nimi również skalała się w tak gorliwej niegodziwości, jakby to anioł święty rozkazał jej, by wykonywała to w grzesznym zapale. I tak oto w najgorętszej żarliwości nierządu poczęła Syna Zatracenia, nieświadoma, z nasienia którego mężczyzny został poczęty.

Jednak Lucyfer, to znaczy Dawny Wąż, ucieszył się z tej obrzydliwości, na mocy Mojego słusznego przyzwolenia skaził to połączenie swymi sztukami i ze wszystkich swych sił posiadł je w łonie swej matki. W ten zaś sposób ów niszczyciel wyszedł z łona swej matki z duchem w całości wypełnionym przez Diabła. Stąd matka otwarcie mówi głupiemu i nierozsądnemu ludowi, że nie ma męża i nie zna ojca swego dziecka. Natomiast o nierządzie, którego się dopuszczała, mówi, że jest święty, z tego powodu lud również uważa i nazywa go świętym.

W ten właśnie sposób Syn Zatracenia wyrósł dzięki diabelskim sztukom i osiągnął pełnię wieku, nieustannie unikając znanego sobie ludu.


26. O tym, że Antychryst, pouczony przez matkę w sztukach magicznych, z przyzwolenia Boga swoją wolę wypełnia w różnych stworzeniach.

Jednak jego matka, czyniąc czasami jakieś sztuki diabelskie, ukazuje go ludowi czczącemu Boga, jak i niewierzącemu. W ten sposób sprawia, że go widzą i kochają. Skoro zaś Antychryst osiągnie wiek dojrzały, będzie publicznie przekazywał sprzeczną naukę i w ten sposób będzie walczył przeciwko Mnie i Moim wybranym. Osiągnie też taką moc, że ośmieli się wznieść ponad chmury. Albowiem ja, na mocy Mego słusznego osądu, przyzwalam, by wykonywał swoją wolę w różnych stworzeniach. Diabeł bowiem powiedział na początku: Będę podobny do Najwyższego, a potem upadł. Tak zatem dopuszczam, aby ten sam Diabeł upadł w ostatecznym czasie, gdy w swoim synu powie: „Jestem zbawicielem świata”. I jak całe pokolenie wierzących poznało, że Lucyfer jest kłamcą, gdy na początku dni chciał być podobny do Boga, tak również każdy człowiek wierzący zobaczy, że ów Syn Niegodziwości jest kłamcą, gdy przed dniem ostatecznym stanie się podobny do Syna Bożego.


27. O jego mocy i różnych cudach, które czyni.

On właśnie jest najgorszym potworem. Ludzi, którzy zaprzeczają jego istnieniu, zabija, przyłącza się do królów, wodzów, władców i ludzi zamożnych, uciska pokorę i wynosi pychę, diabelską sztuką podporządkowuje sobie cały świat. Oto jego siła dochodzi aż do ust wiatrów i wydaje się, że porusza powietrze, wyprowadza z nieba ogień i błyskawice, sprowadza grzmoty i grad, przewraca też góry, osusza wody, odbiera lasom zieleń, a oddaje im swoje soki. Takie bowiem złudzenia pokazuje w różnych stworzeniach, to znaczy w ich wilgoci, zieloności i suchości. Nie przestaje również wykonywać swych oszustw w ludziach. W jaki sposób? Jeśli bowiem jakiś człowiek kiedyś zakończy życie, a jego dusza jest w mocy Diabła, wokół trupa tego człowieka, za Moim pozwoleniem, Diabeł ukazuje swoje złudy. Sprawia oto, że trup porusza się, tak jakby żył, jednak dopuszczone jest, by działo się tak przez bardzo krótki czas, nie dłużej, aby nie wyśmiano Boga z powodu zarozumiałości i przedwczesnej chwały. Niektórzy jednak z widzących to wierzą w Diabła, niektórzy natomiast chcą zachować wcześniejszą swą wiarę, ale jego również sobie zjednują. Antychryst nie chce jednak karać ich zbyt mocno, zsyła na nich pewne choroby. Ci zaś ludzie tak długo, jak szukają lekarstwa od medyków, nie mogą zostać uleczeni, biegną więc do Antychrysta sprawdzić, czy on nie jest w stanie im pomóc. Ów zaś, skoro ich zobaczy, zabiera im słabość, którą im posłał, a oni wielce go miłują i wierzą w niego. W ten sposób okłamano wielu ludzi, ponieważ pozostają w nich zasłonięte oczy wewnętrznego człowieka, dzięki którym powinni patrzeć na Mnie. Ludzie tacy chcą wypróbować w swojej duszy, niby jakąś nowość, i wiedzieć to, co dostrzegają oczyma zewnętrznymi, i to, czego dotykają rękoma. Tak oto gardzą rzeczami niewidzialnymi, które pozostają we Mnie i które należy przyjmować w prawdziwej wierze. Nie mogą bowiem oglądać Mnie dzięki swym śmiertelnym oczom, lecz Moje cuda ukazuję pod zakryciem tym, którym zechcę. Mnie samego natomiast nikt nie zobaczy, dopóki przebywa w śmiertelnym ciele, a jedynie pod zakryciem Moich tajemnic, jak o tym powiedziałem Memu słudze, Mojżeszowi. Zostało to również zapisane.


28. Słowa Mojżesza o widzeniu Boga.

Oto bowiem, jeśli zobaczy mnie człowiek, nie będzie dalej mógł żyć. Takie jest znaczenie tego zdania. Człowiek, który jest śmiertelny, swego wzroku śmiertelnego nie położy w Mej Boskiej jasności w taki sposób, żeby mógł zachować swe życie doczesne w swym niezmiennym popiele, jak długo podlega zmienności mijającego czasu, to znaczy kiedy jedno życie opuszcza i przechodzi do drugiego. Oto bowiem wszystkie żyjące stworzenia zostały przeze Mnie umocnione, a skoro Ja żyję, nie ma we Mnie żadnej odmiany. Oto komar nie może żyć, jeśli wpadnie w płomień ognia, podobnie również śmiertelny człowiek nie może przetrwać, jeśli zobaczy Moją iskrzącą się Boskość. Ja jednak śmiertelnym ludziom tak długo, jak długo są obarczeni ciężarem śmiertelności, ukazuję się w zakryciu, niczym malarz przedstawiający ludziom niewidzialne rzeczy w postaci malowanych wyobrażeń.

Jeśli zaś, człowiecze, umiłujesz Mnie, przyjmę cię i ogrzeję cię ciepłem Ducha Świętego. Skoro bowiem spojrzysz na Mnie ze swoim dobrym zamiarem i poznasz Mnie w twej wierze, wówczas i Ja będę z tobą. Tych jednak, którzy Mną gardzą, zwracają się do Diabła, ponieważ nie chcą Mnie znać, i Ja odrzucam.


29. O tym, że niektórzy ludzie, zwiedzeni przez Diabła, fałszywie ukazują w stworzeniach nienaturalne zjawiska, jednak nie potrafią tych stworzeń zmienić w inny sposób.

Diabeł zwodzi i oszukuje ludzi w taki sposób, jak mu się podoba, a oni uważają za prawdziwe wszystko, cokolwiek im ukaże. Taką właśnie sztuką zwodzenia Diabeł oszukuje tych, którzy mu ufają. Ludzie ci, dzięki tej sztuce, zgodnie z wolą Diabła, sprawiają, że oczom innych ludzi fałszywie ukazują się wszystkie rodzaje nienaturalnych zjawisk. Ludzie jednak nie są w stanie ani tych elementów, ani innych stworzeń, które zostały stworzone przez Boga, zmienić w żaden sposób. Mogą jedynie tym, którzy im ufają, ukazywać przez swoje kłamstwa pewne straszne stworzenia, niczym jakieś chmury. Nawet Adam, kiedy pytał o więcej, niż powinien wiedzieć, utracił radość raju. Podobnie jest z tymi, którzy odrzucają wzrok i słuch wewnętrznego człowieka, ponieważ porzucają Boga i oddają cześć Diabłu.


30. O tym, w jak rozmaity sposób Antychryst zwodzi swoich uczniów i dlaczego ma na to pozwolenie.

Według tej zasady Syn Zatracenia dopuszcza się kłamstw i swych zwodniczych sztuczek w elementach, ukazuje w nich piękno, słodycz i rozkosz, zgodnie z wolą ludzi, których oszukuje. Przyzwolono mu jednak, aby miał taką władzę, aby wierzący w słusznej wierze dostrzegli, że Diabeł nie ma żadnej mocy w rzeczach dobrych, a jedynie w złych, czyli w wiecznej śmierci. Cokolwiek bowiem zrobi ten Syn Niegodziwości, czyni to w mocy, wyniosłości i okrucieństwie, nie ma natomiast miłosierdzia, pokory i umiejętności rozróżniania dobra i zła, a jedynie z siłą i wielkim uporem zmusza ludzi do tego, by za nim podążali. Zdobył dla siebie bardzo wiele ludów, mówiąc im, aby swobodnie wypełniali swoją wolę, nie uczestniczyli się zupełnie w czuwaniach oraz postach. Proponuje im, aby kochali jedynie swego boga, którego udaje, i aby w ten sposób uwolnieni od piekieł podążali do życia. Z tego właśnie powodu oszukani ludzie powiadają tak: „Biada tym nieszczęśnikom, którzy istnieli przed naszymi czasami, ponieważ umartwiali swe ciała srogimi wyrzeczeniami i nie znali wiary w naszego Boga!” On zaś ukazuje im skarby i bogactwa, pozwala, aby ucztowali zgodnie ze swoją wolą, umacnia swą naukę fałszywymi znakami w taki sposób, że ludzie ci wierzą, iż żadną miarą nie wolno im powściągać i karcić swych ciał. Rozkazuje również, by zachowywali obrzezanie i religię żydowską, wedle obyczajów żydowskich, a silniejsze nakazy Prawa, które Ewangelię wraz z odpowiednią pokutą zmieniają w łaskę, osłabia, zgodnie z ich wolą. Powiada także: „Jeśli kto zwróci się do mnie, zostaną mu odpuszczone grzechy i wraz ze mną żył będzie na wieki”. Odrzuca także chrzest i Ewangelię Mojego Syna oraz wyśmiewa wszystkie te nakazy, które zostały przekazane Kościołowi. I ponownie powiada do swoich zwolenników z diabelskim śmiechem: „Zobaczcie, kim i jak bardzo szalony był Ten, kto prostemu ludowi nakazał zachowywać te przykazy na mocy swego kłamstwa!”


31. O udanej śmierci Antychrysta oraz o oszczerczym piśmie; ten, kto się temu sprzeciwi, umrze.

„Zatem umarłem za was i dla waszej chwały i pragnę powstać ze śmierci. W ten sposób uwolnię mój lud od piekła, a wy będziecie w moim królestwie wraz ze mną chwalebnie żyć. Ten zaś fałszywie wcześniej udawał, że to uczynił”. Wówczas swoim wybranym powie, aby uderzyli go mieczem, zawinęli w białą, muślinową tkaninę i pozostawili aż do dnia zmartwychwstania. Uczniowie będą oszukani, gdyż będą uważać, że zabili go i w ten sposób wykonali jego nakazy. On zaś uda następnie, że powstaje z martwych, i da jako środek dla zbawienia duszy pismo pełne fałszu i obmowy – to pismo daje ludziom jako znaki i rozkazuje, aby je czcili. Jeśli zaś jakiś wierzący odmówi mu ze względu na miłość do Mnie, zostanie przez Diabła doświadczony okrutnymi mękami i torturami. Z tego też względu wszyscy, którzy by to zobaczyli lub tego wysłuchali, osłupialiby z powodu wielkiego uwielbienia i niepokoju, jak to ukazał również Mój umiłowany Jan:


32. Słowa Jana.

I ujrzałem, że jedna z jego głów została jakby zabita, a śmiertelne uderzenie zostało uzdrowione. A cała pełna podziwiania ziemia poszła za bestią. Tego zdania jest następujące znaczenie:

Ja, który umiłowałem tajemnice Boże, ujrzałem tego, kto jest fałszywy i przeklęty, kiedy wszelką świętość świętych w bardzo wielkich i niezliczonych niegodziwych czynach omijał oraz niepokoił ją, ponawiając swe grzechy. Dzięki swych kłamliwym sztukom będzie udawał, że wylewa swą krew i umiera, jednak nie będzie upadało jego ciało, lecz zostanie przebity jakby pod fałszywym zakryciem i będzie się wydawało, że umarł. Dlatego też w swych zwodniczych ranach będzie niby martwy. Będzie udawał, że powstał jakby ze snu śmierci i w ten sposób wszyscy ludzie, którzy są na ziemi, w tej okropnej zniewadze okażą zadziwiające i przerażające zdumienie. Tak samo lud zdumiał się, gdy zobaczył wielkość i siłę uzbrojonego Goliata, gdy ten stanął mu naprzeciw w walce.

I tak oto, jak widzisz, kolumny oznaczające Moich wybranych będą się wydawały dotknięte męczarniami i otoczone oznakami wrogości, przerażającymi i wyraźnymi, które będzie zsyłał Syn Zatracenia. Będzie widać, że poruszają się pod wpływem wielkiego zadziwienia i przerażenia, będą też wydawać jęk (por. 1 Tes 2,3) z powodu godnego pożałowania ucisku, który ich dotknął.


33. O Enochu i Eliaszu, dlaczego zostali zachowani aż do tego czasu.

Jednak poślę dwóch Moich świadków, to znaczy Enocha i Eliasza. Zachowałem ich aż do tego czasu w tajemnicy Mej woli, aby walczyli z Antychrystem i błądzących prowadzili na drogę prawdy. Oni właśnie ukażą w wierzących bardzo mocne i najtrwalsze cnoty. Jeśli słowa ich świadectwa będą ze sobą nawzajem zgodne, zdobędą zaufanie swych słuchaczy. Właśnie dlatego tych dwóch świadków prawdy tak długo zatrzymałem, aby, kiedy przybędą ich słowa, pozostały w sercach Mych wierzących i zostały w nich umocnione. Właśnie tak nasienie Mego Kościoła może się utrzymać, mimo iż jest bardzo skromne. Oni też będą mówili do synów Bożych, których imiona znajdują się w księdze życia.


34. Ich słowa skierowane do synów Bożych.

„Wy, którzy jesteście prawi i wybrani, w chlubnej chwale i łasce błogosławionego życia, słuchajcie i zrozumcie, co wam z wiarą powiadamy. Oto Diabeł posłał przekleństwo, aby ów Antychryst, dusze, które podporządkują się jego nakazom, wprowadził w błąd. My natomiast byliśmy wykluczeni z tego świata w ten sposób, że nie mieliśmy udziału w niepokoju i ucisku ludzi. Oto zostaliśmy zachowani i posłani, abyśmy sprzeciwili się błędom tego niszczyciela. Zobaczcie zatem, czy jesteśmy do was podobni w postawie ciała lub pod względem wieku”.


35. O prawdziwych znakach, dzięki którym można odrzucić kłamstwa Antychrysta.

Wszyscy zaś, którzy pragną poznać i wyznać prawdziwego Boga, powinni pójść za tymi dwoma starcami i prawdziwymi świadkami niosącymi sztandar Bożej sprawiedliwości. Powinni również porzucić niegodziwy błąd. Oto bowiem ci dwaj starcy, dzięki swym wielkim proroctwom, zajaśnieją tak przed Bogiem, jak i wobec ludzi. Przebiegną wszystkie wsie, place i miasta, a także inne miejsca, w których Syn Zatracenia będzie rozgłaszał swoją sprzeczną naukę, będą również w tych miejscach w Duchu Świętym dokonywać wielu znaków, aby każdy naród, który zobaczy te rzeczy, wpadł w wielkie podziwianie. Z tego też względu zostaną dane tym ludziom wielkie znaki, umocnione ponad twardym kamieniem, aby w ten sposób odrzucili przeciwności i fałszywe znaki. Oto jak piorun spada i zapala, podobnie i Syn Zatracenia swoją przewrotną niesprawiedliwością i niegodziwością sprawia, że narody zapalają się od sztuk magicznych, niczym od pioruna. Jednak Enoch i Eliasz ze swą prawdziwą nauką odrzucą i przestraszą cały jego zastęp, niczym uderzeniem grzmotu, i w ten sposób umocnią wierzących.


36. O tym, że ci, którzy wykonają wszystko za pozwoleniem Boga, otrzymają zapłatę za swoje trudy.

Prorocy ci, z przyzwolenia Mej woli, zakończą swą posługę z powodu tego Antychrysta i w niebie otrzymają zapłatę za swoje trudy. Kiedy jednak ustaną na ziemi głosy proroków, wówczas opadną kwiaty ich nauki i ukażą dobre owoce w wybranych, ci, którzy wzgardzą słowami i gwałtownością diabelskiej sztuki, zostaną dobrze umocnieni w nadziei wiecznego dziedzictwa. Pokazał to Salomon, kiedy powiedział o dobrym i prawym człowieku: Dom sprawiedliwego jest największą mocą, a w owocach bezbożnego – niepokój. A oto wyjaśnienie:

Wysokim miejscem zamieszkania, w którym nie ma smutku ani nieszczęścia, jest, w prawym człowieku, specjalne zwierciadło Bożego oka. W tym zwierciadle oko dostrzega siłę swych cudów, jakby z zamiarem uderzenia mieczem. Jednak w czynach, które dokonano, niczym w rosnących owocach pysznego serca, które w swych własnych pragnieniach szykuje upadek, będzie smutek. To smutek, że pyszne serce nie zaufało tej nadziei, która zakwitnie w niebieskiej obfitości.


37. O tym, że wszystkie członki Kościoła wstrząsa i przeraża zarozumiała pycha Antychrysta, który uważa, iż może przeniknąć tajemnice niebieskie.

Widzisz również, że ta właśnie ogromna głowa z tak wielkim łoskotem oderwała się od swojego miejsca oraz że od tego wstrząsnęły się wszystkie członki postaci niewiasty. To oznacza, iż Syn Zatracenia, który istnieje jako głowa niesprawiedliwości, z wielką butnością i pychą, od małego uchybienia swej niegodziwości wznosi się ku większym błędom. Chce mianowicie wznieść się ponad wszystkich, to znaczy, kiedy jego ułuda zmierza już do końca, cały Kościół we wszystkich swych synach, tak mniejszych, jak i większych, odczuwa ogromny strach i oczekuje jego szaleńczych zapędów. Jednocześnie coś, jakby wielka bryła gnoju, przyłącza się do tej głowy, wynosi się ponad nią, jakby jakaś góra, i próbuje dotrzeć na wysokość niebios. Tak się dzieje, ponieważ największe diabelskie sztuki i zasadzki, które powodują wielką nieczystość, towarzyszą temu właśnie Synowi Niesprawiedliwości, służą mu niczym skrzydła pychy i popychają go do tak wielkich zapędów, że Antychryst sądzi, iż może zbadać nawet tajemnice niebieskie. W jaki sposób? Oto, kiedy wypełni całą wolę Diabła i na mocy słusznego osądu Bożego nie będzie mógł mieć większej siły, niesprawiedliwości i okrucieństwa, zbierze cały swój zastęp i powie wierzącym mu, że chce iść do nieba. Jednak jak Diabeł nie wiedział, że Syn Boży rodzi się dla zbawienia dusz, podobnie i ten najgorszy, gdy się uwikłał w najgorsze ze wszystkich zło, które niesie śmierć, lekceważył to, iż najmocniejsza Boża ręka zbliża się do niego.


38. O tym, że moc Boga kiedy się objawia prowadzi Syna Zatracenia, to jest Diabła, do wiekuistej zguby.

I oto nagle jakby szybki cios błyskawicy uderzył w głowę z tak wielką siłą, że spadła z tej góry i swojego ducha oddała śmierci. Tak się stało, dlatego że moc Boża, kiedy się objawia, powala Syna Zatracenia z wielką mocą swego gniewu, a ten spada z wielkiej wysokości zamiaru, z pychy, którą przeciw Bogu wybudował. Skazany w ten sposób na śmierć i wieczną zagładę, wypluwa tchnienie życia. Oto kuszenie Syna Mojego skończyło się, gdy Ten, kuszony przez Diabła, powiedział: Idź precz, Szatanie, a przerażony Szatan uciekł. Podobnie również i te kuszenia, które ten sam Syn Niesprawiedliwości sprowadza na Kościół, w Mym gniewie zostaną zakończone.


39. O tym, że smród piekła i chmura napełni miejsca wywyższenia Szatana, aby mogli wyjść ludzie zwiedzeni.

Z tego powodu powstaje prędko śmierdząca chmura, cała ogarnia tę górę w taki sposób, że głowa zatapia się w wielkim brudzie. Brud jest tak wielki, iż stojący wokół ludzie wpadają w bardzo wielkie przerażenie. Tak się dzieje, ponieważ wyjątkowo nieczysty, piekielny smród wypełni całe to miejsce pełne pychy, w którym bardzo zły oskarżyciel burzył się ogromną swą nieczystością. Na mocy słusznego osądu Bożego nie pozostanie w pamięci ani jego koniec, ani początek. Stanie się tak również dlatego, że zobaczywszy jego trupa powalonego na ziemi, ogarniętego zepsuciem i bez głosu, ludzie ci poznają, iż zostali oszukani. Natomiast sama chmura nieco dłużej zabawiła obok góry. Oto bowiem smród otoczył diabelską pychę i pokazał, że jest nieczysta, aby ludzie oszukani przez Diabła ujrzeli tę pychę i nieczystość, naprawili swój błąd i powrócili do prawdy. Stojący obok lud dostrzega to i wzdraga się strachem. Ludzi, którzy to dostrzegają, ogarnia tak wielkie przerażenie, że wznoszą płaczliwe głosy i żałosne skargi, mówią wreszcie, iż bardzo zbłądzili.


40. O tym, że kiedy zostanie pokonany Syn Zatracenia, Oblubienica Chrystusa zajaśnieje wyjątkowo pięknym blaskiem, a błądzący będą powracać na drogę prawdy.

I oto ukazują się bardzo jasne stopy opisanej niewiasty. Stopy te jaśnieją blaskiem większym niż słońce. Tak się stało, ponieważ siła podstaw i wyniesienie Oblubienicy Syna Mojego sprawią, iż ukaże się wielki blask wiary oraz zostanie objawiona piękność, która przewyższa wszelkie piękno ziemskiej jasności. Stanie się tak wówczas, gdy, jak powiedziano wcześniej, zostanie pokonany Syn Zatracenia, a wielu z tych, którzy błądzili, powróci do prawdy.


41. O tym, że dnia sądu nikt, poza Bogiem, nie mógłby poznać.

Jednak tego, kiedy nastanie po upadku bezbożnika ostateczny dzień zbawienia świata, nie wolno badać człowiekowi, gdyż nie może tego wiedzieć. Ojciec zachował to w swej skrytej tajemnicy. Przygotujcie się zatem, ludzie, na osąd. Tak jak zostało powiedziane, Syn Zatracenia wraz ze swym ojcem, Diabłem, i wraz ze wszystkimi swymi sztukami w czasie ostatecznym zostanie pokonany przez Mego Syna. On jest najdzielniejszym wojownikiem. Stanie się tak, jak to zostało ukazane w symbolicznej opowieści, gdy nieprzyjaciele najdzielniejszego Samsona zostali pokonani.


42. Przykład Samsona.

Kiedy zostały wstrząśnięte kolumny, runął dom na wszystkich wodzów i pozostały ogrom ludzi, który tam się znajdował, a umierając, zabił znacznie liczniejszych, niż wcześniej zabił za życia. Takie jest znaczenie tego zdania:

Synagoga została najpierw związana z Synem Bożym, to znaczy z Samsonem, który był bardzo dzielny. Sam Bóg dał Jej w swoim cudownym nauczaniu tajemne rzeczy, które pozostawały ukryte w Starym Testamencie, otworzył Jej z błogosławieństwem wewnętrzną słodycz Prawa, które było silniejsze od lwa. Jednak Synagoga oszukała Go i sprawiła, że Jego tajemnice zostały wyśmiane – nie chciała rozważyć Jego nauki, lecz wzgardziła nią z wielką arogancją i pychą. Poruszony tym Bóg zapowiedział, że zabierze Jej swoje Królestwo i da innemu ludowi. Wszedł do Jerozolimy z wielkim tłumem, uczynił wiele cudów i zniszczył niewierność tych, którzy swoje szaty rozpościerali na drodze, gdy swymi cudami oddał to, co wcześniej obiecał tym, którzy go zdradzili.

Z tym samym również zapałem porzucił swoją Oblubienicę, gdy obiecał, że Jego dom zostanie porzucony i opuszczony. Jednak ojciec Jego Oblubienicy, to znaczy diabelskie poduszczenie, połączył się z innym mężczyzną – z niewiernością. Wówczas Syn Boży zesłał szczwane lisy, to znaczy apostołów. Oni ogniem Ducha Świętego spalili pola swych nieprzyjaciół, czyli zwrócili nakazy Prawa w stronę duchowego rozumienia. W ten oto sposób Synagoga została spalona wraz ze swym ojcem, to znaczy została powalona przewrotna niewierność Synagogi.

Następnie w wielu znakach i zadziwiających cudach zabił niewiernych, a wszystkich ogarnęło z tego powodu wielkie przerażenie. Mówili wtedy, że obawiają się przyjścia Rzymian oraz tego, iż zabiorą ich miejsce i lud. Z tego względu zgromadzili swój zastęp, aby zgładzić Chrystusa. On jednak ukrył się na górze i modlił się, prosząc, jeśli to możliwe, by Bóg oddalił od Niego kielich.

Zaś Judasz Iskariota zdradził Go i wydał w ręce Jego nieprzyjaciół. Chrystus natomiast ukrył źródło swej siły, którą miał we włosach, to znaczy w swoim Ojcu. Cały lud nie wiedział o tej sile, a jedynie tyle, ile poznał dzięki wierze – tak jak włosy dostrzega się na głowie. Skoro potem zechciał cierpieć, ukazał siłę swego męstwa: wziął oślą szczękę. Powiedział również córkom Jeruzalem, by nie płakały nad Nim, lecz nad sobą, i w ten sposób zabił je, to znaczy przepowiedział pełne trwogi przyszłe wydarzenia.

I tak oto został umęczony na krzyżu, kiedy odczuwał pragnienie, źródło wiary wypłynęło ze szlachetnego ludu. A On pił z niego i nie odczuwał wstydu, i mówił także, że w ten sposób wszystko się wypełniło. Kiedy zaś oddał ducha, zszedł do piekła: do nierządnej niewiasty. Otoczyli Go również nieprzyjaciele, gdy postawili straże przy Jego grobie. On jednak powstał z martwych, ponieważ przeszedł przez dwie bramy, to znaczy przez szczególnie wybranych swoich wiernych oraz przez wierzący lud, który uwolnił od piekła, i osiągnął Królestwo Niebieskie. W ten także sposób najpiękniejsza Oblubienica-Kościół – jako połączona z Nim, bardzo usilnie prosiła, aby w jakiś sposób mogła poznać Jego moc. On jednak ukazał jej swoje siły nie gwałtownie, lecz z wolna i powściągliwie. W jaki sposób? Na początku wierni, otrzymawszy wiarę katolicką, uważali, że powinni chodzić w starym i nowym Prawie aż do osiągnięcia doskonałości i naprawy. Wynikało to z faktu, iż mieli już połączone wilgotne nerwy, jednak te jeszcze dobrze nie wyschły. Dlatego też Kościół, wciąż surowy, mówił do wielkich tłumów: „To jest potęga mego Oblubieńca”. Natomiast lud, słysząc to, wolał czcić Boga jedynie gwałtownym poruszeniem w wysłuchanych słowach, a nie znaleźć się we wspólnocie z Duchem Świętym. Jednak w ten sposób nie poznano Jego siły. Z kolei potem szlachetnie powstało dziewictwo, niczym nowe sznury, które nigdy nie uczestniczyło w działaniu i które dotąd nigdy nie było uważane za chwalebne. Dziewictwo trwale łączy się z Synem Bożym i Go dotyka, jednak nie ukazuje w pełni. Natomiast Kościół podniósł się z siłą do góry i mówił: „Przyjaciele moi, te największe cnoty pochodzą od mego Oblubieńca”. I oto nagle, z wielkim hałasem, spadł na Niego wielki tłum i powiedział: „My złapaliśmy Go mimo Jego największej mocy”. Jednak w ten sposób również nie zostały objawione Jego cnoty. Następnie, w siedmiu darach Ducha Świętego, jakby w siedmiu Jego włosach, został umocniony Kościół. Natomiast same włosy zostały przymocowane trwałym kluczem do nauczania głosicieli słów apostolskich. Z tego powodu, kiedy w taki sposób została spleciona sieć wiary, Kościół mówił: „Jakże silny jest mój Oblubieniec w swych siedmiu włosach!” A wszystkie ludy, które go słyszały, napadały na Niego, uważając, że nie ma już większej siły. Jednak nawet w ten sposób nie poznano Jego siły.

Potem Kościół przelał wiele łez, ponieważ zlekceważył męstwo Świętej Trójcy. Mówił, że widział człowieczeństwo Syna Bożego, natomiast jeszcze nie dostrzegł doskonale Jego Boskości. Chrystus, poruszony tym, w swym umiłowanym Janie ukazał tajemnice Świętej Trójcy w sposób dozwolony dla poznania ludzkiego, w chwale Ojca i zapale Ducha Świętego. Następnie złożył swą głowę na łono Oblubienicy i tam będzie odpoczywał aż do nastania największych herezji, które powstaną w Synu Zatracenia. Wówczas zostaną obcięte Jego włosy i utraci swą siłę, ponieważ w tym czasie będą się starali podążać raczej za Synem Zatracenia niż za Nim samym. Będą mówili: „Cóż to jest, Boże, że widzimy tyle i tak wielkich cudów?”. W ten sposób osłabnie Jego siła, ponieważ będzie się wydawało, że prawdziwą wiarę zaciemnia ślepa niewierność. Jednak odnowią się Jego siły, kiedy pojawią się Enoch i Eliasz. Wtedy z siłą wstrząśnie pychą i wyniosłością Syna Zatracenia wraz ze wszystkimi sztukami diabelskimi i innymi grzechami. Gdy Kościół z chrześcijańskim imieniem przejdzie z doczesnego i ziemskiego świata do wieczności, o wiele skuteczniej pokona diabelskie grzechy, niż czynił to wcześniej, kiedy jeszcze Boską cześć oddawano w doczesnej postaci, na ziemi. Cóż to znaczy? Kiedy świat się już skończy, wówczas ustaną w doczesnej postaci ludzi zarówno diabelskie prześladowania, jak i najskuteczniejsze działania cnót.

Kto jednak dostrzega czujnymi oczyma wewnętrznego czucia, ów w gorącym zapale Mej miłości, która Mnie odzwierciedla, łapczywie zapragnie tych słów i zapisze je w sumieniu swej duszy.


Fragment pochodzi z księgi trzeciej „Scivias”, przekład, wstęp i opracowanie: Justyna Łukaszewska-Haberkowa



© 2000–2021 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies