Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Księga Sędziów

Księga Sędziów (po hebrajsku Szofetim, po grecku Kritai, po łacinie Judices) nazwę swoją wzięła od tzw. Sędziów, którzy w Ziemi Obiecanej pełnili funkcje rozjemcze między pokoleniami. W momentach krytycznych zyskiwali także uprawnienia wodzów. Były to czasy przed ustanowieniem królów.

Po śmierci Jozuego Izraelici zastanawiali się, kto pierwszy wystąpi do walki przeciw Kananejczykom. Pan powiedział im, że ma wystąpić Juda. Wystąpił więc Juda ze swoim bratem Symeonem, a Pan wydał Kananejczyków i Peryzzytów w ich ręce. Potem synowie Judy zdobyli Jerozolimę, zdobyli Hebron i Debir. Wtedy to powiedział Kaleb, że temu, kto zdobędzie Kiriat-Sefer, bo tak nazywał się przedtem Debir, odda swoją córkę Aksę za żonę. Miasto zdobył Otniel, syn Kenaza, młodszego brata Kaleba i Kaleb dał mu za żonę swoją córkę Aksę. Gdy Aksa przybyła, skłoniła Otniela, aby zażądał pola od jej ojca. Potem jeszcze poprosiła Kaleba, że skoro jej dał ziemię Negeb, to niech da jeszcze źródła wód. I dał jej źródła na wyżynie i na nizinie.

Potem Juda jeszcze zdobył razem z Symeonem Sefat, Gazę, Aszkelon i Ekron. A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, ale nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany. Kalebowi dano w posiadanie Hebron, a ten pozbawił tam posiadłości trzech synów Anaka; natomiast synowie Beniamina nie wyrzucili z Jerozolimy mieszkających tam Jebusytów.

Z kolei pokolenie Józefa udało się ku Betel, które przedtem nazywało się Luz, a Pan był z nim. Najpierw posłano wywiadowców do Betel. Wywiadowcy spotkali człowieka wychodzącego z miasta i powiedzieli mu, żeby wskazał im wejście do miasta, a oni w zamian okażą mu łaskę. Ten wskazał im wejście, zaś oni wycięli mieczem całe miasto, a tego człowieka razem z rodziną wypuścili na wolność. Udał się ten człowiek do ziemi Chetytów i tam zbudował miasto o nazwie Luz.

Natomiast Manasses, Efraim, Zabulon, Aser, Neftali i Dan nie wypędzili pierwotnych mieszkańców ziem, które zajęli, lecz zamieszkali pomiędzy nimi i tylko kazali im wykonywać roboty przymusowe na rzecz Izraela.

„Anioł Pana zstąpił z Gilgal do Bokim i rzekł: Wywiodłem was z Egiptu i zaprowadziłem was do ziemi, którą poprzysiągłem dać waszym przodkom. Powiedziałem: Nie złamię przymierza mego z wami na wieki. Jednakże wy nie wchodźcie w przymierze z mieszkańcami tej ziemi, lecz rozwalcie ich ołtarze. Wyście zaś nie usłuchali mego głosu. Dlaczego to uczyniliście? Powiedziałem także: Nie wypędzę ich sprzed was, aby byli dla was przeszkodą i aby bogowie ich byli dla was sidłem” (Sdz 2, 1–3). Na te słowa lud podniósł lament i złożył ofiarę dla Pana.

Jozue rozesłał lud, żeby zamieszkali każdy w swojej dzielnicy i objęli ziemię w posiadanie. Służył lud Panu po wszystkie dni życia Jozuego i po wszystkie dni życia starszych, którzy żyli po śmierci Jozuego. Jozue umarł w wieku lat stu dziesięciu i został pochowany w posiadłości Timnat-Cheres przy górze Efraima na północ od góry Gaasz.

Kiedy wymarło całe to pokolenie i nastało pokolenie, które nie znało Pana, wówczas Izraelici czynili to co złe w oczach Pana i służyli Baalom i Asztartom. Opuścili Boga ojców swoich i poszli za bogami, którzy należeli do ludów sąsiednich. Wówczas zapłonął gniew Pana przeciw Izraelitom, tak że wydał ich w ręce nieprzyjaciół, którzy ich złupili. I tak spadł na nich ucisk ogromny.

Wówczas Pan wzbudził sędziów, aby ich wybawili z ręki ciemiężców. Ale i sędziów lud nie usłuchał. Zboczyli z drogi, którą kroczyli ich przodkowie. Zapowiedział więc Pan, że skoro lud przekroczył przymierze, które Pan zawarł z ich przodkami i nie usłuchał głosu Pana, także i On nie wyrzuci spośród nich żadnego ze zwyciężonych narodów, żeby poddać Izraelitów próbie i zbadać, czy pójdą drogami Pana.

A oto narody, którym Pan pozwolił pozostać, aby wystawić na próbę narody Izraela – a stało się to aby nauczyć pokolenia Izraela sztuki wojennej – pięciu władców filistyńskich oraz wszyscy Kananejczycy, Sydończycy i Chiwwici, którzy zamieszkiwali łańcuch gór Libanu. Byli oni przeznaczeni do wypróbowania Izraelitów, czy będą strzec przykazań, które dał im Pan. „Mieszkali więc Izraelici wśród Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów, żenili się z ich córkami i własne swoje córki dawali ich synom za żony, a także służyli ich bogom” (Sdz 3, 5–6).

Izraelici popełniali to co złe w oczach Pana. Zapominali o Panu, Bogu swoim, a służyli Baalom i Aszerom. Znów zapłonął gniew Pana i wydał ich w ręce Kuszan-Riszeataima, króla Aram-Naharaim. Służyli mu Izraelici osiem lat i wołali do Pana, a Pan sprawił, że powstał wśród nich wybawiciel, który ich wyswobodził: Otniel, syn Kenaza, młodszego brata Kaleba. Gdy wdał się w bitwę, Pan wydał w jego ręce Kuszan-Reszeataima, a kraj doznawał pokoju przez lat czterdzieści.

A Izraelici znów zaczęli czynić to co złe w oczach Pana i Pan wzmocnił przeciw Izraelowi Eglona, króla Moabu. Eglon połączył się z Ammonitami i Amalekitami i pobił Izraela. Izraelici służyli Eglonowi przez lat osiemnaście. Wtedy Izraelici wołali do Pana i Pan wzbudził wśród nich wybawiciela: Ehuda, syna Gery, Beniaminity. Izraelici wysłali go z daniną do Eglona. Ehud przygotował sobie sztylet o dwóch ostrzach, długi na jeden łokieć i schował go pod szatami. Złożywszy daninę Eglonowi Ehud odesłał ludzi, którzy ją przynieśli, a sam zawrócił od bożków, które były ustawione koło Gilgal i powiedział królowi, że ma mu coś do powiedzenia. Król, który przebywał w letniej górnej komnacie, odesłał ludzi, a Ehud zbliżył się do niego, mówiąc, że ma dla niego słowo od Boga. Kiedy Eglon podniósł się ze swego tronu, Ehud utopił sztylet w jego brzuchu. Następnie wyszedł przed ganek, zamknął za sobą drzwi komnaty i zasunął rygle. Po jego odejściu słudzy myśleli, że król chce być sam, ale kiedy długo nie otwierał drzwi, zaczęli się niepokoić. Wreszcie otworzyli drzwi, a ich pan leżał martwy na ziemi. Gdy oni czekali, Ehud uciekł i bezpiecznie wrócił do Hasseira. Wróciwszy zatrąbił w róg i Izraelici pobili Moabitów, i odtąd żył kraj w spokoju przez lat osiemdziesiąt.

Po Ehudzie był Szamgar, syn Anata. Pobił on ościeniem na woły sześciuset Filistynów – i on także wybawił Izraela.

Po śmierci Ehuda Izreaelici znów zaczęli czynić to co złe w oczach Pana. Pan wydał ich w ręce Jabina, króla Kanaanu, który panował w Chasor, który uciskał ich przez lat dwadzieścia.

W tym czasie sprawowała rządy nad Izraelem Debora, prorokini, żona Lappidota. Posłała ona po Baraka, syna Abinoama z Kadesz w pokoleniu Neftalego. Powiedziała mu, żeby udał się na górę Tabor z dziesięcioma tysiącami mężów z pokolenia Neftalego i Zabulona, a Pan wyda w jego ręce wojska ciemiężcy. Barak zgodził się, ale pod warunkiem, że Debora uda się tam razem z nim, na co ona się zgodziła. Kiedy Barak zszedł z góry Tabor ze swoim wojskiem, Pan poraził przed Barakiem ostrzem miecza Siserę, wodza wojsk ciemiężcy. Całe wojsko Sisery padło pod ostrzem miecza, a Sisera uszedł pieszo.

Uciekał w kierunku namiotu Jaeli, żony Chebera Kenity, który oddzielił się od rodu Kaina i od plemienia synów Chobaba, teścia Mojżesza i rozbił swój namiot w Saannaim w pobliżu Kadesz. Jael, wychodząc naprzeciw niego, zaprosiła go do swojego namiotu. Jednak kiedy Sisera spał, wzięła palik od namiotu i przebiła mu skroń. Kiedy nadszedł Barak, Sisera leżał martwy z palikiem w skroni.

Tak Bóg uniżył przed Izraelitami Jabina, ręka zaś Izraela uciskała coraz mocniej Jabina, aż do całkowitej jego zagłady. Dnia tego Debora i Barak śpiewali z radości hymn dziękczynny.

I żył kraj w spokoju przez lat czterdzieści.

Izraelici znów czynili to co złe w oczach Pana i Pan wydał ich na siedem lat w ręce Madianitów.

A kiedy Izrael wołał do Pana z powodu Madianitów, Pan wysłał Izraelitom proroka, który im wypominał ich przewiny.

A oto przyszedł Anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Ukazał się Gedeonowi, synowi Joasza i przekazał mu, żeby wybawił Izraela z ręki Madianitów. Gedeon nie rozumiał, jak ma to uczynić, ale złożył ofiarę Panu pod terebintem, a Anioł Pana dotknął laską mięsa i chlebów przaśnych i wydobył się ogień ze skały, który strawił mięso i chleby. Potem zniknął, a Gedeon wybudował tam ołtarz dla Pana.

W nocy Pan nakazał Gedeonowi zburzyć ołtarz Baal, własność Joasza, potem wybudować na szczycie tej skały ołtarz dla Pana, ściąć rosnącą obok aszerę i używając drewna tej aszery złożyć na ołtarzu ofiarę całopalną z cielca. Gedeon uczynił ta, ale ponieważ bał się rodu swojego ojca, uczynił to w nocy. Za dnia mieszkańcy miasta szukali, kto to uczynił, aż doszli do wniosku, że to Gedeon. Przyszli więc do Joasza i zażądali wydania Gedeona na śmierć. Joasz odpowiedział, że nie do nich należy obrona Baala i że kto go broni, powinien umrzeć. Jeśli Baal jest bogiem, niech sam wywrze zemstę na tym, kto zburzył jego ołtarz. I od tego dnia nazywali Gedeona Jerubbaal.

Potem wszyscy Madianici i Amalekici oraz lud ze wschodu przeprawiwszy się przez Jordan rozbili obóz w dolinie Jizreel. Ale duch Pana ogarnął Gedeona, który zgromadził przy sobie ród Abiezera, a potem pokolenie Manassesa, Asera, Zabulona i Neftalego.

Rzekł więc Gedeon do Boga: „Jeżeli naprawdę chcesz przeze mnie wybawić Izraela, jak to powiedziałeś, pozwól, że położę runo wełny na klepisku; jeżeli rosa spadnie tylko na runo, a cała ziemia dokoła będzie sucha, będę wiedział, że wybawisz Izraela przeze mnie, jak powiedziałeś” (Sdz 6, 36–37). Kiedy rano wstał, wycisnął z runa pełną czarę wody. I jeszcze raz powiedział do Boga, że niech teraz rano runo będzie suche, a na ziemi dookoła niech będzie rosa. I Bóg sprawił to tej nocy.

Wstał więc o świcie Jerubbaal, czyli Gedeon i rozbił obóz u źródeł Charod. Pan powiedział Gedeonowi, że jego wojsko jest zbyt liczne, by wydać w jego ręce Madianitów, ponieważ lud mógłby przywłaszczyć sobie chwałę, z pominięciem Pana. Wobec tego niech Gedeon nakaże odejść i schronić się wszystkim, którzy odczuwają lęk. Tak odeszło z ludu dwadzieścia dwa tysiące, a zostało dziesięć tysięcy.

Pan rzekł do Gedeona, że lud jest jeszcze zbyt liczny. Niech więc Gedeon zaprowadzi lud nad wodę, gdzie Pan go wypróbuje – o którym Pan powie: „Ten pójdzie z tobą!”, ten pójdzie z Gedeonem, a o którym powie: „Ten nie pójdzie z tobą!”, ten nie pójdzie.

Zaprowadził więc Gedeon lud nad wodę, a Pan powiedział mu, żeby tych, którzy będą chłeptać wodę językiem jak pies, zostawił po jednej stronie, a tych, którzy przy piciu uklękną, pozostawił po drugiej stronie. Liczba tych, którzy chłeptali z ręki podnoszonej do ust, wyniosła trzystu mężów. Wówczas Pan rzekł do Gedeona, że przy pomocy tych trzystu mężów wybawi Izrael i wyda w ich ręce Madianitów. Wszyscy inni mężowie niech wracają do siebie.

Obóz Madianitów znajdował się poniżej stanowiska Gedeona. Tej nocy Pan przemówił do niego, żeby udał się do obozu ze swoim sługą, Purą. Usłyszy, co oni mówią, po czym wzmocnią się ręce jego i ruszy na obóz. Zeszli więc Gedeon z Purą aż do krańca przednich straży obozu. Madianici, Amalekici i cały lud ze wschodu zebrani byli w dolinie licznie jak szarańcza. Gdy Gedeon zbliżył się, właśnie pewien mąż opowiadał swojemu towarzyszowi sen, w którym widział jak bochen chleba jęczmiennego przytoczył się do obozu Madianitów, dotarł do namiotu i wywrócił go do góry dołem. Towarzysz odpowiedział mu, że musi to być miecz Gedeona, ponieważ Bóg wydał w jego ręce Madianitów. „Kiedy Gedeon usłyszał opowiadanie o śnie i jego wyjaśnienie, oddał pokłon Bogu, a wróciwszy do obozu izraelskiego rzekł: Powstańcie! Oto Pan wydał w ręce wasze obóz Madianitów” (Sdz 7, 15).

Wówczas Gedeon rozdzielił trzystu mężczyzn na trzy hufce, dał każdemu z nich do ręki rogi i puste dzbany i kazał im czynić to samo, co on będzie czynić.

Gedeon i stu mężów, którzy mu towarzyszyli, doszli do krańca obozu, gdy następowało czuwanie środkowej straży nocnej. Zatrąbili w rogi i potłukli dzbany, które trzymali w rękach. Natychmiast zatrąbiły też w rogi i potłukły dzbany owe trzy hufce. Wzięli w lewą rękę pochodnie, a w prawą rogi, aby na nich trąbić i wołali: „Za Pana i za Gedeona!”. I przystanęli dookoła obozu. Wtedy wszyscy w obozie zaczęli krzyczeć i uciekać, a Pan sprawił, że w obozie jeden przeciw drugiemu skierował miecz.

Mężowie izraelscy urządzili pościg za Madianitami. Gedeon skierował gońców do wszystkich gór efraimskich, żeby zajmowali przed Madianitami wszystkie źródła wodne. Mężowie z pokolenia Efraima uczynili tak i ujęli przy tym dwóch dowódców madianickich: Oreba i Zeeba, których zabili i głowy ich przynieśli Gedeonowi.

Potem Gedeon przeprawił się przez Jordan z trzystu mężami, którzy z nim byli, a byli wszyscy znużeni i głodni. Jednak kiedy w Sukkot poprosił o pożywnie, zwierzchnicy odmówili mu. Gedeon zapowiedział, że kiedy Pan wyda już w jego ręce królów madianickich Zebacha i Salmunnę, miasto zostanie ukarane. Potem odmówili mu pożywienia także mieszkańcy Penuel i im też zapowiedział, że jak wróci, to zburzy tę twierdzę.

Zebach i Salmunna byli w Karkor z piętnastoma tysiącami wojska. Była to reszta wojska, ponieważ liczba poległych dochodziła do stu dwudziestu tysięcy. Gedeon uderzył na obóz, po czym dopędził i pojmał obu królów madianickich, a cały obóz rozbił.

Po bitwie Gedeon zatrzymał młodzieńca spośród mieszkańców Sukkot, a on spisał dla niego przywódców Sukkot i jego starszych mężów. Potem pojmawszy starszych miasta oraz wziąwszy ciernie pustyni i osty, ukarał nimi mieszkańców Sukkot. Potem zburzył twierdzę Penuel i zabił jej mieszkańców. Na koniec zabił też Zebacha i Salmunnę.

Izraelici prosili Gedeona, żeby on i jego ród panowali nad nimi, ponieważ wybawił ich z rąk Madianitów. Lecz Gedeon odpowiedział im, że Pan będzie panował nad nimi. Potem poprosił, żeby każdy z nich dał mu nausznicę ze zdobytego łupu. Waga tych nausznic, które otrzymał, wyniosła tysiąc siedemset syklów złota, nie licząc półksiężyców, kolczyków i purpury, które nosili królowie madianiccy, ani łańcuszków wiszących na szyjach wielbłądów. Gedeon sprawił z nich efod, który umieścił w swojej miejscowości Ofra. Wszyscy Izraelici czcząc go, dopuścili się nierządu. To bowiem stało się sidłem dla Gedeona i jego domu.

Kraj zażywał teraz spokoju przez czterdzieści lat, to jest przez czas życia Gedeona. Gedeon miał siedemdziesięciu synów, miał bowiem wiele żon. Jedna z jego drugorzędnych żon, mieszkająca w Sychem, urodziła mu syna, którego nazwali Abimelek. Po jakimś czasie Gedeon umarł i pochowano go w Ofra Abiezera.

Po śmierci Gedeona Izraelici znów się odwrócili od Pana. Nie okazali też życzliwości domowi Jerubbaala-Gedeona za wszystkie dobrodziejstwa, które wyświadczył on Izraelowi.

Abimelek, syn Jerubbaala, udał się do Sychem, do braci swej matki i pytał, czy lepiej, żeby nad nimi panowało siedemdziesięciu mężów – wszyscy synowie Jerubbaala, czy też lepiej, żeby panował tylko jeden. Bracia jego matki tak samo mówili do wszystkich możnych miasta Sychem, a serca ich skłaniały się ku Abimelekowi. Dali mu ponadto siedemdziesiąt syklów srebra ze świątyni Baal-Berita. Abimelek naprzyjmował za nie do swojego towarzystwa nicponiów i awanturników.

Udał się też do domu swego ojca w Ofra i tam wymordował siedemdziesięciu swoich braci, synów Jerubbaala. Ocalał tylko Jotam, najmłodszy syn Jerubbaala, ponieważ się ukrył. Potem wszyscy możni miasta Sychem ogłosili Abimeleka królem.

Kiedy doniesiono o tym Jotamowi, ten stanął na szczycie góry Garizim i tak wołał: „Posłuchajcie mnie, możni Sychem, a Bóg usłyszy was także” (Sdz 9, 7). I opowiedział im bajkę, jak to drzewa postanowiły wybrać sobie króla. Najpierw prosiły oliwkę, ale ona nie chciała się wyrzec swojej oliwy, która służy czci bogów i ludzi, żeby kołysać się nad drzewami. Potem prosiły drzewo figowe, ale ono nie chciało wyrzec się swojej słodyczy i wybornego owocu. Potem pytały krzewu winnego, ale on nie chciał się wyrzec swojego soku rozweselającego bogów i ludzi. Wreszcie drzewa prosiły krzew cierniowy, a on odpowiedział: „Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie” (Sdz 9, 15).

A zatem czy zgodnie z prawdą i prawem został Abimelek obrany królem? Czy dobrze obeszli się z Jerubbaalem i jego rodem? Czy docenili dobrodziejstwa otrzymane z jego ręki? Jeśli zgodnie z prawdą i prawem postąpiono według Jerubbala i jego rodu, niech cieszą się z Abimeleka i niech on się cieszy. Ale jeśli nie, niech ogień wyjdzie z Abimeleka i niech pochłonie możnych z Sychem i grodu Millo, i niech ogień pochłonie też Abimeleka.

Potem Jotam uciekł do Beer i ukrył się tam z obawy przed swoim bratem Abimelekiem.

Abimelek sprawował władzę nad Izraelem przez trzy lata. Potem Bóg zesłał ducha niezgody między Abimelekiem i możnymi Sychem i możni z Sychem zbuntowali się przeciw Abimelekowi. W wyniku tego buntu Abimelek zdobył miasto Sychem i zabił wszystkich jego mieszkańców. Potem ruszył na Teles, obległ je i też zdobył. Kiedy podeszli, żeby zdobyć twierdzę w środku miasta, pewna kobieta zrzuciła na głowę Abimeleka kamień od żaren i rozbiła mu czaszkę. Abimelek poprosił swojego giermka, żeby go dobił, ponieważ nie chciał, żeby mówiono o nim, że kobieta go zabiła. Giermek przebił Abimeleka mieczem, tak że Abimelek umarł.

Po Abimeleku dla wybawienia Izraela powstał Tola, syn Puy, syna Dodo, mąż z pokolenia Issachara. Sprawował sądy nad Izraelem przez dwadzieścia trzy lata, po czym umarł i pochowano go w Szamir.

Po nim powstał Jair z Gileadu, który sprawował sądy nad Izraelem przez dwadzieścia dwa lata. I umarł Jair i pochowano go w Kamon.

Potem znów Izraelici zaczęli czynić to co złe w oczach Pana. Zapłonął zatem gniew Pana przeciw Izraelowi, wskutek czego oddał On ich w ręce Filistynów i Ammonitów. Trapili oni i uciskali Izraelitów przez osiemnaście lat. Wołali więc Izraelici do Pana. „Rzekł wówczas Pan do Izraelitów: Kiedy Egipcjanie i Amoryci, Ammonici i Filistyni, Sydończycy, Amalekici i Madianici uciskali was, a wyście wołali do Mnie, czy nie wybawiłem was z ich ręki? Tymczasem wyście Mnie opuścili i poszliście służyć cudzym bogom! Oto dlaczego nie wybawię was więcej. Idźcie! Krzyczcie do bogów, których sobie wybraliście! Niechżeż oni was wybawiają w czasie waszego ucisku!” (Sdz 10, 11–14). Oni jednak błagali Pana o przebaczenie i wyrzucili spośród siebie obcych bogów. Wtedy nie mógł Pan dłużej znosić ucisku Izraela.

Jefte, Gileadczyk, syn nierządnicy i Gileada, był walecznym wojownikiem. Synowie żony Gileada wyrzucili Jeftego, żeby nie dziedziczył razem z nimi. Jefte uciekł daleko i mieszkał w kraju Tob. Przełączyli się do niego jacyś nicponie. Niedługo potem Ammonici wydali wojnę Izraelowi. Wtedy starszyzna Gileadu poszła szukać Jeftego i poprosili, żeby był ich wodzem, a on zgodził się na to.

Duch Pana był nad Jeftem, który złożył też ślub Panu: „Jeżeli sprawisz, że Ammonici wpadną w moje ręce, wówczas ten, kto [pierwszy]] wyjdzie od drzwi mego domu, gdy w pokoju będę wracał z pola walki z Ammonitami, będzie należał do Pana i złożę z niego ofiarę całopalną” (Sdz 11, 30–31). Wyruszył więc Jefte do walki z Ammonitami i Pan wydał ich w jego ręce.

Gdy potem wracał Jefte do Mispa, do swojego domu, wyszła na jego spotkanie córka, tańcząc przy dźwiękach bębenków; a było to jedyne dziecko Jeftego. Ujrzawszy ją, rozdarł swoje szaty i zapłakał. Ale ona powiedziała, żeby uczynił to co ślubował Bogu. Poprosiła tylko, żeby mogła najpierw udać się w góry na dwa miesiące, aby opłakać swoje dziewictwo. Po dwóch miesiącach powróciła, a Jefte wypełnił swój ślub i tak nie poznała pożycia z mężem. Weszło to w zwyczaj w Izraelu, że każdego roku schodziły się na cztery dni córki izraelskie, aby opłakiwać córkę Jeftego Gileadczyka.

Zebrali się mężowie z pokolenia Efraima i mieli pretensje do Jeftego, że nie wziął ich na wyprawę przeciwko Ammonitom. Jefte zebrał wszystkich mężów z Gileadu i rozpoczął walkę z Efraimitami. Mężowie z Gileadu pokonali Efraimitów, następnie odcięli im drogę do brodów Jordanu. Kiedy Efraimici chcieli przejść przez bród, mówili, że nie są Efraimitami, wtedy Gileadczycy „nakazywali mu: »Wymówże więc Szibbolet«. Jeśli rzekł: Sibbolet – a inaczej nie mógł wymówić – chwytali go i zabijali u brodu Jordanu. Tak zginęło przy tej sposobności czterdzieści dwa tysiące Efraimitów” (Sdz 12, 6). Jefte sprawował sądy nad Izraelem przez sześć lat, a następnie umarł i pochowano go w Mispa w Gileadzie.

Po nim sprawował sądy nad Izraelem Ibsan z Betlejem przez siedem lat.

Potem przez dwadzieścia dziesięć lat sprawował sądy nad Izraelem Elon Zabulonita.

Po Elonie przez osiem lat sprawował sądy nad Izraelem Abdon syn Hillela z Pireatonu.

Gdy znów zaczęli Izraelici czynić to co złe w oczach Pana, wydał ich Pan na czterdzieści lat w ręce Filistynów. W Sorea w pokoleniu Dana żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna. Kobiecie owej ukazał się Anioł Pana i zapowiedział, że pocznie i porodzi syna, ale ma odtąd nie pić wina i sycery i nie jeść nic nieczystego, bo chłopiec będzie nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich. Kobieta opowiedziała wszystko swojemu mężowi. Wówczas Manoach modlił się, żeby Anioł Pana przyszedł jeszcze raz i nauczył ich, co mają czynić z chłopcem, który się narodzi.

Bóg wysłuchał modlitwy Manoacha. Anioł Boży przyszedł jeszcze raz do tej kobiety. Powiedział, żeby wystrzegała się tego wszystkiego, co jej powiedział. Niech syn nie używa nic z tego, co pochodzi z winorośli, niech nie pije wina i sycery, niech nie spożywa nic nieczystego. „Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać w Obozie Dana między Sorea a Esztaol” (Sdz 13, 25–26).

Samson zstąpił do Timny i tam zobaczył kobietę wywodzącą się z córek filistyńskich. Powiedział do rodziców, żeby wzięli mu ją za żonę. Rodzice pytali, czy nie znalazł kobiety w swoim narodzie, ale Samson uparł się, że podoba mu się ta jedna. A rodzice nie wiedzieli, że to pochodziło od Pana, żeby mogło stać się powodem sporu z Filistynami, Filistyni panowali bowiem wówczas nad Izraelitami. Udał się więc Samson z rodzicami do Timny. W drodze stanął naprzeciw niego młody lew. Wówczas opanował go duch Pana i rozdarł lwa jak koźlę gołymi rękami. Nie powiedział jednak ojcu i matce, co uczynił.

Gdy po jakimś czasie Samson wracał do Timny, żeby wziąć za żonę ową kobietę, zboczył, by obejrzeć padlinę lwa. Zobaczył wówczas, że w padlinie znalazły się rój pszczół i miód. Wziął go i jadł, a potem zaniósł ojcu i matce i oni także jedli, ale nie powiedział im, skąd miód pochodzi. Potem sprawiono Samsonowi wesele, które trwało siedem dni. Wybrano też trzydziestu towarzyszy, którzy przy nim byli.

Samson przedłożył im zagadkę: jeśli rozwiążą ją w ciągu siedmiu dni wesela, da im trzydzieści tunik lnianych oraz trzydzieści szat ozdobnych. Jeśli jednak nie będą umieli jej rozwiązać, wówczas oni dadzą mu trzydzieści tunik lnianych i trzydzieści szat ozdobnych. Oni zgodzili się, więc rzekł do nich: „»Z tego, który pożera, wyszło to co się spożywa, a z mocnego wyszła słodycz«. I przez trzy dni nie mogli rozwiązać zagadki” (Sdz 14, 14).

Przez trzy dni nie mogli rozwiązać zagadki. Czwartego dnia zwrócili się do żony Samsona, żeby go namówiła do wyjawienia rozwiązania, w przeciwnym razie zniszczą ogniem ją i dom jej ojca. Czy na to zaproszono ich, żeby ogołocić z ich mienia? Zapłakała żona Samsona i prosiła go o rozwiązanie zagadki. Siódmego dnia, ponieważ mu się bardzo naprzykrzała, podał jej rozwiązanie, a ona podała je synom swojego narodu. Oni podali mu rozwiązanie, ale Samson zrozumiał, że to za sprawą żony. Opanował go wówczas duch Pana i przyszedłszy do Aszkelonu zabił owych trzydziestu mężów. Potem wrócił do domu swego ojca, a jego żona dostała się towarzyszowi, który był przy nim.

Po kilku dniach, w czasie żniw pszenicy, Samson odwiedził swoją żonę, przynosząc jej koźlę. Ale jej ojciec powiedział mu, że myślał, że Samson ją znienawidził i dlatego dał ją towarzyszowi Samsona. Ma jednak młodszą córkę jeszcze piękniejszą. Niech więc Samson weźmie ją sobie zamiast tamtej. Samson odpowiedział, że w takim razie nie będzie już miał żadnej winy wobec Filistynów, gdy im uczyni coś złego.

Samson schwytał trzysta lisów, powiązał je ogon do ogona, a między ogonami umieścił po jednej pochodni. Następnie podpalił pochodnie i rozpuścił lisy pomiędzy zboża filistyńskie; spalił sterty i zboża na pniu oraz winnice wraz z oliwkami. W odwecie Filistyni spalili żonę Samsona i jej ojca. Samson zadał im wielką klęskę, potem udał się do groty skalnej w Etam i tam przebywał.

Następnie Filistyni wyruszyli na Judę, aby odpłacić Samsonowi. Trzy tysiące mieszkańców Judy udało się do Samsona, żeby go pojmać i wydać Filistynom. Gdy go związali i prowadzili do Filistynów, w Samsona znów wstąpił duch Pana i Samson zerwał wszystkie powrozy. Znalazł oślą szczękę, sięgnął po nią i zabił nią tysiąc mężów. Potem odczuł wielkie pragnienie i modlił się do Pana. Wtenczas Bóg rozwarł szczelinę, która jest w Lechi, tak że wyszła z niej woda. I Samson napił się, tak że wrócił mu siły. I przez dwadzieścia lat sprawował sądy nad Izraelem za czasów Filistynów.

Potem Samson udał się do Gazy. Tam poszedł do nierządnicy, a mieszkańcy, dowiedziawszy się o nim, otoczyli dom i czekali na niego całą noc przy bramie miejskiej. Samson spał do północy, a kiedy wstał, ujął wrota miejskiej bramy wraz z podwojami, wyrwał je z zaworą, następnie wziął na barki z zaniósł na szczyt góry znajdującej się naprzeciw Hebronu.

Potem zakochał się w pewnej kobiecie imieniem Dalila, która mieszkała w dolinie Sorek. Władcy filistyńscy prosili ją, żeby dowiedziała się, w czym tkwi wielka siła Samsona, a każdy z władców da jej za to tysiąc srebrników. Dalila zapytała o to Samsona, a on jej powiedział, że gdyby go związano siedmioma surowymi linami, jeszcze nie wyschłymi, wówczas osłabnie i stanie się zwykłym człowiekiem. Wtedy władcy filistyńscy przynieśli Dalili siedem surowych lin jeszcze nie wyschłych, a ona związała go nimi śpiącego. Samson jednak porwał liny tak jak się rwie nitkę.

Po jakimś czasie Dalila znowu pytała Samsona o źródło jego siły. Odpowiedział jej, że gdyby go mocno związano świeżymi powrozami, których jeszcze nie używano, wówczas osłabnie i stanie się zwykłym człowiekiem. Związała więc Samsona powrozami, których jeszcze nie używano, ale on pozrywał powrozy jak nici.

Znów czyniła Dalila wyrzuty Samsonowi, że ją oszukał, i wypytywała o źródło jego siły. Odpowiedział, że gdyby związała siedem splotów jego głowy z motkiem nici, a wpleciony w nić palik wbiła w ziemię, wówczas osłabnie i stanie się zwykłym człowiekiem. Uśpiła go więc i zrobiła, jak powiedział, ale i tym razem Samson nie osłabł.

Po jakimś czasie Dalilia znów zaczęła się naprzykrzać Samsonowi, aż przyprawiała go o strapienie, a nawet o śmiertelne wyczerpanie. Wówczas wyznał jej, że głowy jego nie dotknęła nigdy brzytwa, albowiem jest nazirejczykiem. Gdyby ogolono mu głowę, wówczas osłabnie i stanie się zwykłym człowiekiem. Dalila posłała po władców filistyńskich, którzy przybyli, niosąc srebro w swoich rękach. Tymczasem Dalila uśpiła Samsona i kazała ogolić mu głowę. Wówczas opuściła go jego siła. Filistyni pojmali go, wyłupili mu oczy i zaprowadzili do Gazy, gdzie w więzieniu musiał mleć ziarno.

Tymczasem włosy poczęły Samsonowi odrastać. Filistyni świętowali z powodu pojmania Samsona i cały lud cieszył się z tego. Kiedy tak się bawili, władcy filistyńscy nakazali przywołać Samsona, żeby ich zabawiał. Przyprowadzono go więc z więzienia i zabawiał ich. Potem postawiono go między dwoma kolumnami. Samson rzekł do chłopca, który go trzymał za rękę, żeby pozwolił mu oprzeć się o kolumny, na których stoi dom. W domu tym byli wszyscy władcy filistyńscy, a na dachu około trzech tysięcy mężczyzn i kobiet. Wtedy Samson wezwał Pana, aby przywrócił mu siły, chociaż na ten jeden raz, żeby mógł pomścić na Filistynach swoje oczy. Ujął potem obie kolumny, a gdy się na nich mocno oparł, runął cały dom na władców i na cały lud, który był w nim zebrany. Tych, których zabił, ginąc razem z nimi, było więcej, niż zabił podczas całego swojego życia.

Bracia Samsona i ród jego ojca przyszli po niego. Potem pochowali go między Sorea i Esztaol, w grobie Manoacha, jego ojca.

W górach Efraima był człowiek imieniem Mikajehu. Uczynił on ze srebra posążek rzeźbiony, potem sprawił efod i terafim oraz wprowadził jednego ze swych synów w czynności kapłańskie, tak że był dla niego kapłanem w jego sanktuarium. W owych czasach nie było w Izraelu króla i każdy czynił to co uważał za słuszne.

Był pewien człowiek z Betlejem judzkiego z pokolenia Judy, który był lewitą. Opuścił on Betlejem i przywędrował w góry Efraima aż do domu Miki. Jego też wprowadził Mika w czynności kapłańskie. Powiedział wówczas Mika: Teraz wiem, że mi Pan będzie błogosławił, gdyż mam lewitę za kapłana.

W tym czasie nie było króla w Izraelu. Pokolenie Dana szukało sobie ziemi na mieszkanie, ponieważ jeszcze nie została mu wydzielona ziemia. Wyprawiono więc pięciu mężów, aby szukali i badali ziemię. Przyszli oni aż do domu Miki i tam przenocowali. Poprosili tam kapłana, żeby zapytał Pana Boga o radę, czy poszczęści się im. Kapłan odpowiedział im, że podróż, którą podjęli, jest pod opieką Pana. Odeszło więc owych pięciu mężów i przybyli do Lajisz, gdzie ujrzeli lud mieszkający bezpiecznie, spokojnie i ufnie, gdyż nie było nikogo, kto by ich napadał. Powrócili więc do swoich braci do Sorea i Eszatol i powiedzieli im, że znaleźli odpowiednią ziemię do zamieszkania.

Wyruszyło stamtąd sześciuset mężów uzbrojonych do boju. I przybyli do domu Miki. Pięciu owych mężów, którzy byli tam wcześniej, weszli do domu i wzięli sobie posążek rzeźbiony wraz z efodem i terafim. Kiedy kapłan próbował protestować, zaproponowali mu, żeby poszedł z nimi i został kapłanem całego pokolenia Dana. Uradowało się na to serce kapłana i przyłączył się do oddziału, po czym poszli swoją drogą.

Tymczasem, kiedy byli już daleko od domu Miki, mieszkańcy sąsiadujących okolic zaczęli ich ścigać. Wołali za nimi, żeby oddali bożka, którego sobie sprawił Mika oraz kapłana. Danici odmówili, więc Mika i jego sąsiedzi, widząc, że byli od nich silniejsi, odstąpili i wrócili do domu.

Danici przybyli do Lajisz, ludność wycięli mieczem, a miasto zniszczyli ogniem. Potem odbudowali je na nowo i mieszkali w nim. Miasto to leżące w dolinie Bet-Rechob, nazwali Dan. Postawili sobie rzeźbiony posążek, a Jonatan, syn Gerszoma, syna Mojżesza oraz jego synowie sprawowali kapłaństwo w pokoleniu Dana.

W owych dniach, kiedy nie było króla w Izraelu, pewien mąż, lewita, mieszkający u stóp góry Efraima, wzi±ł sobie za żonę kobietę z Betlejem judzkiego. Żona go zdradziła i wróciła do domu swojego ojca, gdzie przebywała przez cztery miesiące. Mąż udał się do niej, żeby ją sprowadzić do domu. Ojciec młodej kobiety bardzo się uradował z odwiedzin zięcia. Zatrzymał go u siebie przez trzy dni, ale kiedy czwartego dnia lewita wstał wcześnie, chcąc już wracać do domu, teść zatrzymał go jeszcze na jedną noc. Piątego dnia, kiedy lewita chciał wracać do domu ze swoją żoną, teść znów go zatrzymywał. Lecz człowiek ów odmówił i udał się wieczorem w drogę i przybył aż do Jebus, to jest do Jerozolimy. Miał ze sobą dwa osły obładowane, swoją żonę i sługę.

Kiedy mijali Jebus, a był już późny wieczór, sługa namawiał go, żeby tu zanocowali. Lecz jego pan postanowił jechać dalej. Słońce zaszło, kiedy byli przy Gibea, więc postanowili tam przenocować. Tam spotkał ich pewien starzec, który pochodził z góry Efraima, a w Gibea był przybyszem, gdyż mieszkańcy byli Beniaminitami. Starzec ów zaprosił ich do przenocowania w jego domu.

Tymczasem przewrotni mieszkańcy tego miasta otoczyli dom i żądali, żeby wyprowadził gościa, chcą bowiem z nim obcować. Kiedy nie chcieli odejść, człowiek ten wyprowadził na zewnątrz swoją żonę, a oni z nią obcowali i dopuszczali się na niej gwałtu aż do świtu. Rano człowiek ów wsadził swoją żonę na osła i ruszyli w dalszą drogę. Przybywszy do domu wziął nóż i rozciął żonę na dwanaście części, które rozesłał po wszystkich granicach izraelskich.

Potem zebrali się mężowie ze wszystkich pokoleń Izraela, a było ich czterysta tysięcy mężów pieszych, dobywających miecza. I postanowili pomścić zbrodnię popełnioną przez mieszkańców Gibea. Wysłali posłów do Beniaminitów, żeby wydali im owych mężów przewrotnych z Gibea. Ale Beniaminici nie chcieli tego słuchać.

Po trzech dniach walki Beniaminici zostali pokonani przez wojsko, zabili ostrzem miecza od mężczyzn do bydła i wszystko, co znaleźli, a ich wszystkie miejscowości zostały spalone. Tylko sześciuset mężów schroniło się na pustyni na skale Rimmon. Potem mężowie izraelscy złożyli przysięgę, że nikt nie wyda swojej córki za Beniaminitę.

Potem Izraelici żałowali Beniamina, mówiąc: „Odcięte zostało dzisiaj jedno pokolenie od Izraela”.

Księga Sędziów kończy się opisem, jak Izraelici postanowili uratować od ostatecznej zagłady resztki pokolenia Beniamina.

...ciąg dalszy: Księga Rut