Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


4 września św. Rozalia z Palermo (Rozalia Sinibaldi)

Legendy o świętych nie powstają z niczego. Są świadkami, że ktoś, kiedyś, w jakimś kraju, w sposób nieprzeciętny realizował jakąś prawdę ewangeliczną i szkoda by było, gdyby o tym pamięć zaginęła. Tradycja więc, opowiadanie starszych, zachowuje i przekazuje tę postać dalej. Co nie zostało spisane, czego nie zawarto w dokumentach – to „wieść gminna” przez wieki przenosi. Porównajmy, jakimi legendami obrosła postać św. Mikołaja…… Toteż któryś z francuskich uczonych katolickich (Gabriel Marcel?) słusznie twierdził, że nie ma tak żywego człowieka, jak umarły święty. Pracuje nadal i więcej niż żyjący…

Całe życie świętej Rozalii mieści się w legendzie. Według niej urodziła się 6 października1129 r. na zamku Oliwella w Palermo. Miała pochodzić z rodziny arystokratycznej. Jej ojciec Sinibaldi – książę w służbie króla Normanów Rogera II – był kuzynem króla Guglielmo I (Wilhelma I zwanego Złym). Matka zaś – Maria Guiscarda pochodziła z rodu księcia Apulii i Kalabrii Roberta Guiscardo, który wraz z Rogerem I zdobył dla Normanów Sycylię od Saracenów (Arabów). Jak głosi podanie – zarówno Robert, jak i Roger spokrewnieni byli z cesarzem Karolem Wielkim. Stąd w najstarszych pieśniach śpiewano zaraz w pierwszych zwrotkach, np.:

Z krwi Karola Wielkiego,

Cesarza chrześcijańskiego.

Albo w innej pieśni:

„Rozalia od wielkiego

Krew Karóla prowadzi;

Tej odstąpić stanu swego

Wrodzona cnota radzi.”

Tak dla powinowactwa, jak i dla zdolności nadał król Sinibaldiemu najwyższe dostojeństwa, a wraz z nimi dwa hrabstwa: Kwiskwińskie i Różańskie.

Legenda głosi, że przed narodzeniem dziecka matka miała się dowiedzieć z proroczego, natchnionego snu, że ma nadać niemowlęciu nieznane i niezwykłe imię Rozalia. Imię to składa się z nazw dwóch najpiękniejszych kwiatów: róży i lilii, mających świadczyć o życiu czystym, niewinnym, dziewiczym i oddanym Bogu (lilia). ale też o sercu gorejącym miłością do Boga i bliźnich, a także o przyszłym życiu pustelniczym pełnym poświęcenia, całkowitego wyrzeczenia się świata, pokuty i wielkich umartwień (róża i jej kolce). Był to też pewnego rodzaju symbol – zapowiedź, że dziewczynka w przyszłości okaże się najpiękniejszym kwiatem całego rodu i wyspy Sycylii.

Według legendy, gdy przyszła na świat, wszyscy byli oczarowani jej pięknością i wróżyli szczęśliwe i dostatnie życie. Niebawem na Chrzcie św. nadano dziewczynce niespotykane dotychczas imię Rozalia, a chrzestnymi byli: sam król Roger II i jego małżonka Margherita di Navarra. Chrzest odbył się prawdopodobnie w Capella Palatina – kaplicy Pałacu Normanów (Palazzo die Normanni), a udzielił go arcybiskup Palermo. Roger II (Ruggero II) koronowany był w Boże Narodzenie 1130 r. w palermitańskiej katedrze. I stąd niektórzy hagiografowie przyjmują, że jest to także rok urodzenia Rozalii.

W starych życiorysach czytamy, że radość rodziców i chrzestnych z pałacu królewskiego udzielała się mieszkańcom stołecznego miasta Palermo. Tak o tym obrazowo pisał o Dominik Frydrychowicz: „Dziś po wszystkich Palermitańskich Kościołach wesołe »Te Deum laudamus« zagrzmiało, że nowego imienia Panna Święta jest całemu Sycyliyskiemu Krolestwu za Patronkę zrodzona: dziś wszystkie Fortece Krolewskie Sycyliyskie z burzących dział, na całą Włoską ziemię, ogromne wydały echo, że witały nowonarodzoną Pannę ROZALIĄ, ktorey sławna świątobliwość, niebo y ziemię napełnić miała: Dziś Sycyliyskie gory skakały od radości, że się nowa na świat narodziła Pustelnica, ktora w gornych iaskiniach mieszkaiąc, całe niebo y samego CHRYSTUSA między skały y głębokie pustynie do siebie przywabiła: dziś całe morze Sycyliyskie, w taniec wszystkie Okręty wyprowadziło, że Oblubiennica nowa, ROZALIA Swięta za swym Oblubiencem Barankiem w czas do tanca niebieskiego brała się ochotnie: Dziś Koronne Stołeczne Miasto Palermo, iasne ognie po wieżach y Pałacach zapalało, że nad słonce iaśnieysza cnotami Panna mądra ROZALIA do nich zawitała z pochodniami świątobliwości, ktoremi wszytek Kościoł Chrystusowy przyozdobiła. Dziś osobliwie Xiążę y Hrabia Ociec Synibaldus z Krolestwem, po oddanych Boskiemu Maiestatowi Przenayświętszych przez ręce Kapłańskie ofiarach wesołe Matce y Corce oddawali powinszowania, wesołe przy tychże Chrzcinach wszytek Dwor Krolewski powtarzał: »Vivat Rex, vivat Maria, vivat Rozalia, vivat Synibaldus, vivat Sicilia«” (Duchowe morowego powietrza lekarstwo św. Rozalia, Kraków 1705).

Jak to było wówczas w zwyczaju – książęca para, pochłonięta różnorodnymi sprawami państwowymi, znalazła dziecku mamkę, szlachetnie urodzoną i bardzo pobożną panią o imieniu Laurika. Później miejsce mamki zajęła ochmistrzyni królewska Antonia. Często dając do rąk dziewczynki krzyż z wizerunkiem Zbawiciela, na pobożnych rozmowach kształciła jej młody umysł.

Gdy Rozalia dorastała, rodzice często zabierali ją na wystawne przyjęcia, aby powoli przyzwyczajała się do wielkopańskiego życia. Od najmłodszych lat żyła więc w luksusie, który jej jednak nie przyćmił podstawowych wartości. Wobec otoczenia wyróżniała się radosnym i serdecznym zachowaniem. Szczera i uprzejma – zatem na dworze królewskim mile widziana i oczekiwana. Od około dwunastego roku życia przeżywała trudną duchową rozterkę, która z czasem nasilała się w bardzo wrażliwym sercu. Bezpowrotnie prysł czar dziecinnych lat. Trzeba było już samej świadomie i odpowiedzialnie wybierać spośród wielu życiowych propozycji. Z jednej strony dworski świat uśmiechający się do niej i oferujący dostanie życie ze wszystkimi rozkoszami i powabami. Z drugiej strony Chrystus Pan, którego we wczesnym dzieciństwie tak ukochała, ukazuje drogę twardą w ubóstwie, w zaparciu samej siebie, z dźwiganiem krzyża na każdy dzień…

Były też inne wewnętrzne rozdarcia. Trzeba pamiętać, że książęca rodzina Rozalii przybyła na Sycylię z falą ekspansywnych Normanów, podbijających Europę. Księżniczka musiała – jak to powiedział dn. 4 września 1996 r. na odpuście w Kieźlinach olsztyński arcybiskup Edmund Piszcz – odczuwać dyskomfort z powodu swej przynależności do panującego rodu najeźdźców, do obcych. Otoczona ludźmi pogodnymi, pracowitymi, pobożnymi i oddanymi swej wyspiarskiej ojczyźnie, swą wrażliwą naturą odczuwała potrzebę zadośćuczynienia im za doznane krzywdy.

W tajemnicy przed rodziną złożyła Panu Bogu ślub dozgonnej czystości. Pobożne stare życiorysy podają nawet taki oto tekst tego ślubowania: „Mój najmilszy Jezu, Stwórco mój, Odkupicielu mój, Zbawicielu mój! Ja Rozalia, niegodna służebnica Twoja, u Stóp Majestatu Twego, w obecności wszystkich świętych i Aniołów w niebie, Tobie ślubuję i przyrzekam, że czystość duszy i ciała zachowam przez cały ciąg życia mojego. Ciebie całym i szczerym sercem obiecuję kochać, jako duszy mojej jedynego Oblubieńca, a dla chwały i czci Twojego Przenajświętszego Imienia, i dla Twojej Boskiej miłości, odrzekam się wszelkich całego świata próżności i rozkoszy; a ja Ci się teraz z ciałem i duszą oddaję na całopalną, aż na wieki ofiarę: tak też od Ciebie wzajemnie Najmiłościwszy Panie i Dobro moje najwyższe, niech będę uznana i przyjęta za Twoją najniższą służebnicę i niegodną oblubienicę, aż na wieki wieków. Amen.”

O tej przysiędze – jak wieść niesie – wiedziała tylko ochmistrzyni Antonia. Po jakimś czasie – pośrednio, za sprawą opiekunki rodzice jednak dowiadują się o tym, co córka uczyniła. Znając podobne historie, możemy sobie łatwo wyobrazić, co w rodzinie się działo… Czyżby wszystkie nadzieje rodziców, wszystkie układy i plany zostały wniwecz obrócone? „Z pewnością nie obeszło się bez ciężkich wyrzutów, przykrości i rozmaitych udręczeń, które Rozalia dla miłości Oblubieńca swego, nad wszystko ukochanego, najmilej i najchętniej znosiła, mając na pamięci słowa Odkupiciela świata: »Kto miłuje ojca albo matkę nade mnie, nie jest mnie godzien«, którymi to słowy w pokorze głębokiej, jak jaką tarczą przed rodzicami się zasłaniała” (Duchowe morowego powietrza lekarstwo św. Rozalia, Kraków 1705).

Rozalia, z uwagi na swą niezwykłą pobożność, w tym czasie przez cały rok w domu rodzicielskim nawet od dworzan znosić musiała niedwuznaczne przytyki, drwiny i przykrości.

Po jakimś czasie rodzice zaczęli coraz bardziej nalegać, aby córka wyszła za mąż. O rękę urodziwej księżniczki zabiegali najznakomitsi młodzi rycerze. Na próżno. Wreszcie ogłoszone zostały przez ojca zaręczyny z wysoko urodzonym młodzieńcem, niejakim królewskim familiantem Baldwinem. Rozalia pozornie niczego nie odrzucała, ale w swoim sercu postanowiła nie zgodzić się na to małżeństwo. Jej kontemplacyjna osobowość coraz bardziej tęskni do świata innych wartości. Ona wyraźnie dusi się w ciasnocie tych, którzy gonią za ziemską miłością, za dworskimi zaszczytami i sławą. Dusza jej potrzebowała niebiańskiej przestrzeni. Rozalia zdecydowała się po kryjomu opuścić wszystko i schronić w górskiej grocie jako pustelnica! Stara legenda mówi, że było to w czternastym roku Jej życia (1143 r.) w noc poprzedzającą uroczyste zaręczyny. Zabrała ze sobą tylko kilka niezbędnych drobiazgów oraz krzyż i modlitewniki.

W pierwszej pieczarze przebywała krótko, żywiąc się leśnym runem, owocami kaktusów (kiwali)) kasztanami, korzonkami i wodą źródlaną. U wejścia na ścianie skały wygrawerowała żelaznym rylcem napis, w którym objaśnia, jakimi pobudkami kierowała się w swojej decyzji: chciała zamieszkać w tej grocie przede wszystkim przez miłość do Chrystusa. Sycylijczycy są przekonani, że jest to jej autograf. Ten napis, choć mocno zatarty, zachował się do dnia dzisiejszego:

„Ego Rosalia, Sinibaldi Quisquinae et Rosarum domini filia, amore Domini mei Jesu Christi in hoc antro habitare decrevi.”

„Ja, Rozalia Sinibaldi, córka pana (hrabiego) na Kwiskwinie i Róży, odważyłam się była z miłości ku memu Panu Jezusowi Chrystusowi tę grotę skalną zamieszkać.”

W miejscu tym, oddalonym o około 4 km od miasteczka San Stefano Quisquina, znajduje się sanktuarium pierwszej groty św. Rozalii. Nie znamy pobudek, które skłoniły młodą Pustelnicę, by opuściła tę grotę w swojej rodzinnej Quisquinie. Można stawiać różne hipotezy, co też chętnie czynią autorzy starych życiorysów. Według jednych – jeszcze przed udaniem się na Monte Pellegrino – krótko przebywała w miejscu przejściowym, zwanym Lasem Biwońskim. Drudzy uważają, że udała się w przeciwnym kierunku i osiadła też na krótko przy źródle rzeki Torto w miejscu zwanym Letcara. Być może był to konieczny dłuższy odpoczynek przed udaniem się w dalszą drogę… Jeszcze inni dopatrują się w tym wszystkim przyczyn politycznych. Rodzina miała utracić prawo do swoich posiadłości, a więc Rozalia nie chciała już w Quisquinie przebywać. Jeśli przyjąć tę hipotezę – przeprowadzka mogła nastąpić w początkach panowania króla Wilhelma I Złego, czyli w 1154 roku.

Znając ludzką naturę, można wysnuć też taką współczesną teorię: Miejsce pobytu Pustelnicy zostało przypadkowo odkryte przez zbierających chrust, kasztany, zioła i runo leśne. Wprawdzie Rozalia nie dała się rozpoznać, ale wieść o świątobliwej Anachoretce jako sensacja miejscowa rozniosła się szybko po okolicy. Mieszkańcy zaczęli przychodzić do Pustelnicy coraz częściej i o różnych porach, aby prosić nie tylko o modlitwę, ale też o poradę na dolegliwości dnia codziennego. To już mijało się z celem życia kontemplacyjnego w odosobnieniu i ciszy. Dlatego trzeba było bezwzględnie poszukać innego, bardziej odpowiedniego miejsca. Pokonując przestrzeń między San Stefano Quisquina a Monte Pellegrino, na pewno Eremitka zatrzymywała się w miejscach ustronnych dla odpoczynku. I stąd pojawia się w żywotach przejściowe miejsce zamieszkania.

Rodzice, oczywiście, aż do swojej śmierci nie zaprzestali poszukiwań córki. Stąd kolejna wersja, że Rozalia obawiając się, iż jej pustelnia w jaskini zostanie przez krewnych odkryta – udała się w inne miejsce. O Dominik Frydrychowicz w napisanym przez siebie żywocie św. Rozalii (1705 r.) podaje jeszcze inną, też bardzo prawdopodobną przyczynę zmiany miejsca: „Kiedy górę Biwońską poczęto wycinać z lasów i pustynią psować, przyszedł Stróż Anioł do Panny, mówiąc: »ROZALIA, jeszcze na jedno miejsce spokojne, oddalone od ludzi, trzeba mi cię przeprowadzić: oto twój brat Mateusz hrabia ten las pozwala wycinać na budynki do miasta nowego, przetoż stąd odchodzić nam potrzeba. Już twój ojciec i matka z Bogiem żyją, już cię po świecie nikt nie szuka teraz, pójdźże tedy za mną, ROZALIA, do Palermo, jest tam góra wysoka, w której już aż do śmierci będziesz mieszkała, służąc twojemu Ukrzyżowanemu Oblubieńcowi«. Na radę Anioła swego zezwoliła panna i ze wszystkimi swoimi skarbami, to jest z krzyżem, z obrazem Najświętszej Panny i z księgami swoimi przeniosła się na Górę Palermitańską, bardzo wysoką, i tam w skale przez Anioła sporządzonej, anielskie jak i w pierwszej prowadziła życie.”

Osiadła więc Rozalia w oddalonej od San Stefano Quisquina o 70 km grocie na Monte Pellegrino, na skalistym urwisku, wysoko nad Zatoką Palermitańską Morza Tyrreńskiego. Ze szczytu góry rozciągał się wspaniały widok na lazurowe fale morza, na góry i doliny z gajami pomarańcz, migdałów i ogrodami pełnymi kwiatów, na ludzkie osady, które opuściła… Tak tę przeprowadzkę opisał w roku jej kanonizacji (1630) ks. Fryderyk Szembek: „Lecz po pewnym czasie stamtąd z woli Pańskiej wyszedłszy, zaprowadzona została, tak jak poprzednio, przez Aniołów dziesięć mil naszych [staropolskich – dop. A. T.] od miejsca pierwszego daleko na bardzo przykrą a wysoką skałę Erkta przez Greków, a Monte Pellegrino przez Łacinników nazwaną, na której i piękna z ziołami równina, i grota przestronna, lecz ciemna i wilgotna, a ze wszech miar do mieszkania samym bestiom niesposobna była. Gdzie – jako na miejscu z osobliwej Opatrzności Pańskiej sobie przeznaczonym, wysoko nad ziemią, a wyżej sercem i myślą mieszkając z Chrystusem na pustyni żywot niebieski w strasznym odosobnieniu pustelnica wiodła: na modlitwach, rozmyślaniu o Bogu, postach, niespaniu i rozmaitym samej siebie (przykładem Pawła Apostoła) umartwieniu – wojnę z ciałem swym i z szatanem mężnie a szczęśliwie prowadząc aż do samej śmierci.” W tekście łacińskim życiorysu (Rosa coelestis…) czytamy m.in.: „Wkrótce Rozalia podwoiła swoją gorliwość w modlitwie i umartwieniu. Rzadko zatem odrywała rękę od malowidła [biczowania – dop. A. T.] i żaden dzień nie kończył się dla niej bez działania i cierpienia. Całkowicie posłuszna Boskim wskazówkom i radom – opasywała biodra żelaznym łańcuchem i gorliwie pilnowała, aby lampa stale paliła się i rozjaśniała ciemności nocy i pomieszczenia; aby nie zamykać drogi przed Bogiem, którego należy ustawicznie wielbić. Nigdy niegasnący płomień tej lampy mówił o czuwającej duszy, która czekała w nieprzerwanej modlitwie na niespodziewane przyjście Oblubieńca.” Organizm Rozalii, nieprzyzwyczajony do tak surowego życia i takiego pożywienia, jakie mogła zapewnić ta górzysta kraina – nie wytrzymał i Pustelnica w kwiecie wieku, mając 31 lat – umarła. Kilku autorów żywota św. Rozalii w tym miejscu dodaje, że przed śmiercią gorąco pragnęła Sakramentu Pojednania i Komunii św. Stąd pojawia się zakonnik, niejaki Cyryl, który o pragnieniu Eremitki został powiadomiony w objawieniu. Udał się więc pośpiesznie na górę i udzielił Wiatyku umierającej Pustelnicy.

Wiele życiorysów – tak włoskich, jak i polskich – na podstawie podań ludowych czas jej zejścia z tego świata określa najczęściej datą 4 września 1160 r. Stąd papież Urban VIII na ten właśnie dzień wpisał Ją do Martyrologium Rzymskiego i ten dzień w kalendarzu wyznaczył ku jej czci.

Ciało jej zostało w naturalny sposób zmumifikowane przez krople wody kapiące ze skalnych minerałów jaskini. Woda, ściekając na ciało, pokryła je rodzajem powłoki przezroczystej jak alabaster. „Bowiem krople wody z kamienia pieczary, w której żyła, kapiąc i w kamień się obracając, ciało otoczyły, pochowały, zamknęły – jak bursztyn świeży [zasklepia] żyjątka – i nad nim kamień na dwie dobre piędzi gruby jak grobowiec jakiś znaczny wybudowały. W tym to grobie godnie pochowane i ludziom niewiadome leżało (…) ciało św. Rozalii.” (O. Fryderyk Szembek, Informatia Krotka, Toruń 1630).

Jak już zaznaczyliśmy na wstępie – całe życie św. Rozalii mieści się w legendzie, dlatego historycy odnoszą się nawet do najstarszych żywotów z rezerwą. Powstały one przecież w XVII stuleciu, czyli prawie po pięciu wiekach od czasu, kiedy żyła z dala od ludzkiego oka Pustelnica Rozalia. Tak więc żywoty św. Rozalii – pisane w języku włoskim, łacińskim, hiszpańskim, niemieckim czy wreszcie polskim – są raczej świadectwem żywo rozwijającego się kultu Świętej niż dokumentami historycznymi. Natomiast popularność opisów w tylu językach naraz zasługuje na uwagę. Kult był popularny nie tylko w sferach panujących, ale przede wszystkim wśród ludu. A że prosty lud był ubogi, nie stać go było na wznoszenie trwałych i odpornych na działanie czasu oznak przywiązania do swojej ulubionej Świętej Pustelnicy. Wiele drobnych i kruchych śladów kultu w naturalny sposób ginęło, ale pozostawała w przekazach ludowych żywa sława świętości – jak ostatnio napisali biografowie – „najpiękniejszej Córy Palermo&rdquo. Historia Jej życia stale fascynuje i co roku wzbogaca się o nowe szczegóły i poetyckie określenia. Odzwierciedleniem tego zjawiska jest dwumiesięcznik „Posłaniec”, który zawiera specjalny rozdział poświęcony upowszechnianiu kultu św. Rozalii. Od nr 42 (VI–VII/2000) publikujemy w tłumaczeniu na język polski tom z Acta Sanctorum dotyczący naszej Patronki.

Badacze przeszłości podkreślają, że św. Rozalia „nie jest postacią dobrze rozpoznaną i dobrze zaświadczoną”, choć ślady lokalnego kultu sięgają początku XIII wieku. Pewne jest jedynie to że w połowie XII wieku, w okolicach Palermo wiodła żywot pustelniczy niejaka Rozalia, pochodząca z arystokratycznego rodu Sinibaldich. Jako miejsce jej pobytu wskazywano masyw Monte Pellegrino. Nic poza tym pewnego nie ma. Liczne życiorysy, jak już to było wspomniane, są raczej świadectwem żywego kultu Anachoretki. Przytoczone fakty z jej życia to domysły wydedukowane z podań ustnych.

Gdy na Sycylii w 1624 r. wybuchła groźna epidemia dżumy gruczołowej – dymienicznej, odnaleziono długo poszukiwane szczątki Pustelnicy Rozalii. Autentyczność ich stwierdziła mieszana komisja powołana przez kardynała Gianettino Dorię z Palermo. Od tej pory kult jest już dobrze zaświadczony i udokumentowany, m.in. poprzez wspomniane Acta Sanctorum. Natomiast Święta Rozalia do dziś uznawana jest za patronkę broniącą przed epidemiami, chorobami zakaźnymi, przed „morowym powietrzem” – jak dawniej mawiano. Chociaż… im bliżej naszych czasów, tym bardziej kult jej zanikał, tym mniej była znana. I rzecz zdumiewająca: ta zapomniana, niemal nieznana w XX wieku święta – nieoczekiwanie – na przestrzeni niewielu przecież lat – podbiła serca parafian – młodych i starszych, bardziej i mniej wykształconych.

Podążają jej śladami w swoich wakacyjnych, urlopowych wędrówkach, odkrywają nieznane, zapomniane przejawy jej kultu – w naszym kraju i poza jego granicami – nie tylko szczecinecczanie, ale również jakże liczni sympatycy patronki tej jednej z najmłodszych rozalijnych parafii – mieszkańcy wielu różnych miejscowości w Polsce oraz w innych krajach.

Mamy nadzieję, że XXI wiek, niosąc różne współczesne zarazy duchowe i cielesne, spowoduje nieoczekiwany renesans tej ciekawej postaci.

Taką pięknie spisaną legendę o św. Rozalii przesłał mi Zbigniew z parafii pw. św. Rozalii w Szczecinku w woj. zachodniopomorskim. Ja ze swojej strony chciałabym dodać jeszcze kilka informacji.

Kult św. Rozalii bardzo żywo obchodzony jest na Sycylii. Drogocenny relikwiarz – prawdziwe arcydzieło sztuki złotniczej – zawierający doczesne szczątki świętej przechowywany jest w katedrze w Palermo, w wystawionej specjalnie w tym celu specjalnej kaplicy. Obrzędy ku jej czci odbywają się corocznie nie tylko w dniu jej święta – 4 września, ale także w rocznicę odnalezienia doczesnych szczątków (15 lipca 1624 r.): od 11 do 15 lipca relikwie Rozalii są odsłaniane codziennie, zaś 15 lipca odbywa się w Palermo wspaniała uroczysta procesja.

Jaskinia Rozalii na Monte Pellegrino należy do najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych we Włoszech – co roku podążają tam setki tysięcy pielgrzymów. Na górze wystawiono kościół, od którego prowadzi wejście do groty zamienionej na kaplicę, której sufit i ściany stanowią nagie skały. W bocznym ołtarzu, w miejscu wygodnym do oglądania, jest przepiękna figura św. Rozalii, w postawie leżącej, w szatach królewskich.

W ikonografii św. Rozalia przedstawiana jest jako pustelnica, najczęściej w szarej szacie, z rozwianymi włosami i wieńcem białych róż na nich; w ręku trzyma krzyż lub trupią czaszkę.

...wróć







Obsypana darami wotywnymi figura św. Rozalii na Monte Pellegrino k. Palermo