Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Ślady Męki na Całunie Turyńskim

Wiara, że Całun Turyński jest płótnem grobowym Jezusa Chrystusa jest wiarą prywatną (Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli J 20, 29), ponieważ Kościół katolicki swoim autorytetem tego nie potwierdza. Jednak płótno to jest swojego rodzaju mapą, odzwierciedlającą całą historię Męki i Śmierci owiniętego w nie człowieka.

Badania medyczne Całunu rozpoczęły się już w 1900 r.

Pierwsze dane dotyczą charakterystyki fizycznej człowieka z Całunu. Jego wzrost wynosił około 181 cm. Miał mocną, proporcjonalną budowę ciała, prawidłowo rozwinięte kończyny, niezdradzające śladów jakiejś długotrwałej wyniszczającej pracy fizycznej. Jedynym odchyleniem od normy może być lekkie obniżenie prawego ramienia, które może być śladem pracy w zawodzie cieśli. Niektórzy badacze przypuszczają jednak, że jest to ślad brutalnego przybijania do krzyża. Możliwe, że zostało to utrwalone przez zesztywnienie ramienia przez rozpoczynający się rigor mortis.

Rysy twarzy zostały określone jako „typ fizyczny spotykany dzisiaj wśród Żydów sefardyjskich i szlachetnie urodzonych Arabów”. Wiek przyjmuje się jako nie mniej niż 30 i nie więcej niż 45 lat.

Całun ukazuje tu następujące uszkodzenia: 1) obrzmienie obu łuków brwiowych; 2) pęknięcie prawej powieki; 3) duża opuchlizna pod prawym okiem; 4) obrzęk nosa, który prawdopodobnie został złamany; 5) rana w kształcie trójkąta na prawym policzku, którego wierzchołek skierowany jest w stronę nosa; 6) opuchlizna na lewym policzku; 7) opuchlizna na lewej stronie podbródka. Uszkodzenia te zgadzają się z opisem Ewangelii, w którym czytamy, jak najpierw Żydzi, a potem żołnierze bili Pana Jezusa po twarzy.

Zarówno z tyłu, jak i z przodu głowy jest wiele śladów ran nakłuciowych (co najmniej 8 dużych z tyłu i 4–5 z przodu głowy), z których krew wypłynęła obficie w chwili zranienia. Wypływające z nich strużki krwi spływają w różnych kierunkach wzdłuż włosów, co sugerowałoby wielokrotne pochylanie głowy podczas noszenia czapy (nie wieńca) splecionej z gałązek cierni. Strużki te wikłają się w masie włosów. Jedna jest widoczna szczególnie wyraźnie – to ta na czole. Meandryczny bieg owej strużki krwi wskazuje, że napotykała najprawdopodobniej na drgania mięśni nad brwią, żłobiące głębokie bruzdy na czole, a będące niewątpliwie refleksem bólu.

Duża liczba małych śladów, 3,8 cm długości, pokrywa całe ciało z tyłu i z przodu, z wyjątkiem głowy, przedramion i stóp. Najwięcej jest ich na plecach. Dokładne ich obliczenie nie jest łatwe, ponieważ niektóre są bardzo słabe, ale różne opracowania podają ich liczbę od 90 do 120, a niektóre nawet do 270. Mają one kształt podwójnych kółek, zgrupowanych po trzy. Nie ulega wątpliwości, że są to ślady biczowania. Jego narzędziem było rzymskie flagrum – dyscyplina zrobiona z trzech rzemieni, z których każdy zakończony był dwiema metalowymi kulkami, aby spowodować jak największy ból. Razy te były zadawane przez kogoś, kto stał za ofiarą. Można nawet określić wysokość, na jaką wznosiła się ręka oprawcy: biczujących było dwóch, ten po prawej stronie był nieco wyższy, przy czym z wyraźnym sadyzmem uderzał ofiarę nie tylko po plecach, ale i po nogach.

Na plecach są dwa ślady otarcia: prostokątne na prawym ramieniu o wymiarach 10,16 × 8,9, oraz po lewej stronie w okolicy łopatki o średnicy około 12,7 cm. Nie trzeba wyjątkowej wyobraźni, żeby dostrzec w tych ranach skutek dźwigania krzyża. Poprzeczna belka, którą dźwigał skazaniec, ważyła około 45 kg. Rany te dokładnie odpowiadają dźwiganiu takiego właśnie ciężaru. Poza tym stwierdzono na Całunie rozległe stłuczenia i otarcia skóry kolan w wyniku uderzenia o kanciastą powierzchnię w rejonie rzepki lewego kolana i nieco mniejsze uszkodzenia prawego kolana.

Na Całunie są ślady gwoździach na nadgarstkach zmarłego. Wykonane w latach 30. XX wieku doświadczenia pokazały, że powieszenie ciała na dłoniach prowadziłoby do rozerwania i zgruchotania dłoni. Na dodatek przez nadgarstki można tak poprowadzić gwoździe, iż nie naruszają one kości (Kość jego nie będzie złamana J 19, 36; por.: Ps 33, 21; Wj 12, 46). Poza tym przebicie nadgarstka w tym miejscu uszkadza nerw środkowy nadgarstka, co powoduje automatyczne schowanie kciuka we wnętrzu dłoni. Tak właśnie wyglądają dłonie człowieka z Całunu.

Dwa strumyki krwi, wypływające z rany lewego nadgarstka tworzą między sobą kąt około 10°, przy czym jedna spływa pod kątem 55°, a druga – 65°. Na całym przedramieniu zmieniają one kierunek pomiędzy tymi dwoma wartościami. Wskazuje to, że ukrzyżowany zmieniał pozycję w trakcie kaźni: czasem zawisał bezwładnie całym ciężarem, a czasem próbował uginać łokcie, unosząc się nieznacznie na krzyżu. Ruch ten umożliwiał ukrzyżowanemu oddychanie.

Większość badaczy uważa, że w momencie przybijania do krzyża stopy skazanego były skrzyżowane, przy czym lewą stopę nałożono na prawą. W środkowej części śladu prawej stopy na Całunie widać niewielką prostokątną plamę; jest to ślad gwoździa, który przeszedł pomiędzy kośćmi śródstopia u podstawy stopy.

Na Całunie wyraźny jest ślad przebicia boku ukrzyżowanego, który ma wymiary 44 mm × 10 mm. Jego kształt odpowiada ostrzu włóczni. Wypływ krwi z tej rany przerywany jest jaśniejszymi przestrzeniami; wskazuje to na pomieszanie krwi z czystym płynem. Na wizerunku grzbietowym na Całunie widać dwa meandryczne wycieki krwi umiejscowione horyzontalnie na lędźwiach, również pomieszane z przezroczystym płynem. Wygląda na to, że jest to wyciek z rany z boku.

Co do przezroczystego płynu, „wody”, co najmniej trzech specjalistów sformułowano teorie na ten temat: Pierre Barbet sądził, że jest to płyn osierdziowy. Wprawdzie w organizmie człowieka jest go ok. 5 ml, jednak jego ilość mogła się powiększyć w wyniku biczowania i maltretowania. Hermann Mödder przypuszczał, że jest to płyn z worka opłucnej, którego było dużo w związku z brutalnym traktowaniem skazanego przed śmiercią. Dr Anthony Savy stwierdził, że płyn występujący w zwiększonej ilości w jamie opłucnowej jest odpowiedzią zgniecionej powierzchni płuc na uraz. Obecność śladów po biczowaniu na piersiach człowieka z Całunu może tłumaczyć taką akumulację płynu w płucnej. Być może właśnie to nagromadzenie płynu w jamie opłucnej było jedną z zasadniczych przyczyn śmierci skazańca; ukrzyżowanie jedynie przyspieszyło agonię.

Lekarze badający Całun byli, na podstawie obserwacji, całkowicie przekonani, że w płótnie tym znajdowały się pierwotnie zwłoki zmarłego w wyniku ukrzyżowania.

Kiedy w latach 30. ub. wieku dr Barbet zapoznał z tymi odkryciami agnostyka, swojego kolegę prof. Hovelaque, ten, po ich uważnym przeanalizowaniu, miał zakrzyknąć: „A więc, mon vieux, Jezus Chrystus naprawdę zmartwychwstał!”.

Rekonstrukcja komputerowa twarzy Człowieka z Całunu.

Prawdopodobny wygląd „korony cierniowej” i jej położenie na głowie Jezusa.

Flagrum – tak prawdopodobnie wyglądało narzędzie biczowania.

Ślady na Całunie wskazują, jak zmieniał się kąt spływania strumyczków krwi na rękach.




Różne artykuły – Dlaczego Panu Bogu nie udała się starość? Różne artykuły – Miłosierdzie Boże i św. Faustyna Kowalska