Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Radość chrześcijan pierwszych wieków

Kościół pierwszych wieków był Kościołem radosnym. Wydaje nam się to dziwne, bo przecież większość chrześcijan pierwszych wieków zostało męczennikami. Co może być radosnego w męczeństwie? Okazuje się, że coś jest…

Pokazuje nam to m.in. na kartach Biblii św. Szczepan, pierwszy męczennik, który był jednocześnie jednym z siedmiu diakonów młodego Kościoła. Kiedy jeszcze był przesłuchiwany przez Sanhedryn, ujrzał Niebo: „A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga” (Dz 7, 55–56). Nic dziwnego, że nie przeląkł się męczeństwa, skoro po nim czekała go taka przyszłość. Miał powód, by umierać z uśmiechem.

Następni chrześcijanie zrozumieli, że śmierć jest przejściem do życia wiecznego, a śmierć męczeńska, ofiarowana za wiarę i Kościół jest zdobyciem wiecznej chwały. Wiedzieli, że to jest celem życia człowieka, dlatego pragnęli męczeństwa.

Henryk Sienkiewicz na kartach „Quo vadis?” próbował nam przekazać tę radość pierwszych chrześcijan, to uniesienie, z którym szli na śmierć. Szli z modlitwą na ustach, z pieśnią. Szli z taką radością, że często odmawiali uwolnienia z więzienia, bo pragnęli prędzej osiągnąć wieczną chwałę. Więcej – często sami zgłaszali do władz swoje chrześcijaństwo, bowiem nie mogli doczekać się upragnionego szczęścia w Niebie.

Wiele przykładów – lepszych, lecz zagubionych w mrokach historii – pokazują nam pierwsi męczennicy, o których pamięć nie zaginęła. Pięknie spieszył się do śmierci św. Ignacy Antiocheński, jeden z pierwszych chrześcijan. Kiedy aresztowano go w 107 roku, miał ponad osiemdziesiąt lat. Podróż była katorgą: większa część odbywała się na piechotę, a jednak Ignacy nie tylko szedł z radością, ale jeszcze w tej podróży pisał listy do współbraci, umacniając ich w wierze. Tuż przed śmiercią, na arenie, Ignacy zawołał: „Jestem pszenicą Chrystusa i trzeba, abym został zmielony w zębach zwierząt, aby stać się czystym chlebem”.

W Kartaginie w 203 roku za swoją wiarę zostały umęczone dwie odważne młode kobiety. Szlachetnie urodzona Perpetua była matką dziecka, które jeszcze karmiła, a niewolnica Felicyta urodziła w więzieniu dziecko. Kiedy rzucono je zwierzętom na pożarcie razem z innymi chrześcijanami, dały wspaniały przykład wzajemnego wspierania się i chrześcijańskiej miłości. A było co pokazywać, bowiem zostały tylko poranione przez leoparda, który zaraz stracił dla nich zainteresowanie, więc dobili je sztyletami gladiatorzy.

W 305 roku św. Dorota została skazana na tortury. Namiestnik rozkazał jej członki ze stawów powykręcać, ciało bić rózgami i pięściami, a twarz cierniami i rozpalonymi obcęgami odrywać kawałkami od kości. Dorota nie zważała na piekące strasznie rany; myślała o słodkich rozkoszach niebieskich, a z twarzy jej biły radość i szczęście. Wściekły namiestnik skazał ją na śmierć przez ścięcie mieczem.

W 258 r. śmierć męczeńską poniósł św. Cyprian z Kartaginy. Kiedy odczytano mu wyrok śmierci przez ścięcie głowy, Cyprian odpowiedział: „Bogu niech będą dzięki”. Tuż przed wykonaniem wyroku biskup zrzucił z siebie wierzchnie ubranie i ukląkł, zatopiwszy się w żarliwej modlitwie. Potem stanął spokojnie na rusztowaniu czekając na kata.

Kiedy około 304 roku św. Agnieszce kazano wyrzec się wiary, nie uległa mimo grożenia jej torturami i śmiercią. Odparła, że to tym lepiej, gdyż dzięki temu szybciej połączy się ze swoim niebiańskim Oblubieńcem.

Jedną z cech tej radości było cierpliwe znoszenie bardzo wielu bardzo ciężkich tortur. Doprowadzali tym do wściekłości swoich oprawców, którzy w bezsilnej złości skazywali ich na bardzo czasem wymyślne rodzaje śmierci. Na przykład w 305 roku św. Barbara została najpierw ubiczowana, jednak jej chłosta wydała się jakby muskaniem pawich piór. W nocy miał ją odwiedzić Chrystus, zaleczyć jej rany i udzielić Komunii św. Potem sędzia kazał Barbarę bić maczugami, przypalać pochodniami, a wreszcie obciąć jej piersi. Chciał ją w takim stanie pognać ulicami miasta, ale wtedy zjawił się anioł i okrył jej ciało białą szatą. Wreszcie sędzia zrozumiał, że torturami nic nie osiągnie. Wydał więc wyrok, żeby ściąć Barbarę mieczem. Wykonawcą tego wyroku miał się stać jej ojciec.

Albo św. Zofia z Rzymu, matka trzech córek: św. Pistis (Wiara), św. Elpis (Nadzieja) i św. Agape (Miłość). Zmuszono ją, żeby patrzyła na okrutne tortury i śmierć jej trzech córek, a ona jedynie zachęcała je do wytrwania w wierze, w oczekiwaniu spotkania się z nimi w wieczystej świętości.

Albo św. Błażej, którego oprawcy próbowali torturami zmusić do odstępstwa od wiary. Najpierw pobili go, pocięli całe jego ciało żelaznymi grzebieniami, używanymi do czesania owiec, potem zabili wszystkich pojmanych razem z nim chrześcijan, których on w więzieniu wspierał. Kiedy święty nie uległ i cały czas modlił się, został skazany na śmierć przez ścięcie mieczem.

Efektem tego radosnego dążenia do Boga i do świętości było radosne od pierwszych wieków wspominanie męczenników w kolejne rocznice ich śmierci. Radość ta przetrwała aż do naszych czasów, dlatego starożytne święto ku czci tych, którzy oglądają już Boga, dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada, do dnia dzisiejszego obchodzone jest radośnie.



Różne artykuły – Za wszystko dziękujcie Różne artykuły – O narodzinach Maryi