Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Nie kradnij

Co dla nas znaczy Boży nakaz: Nie kradnij? Proste: nie wolno wynieść ze sklepu towaru nie zapłaciwszy za niego, nie wolno włożyć ręki do kieszeni bliźniego, żeby z niej coś wyjąć, nie wolno włamać się do cudzego mieszkania…

To proste. Wielu ludzi, tłumacząc, czemu tak rzadko przystępują do spowiedzi, mówi: „Ja nie mam grzechów. Nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem”. Pomijając jednak fakt, że przykazań jest dziesięć, a nie dwa, warto zastanowić się, czy na pewno i z tym przykazaniem nie mam problemów i dylematów moralnych. Przykazanie „Nie kradnij” jest o wiele szersze, niż mówi nam to pierwsze skojarzenie. Odnosi się na przykład do deptania trawników. Zdziwiłam kogoś? A przecież te trawniki są własnością wspólną. Bywa też i tak, że mamy dużo spraw do załatwienia przez telefon. Beztrosko robimy to w pracy, żeby zaoszczędzić na swojej komórce. A przecież telefon służbowy to nie telefon prywatny. Ktoś za niego płaci. Nie pytając o prawo korzystania z niego do spraw prywatnych, wyciągamy pieniądze z kieszeni właściciela. Pod to przykazanie podlegają również wszelkiego rodzaju łapówki, naciąganie, oszukiwanie i niewypełnianie dokładnie obowiązków w pracy.

Kupuję rzeczy kradzione… Nie jestem złodziejem, bo to nie ja kradłam? Oj, pomyślmy. Przecież w ten sposób pomagam komuś w tej kradzieży, a może go nawet do niej popycham. Przecież gdyby nie miał zbytu, nie miałby interesu, żeby kraść.

No, ale jak coś znajdę i nie oddam, to przecież na pewno nie moja wina, bo do tego nie przyłożyłam ręki. Jak to nie? Może dla kogoś to były ostatnie, albo bardzo potrzebne pieniądze? Może ich szuka? Ale nie znajdzie, na pewno, bo ja schowałam je i nikt nie wie, że u mnie mógłby ich szukać. Uniemożliwiając mu odzyskanie zagubionej sumy, łamię przykazanie siódme „Nie kradnij”.

Mamy tu też przywiązanie nadmierne do rzeczy materialnych. Dlaczego to? Wtedy zamykamy się na życie wspólnotowe, niejako „kradniemy” siebie rodzinie, znajomym, sąsiadom. Przestajemy też dawać jałmużnę, a przede wszystkim okradamy siebie z łaski Bożej, którą On hojnie nam udziela.

Ten sam problem mamy wtedy, kiedy opanowuje nas chciwość lub zazdrość, a właściwie zawiść, która jest tą gorszą odmianą zazdrości. „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6, 24).

Kradzieżą jest też przywłaszczanie sobie owoców cudzej pracy, a także zasług innych ludzi. Niestety, wszystko, co kupujemy „na stadionie”, a więc programy, filmy, muzyka, sprzedawane bez licencji, to jest przywłaszczanie sobie owoców cudzej pracy.

Pewnie macie już dosyć, drodzy Czytelnicy, tego wyliczania? Niestety, to jeszcze nie koniec. Chcę Was przestrzec przed innymi jeszcze czynami, które też są wykroczeniem przeciwko siódmemu przykazaniu, a czego być może jeszcze nie wiecie. Otóż do takich czynów należy wyrządzenie szkody komuś albo społeczeństwu przez lenistwo lub spóźnialstwo. Dante Alighieri powiedział kiedyś, że czas to pieniądz. I chociaż pieniądze w życiu dzieci Bożych nie są najważniejsze, to jednak marnowanie ich też jest szkodą wyrządzoną bądź bliźniemu, bądź społeczeństwu. Ten bliźni może mógł poświęcić zmarnowany czas na zarobienie pieniędzy, na okazanie komuś miłosierdzia, pomoc, nauczenie kogoś czegoś. Ale nie może, bo zmarnowaliśmy mu czas. Nie każmy więc nikomu na siebie czekać, jeśli to tylko zależy od nas. Te same uwagi dotyczą zabierana komuś czasu bezmyślnie; oprócz rozmów o niczym, plotkowania, obmawiania innych, należą tu np.: prowadzenie rozmów biznesowych, gdy wiemy, że nie podejmiemy współpracy; wzywanie lekarza do błahych problemów zdrowotnych, zawracanie głowy ekspedientkom, chociaż nie chcemy niczego kupić; itp. Zabieraniem innym czasu, który się marnuje, marnowaniem ich talentów, jest też nieprzygotowanie się nauczyciela do lekcji, prowadzących kursy, lektorów, trenerów sportowych, wreszcie korepetytorów.

Nie jest to jeszcze pełna lista uczynków, które popełniamy przeciw przykazaniu „Nie kradnij”, ale pokazuje, gdzie szukać, jakim tokiem myślenia iść, kiedy znów będziemy chcieli powiedzieć „Ja nikogo nie okradłem”.



Różne artykuły – O narodzinach Maryi Różne artykuły – Nie zabijaj