Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Czas nawrócenia

Jezus powiedział: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna (Łk 17, 6).

Ja chciałabym to powiedzieć po swojemu: Gdybyśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, nasze życie byłoby całkiem inne.

Przecież wiemy, jak pisał nam św. Paweł, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1Kor 2, 9). Znaczy to, że największe szczęście człowieka jest zawsze przed nim. Szczęście to stanie się naszym udziałem wtedy, kiedy po przejściu, które my nazywamy śmiercią, będziemy żyć w przyszłym świecie, gdzie będziemy obcować z Bogiem. Czeka nas wieczne szczęście wynikające z tego obcowania i z doskonałej miłości, którą będziemy zjednoczeni.

A my tymczasem myślimy głównie o tym, jak miło i przyjemnie spędzić dzisiejszy czas. I tylko dzisiejszy. Egoistycznie i bez zastanawiania się nad jutrzejszym dniem, gonimy tylko za doraźną przyjemnością. Wyrzuciliśmy z naszego życia cierpienie i śmierć w złudnej wierze, że w ten sposób nie staną się one nigdy naszym udziałem. Myślimy, że w zależności od rozwoju nauki możemy być niezniszczalni i wieczni. Myślimy, że na tej ziemi liczy się tylko nasza przyjemność.

Pan Jezus, kiedy chodził po ziemi, lubił przyrównywać nasz los do losu ludzi zaproszonych na wesele bądź przyjęcie. Więc spróbuję nawiązać do Jego słów. Otóż kiedy jesteśmy zaproszeni na wielkie, ważne dla nas przyjęcie, wtedy nasze życie podczas oczekiwania na ten dzień staje się podporządkowane myśli o tej uroczystości. Zastanawiamy się, jak się ubierzemy – często nawet kupujemy sobie stroje specjalnie na tę okazję. W miarę zbliżania się tego dnia odwiedzamy być może fryzjera, być może kosmetyczkę – chcemy wyglądać jak najlepiej. Czasem kupujemy sobie nowe wody kolońskie, perfumy, pięknie pachnące, doskonałe dezodoranty. W dniu przyjęcia staramy się wypocząć, żeby dobrze wyglądać, ubieramy się odświętnie, robimy makijaż, perfumujemy się.

Tak to wygląda, kiedy idziemy na zwyczajne, „ziemskie” przyjęcie. Jak więc powinniśmy szykować się na nadzwyczajne przyjęcie – „niebiańskie”?

Czy staramy się o piękny ubiór – chodzimy do spowiedzi, kiedy zgrzeszymy, a co najmniej kilka razy do roku? Czy myślimy o pięknie pachnących kosmetykach – robimy dobre uczynki, dbamy o rozwijanie w sobie ewangelicznych cnót: wiary, nadziei i miłości? Czy staramy się wypocząć, żeby ładnie wyglądać – trzymamy się z dala od tego wszystkiego, co może na nas źle wpływać, czyli złego towarzystwa, brzydkich wyrazów, pokusy złych filmów, alkoholu, narkotyków? Czy wreszcie robimy, co w naszej mocy, żeby nie zgubić drogi na to przyjęcie – słuchamy naszych duszpasterzy, kiedy nas pouczają, czytamy Pismo Święte i w ogóle dbamy o naszą lekturę? I wreszcie – rzecz najtrudniejsza – czy rozumiemy, że śmierć nie jest nieszczęściem, które nas spotyka jako kara za nasze grzechy, a raczej wyzwoleniem z ograniczeń fizycznego świata i przejściem tam, gdzie nie ma już łez i bólu, a czeka na nas dobry Ojciec, gotów przytulić nas do swego Serca z Jego wszystko ogarniającą Miłością? Tam, gdzie przygotował nam „wielkie rzeczy”, w oczekiwaniu tylko na to, że zechcemy „przyjść” na to „przyjęcie”?



Różne artykuły – Dziękuję, że za mnie cierpiałeś Różne artykuły – Czy mój język podoba się Bogu?