Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Czy mój język podoba się Bogu?

Jan Paweł II podczas jednej ze swoich pielgrzymek do Polski, komentując Dekalog, powiedział: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim” (Rzeszów, 2 czerwca 1991 r.). Komentarz ten dotyczył drugiego przykazania, ale przecież ta rada odnosi się do całego naszego życia.

Kochając Boga, naszego Ojca pilnujemy języka, żeby nie wzywać Go nadaremno, ale z tej samej potrzeby i miłości powinniśmy pilnować języka w każdej sytuacji i w każdym momencie swojego życia.

Mam tu na myśli używanie tak zwanych brzydkich wyrazów, a mówiąc bardziej wprost – wulgaryzmów. Jest to plaga dzisiejszych czasów. Gdzie się tylko ruszyć – wszędzie człowiek jest narażony na słuchanie tego „mięsa”: na ulicy, w sklepie, w autobusie i pociągu, w pracy, w szkole; nigdzie nie można się przed nim schować. Używają tego języka prawie wszyscy, nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, chłopcy i dziewczęta, zaczynają tak mówić nawet dzieci. A najbardziej ci, którzy się nudzą: pod blokami, na wycieczkach, poza lekcjami, którzy nie umieją sobie znaleźć absorbującego zajęcia.

Wśród nich większość (według statystyk) stanowią katolicy. Czy zadają sobie czasem pytanie: Czy ten język podoba się Bogu? Zapewne nie, gdyż inaczej zmieniliby go. Te wszystkie wyrazy, razem z wyzwiskami i obelgami, stanowią językowe „błoto”. A skoro chcemy ubierać się czysto i porządnie, tak i nasz język powinien być czysty i porządny; to „błoto” nikomu nie jest potrzebne.

I nie tłumaczmy sobie, tak jak to niedawno usłyszałam, że te wyrazy są takie pełne treści i precyzyjne, bo tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie: używamy ich zamiast bardzo wielu innych, które powoli znikają z naszego języka. Jak może być precyzyjne i dokładne słowo, które bierze na siebie funkcję kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset innych słów. Nikt już prawie nie mówi: świetny, ładny, śliczny, piękny, doskonały, przyciągający wzrok, wspaniały, uroczy, zjawiskowy, malowniczy, cudny, jak z obrazka, szlachetny, bez zarzutu, idealny, najwyższej próby, nienaganny, perfekcyjny, pierwszej klasy, przedni, niezrównany, wyborny, wyśmienity, znakomity, pierwszorzędny, mistrzowski, wybitny, czarujący, rozkoszny, ujmujący, wdzięczny itp. Te wszystkie określenia zastąpiło teraz jedno słowo. A kiedy zamiast każdego z tych wyrazów słychać zawsze tylko jedno słowo, wtedy myślę sobie, że używający go nie jest zbyt inteligentny. A to tylko jeden temat, w którym to brzydkie słowo jest używane zamiast. Zastępuje też wiele, wiele innych.

I wracając do cytatu naszego Papieża – czy ludzie używający tego niechlujnego języka są chrześcijanami naprawdę, starającymi się być coraz lepszymi, czy też chrześcijanami byle jakimi? Czy bycie chrześcijaninem zakłada stawanie się coraz lepszym, czy też „odpuszczanie” sobie? Ja myślę, że to pierwsze.



Różne artykuły – Czas nawrócenia Różne artykuły – Nie udało się? – Nie szkodzi