Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Nie udało się? – Nie szkodzi

Czym wyróżnia się pierwszy stycznia spośród trzystu sześćdziesięciu pięciu dni w roku? Czym sobie „zasłużył” na tak szczególne traktowanie? Czy naprawdę jest początkiem czegoś w naszym życiu? Czy rzeczywiście zasługuje na wyróżnienie?

Myślę, że nie. To tylko data w kalendarzu – umowna liczba. Prawdziwym początkiem czegoś ważnego jest początek Adwentu, początek roku liturgicznego. Wtedy rozpoczyna się historia zbawienia, którą Kościół powtarza każdego roku. To wtedy, co roku od nowa, zaczynamy naszą podróż do Królestwa, które obiecał nam Bóg. Zbawcze wydarzenia przypominają nam i uczą, jak powinniśmy pracować dla doskonalenia duszy. Wtedy jest dobry czas na robienie postanowień.

Drugim takim czasem na podejmowanie postanowień jest Wielki Post, kiedy naśladujemy Jezusa umęczonego, pokrzywdzonego, odrzuconego, czyli nam bliskiego. Wtedy przez cielesne umartwienia możemy osiągnąć wielki postęp duchowy.

Te dwa okresy, Adwent i Wielki Post, to momenty, w których podejmujemy postanowienia „z obowiązku”. I nie zawsze wypływa to z rytmu naszego życia. Są jednak momenty, kiedy podejmujemy postanowienia z autentycznej potrzeby. Jednym z nich jest każda spowiedź. Tam postanowienie poprawy wynika z wewnętrznego zatrzymania się i zastanowienia, z „potrzeby chwili”. Postanawiamy pozbyć się grzechów. Dusza pragnie stać się lepsza, wznieść się do Boga, gromadzić sobie duchowe skarby. Drugim momentem są te wszystkie sytuacje w naszym życiu, kiedy coś się zmienia: ktoś się rodzi, ktoś kończy szkołę, zmiana mieszkania, nowa praca itp. Wtedy, z początkiem „nowego okresu”, planowanie, postanowienia na przyszłość, są rzeczą całkiem naturalną.

Postanowień jednak nie powinniśmy podejmować dla mody, daty, tradycji. Powinniśmy podejmować je dla siebie, z miłości do Chrystusa. Powinny być one świadomym działaniem w dążeniu do poprawy, udoskonalenia nas samych, w dążeniu do świętości. Małe wyrzeczenia mogą mieć w tym kontekście ogromny sens – leczyć z egoizmu, otwierać na Boga i ludzi. Każdy ma coś w swoim życiu do naprawienia, ulepszenia, zmiany.

Chociaż to, co napisałam wyżej, w niczym nie umniejsza wartości postanowień noworocznych, każde postanowienie powinno służyć wewnętrznej przemianie człowieka.

Czasem jednak mamy problem. Często jakiś czas po podjęciu postanowienia stwierdzamy, że go nie dotrzymaliśmy, że się nie udało. Martwimy się tym i mówimy sobie, że następnym razem…

A gdybyśmy na to niepowodzenie spojrzeli „po Bożemu”? Bo z naszego, ziemskiego punktu widzenia przegraliśmy. A z punktu widzenia naszego rozwoju duchowego? Z punktu widzenia naszego celu – życia wiecznego? Planów Bożych? Czy dla duszy ważniejsze było dotrzymanie postanowienia, czy właśnie niewykonanego? Czego nas może nauczyć to niepowodzenie? Jakie efekty przynieść i jak można by je wykorzystać, żeby postąpić w drodze do Boga? Może od dotrzymania, doskonałego wypełnienia postanowień ważniejsze jest postawienie sobie tych pytań?

Za każdym razem, kiedy nam się coś nie uda, zastanówmy się dlaczego się nie udało? W życiu duchowym nawet niepowodzenie może być dobrem.



Różne artykuły – Czy mój język podoba się Bogu? Różne artykuły – Opowieść babci