Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Dajmy Mu prezent

Każdy miesiąc ma swój charakter, ma go i grudzień: jest miesiącem obdarowywania się. Są ku temu dwie ważne okazje – mikołajki i święta Bożego Narodzenia, jednak cały miesiąc zdominowany jest wyszukiwaniem i kupowaniem prezentów. Handlowcy dwoją się i troją, żebyśmy nie zapomnieli o tym ani przez chwilę.

W grudniu każdy powinien być obdarowany, są nawet paczki dla biednych dzieci, Wigilia dla samotnych. I w całym tym szczęśliwym zamieszaniu jest jedna Osoba, o której mało kto myśli i która mało przez kogo jest obdarowana. Nie mamy na to czasu.

A przecież to On obdarowuje nas najbardziej: dał nam życie, dał nam te radosne święta, dał nam tych, którzy o nas myślą i nas kochają.

A On? Znana nam historia mówi o jednym tylko Jego obdarowaniu, kiedy w żłóbku małemu Jezuskowi trzej Mędrcy przynieśli w darze mirrę, kadzidło i złoto.

I to wszystko?

A może w tym miesiącu prezentów uwzględnijmy w naszych „podarunkowych” planach naszego Ojca w niebie. Pomyślmy, jak moglibyśmy Go obdarować z okazji urodzin Jego Syna? Może i my przynieśmy Mu w darze nasze mirrę, kadzidło i złoto.

Mirra to wonna żywica, która służyła jako pachnidło. Stosowana też była do leczenia infekcji jamy ustnej i przy schorzeniach dróg oddechowych. Co więc mogłoby się dziś stać odpowiednikiem tego daru?

Najpiękniejszy w świecie zapach ma dobro i ono jest najlepszym lekiem na zło tego świata: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21), jak pisał św. Paweł w Liście do Rzymian. Może więc w tym kontekście mirrą mogłyby być dobre uczynki? Prawda, spełniamy je przecież w Wigilię obdarowując biednych, a także od czasu do czasu przez cały rok, ale czy zaabsorbowani planowaniem świąt i zakupem prezentów, oszołomieni nadmiarem reklam i przedwcześnie wytwarzaną świąteczną atmosferą, nie zapominamy o wielu innych, takich, które moglibyśmy spełniać codziennie wobec naszych bliźnich? Czy o naszych najbardziej potrzebujących bliźnich nie przypominamy sobie dopiero w ostatniej chwili, podczas szykowania dla nich kolacji wigilijnej? Czy w grudniu nie mamy tendencji do skupiania się na swoich sprawach i do zapomnienia o wszystkich potrzebujących naszej pomocy lub tylko naszego dobrego słowa czy uśmiechu? Dajmy naszemu Ojcu mirrę.

Kadzidło to substancja żywiczna otrzymywana z kadzidłowca z dodatkiem innych gatunków aromatycznych roślin. Wykorzystywane było w kosmetyce, kuchni i medycynie. Także do celów kultu zarówno w starożytności, jak i dzisiaj: jest symbolem modlitwy unoszącej się do Boga, używa się go do okazania czci osobom lub świętym przedmiotom. Podczas spalania w kadzielnicy wydziela przyjemny zapach.

Samo nasuwa się, że naszym kadzidłem powinna być modlitwa. Ale jeśli chcemy ją dać w darze, niech to nie będzie ta codzienna modlitwa, którą tak czy inaczej i tak odmawiamy. Ofiarujmy Ojcu modlitwę dodatkową, szczególną, taką, która będzie dla Niego wyjątkowym darem z okazji świąt. Może niech to będzie modlitwa za naszego największego wroga albo tę najbardziej nielubianą sąsiadkę. Może szczególna modlitwa za zmarłych, na przykład za tych, za których nikt się nie modli, albo za tych, którzy najdłużej cierpią w czyśćcu. Za tych, którzy doznali kiedykolwiek od nas krzywdy lub choćby przykrości. Może za nienarodzone dzieci, te przeszłe i te przyszłe. Może za naszych rządzących i polityków, szczególnie kiedy widzimy, że nie są tacy, jakich chcielibyśmy mieć. A może serdeczna i rozbudowana modlitwa o zwycięstwo dobra w tym naszym nie zawsze idealnym świecie. Dajmy Bogu kadzidło.

Wreszcie złoto. Środek płatniczy, surowiec do produkcji biżuterii. Choć nie jest to prawdą, złoto funkcjonuje w naszych umysłach jako coś najcenniejszego. Złoto to skarb. Co moglibyśmy dać naszemu Panu najcenniejszego?

Może to, co jest dla nas najtrudniejsze: dajmy Mu nasze cierpienie. Dajmy mu nasze skarby. To, co jest najtrudniejsze, a więc i najdroższe. I liczy się każde, nawet najmniejsze cierpienie: zdenerwowanie przy drobnych codziennych problemach, przykrość, jaką sprawiła nam sąsiadka czy szef, brak pieniędzy, niepowodzenie dziecka w szkole, niesmaczny obiad... Jezus cierpiał za nas, oddał dla nas swoje życie na krzyżu. Uczył nas w ten sposób, jaką cenę ma cierpienie, a szczególnie cierpienie chętnie ofiarowane Bogu – faktycznie jest to jakby środek płatniczy w Królestwie Bożym, za który na przykład można wykupić wiele dusz z piekła.

Ofiarujmy więc Bogu nasze cierpienia w intencji grzeszników, wykupmy ich dusze i dajmy je Bogu w prezencie.

Niech On też ma święta.



Różne artykuły – Postanówmy sobie Różne artykuły – Dlaczego Panu Bogu nie udała się starość?