Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Różne artykuły



Dlaczego Panu Bogu nie udała się starość?

Jak to nie udała się? – zapyta ktoś, zdziwiony. A tak. Na pewno każdy z nas słyszał, jak starszy, może schorowany, cierpiący człowiek, wzdycha: – Oj, nie udała się Panu Bogu starość...

Czy na pewno?

Ja uważam, że nie. Mogłabym powiedzieć, że Panu Bogu nic nie może się nie udać i zakończyć tym swoją myśl. Ale to byłoby za proste. To nikogo nie przekonałoby, że mam rację.

To zacznijmy z innej strony: Czego Pan Bóg chce dla człowieka? Co dla niego przeznaczył?

Ano – życie w swoim królestwie w chwale i szczęściu, królowanie z Nim razem. Dojrzałość do pełni miłości i wspólnoty z ludem Bożym. Wreszcie – raj.

A jak do tego dąży człowiek, który chciałby przecież do tego raju dotrzeć?

Kiedy jest małym dzieckiem, nie myśli o raju, nie myśli o życiu w świecie pozbawionym zła i cierpienia, bo zła i cierpienia nie doświadcza, chronią go przed nimi rodzice. Małemu dziecku jest dobrze – nie musi się o nic starać. Nie myśli o śmierci.

Kiedy jest trochę większym dzieckiem, nie myśli o raju, bo zajęty jest zdobywaniem świata, w którym żyje, uczy się go. Powoli dorasta, staje się coraz bardziej samodzielny, wyzwala się spod opieki rodziców myśli tylko o tym, jak to będzie dobrze, kiedy już nie będzie musiał słuchać dorosłych, kiedy stanie się dorosły. Jest młody, zdrowy, silny. Nie myśli o śmierci.

Młody człowiek, który buduje rodzinę, swoje życie, wychowuje potomstwo, nie myśli o raju. Myśli o urządzeniu sobie jak najlepszego życia tu, na tym świecie, o urządzeniu życia swoim dzieciom, o zrobieniu kariery. Jest tym tak bardzo zajęty, że czasem zapomina nawet o Bogu, o coniedzielnych spotkaniach z Nim. Jest silny, zdrowy, czuje się wieczny i niezniszczalny. Nie myśli o śmierci.

Kiedy zbliża się jesień życia, zdrowie zaczyna podupadać, sił ubywa. O, wtedy człowiek zaczyna myśleć o śmierci. Ale jest ciągle jeszcze pełen życia, jeszcze nie skończył się urządzać na tym świecie. Jeszcze ciągle czegoś brakuje: nie kupił jeszcze tego, nie zebrał jeszcze na tamto... Siły są potrzebne, więc biegnie do lekarza, żeby ten odbudował mu zdrowie, żeby zrobił z niego młodego, pełnego energii tytana. I lekarz robi, co może. Więc chociaż już gdzieś tam na horyzoncie rysuje się możliwość śmierci, przejścia do tego lepszego świata, człowiek nie myśli o opuszczeniu z takim trudem umoszczonego na tej Ziemi gniazdka. Nie myśli o raju.

I czasem kiedy wcale sił już nie ma, kiedy organizm coraz bardziej schorowany, coraz mniej wydolny, czasem już niesamodzielny, czasem jeszcze taki człowiek nie chce myśleć o raju. Tak długo chodzi już po tym świecie, że zapomniał dawno, co jest jego celem, co jest jego szczęściem.

Teraz jednak musi zatrzymać się w swojej gonitwie za dobrami doczesnymi, bo nie ma już wcale sił, bo dawno wyprzedzili go młodsi.

Teraz dopiero może zacząć myśleć o raju.

A im gorzej się czuje, im mniej związany jest z ziemskimi sprawami, które powoli pozostają za nim, tym bardziej zbliża się do tego, co przeznaczył mu Pan Bóg – do myśli o wiecznym szczęściu, o swoim Bogu, o swoim przeznaczeniu.

Przychodzi wreszcie taki czas, kiedy człowiek czuje się już bardzo oderwany od tej Ziemi. Przychodzi czas, kiedy człowiek mówi: – Przyjdź, Panie Jezu, i zabierz mnie już do siebie.

I kiedy nadchodzi ta ostatnia chwila, człowiek odchodzi z tej Ziemi z uśmiechem szczęścia na twarzy i z westchnieniem ulgi.

Czy naprawdę nie udała się Panu Bogu starość?...



Różne artykuły – Dajmy Mu prezent Różne artykuły – Ślady Męki na Całunie Turyńskim