Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Legendy



Jak św. Andrzej ukazywał się po śmierci

Rektorem kolegium pińskiego od stycznia 1700 roku był Marcin Godebski, człowiek energiczny i gruntownie wykształcony. Niejednokrotnie stawał bezradny wobec wszystkiego, co działo się wokół. Szukał natchnienia w modlitwie. W niedzielny wieczór 16 kwietnia 1702 roku znękany troskami udał się na spoczynek. I wtedy ukazał mu się nieznany jezuita o sympatycznej twarzy, z której biła niezwykła jasność. Najpierw uczynił zarzut Godebskiemu, że szuka protekcji nie tam, gdzie powinien. Następnie zapowiedział, że on sam, Andrzej Bobola, zamordowany niegdyś przez Kozaków, otoczy opieką kolegium, pod warunkiem, że rektor poleci odnaleźć jego ciało, pochowane razem z innymi w krypcie pod kościołem, i umieści je oddzielnie.

Trzy dni trwały poszukiwania. Gdy znaleziono i odkryto trumnę, obecni z ogromnym zdumieniem zobaczyli zwłoki Męczennika pokryte kurzem, ale doskonale zachowane, jakby je w przeddzień pogrzebano. Dostrzegli ślady tortur, rany, na których była skrzepła, ale jakby świeża jeszcze krew. Ciało dokładnie oczyszczono, owinięto w prześcieradło, okryto sutanną, czarnym ornatem z adamaszku i przełożono do nowej trumny, którą umieszczono na rusztowaniu w środku krypty. (…)

O św. Andrzeju Boboli pamiętają ludzie w wielu miejscach na naszym globie. Zwracają się do niego z ufnością jako do swojego patrona i orędownika. Święty męczennik pomaga nie tylko poszczególnym ludziom, ale także zaopiekował się w sposób szczególny swoją małą ojczyzną, ziemią pińską. A potem troszczył się o los wielkiego, podzielonego kraju.

Wymownym znakiem tej troski było zdarzenie w klasztorze dominikanów w Wilnie w roku 1819 Przebywał tam wówczas, skazany na bezczynność, duchowy syn św. Dominika, ojciec Alojzy Korzeniewski. Modlił się właśnie przed pójściem na spoczynek. Ze szczególną ufnością zwracał się do Andrzeja Bobołi. Gdy już miał położyć się do łóżka, stanął przed nim zakonnik w stroju jezuickim, przedstawił się i polecił otworzyć okno w celi. Gdy o Korzeniewski spełnił polecenie, ujrzał rozległą równinę. Bobola, właśnie Bobola, wyjaśnił, że jest to ziemia pińska, na której on miał szczęście ponieść męczeństwo za wiarę Chrystusową. Potem – w chwili, gdy Andrzej mówił: „Patrz jeszcze, a zobaczysz to co chciałeś widzieć” – zmienił się krajobraz. Na równinie pińskiej zjawiły się zastępy Rosjan, Turków, Francuzów, Anglików, Austriaków, Prusaków i innych narodowości, których ojciec Korzeniewski nie zdołał rozpoznać. Wszyscy walczyli z niespotykaną zawziętością. Andrzej Bobola oznajmił wtedy, że gdy wojna, której obraz o Alojzy ma przed sobą, zakończy się pokojem, Polska zostanie odbudowana, a on będzie uznany za jej głównego patrona. Warto przypomnieć, że w roku 1819 Bobola nie był jeszcze beatyfikowany.

Ojciec Alojzy Korzeniewski w ten wieczór, w który otrzymał niezwykłe proroctwo, przypomniał Andrzejowi Boboli jego wcześniejsze obietnice dotyczące odrodzenia Polski. Sprawa niepodległości bardzo zajmowała naszego Rodaka, będącego już w niebie. Wczuwał się w tęsknoty milionów Polaków i zapewne modlił o ich wyzwolenie i łaskę nadziei. Nic wiec dziwnego, że w pamiętnym sierpniu 1920 roku, w obliczu ogromnego zagrożenia nie tylko naszego kraju, ale i Europy, właśnie jego relikwie wraz z relikwiami błog. Władysława, patrona Warszawy, poniesiono w procesji na ulicach stolicy.

ks. Mirosław Paciuszkiewicz SJ, „Andrzej Bobola”



Legendy o świętych – O św. Anastazji i jej służących Legendy o świętych – Jak św. Andrzej Świerad zbója wskrzesił