Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Legendy



Jak cesarz Herakliusz odzyskał Krzyż święty

Podwyższenie Krzyża św. jest uroczyście obchodzone przez Kościół, ponieważ przez nie jak najbardziej wywyższona została wiara katolicka. W roku Pańskim 615 dopuścił Pan, aby okrutni poganie gnębili jego lud. Wówczas to król perski Chozroes zagarnął pod swe panowanie wszystkie królestwa świata, ale przybywszy do Jerozolimy odstąpił z wielkim lękiem od grobu Pana. Zabrał jednak część Krzyża św., którą św. Helena tam zostawiła. Ów Chozroes chciał, aby wszyscy czcili go jako boga. Zbudował więc wieżę ze złota, srebra i błyszczących drogich kamieni i umieścił na niej wyobrażenie słońca, księżyca i gwiazd, przez cienkie zaś i ukryte rurki wylewał z góry wodę udając boga, który spuszcza na ziemię deszcz. W podziemnych piwnicach natomiast konie chodziły wokoło ciągnąc wozy, dlatego wieża drżała i dawał się słyszeć dźwięk podobny do grzmotu. Oddawszy królestwo synowi, bezbożnik ten przebywał stale w tej wielkiej świątyni, a umieściwszy obok siebie Krzyż Chrystusowy żądał, aby wszyscy nazywali go bogiem. W księdze De mitrali officio czytamy, że Chozroes siedział na tronie jako Bóg Ojciec, po prawicy swej umieścił drzewo Krzyża wyobrażające Syna, a po lewej koguta w miejsce Ducha Świętego, siebie zaś kazał nazywać ojcem.

Tymczasem cesarz Herakliusz zgromadził wielkie wojsko i przybył nad rzekę Dunaj, aby stoczyć walkę z synem Chozroesa. Wreszcie obydwaj wodzowie postanowili, że oni sami tylko będą walczyć na moście, a zwycięzca obejmie władzę nad obydwoma nietkniętymi wojskami. Ogłoszono także, że ktokolwiek odważy się pomagać swemu wodzowi, tego wrzuci się do rzeki, obciąwszy mu najpierw ręce i nogi. Tymczasem Herakliusz całkowicie oddał się w ręce Boga i jak umiał najpobożniej, polecił się świętemu Krzyżowi. Chociaż więc walka obydwu trwała długo, Pan jednak dał zwycięstwo Herakliuszowi. W ten sposób wojsko przeciwnika przeszło pod jego rozkazy, a cały lud Chozroesa przyjął wiarę chrześcijańską i chrzest święty. Chozroes tymczasem nic nie wiedział o wyniku walki; ponieważ bowiem wszyscy go nienawidzili, nikt mu o tym nie oznajmił. Kiedy Herakliusz stanął przed nim i ujrzał go siedzącego na złotym tronie, rzekł: Ponieważ na swój sposób uczciłeś drzewo Krzyża świętego, więc daruję ci życie pod warunkiem, że przyjmiesz chrzest i wiarę Chrystusową. Otrzymasz nawet swoje królestwo dawszy mi tylko niewielu zakładników. Jeśli jednak tych warunków nie wypełnisz, mieczem moim zetnę ci głowę! Skoro jednak Chozroes nie chciał się zgodzić, Herakliusz wyciągnął miecz i ściął mu głowę. Następnie kazał go pogrzebać po królewsku, dziesięcioletniego zaś jego syna, którego przy nim znalazł, kazał ochrzcić, sam został jego ojcem chrzestnym i przekazał mu królestwo ojcowskie.

Wieżę jednak zbudowaną przez Chozroesa zburzył i srebro oddał jako łup swemu wojsku, złoto zaś i drogie kamienie zachował na odbudowanie kościołów, zburzonych przez tyrana. Zabrał również święty Krzyż i odwiózł go do Jerozolimy. Gdy zaś ubrany w strój cesarski zstąpił z góry Oliwnej i chciał konno przejechać przez bramę, którą Pan przeszedł idąc na mękę, nagle kamienie tworzące bramę spadły i zwarły się razem, zamykając ją jakby murem. Zdumieli się tym bardzo wszyscy obecni, a wtedy anioł Pański ukazał się ponad bramą, trzymając w ręce znak krzyża św. i rzekł: Gdy Król niebios wchodził przez tę bramę na mękę swoją, to nie w chwale królewskiej, lecz na skromnym osiołku wjechał, zostawiając przykład pokory tym, którzy Go czczą! Po tych słowach anioł znikł. Cesarz tedy zalewając się łzami zdjął obuwie i szaty aż do koszuli, wziął Krzyż Pański i pokornie dźwigał go do bramy. Wtedy twarde kamienie zrozumiały rozkaz z nieba i natychmiast uniosły się w górę, a brama stanęła otworem dla wchodzących. Tego samego dnia i w tej chwili, gdy święty Krzyż został zabrany z wieży Chozroesa, dal się odczuć przepiękny zapach, który z krajów Persów przez tak wielkie przestrzenie dotarł aż do Jerozolimy. Otóż zapach ten teraz znów powrócił i napełnił wszystkich cudowną słodyczą. Król tedy uniesiony pobożnością wybuchnął pochwałami Krzyża świętego mówiąc: O Krzyżu jaśniejszy od wszystkich gwiazd, sławny na cały świat, ukochany przez ludzi, święty ponad wszystko! Ty jeden godzien byłeś ciężar świata dźwigać! O słodkie drzewo, słodkie gwoździe, słodki mieczu, słodka włócznio, jakiż słodki ciężar nosiłeś! Błogosław te zastępy, które dziś zgromadziły się ku twej chwale, naznaczone twoim znakiem! W ten sposób cenne relikwie powróciły na swoje miejsce i jak dawniej rozbłysły cudami. Jacyś zmarli wrócili do życia, czterech sparaliżowanych zostało uzdrowionych, dziesięciu trędowatych oczyszczonych, piętnastu ślepych odzyskało wzrok, diabły opuszczały opętanych, a wielu ludzi wyleczyło się z różnych chorób. Cesarz zaś powrócił do swojej stolicy odbudowując po drodze kościoły i napełniając je królewskimi darami.

Kroniki natomiast opowiadają, że było to inaczej, a mianowicie, że Chozroes zajmując jedno królestwo po drugim zagarnął Jerozolimę wraz z patriarchą Zachariaszem i drzewem Krzyża św. Herakliusz chciał zawrzeć z nim pokój, on jednak przysiągł, że nie zawrze pokoju z Rzymianami, dopóki nie wyrzekną się Ukrzyżowanego i nie oddadzą czci słońcu. Wówczas Herakliusz uniesiony świętym gniewem wyruszył zbrojnie przeciw niemu, w wielu walkach pokonał Persów i zmusił Chozroesa do ucieczki aż do Ktezyfonu. Na koniec Chozroes zachorował na dyzenterię i chciał koronować na króla syna swego Medasana. Na wieść o tym syn jego pierworodny Syroes zawarł przymierze z Herakliuszem, po czym wraz z dostojnikami udał się za ojcem i uwięził go. Karmił go potem chlebem ucisku i wodą niedostatku, a na koniec kazał go zabić strzałami z łuku. Wkrótce potem odesłał do Herakliusza wszystkich uwięzionych wraz z patriarchą oraz drzewo Krzyża, które Herakliusz zawiózł do Jerozolimy, a następnie do Konstantynopola. Tak czytamy w wielu kronikach.

Pogańska Sybilla tak mówiła o owym drzewie Krzyża, jak to czytamy w Historii trójdzielnej: O drzewo po trzykroć święte, na którym wisiał Bóg! Miało to zapewne oznaczać życie natury, łaski i chwały, które spływa z Krzyża.

Pewien Żyd wszedł do kościoła Św. Zofii w Konstantynopolu i ujrzał tam obraz Chrystusa. Sądząc zaś, że jest sam, chwycił miecz i podszedłszy do obrazu przeszył nim szyję Chrystusa. Natychmiast jednak z rany trysnęła krew i skropiła twarz i głowę Żyda. Wówczas ten przerażony chwycił obraz, wrzucił go do studni i uciekł. Spotkał zaś go pewien chrześcijanin i rzekł doń: Skąd idziesz, Żydzie? Zabiłeś jakiegoś człowieka! To nieprawda – odparł Żyd. Człowiek ten jednak powtórzył: Na pewno dokonałeś zabójstwa, jesteś nawet spryskany krwią. Wtedy Żyd powiedział: Zaiste, wielki jest Bóg chrześcijan i wszystko potwierdza wiarę w Niego! Ja wcale nie przeszyłem mieczem człowieka, ale obraz Chrystusa i od razu krew wypłynęła z Jego szyi. Następnie poprowadził Żyd owego człowieka do studni i obaj wyciągnęli święty obraz. Powiadają, że rana na szyi Chrystusa do dziś jeszcze jest widoczna. Żyd zaś od razu stał się wierzącym chrześcijaninem.

Pewien chrześcijanin mieszkał w mieście Berytos w Syrii i zapłacił roczny czynsz za gospodę. Ponieważ był pobożny, więc umieścił naprzeciw swego łoża obraz Chrystusa ukrzyżowanego i przed nim stale odmawiał swoje modlitwy. Po upływie roku przeprowadził się do innego domu, a obraz przez zapomnienie zostawił. Do dawnego jego mieszkania wprowadził się jakiś Żyd, który pewnego dnia zaprosił na ucztę jednego ze swych współplemieńców. Podczas uczty ten, który był zaproszony, przypadkiem spojrzał na ścianę i ujrzał umieszczony tam obraz. Zawrzał tedy gniewem i srodze gromił tego, który go zaprosił, za to że śmie trzymać w domu obraz Jezusa Chrystusa Nazareńskiego. On zaś, ponieważ owego obrazu dotychczas nie zauważył, zapewniał go i przysięgał, że nie wiedział nic o obrazie, o którym on mówi.

Gość jego tedy udał uspokojonego i pożegnał go, ale udał się do zwierzchnika ich gminy i oskarżył owego Żyda o to co u niego widział. Żydzi zatem zebrawszy się razem udali się do jego domu. Tam ujrzawszy obraz pobili gospodarza dotkliwie, po czym rzucili go półżywego poza synagogę. Obraz zaś podeptali nogami i ponowili na nim wszystkie te zniewagi, które zadali Panu podczas męki. Gdy zaś przeszyli włócznią bok Pana, krew i woda obficie wypłynęły z rany i napełniły podstawione naczynie. Zdumieni Żydzi zanieśli ową krew do synagogi, a tam wszyscy chorzy pomazani nią natychmiast odzyskiwali zdrowie. Wtedy Żydzi opowiedzieli wszystko po kolei tamtejszemu biskupowi, a następnie wszyscy zgodnie przyjęli chrzest i wiarę Chrystusową.

Biskup przechowywał ową świętą krew w kryształowych i szklanych dzbanuszkach, a wezwawszy do siebie owego chrześcijanina pytał go, kto był twórcą tego tak pięknego obrazu. On zaś odrzekł: Obraz ten namalował Nikodem, umierając pozostawił go Gamalielowi, Gamaliel Zacheuszowi, Zacheusz Jakubowi, ten znowu zostawił go Szymonowi. I tak obraz był w Jerozolimie aż do zburzenia miasta. Wtedy wierni wywieźli go do królestwa Agryppy, a stamtąd dotarł do mojej ojczyzny, ja zaś otrzymałem go w spadku po moich rodzicach. Było to w roku Pańskim 750 Żydzi wtedy poświęcili wszystkie synagogi na kościoły i od tego czasu ustalił się zwyczaj poświęcania kościołów, ponieważ przedtem poświęcano jedynie ołtarze. Z powodu tego cudu Kościół ustanowił na dzień 27 listopada lub – jak gdzie indziej czytamy – 9 listopada wspomnienie Męki Pańskiej. Dlatego też w Rzymie poświęcono ku czci Zbawiciela kościół, w którym przechowywana jest ampułka z ową krwią i obchodzi się uroczyste święto.

Wielka moc krzyża uznawana jest także przez niewiernych. Grzegorz wspomina w III księdze Dialogów, że biskup Fondi, Andrzej, pozwolił raz pewnej zakonnicy, aby wraz z nim mieszkała. Zły duch począł tedy stawiać mu ciągle przed oczyma wyobraźni piękność owej kobiety, tak że leżąc w łóżku myślał o niej nieskromnie. Jednego dnia jednak przybył do Rzymu pewien Żyd, który widząc, że dzień ma się już ku schyłkowi, nadaremnie szukał miejsca, gdzie mógłby przenocować. Wreszcie udał się do pewnej świątyni Apollina, aby tam pozostać przez noc. Ponieważ zaś obawiał się owego przeklętego miejsca, więc zabezpieczył się znakiem krzyża, choć wcale w Krzyż święty nie wierzył. Zbudziwszy się o północy ujrzał tłum złych duchów wchodzących na wezwanie jakby jakiejś władzy. Ten, który ich wezwał, zasiadł w pośrodku i począł każdego z diabłów wypytywać o jego czyny i sprawowanie, aby dowiedzieć się, co każdy z nich niegodziwego dokonał. Dla skrócenia opowiadania Grzegorz opuszcza treść ich rozmowy, można się jej jednak domyślić z podobnego przykładu, który znajdujemy w Żywotach ojców.

A było to tak: człowiek pewien wszedł do świątyni bożków i ujrzał szatana siedzącego, a obok niego stojący cały jego dwór. Jeden ze złych duchów właśnie przybył i oddał pokłon szatanowi, ten zaś zapytał: Skąd przybywasz? Zapytany odrzekł: Byłem w takim to a takim kraju, wznieciłem tam liczne wojny, zrobiłem wiele zamieszania, obficie wylałem krew i przybyłem, aby ci o tym oznajmić. W jakim czasie tego dokonałeś? – zapytał szatan. On zaś odpowiedział: W ciągu trzydziestu dni. A szatan na to Dlaczego tylko tyle zdziałałeś w tak długim czasie? I rzekł do otaczających go: Idźcie i bijcie go kańczugami, a katujcie go bez litości! Potem przyszedł drugi diabeł, oddał cześć szatanowi i rzekł: Panie, byłem na morzu, wznieciłem wielkie burze, zatopiłem wiele okrętów i bardzo wielu ludzi zabiłem. Ile czasu potrzebowałeś na to – spytał szatan. On zaś odrzekł: Dwadzieścia dni. Wtedy rozkazał go podobnie chłostać mówiąc: Tak mało dokonałeś w tak długim czasie! Trzeci natomiast z przybyłych rzekł: Byłem w pewnym mieście, wznieciłem kłótnię na weselu, spowodowałem rozlew krwi, zabiłem samego oblubieńca i przybyłem oznajmić to tobie. I znowu szatan zapytał: W jakim czasie tego dokonałeś? Diabeł odpowiedział: W ciągu dziesięciu dni. A szatan na to Czyż w ciągu tylu dni nic więcej nie mogłeś zrobić? I kazał innym go wychłostać. Czwarty wreszcie diabeł rzekł: Byłem w pustelni przez 40 lat, pracowałem nad pewnym mnichem i wreszcie z trudem namówiłem go do grzechu nieczystego. Usłyszawszy to szatan podniósł się ze swego tronu i ucałowawszy tego diabła zdjął koronę swoją i włożył ją na jego głowę, po czym kazał mu usiąść obok siebie i rzekł: Dokonałeś swą wytrwałością wielkiego czynu i napracowałeś się więcej niż wszyscy inni!

Taki więc czy podobny musiał być przebieg rozmowy diabelskiej, którą opuścił Grzegorz. Otóż gdy każdy z diabłów zdawał sprawę z tego, co uczynił, jeden z nich wyskoczył na środek i począł opowiadać, jak to rozpalił cielesną żądzę do owej zakonnicy w sercu Andrzeja. Dodał też, że wczoraj wieczorem doprowadził do tego, iż biskup przymilając się poklepał ją po plecach. Szatan wtedy polecił mu, aby dokończył rozpoczętego dzieła, bo doprowadzając biskupa do grzechu zdobędzie pierwsze miejsce przed innymi. Następnie rozkazał diabłom zobaczyć, kto to taki odważył się spać tu, w ich świątyni. Żyd zadrżał gwałtownie ze strachu, ale diabły wysłane na poszukiwanie, ujrzawszy człowieka naznaczonego krzyżem, krzyknęły przerażone: Oto naczynie puste, lecz naznaczone! Na te słowa cały tłum złych duchów natychmiast zniknął. Żyd zaś udał się pospiesznie do biskupa i wszystko mu po porządku opowiedział. Usłyszawszy to biskup przestraszył się, oddalił zaraz ową kobietę ze swego domu, a Żyda ochrzcił.

Grzegorz opowiada także w księdze Dialogów o pewnej zakonnicy, która weszła do ogrodu i zobaczywszy sałatę, tak wielką poczuła na nią ochotę, że poczęła ją gryźć łapczywie, zapomniawszy pobłogosławić ją znakiem krzyża. Wtedy jednak diabeł rzucił się na nią i powalił ją na ziemię. Gdy zaś przybył do niej św. Ekwicjusz, diabeł począł krzyczeć: Cóż ja zrobiłem? Cóż ja zrobiłem? Siedziałem na sałacie, a ona przyszła i ugryzła mnie! Na rozkaz jednak owego świętego męża natychmiast ją opuścił…

Fragmenty ze „Złotej legendy” Jakuba de Voragine, „Legenda na dzień Podwyższenia Krzyża Świętego”



Legendy o świętych – Kim byli Święci Młodziankowie Legendy o świętych – O związku dusz czyśćcowych z żywymi