Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Legendy



Jak św. Mateusz obłaskawiał smoki

Mateusz apostoł głosząc Ewangelię w Etiopii napotkał w mieście Nadaber dwu czarnoksiężników imieniem Zaroes i Arfaksat, którzy tak zwodzili ludzi swymi sztuczkami, że panowało powszechne przekonanie, że oni, kogo chcą, potrafią pozbawić zdrowia lub przyprawić o kalectwo. W pysze swej posunęli się do tego, że kazali sobie oddawać cześć boską. Mateusz zaś przybywszy do wspomnianego miasta, zamieszkał u eunucha królowej Kandaki, którego ochrzcił Filip, i demaskował oszustwa owych czarnoksiężników w ten sposób, że cokolwiek oni robili ludziom na szkodę, to on przeciwnie obracał im na pożytek. Kiedy zaś eunuch wypytywał go, jakim sposobem rozumie tyle języków i włada nimi, odparł, że apostołowie, od kiedy Duch Święty zstąpił na nich, posiedli znajomość języków, i że podobnie jak ci, co z pychy chcieli zbudować wieżę sięgającą do nieba, musieli poniechać swego dzieła skutkiem pomieszania języków, tak teraz oni dzięki znajomości wszystkich języków budują wieżę nie z kamieni, ale z cnót, po której to wieży wszyscy, którzy uwierzą, wstąpią do nieba. Wtem nadbiegł ktoś z wiadomością, że owi dwaj czarnoksiężnicy przyszli z dwoma smokami, które pyskiem i nozdrzami wyrzucają ogień oraz siarkę i w ten sposób zabijają wszystkich. Apostoł jednak przeżegnał się znakiem krzyża i spokojnie wyszedł do nich, a smoki, skoro tylko go zobaczyły, natychmiast usnęły u jego stóp. Wówczas rzekł do czarnoksiężników: I gdzież jest wasza sztuka? Zbudźcie je, jeśli potraficie. A gdybym ja nie był prosił Pana, byłby On na was obrócił to co mnie chcieliście zrobić. A gdy zgromadził się tłum ludu, rozkazał smokom w imię Jezusa, by odeszły, a one oddaliły się nie czyniąc krzywdy nikomu.

Następnie wygłosił do ludu dłuższe kazanie o chwale raju ziemskiego mówiąc, że leży on wyżej od wszystkich gór, a blisko nieba, że nie ma tam ostów ani cierni, lilie i róże nie więdną, starość nie nadchodzi, lecz ludzie cieszą się wieczną młodością, brzmi anielska muzyka, a ptaki przylatują na wołanie. I dodał, że człowiek wygnany został z tego raju ziemskiego, ale przez narodzenie Chrystusa powołany został do raju niebieskiego.

A kiedy tak przemawiał do ludu, wybuchła nagle wielka wrzawa, ponieważ opłakiwano śmierć syna królewskiego. Czarnoksiężnicy nie mogąc go wskrzesić tłumaczyli królowi, że porwany został do grona bogów, wobec czego należy mu wystawić posąg i świątynię. Ale wspomniany już eunuch kazał wziąć czarnoksiężników pod straż i przywołał apostoła, który pomodliwszy się nad królewiczem natychmiast przywrócił go do życia. Na ten widok król Egippus rozesłał gońców po wszystkich prowincjach swego królestwa z wezwaniem: Przybywajcie oglądać boga w ludzkiej postaci! Zgromadzili się przeto ludzie ze złotymi wieńcami i rozmaitymi ofiarami, które chcieli składać Mateuszowi. Ale on powstrzymał ich mówiąc: Ludzie, co robicie? Ja nie jestem bogiem, lecz sługą Jezusa Chrystusa! Oni tedy za złoto i srebro, które przynieśli mu na ofiarę, na jego rozkaz zbudowali w przeciągu trzydziestu dni kościół, w którym św. Mateusz sprawował rządy biskupie przez 33 lata i cały Egipt nawrócił na wiarę Chrystusową, a król Egippus wraz z żoną swoją i całym ludem przyjął chrzest święty.

Córkę królewską Ifigenię, która poświęciła się Bogu, apostoł postawił na czele klasztoru złożonego z ponad dwustu mniszek. Kiedy jednak po królu Egippusie nastąpił Hirtakus, zapłonął namiętnością do tej dziewczyny i obiecywał apostołowi połowę swego królestwa, jeśli nakłoni ją, by wyszła za niego. Na to apostoł odparł, aby wzorem swego poprzednika przyszedł w niedzielę do kościoła i wraz z Ifigenią i jej mniszkami posłuchał, jak dobrą rzeczą jest zacne małżeństwo. Król udał się tam z radością przekonany, że apostoł będzie Ifigenii doradzał wejście w związki małżeńskie. Mateusz tedy długo przemawiał o zaletach małżeństwa wobec mniszek i całego zgromadzonego ludu i spotkał się z gorącą pochwałą ze strony króla, który uważał, że mówi on po to aby nakłonić dziewczynę do wyjścia za mąż.

Następnie jednak nakazawszy milczenie, apostoł podjął kazanie w te słowa: O ile tak dobrą rzeczą jest małżeństwo, jeśli zawiera się je zgodnie z prawem, to dobrze wiecie, zebrani, że gdyby ktoś ze sług sięgnął po narzeczoną królewską, zasłużyłby nie tylko na gniew królewski, ale co więcej, na śmierć, nie dlatego przecież, że pojął żonę, ale dlatego, że biorąc za nią narzeczoną swego pana, targnąłby się na jego małżeństwo. A ty, królu, skoro wiesz, że Ifigenią została narzeczoną wiecznego Króla i przyjęła święty welon, jakże możesz odbierać narzeczoną potężniejszemu od siebie i myśleć o małżeństwie z nią? Król słysząc to wyszedł nieprzytomny z gniewu, ale apostoł nieulękły i stanowczy zachęcił wszystkich do cierpliwości i wytrwałości, a Ifigenię, która przerażona upadła mu do nóg wraz z innymi mniszkami, pobłogosławił. Ale po skończonej mszy król posłał kata, który podszedł do Mateusza, stojącego koło ołtarza i modlącego się z wyciągniętymi do nieba rękoma, uderzył go z tyłu mieczem, zabił i w ten sposób dał mu koronę męczeńską. Lud na wieść o tym ruszył na pałac królewski, chcąc spalić wszystko, ale kapłani i diakoni z trudem wreszcie powstrzymali go od tego, za czym uroczyście i z radością pogrzebano apostoła-męczennika.

Król zaś nie mogąc zmienić postanowienia Ifigenii ani za pośrednictwem posyłanych do niej niewiast, ani przez czarnoksiężników, cały dom jej kazał obłożyć drzewem i podpalić, aby zginęła tam wraz z innymi zakonnicami. Apostoł jednak ukazał się im i odwrócił ogień od ich domu, płomienie natomiast przerzuciły się na pałac królewski i pochłonęły go, tak że król ledwie uratował się sam z synem-jedynakiem. Syn ten jednak niebawem opętany został przez diabła i wyznając winy ojca udał się do grobu apostoła. Ojciec zaś okryty został wstrętnym trądem, a nie mając nadziei wyleczenia, własną ręką przebił się mieczem. Lud zatem wyniósł na tron brata Ifigenii ochrzczonego przez apostoła, a on panował przez lat 70 i pozostawił tron swemu synowi; dodał też wiele okazałości wierze Chrystusowej i cały kraj etiopski pokrył kościołami…

Fragmenty ze „Złotej legendy” Jakuba de Voragine, „Legenda na dzień świętego Mateusza apostoła”



Legendy o świętych – Jak św. Marta pokonała smoka Legendy o świętych – Św. Mikołaj ratownik