Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Legendy



O modlitwie do Matki Bożej

Pewien bogaty rycerz ze szlachetnego rodu wyrzekł się świata i wstąpił do zakonu cystersów. Ponieważ jednak nie umiał czytać, a mnisi krępowali się człowieka tak znakomitego rodu przydzielić między braci świeckich, dali mu nauczyciela, żeby choć trochę się poduczył i dzięki temu mógł należeć do ich grona. Ale on, choć długi czas strawił na nauce, nie zdołał niczego więcej się nauczyć prócz tych dwu słów: Ave Maria, te jednak tak gorliwie sobie przyswoił, że gdziekolwiek był i cokolwiek robił, nieustannie je miał na ustach. Na koniec zmarł i pochowany został na cmentarzu wraz z innymi braćmi. Lecz oto na grobie jego wyrosła przepiękna lilia, która na każdym płatku miała złotymi literami wypisane słowa: Ave Maria. Wszyscy zbiegli się oglądać tak niezwykły widok, odkopano grób i stwierdzono, że korzeń tej lilii wyrastał z ust zmarłego. Zrozumiano wtedy, jak pobożnie musiał on wymawiać te słowa, skoro Pan zaszczycił go takim cudem.

Pewien rycerz miał zamek przy uczęszczanej drodze i bez miłosierdzia łupił wszystkich przechodzących tamtędy; codziennie jednak odmawiał Pozdrowienie Anielskie i pod żadnym pozorem nie chciał tego żadnego dnia zaniedbać. Otóż raz pewien świątobliwy zakonnik przechodził tamtędy, a ów rycerz bez wahania kazał go ograbić. Święty jednak prosił zbójów, aby zaprowadzili go do swego pana, ponieważ miał mu oznajmić pewną tajemnicę. Gdy go przedeń przyprowadzono, poprosił rycerza, aby kazał zgromadzić się na zamku wszystkim swoim sługom, iżby mógł im głosić słowo Boże. Kiedy jednak zebrali się, rzekł: Jeszcze nie jesteście tu wszyscy, kogoś jeszcze brakuje. I mimo że zapewniano go, iż są wszyscy, mówił: Poszukajcie dobrze, a zobaczycie, że kogoś brakuje. Wtedy ktoś krzyknął, że tylko komornik nie przyszedł. Na to święty: A tak, to jego brakuje. Posłano więc prędko po komornika i sprowadzono go na środek zgromadzenia. A on, gdy zobaczył męża Bożego, przewrócił okropnie oczy, rzucał głową jak szaleniec i nie chciał podejść bliżej. Święty rzekł doń: Zaklinam cię, przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyś nam powiedział, kim jesteś, i wyjawił, po co tu przyszedłeś. Biada – odparł tamten – na zaklęcie muszę wbrew woli wyznać, że nie jestem człowiekiem, lecz szatanem, że przyjąłem postać ludzką i czternaście lat bawiłem już u tego rycerza. Przysłał mnie tu mój władca, abym wyśledził dzień, kiedy on nie odmówi swego Pozdrowienia Anielskiego, bo wtedy będę miał nad nim władzę; wtedy miałem od razu skręcić mu kark, a w takim razie byłby nasz, jako że skończył życie w złych uczynkach. Ale w dni, kiedy odmawiał tę modlitwę, nie mogłem mieć nad nim władzy; i oto z dnia na dzień pilnie go miałem na oku, a nie opuścił ani jednego, aby jej nie odmówić.

Rycerz usłyszawszy to zdumiał się niezmiernie i upadłszy do stóp męża Bożego błagał o przebaczenie i od tego czasu odmienił swe życie na lepsze. A święty rzekł do szatana: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś stąd odszedł i takie odtąd zamieszkał miejsce, gdzie nie będziesz mógł szkodzić nikomu wzywającemu imienia Bożej Rodzicielki. Na ten rozkaz szatan zniknął, a rycerz ze czcią i dziękczynieniem wypuścił świętego na wolność.

Fragmenty ze „Złotej legendy” Jakuba de Voragine, „Legenda na dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie”



Legendy o świętych – Złamana świeca Jak Matka Boża wybrała Józefa