Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies




Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Legendy



Św. Agnieszka z Montepulciano, dominikanka

Agnieszka z Montepulciano urodziła się w r. 1274 w domu zamożnych mieszczan w miasteczku Montepulciano w Toskańskiem. Rodzice dostrzegli u dorastającej córeczki już w zaraniu młodości wielki pociąg do życia pobożnego i do miłości Bożej: żadnego nie znajdowała upodobania w zabawach i rozrywkach dziecięcych; była niezwykle poważną i cichą, słuchała pilnie nauk o chrześcijańskich prawdach wiary i o uroczystych nabożeństwach; wyszukiwała zaciszne miejsca w domu, by tam – na kolanach i ze złożonemi rączkami – modlić się do Ojca niebieskiego, albo jak sama zwykła mówić, aby swego zadania lepiej się nauczyć. Takim blaskiem jaśniało zaranie jej życia. Już w dziewiątym roku życia uczuła Agnieszka tak potężny pociąg do życia zakonnego, że prosiła gorąco pobożnych rodziców, by pozwolili jej zostać oblubienicą Bożą. Rodzice spełnili jej prośbę i ofiarowali ukochaną córeczkę Bogu; zawieźli ją do klasztoru żeńskiego Dominikanek celem dalszego jej kształcenia się i oddali ją w opiekę pobożnej zakonnicy Małgorzacie. W krótkim czasie zjednała sobie Agnieszka miłość całego zgromadzenia dziecięcą swą prostotą, otwartością, skorem posłuszeństwem, rozumnem zachowaniem się, zapałem w modlitwie i anielską niewinnością, która całą jej istotę uanieliła. Już w czternastym roku życia powierzono jej urząd szafarki, który zwykle w późniejszym dopiero wieku osiągano. Na tem stanowisku miała nadzór nad spiżarnią, wydawała z niej codziennie wszystko, co było potrzebne do kuchni, czuwała nad sprzętami domowemi, utrzymując je w czystości i porządku. Wszystko to wykonywała niezmordowana Agnieszka tak rozsądnie, uważnie i zręcznie, że całe zgromadzenie ją podziwiało. W taki sposób spełniała uciążliwy urząd, nie zaniedbując się ani na chwilę w swych pobożnych ćwiczeniach i nabożeństwach.

Razu pewnego prosiły Dominikanki nowo założonego klasztoru w Proceno, miasteczku hrabstwa Orwieto, by jedna z zakonnic sławnego klasztoru z Montepulciano została u nich przełożoną. Prośbę ich spełniono, a zgromadzenie przeznaczyło na to stanowisko matkę Małgorzatę, wychowawczynię Agnieszki. Atoli pokorna zakonnica wzbraniała się przyjąć zaszczytne to stanowisko, w końcu zgodziła się, ale pod tym.warunkiem, by ulubiona uczennica jej towarzyszyła. Warunek ten wydał się siostrom bardzo trudnym; kochały bowiem Agnieszkę gorącą miłością siostrzaną bez cienia zazdrości i uważały ją za najpiękniejszą i najcenniejszą perłę klasztoru. Po długiem dopiero wahaniu się złożyły Bogu tę ofiarę, spełniając warunek stawiony przez Małgorzatę.

Obie zakonnice udały się do Proceno, a Bóg błogosławił tamże zbożnej ich pracy tak widocznie, że nowy zakład znalazł się wkrótce w pełnym rozkwicie i wyniesionym został do rzędu samodzielnych klasztorów. Wdzięczne siostry wybrały zaraz jednogłośnie młodą Agnieszkę swą przełożoną i udały się do Rzymu z prośbą o dyspensę dla niej, gdyż Agnieszka nie miała jeszcze przepisanego prawem wieku. Papież zatwierdził jej wybór i udzielił żądanej dyspensy.

Cudny to był widok dla Aniołów w Niebie i ludzi w Proceno, gdy widzieli, jak szesnastoletnia dopiero przełożona Agnieszka, obdarzona przez Ducha Świętego darami mądrości, rady i pobożności, wypełniała sumiennie obowiązki swego urzędu, jak pracowała nad uświęceniem swych poddanych, osładzając im ich życie zakonne. Była jaśniejącym wzorem doskonałości ewangelicznej dla licznego zgromadzenia zakonnego. Uczyła starsze i młodsze siostry, jak naśladować należy Jezusa i ożywiała ich zapał nie słowami, ale siłą zniewalającą własnego przykładu. Była bowiem przekonana, że młodemu jej wiekowi nie przystoi prawienie nauk lecz działanie, że pierwsze stanowisko w domu obowiązuje ją do tem głębszej pokory w zachowaniu się, do ścisłego posłuszeństwa względem praw zakonnych, do pielęgnowania sumiennego uczuć siostrzanych w zgromadzeniu. Dlatego też czuwała pilnie nad każdem poruszeniem się własnych uczuć; pościła zawsze o chlebie i wodzie, a tylko w święta uroczyste spożywała nieco jarzyn; spała niedługo i to na twardej desce i paliła nieustannie kadzidło swych modlitw na ogniu umartwienia. Temi umartwieniami karciła ciało przez 15 lat, aż w końcu ciężka choroba spowodowała, że lekarz i spowiednik nakazali jej zaprzestać dalszych umartwień. Choroba ta, która jej już aż do śmierci nie opuszczała, przyczyniła się do uświęcenia jej i sióstr zakonnych więcej jak objawienia, jakiemi dobry Bóg nagradzał jej pobożność; zadziwiającą bowiem była jej łagodna cierpliwość, a budującem jej zupełne poddanie się woli Ojca niebieskiego.

Rozgłos i zapach świętobliwości Agnieszki rozszedł się daleko i szeroko, tak że wiele młodych dziewic prosiło o przyjęcie do klasztoru Proceńskiego, do zgromadzenia tych szczęśliwych zakonnic i oblubienic Bożych. Nawet liczne osoby świeckie cisnęły się do kraty w rozmównicy, by ujrzeć świętą przełożoną, usłyszeć słowo z jej ust albo polecić jaką sprawę jej modlitwie; wszystko to było z różnych względów jej niemiłem i bolało ją. Najbardziej natarczywymi byli jej krewni, którzy – wiedzeni duchem pychy – nieustannie ponawiali swe żądanie, by przybyła do Montepulciano i tamże pracowała w rodzinnem mieście dla chwały Bożej i dobra dusz. Ale Agnieszka opierała się stanowczo temu żądaniu, bo potępiała przyczynę i cel jego. A gdy w końcu krewni jej prosili jedynie o to by przybyła do nich na krótki tylko czas, aby się nie zdawało, że opuściła na zawsze swą ojczyznę wskutek jakiegoś nieporozumienia, wtedy sądziła, że może spełnić ich prośbę bez jakiejkolwiek dla swej duszy szkody. Roku 1307 przybyła Agnieszka latem po długiej nieobecności znowu do rodzinnego miasta bez radości w sercu, lecz przygnębiona, bo serce jej oddane całkowicie Bogu nie kochało świata, a potem bała się ludzkich języków. Wspaniałe przyjęcie, jakie Montepulciano jej zgotowało, zadało pokornemu jej sercu dotkliwą ranę.

Na pięknem wzgórzu niedaleko miasta stał obszerny dom, który zamieszkiwały upadłe dziewczęta, co to nieszczęsnemi wdziękami ciała psują młodzież męską. Czysta przełożona z Proceno nie mogła znieść tego widoku i tej strasznej myśli; wyraziła życzenie, by owo miejsce obrazy Boskiej i zaguby dusz zamieniono na dom służący chwale Bożej i zbawieniu dusz. Przyjaciele i krewni Agnieszki znaleźli w tem pragnieniu jej powód, by zatrzymać ją przez dłuższy czas w swem mieście. Nie zwlekając więc uzyskali od rady miejskiej rozkaz usunięcia owego domu zgorszenia, kupili dom i zamienili go na klasztor żeński, prosząc Agnieszkę o radę, pomoc i kierownictwo w całej tej sprawie.

W tem szczęśliwem zdarzeniu ujrzała Agnieszka wyraźną wolę Bożą, by została dłuższy czas w Montepulciano. Chętnie zajęła się urządzeniem domu i zaludniła go wkrótce wielką liczbą dziewic, które złożyły ślub, że wspólnie żyć będą według reguły św. Dominika i służyć gorliwie Bogu. Papież zatwierdził nowy ten klasztor, a uwolniwszy Agnieszkę od jej obowiązków w Proceno, zamianował ją pierwszą przełożoną nowego zgromadzenia. Z pomocą łaski Bożej, i piętnastoletniego doświadczenia praktycznego, jakiego nabyła na stanowisku przełożonej, i niezmordowanej wytrwałości udało się Agnieszce mimo jej słabości fizycznej, przezwyciężyć wszystkie trudności, jakie jej stawiał na każdym kroku ów arcywróg wszelkiej cnoty, a nowe to zgromadzenie doprowadzić do rozkwitu, dając mu jaśniejący wzór do naśladowania na sobie samej, wyćwiczonej we wszystkich cnotach życia zakonnego.

Po dokonaniu tego trudnego i zbożnego dzieła, poznała, że zbliża się tak bardzo upragniony przez nią wypoczynek, gdyż utraciła wszystkie siły ciała. Z rąk kapłana przyjęła z największem nabożeństwem święte Sakramenta na drogę do wieczności, pożegnała się czule z siostrami, które płacząc rzewnie dawały jej liczne dowody wdzięczności i otrzymała od Boskiego Sędziego niewiędnący nigdy wieniec szczęścia wiekuistego – w r. 1317 Do grobu jej śpieszyły tak liczne rzesze ludzi, czczące jej cnoty, szukające u niej pomocy i dziękujące jej za otrzymane łaski, że kaplicę klasztorną wkrótce przezwano kaplicą Agnieszki. Tytuł ten zatwierdził Papież Benedykt XIII, zapisując imię Agnieszki z Montepulciano w poczet Świętych.

Legenda pochodzi z książki „Prawidła życia chrześcijańskiego dla każdego wieku i stanu”, ks. Ojciec Bitschnau, z rozdziału „Stan zakonny: Obowiązki stanu zakonnego”



Legendy o świętych – Św. Agnieszka, dziewica i męczennica Legendy o świętych – Anegdoty o bracie Albercie