Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


23 styczniaśw. Klemens z Ancyry i św. Agatangel Rzymianin

Św. Klemens z Ancyry był męczennikiem. Urodził się na początku III wieku w Ancyrze w Galacji (Ankara, dziś stolica Turcji) z ojca poganina i matki chrześcijanki imieniem Zofia. Już w dzieciństwie stracił najpierw ojca, a potem – w wieku 12 lat – matkę, która przepowiedziała mu, że zostanie męczennikiem. Po śmierci matki został adoptowany przez bogatą mieszkankę Ancyry, Zofię. To ona, po śmierci matki Klemensa, dbała o jego wychowanie chrześcijańskie.

Kiedy pewnego razu w Ancyrze zapanował głód, Klemens chodził po ulicach i zbierał dzieci porzucone przez rodziców, ponieważ nie mogli ich wyżywić, a Zofia przyjmowała je do siebie i wychowywała w wierze chrześcijańskiej oraz chrzciła, a pomagał jej w tym aktywnie młody Klemens. Wkrótce Klemens stał się tak znany, że wyświęcono go na biskupa Ancyry, mimo że miał dopiero 20 lat. Chociaż był jeszcze bardzo młody, miał dojrzały umysł i dobrze sprawował swój urząd z pożytkiem dla Kościoła i wiernych.

Niedługo potem cesarz Dioklecjan rozpoczął prześladowanie chrześcijan. Klemens był tak znany, że został aresztowany i wtrącony do więzienia jako jeden z pierwszych. Ancyrski starosta, Lucjusz, bardzo zacięty prześladowca chrześcijan, kazał mu pokłonić się bożkom, ale Klemens odparł, że będąc chrześcijaninem boże służyć i kłaniać się tylko prawdziwemu. Bogu. Wtedy starosta kazał go rozciągnąć na palach i szarpać ostrymi hakami. Tortury były wykonywane tak dokładnie, że wkrótce pokazały się nagie kości świętego, jednak on z pomocą Bożą ani jednym okrzykiem, ani jednym jękiem nie okazał, że cierpi. Po długiej męczarni starosta znów próbował zmusić Klemensa do pokłonienia się bożkom, a gdy święty znów odmówił, starosta nakazał go pobić po twarzy i zamknąć w ciemnicy. Klemens mimo okrutnych tortur, które doprowadziły go prawie do śmierci, ku zdziwieniu obecnych wstał i na własnych nogach udał się do więzienia. Na ten widok starosta miał zakrzyknąć: „Co to za moc ciała i duszy u tego człowieka! Gdyby cesarz miał takich żołnierzy, świat cały by zawojował!”.

Kiedy starosta przekonał się, że żadne męki nie potrafią złamać Klemensa, odesłał go do Rzymu, do samego cesarza. Klemens, oczywiście, pozostawał nieugięty, więc Dioklecjan kazał znowu wziąć go na męki. Najpierw bito go po całym ciele żelaznymi prętami, a potem połamano mu kości. Jednak Pan Bóg zaraz uzdrowił Klemensa. Na ten widok nawróciło się wielu Rzymian. Przychodzili do Klemensa do więzienia, a on nauczał ich i chrzcił. Zasłynął z tego, że w więzieniu nie tylko nawracał pogan na wiarę chrześcijańską, ale także dokonywał cudów, uzdrawiał chorych. Wszystkich nawróconych przez św. Klemensa cesarz kazał aresztować i stracić. Jedynym ocalałym był żołnierz rzymski, św. Agatangel, który po swoim nawróceniu stał się wiernym uczniem Klemensa i towarzyszem jego więziennej niedoli.

Widząc, że osiąga efekt odwrotny od zamierzonego, cesarz wysłała Klemensa do Nikomedii, do swojego współrządcy Maskymiana, licząc, że ten okrutny człowiek zdoła złamać świętego. Tymczasem Maksymian, przewidując, że i on nic nie wskóra, oddał Klemensa wraz z towarzyszącym mu Agatangelem niejakiemu Agrypinowi, człowiekowi okrutnemu i srogiemu. Człowiek ten najpierw kazał bić obu wyschniętymi żyłami, a potem rzucić lwom na pożarcie. Ku jego zdumieniu jdnak lwy pokładły się spokojnie u nóg świętych i nie chciały ich jeść. Wymyślił więc Agrypin, żeby kłuć ich po całym ciele ostrymi rozpalonymi prętami żelaznymi. Jednak tego było już dosyć obserwującym widowisko poganom. Zaczęli rzucać kamieniami zarówno na katów, jak i na Agrypina, który przestraszył się i uciekł. Obaj święci schronili się na wysoką górę. Jednak Agrypin nie zamierzał dać za wygraną. Posłał tam oddział żołnierzy i nakazał świętym pogruchotać kości. Oprawcy pojmawszy Klemensa i Agatangela wsadzili ich do worów i ze stromej góry wrzucili w morze. Kiedy sądzili, że obaj święci już nie żyją, wypłynęli łódkami, żeby wyłowić ich ciała. Ku ich najgłębszemu zdumieniu z worów wyszli jednak obaj święci weseli i bez żadnych ran. Agrypin przestraszył się i odesłał ich pewnemu księciu imieniem Kurycjusz.

Ten okrutnik kazał obu świętych zawiesić na palach, przypiekać im boki rozpalonym żelazem i bić wysuszonymi żyłami. Gdy to nie pomogło, Klemensowi założono na głowę rozpaloną żelazną przyłbicę. Wtedy męczennik zaczął się modlić: „O wodo żywa, i zbawienny deszczu, spuść się na nas! Wybawiłeś z wody, wybaw i z ognia sługi Twoje!”” i przyłbica natychmiast ostygła. Wtedy okrucieństwo Kurycjusza osłabło i zaprzestał tortur. Doszedł ostatecznie do wniosku, że nie złamie świętych, więc odesłał ich do Domicjusza w mieście Amazenie, który z kolei bez wymyślania, jak złamać wolę męczenników, kazał ich wrzucić w niegaszone wapno. Jednak znowu stał się cud: żołnierze, którzy następnego dnia poszli wyjąć z wapna zwłoki, znaleźli świętych bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Widząc ten cud, żołnierze nawrócili się i zostali chrześcijanami. Wtedy Domicjusz kazał ich ukrzyżować i żeby szybciej złamać ich wolę, drzeć pasy z pleców, potem wysiec rózgami, a w końcu położyć na rozpalonych łóżkach. Klemens i Agatangel zamiast umrzeć, zasnęli w tych łóżkach, a następnie wstali cali i zdrowi. Domisjusz wreszcie zniechęcił się i odesłał ich znowu do Maksymiana.

Maksymiusz obu świętych wrzucił na dzień i noc do pieca ognistego. Jednak kiedy święci i tę torturę przeżyli bez szwanku, nie torturował ich już więcej, tylko skazał na 4 lata więzienia.

Nie był to koniec męczarni obu świętych, ponieważ wszyscy ci okrutni władcy jeszcze nie raz przesyłali sobie ich wzajemnie i okrutnie torturowali. Wreszcie odesłali ich do Ancyry do starosty Lucjusza, który najpierw kazał św. Agatangela męczyć w ogniu, a potem ściąć, zaś św. Klemensowi kazał codziennie ćwiczyć głowę rózgami. Przybranej matce Klemensa, Zofii, udało się uwolnić go z więzienia. Przetransportowała go do kościoła urządzonego w tajemnicy w pieczarze skalnej. Tam święty odprawił Mszę św. i właśnie udzielał wiernym Komunię, kiedy wpadli ludzie Lucjusza i ścięli go przy ołtarzu. Podobno stało się to 23 stycznia 250 roku.

Uwaga! Podawane są też daty śmierci obu męczenników 308 r., 312 r. Ze względu jednak na występujące w opisie męczeństwa imiona panujących, wydaje się, że data 250 jest bliższa prawdzie.

W ikonografii przedstawiany jest tradycyjnie: mimo swojego młodego wieku jako siwobrody, stary mężczyzna w stroju biskupa z Ewangelią lub zwojem pisma w ręku. Na zwoju widnieje napis: „Panie Jezusie Chrystusie, daruj wszystkim, którzy czczą moją pamięć, bogate Twe dary, odpuszczając im grzechy”.

Imię Klemens pochodzi od łacińskiego słowa clemens – „spokojny, delikatny”.

Imię Agatangel pochodzi od greckich słów agathos – „dobry, dobrze urodzony, szlachetny” i angelos – „wysłannik, posłaniec”.

Modlitwa za przyczyną św. Klemensa:

Panie i Boże najmiłościwszy, który sercami ludzkimi władasz i światem rządzisz, daj nam, abyśmy za przykładem świętego Klemensa statecznie w służbie Twej wytrzymali, a potem wieczną nagrodę w Niebie otrzymać mogli. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

...wróć