Św. Kazimierz, Jan Matejko








Jedyny zachowany w Polsce relikwiarz św. Kazimierza, Kościół Reformatorów w Krakowie, Sanktuarium św. Kazimierza
Logo serwisu Biblia


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
















święty św. Kazimierz królewicz

(3.10.1458–4.03.1484)

4 marca



Pan Jezus powiedział, że „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego&rdquo (Mt 19, 24). A jednak nie jest to niemożliwe, jak pokazują przykłady wielu świętych; jednym z nich jest św. Kazimierz królewicz. Okazuje się, że wielka wiara i wielkie umiłowanie Boga pozwala osiągnąć to co wydaje się dla człowieka niemożliwe.

Kazimierz był wnukiem Władysława Jagiełły i jego czwartej żony, Zofii. Jego ojcem był Kazimierz Jagiellończyk, a matką Elżbieta Rakuszanka. Obydwoje słynęli ze skromnego, pobożnego i czułego na krzywdę ludzką życia. W takiej rodzinie 3 października 1458 r. przyszedł na świat drugi syn królewskiej pary – Kazimierz. Wychowywał się wśród licznego rodzeństwa – miał 5 braci i 7 sióstr, a pierwszą jego wychowawczynią była matka – mądra i pobożna kobieta, która dzieciom wpajała cnoty chrześcijańskie: miłość Boga i bliźniego, umiłowanie modlitwy i pobożnego życia, miłosierdzie i rozumienie ludzkiej biedy. Kazimierz od dziecka chętnie się modlił i był wrażliwy na wszelkie cierpienie i na niszczenie żyjącej natury.

W 1467 r. król Kazimierz Jagiellończyk podjął decyzję, żeby nauczycielem i wychowawcą czterech jego synów (Władysława, Kazimierza, Olbrachta i Aleksandra) został kanonik krakowski, Jan Długosz. Doskonały, dociekliwy historyk, był jednocześnie prawdziwym mężem Bożym i świętym kapłanem. Nauczanie królewskich synów obejmowało historię starożytną, język łaciński, literaturę klasyczną, retorykę i teologię, a dodatkowo praktyczne zapoznawanie się ze sztuką rycerską. Spośród czterech braci od początku najzdolniejszym okazał się dziewięcioletni Kazimierz. Długosz cenił go za szlachetność, rzadkie zdolności i lotną pamięć.

Z woli rodziców królewicze mieszkali w czasie nauki poza stolicą. Chowano ich w surowej prostocie: w lecie nosili odzież ze zgrzebnego sukna, zimą za okrycie mieli kozie kożuszki. Jedynie w czasie uroczystości dworskich ubierani byli jak na synów królewskich przystało – w jedwabie i szkarłaty. Pokarmy były niewyszukane, posłania twarde, a czas odpoczynku i rozrywki krótki. Tę skromność życia Kazimierz ukochał już na zawsze: do końca żył skromnie i stosował wszelkiego rodzaju dobrowolne umartwienia.

Już wtedy Długosz uważał, że jest to dziecko niezwykłe, ze znamieniem przyszłej świętości. Po przyjęciu pierwszej Komunii Kazimierz długo leżał u stóp ołtarza, pragnąc okazać wielkie uszanowanie i wdzięczność na niewysłowioną łaskę. Ze wszystkich zajęć najbardziej lubił pogrążać się w modlitwie. Często wychodził przed wschodem słońca do kościoła, gdzie z zakonnikami odmawiał modlitwy poranne, słuchał Mszy św. i przyjmował Komunię św. Potem szedł do szpitala miejskiego i rozdawał chorym wszystkie pieniądze otrzymane od ojca na własne potrzeby. Kiedy ubodzy z wdzięczności całowali go po rękach, usilnie prosił ich, by tego nie robili. Pobożność jego stale rosła. Kiedy dowiedział się, jakie łaski zlewa Duch Święty na człowieka w sakramencie bierzmowania, prosił rodziców, żeby pozwolili mu przystąpić do tego sakramentu. Oddano go więc pod opiekę księdza Jana z Kęt (kanonizowanego w 1767 r.), który już wówczas słynął z pobożności i cudów. Przez kilka dni przygotowania Kazimierz pościł i gorąco się modlił, aby godnie przyjąć sakrament. W ubogiej celi świętego kapłana uczył się pokory i chrześcijańskiej pobożności, którą zachował do końca życia.

W 1471 r. trzynastoletni Kazimierz z woli ojca odbywa wyprawę na Węgry. Wyprawa była wyrazem pretensji Jagiellonów do tronu węgierskiego; król pragnął zapewnić sukcesję swojemu młodszemu synowi na podstawie roszczeń swej żony Elżbiety po bezpotomnej śmierci jej brata, Władysława Pogrobowca. Wyprawa odbyła się także na prośbę węgierskich posłów, pragnących zrzucić z tronu panującego tymczasem Macieja Korwina. Jednak król Maciej dysponował znaczną siłą zbrojną, wojsko polskie musiało więc wycofać się. Maciej grał na zwłokę, a tymczasem polskie wojsko uległo rozprzężeniu i demoralizacji. Kiedy wreszcie żołnierze, którym długo nie wypłacano żołdu, zaczęli dezerterować, trzeba było wycofać się. Wyprawa nie udała się i królewicz wrócił do Polski. Było to dla niego przykre, ponieważ pragnął zjednoczenia Węgier, Czech pod panowaniem brata Władysława i Polski pod panowaniem ojca, a potem wspólnego uporania się z nawałą turecką. Jednak pokornie poddał się woli Bożej: „Nie była mi przeznaczona przez Boga korona św. Szczepana. Nie chcę korony okupionej przelewem krwi chrześcijańskiej…”.

Po tym doświadczeniu Kazimierz wraca do nauki, która trwała jeszcze do 1475 r. Potem przebywa z ojcem i jest przez niego stopniowo wdrażany w sprawy państwowe. W 1481 r. z powodu niepomyślnych wydarzeń politycznych na Litwie król zlecił Kazimierzowi wielkorządztwo w Koronie. Przez dwa lata rządy swe sprawował w Radomiu. Zasłynął w tym czasie jako roztropny i sprawiedliwy książę. Wtedy też powstał projekt ożenienia Kazimierza z córką cesarza Fryderyka, nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ Kazimierz pragnął zachować dziewiczą czystość do końca życia.

Kiedy Kazimierz wydawał się być bliski objęcia rządów, wielu dworaków i pochlebców zawczasu zaczęło ubiegać się o jego łaski. Kazimierza napawało to jednak wstrętem i sprawiało mu wielką przykrość. Twierdził, że z rządzeniem samym sobą i panowaniem nad swymi złymi skłonnościami ma już dość roboty. Tron nie nęcił go. Już wtedy być może czuł, że jemu przeznaczony jest inny tron: „Daj Boże, żeby pan i dobrodziej mój ojciec, którego mi Pan Bóg czcić kazał, jeśli być może, nigdy nie umierał i szczęśliwie królował. Niech ja pierwej umrę, abym na ojca śmierć nie patrzał. Na to królestwo nie jestem łakomy ani sposobny, bo na insze mię Pan Bóg stworzył, które nam Jezus męką swą zgotował. Jest co z samym sobą czynić i nad sobą i złymi swymi skłonnościami panem być. Rządzenie królestwem wielkiej mądrości potrzebuje i ciężki przed Panem Bogiem z tego rządzenia rachunek”.

Królewicz nie znosił wokół siebie ludzi żyjących grzesznie, niemoralnie. Upominał ich, nauczał, przemawiał do sumienia, zachęcał by przystępowali do sakramentów i wzywali na pomoc łaskę Bożą. Jego wpływ wielu ludziom pomógł zmienić życie. Tych, którzy się poprawili, darzył wielką życzliwością, ale tych, którzy nie chcieli się zmienić, wydalał z dworu sam lub prosząc o to ojca.

W szczególny sposób ukochał też Kazimierz Królową Niebios – „najdroższą Matkę”. Codziennie śpiewał hymn ku Jej chwale, Jej ślubował czystość i każdego dnia modlił się do Niej.

W okresie wielkorządztwa Kazimierz zaczął chorować. Współczesne źródła podają, że „był trawiony suchotami”. Z tego powodu w 1483 r. ojciec zwolnił go z obowiązków i wezwał do siebie, na Litwę w nadziei, że świeże powietrze przywróci synowi zdrowie. Lekarze zaordynowali mu dobre odżywianie i wesołe rozrywki, na co Kazimierz odpowiedział, że tak właśnie postępuje, bo codziennie odżywia się najznamienitszym pokarmem, tj. Ciałem Chrystusowym, a rozrywek, które lubi, używa do syta. Namawiano go też – dla zdrowia – do małżeństwa, między innymi powstał projekt ożenienia go z córką cesarza Fryderyka, ale Kazimierz odpowiadał, że woli stracić życie doczesne niż bezcenne wieczne.

Podczas pobytu na Litwie Kazimierz wypraszał u ojca fundusze na budowę kościołów i klasztorów, a także sprowadzał księży diecezjalnych i zakonnych, aby przygotowali pogańskich Litwinów do chrztu. Gorąco pragnął także zjednoczenia Kościoła Wschodniego z Kościołem rzymskim, stąd wypływało jego poparcie dla unitów (Kościoła grekokatolickiego). Jednocześnie tak bardzo słynął z dobroczynności, że powszechnie nazywano go „obrońcą ubogich”.

Z początkiem 1484 r. zdrowie Kazimierza uległo wyraźnej poprawie. Król wyjechał więc na sejm lubelski, a królewicz przeniósł się do Grodna, okolicy pięknej i zdrowej. Jednak w końcu lutego nastąpił kryzys. Król przyjechał do Grodna w trzy dni – 1 marca, po to żeby pożegnać się z synem. Kazimierz przyjął Sakrament Chorych i Komunię św. Cały czas gorąco się modlił, trzymając w ręku krzyż i medalik z wizerunkiem Matki Boskiej. 4 marca, w pierwszy czwartek Wielkiego Postu, zasnął w Panu. Pochowany został w kościele katedralnym św. Stanisława w Wilnie, w kaplicy Najświętszej Maryi Panny. W XVII w Trumnę przeniesiono do nowo wybudowanej królewskiej kaplicy pod wezwaniem św. Kazimierza. W 1953 r. po raz drugi przeniesiono relikwie świętego królewicza – do kościoła świętych Piotra i Pawła, obecnej prokatedry archidiecezji wileńskiej. Gdy w 1602 r., z okazji kanonizacji, otworzono grobowiec królewicza, znaleziono w nim nienaruszone ciało świętego, a przy nim tekst hymnu ku czci Najświętszej Maryi Panny „Omni die dic Mariae” („Dnia każdego sław Maryję”, we współczesnym tłumaczeniu: Dnia każdego Boga mego), hymnu którego autorstwo powszechnie przypisywano św. Kazimierzowi i dopiero najnowsze badania udowodniły, że był on znany już w XI wieku i którego autorem mógł być św. Anzelm z Canterbury lub Bernard Morlay. Stwierdzono też, że ciało jego wydziela silną przyjemną woń.

Od razu po śmierci przy grobie Kazimierza zaczęły się dziać cuda: nieuleczalnie chorzy i różnego rodzaju kaleki odzyskiwali zdrowie, a zdarzyło się podobno także wskrzeszenie dziecka – małej Urszulki, córki mieszczanina wileńskiego. Wiele razy święty okazywał też szczególną opiekę nad narodem polskim i litewskim, pomagając odpierać najazdy nieprzyjaciół: np. przed bitwą pod Kircholmem Jan Karol Chodkiewicz prosił o pomoc św. Kazimierza, Jan II Sobieski przed wyprawą na Turków też zwrócił się do niego o orędownictwo. Znamy z historii skutki owych modlitw.

W 1516 r. do Stolicy Apostolskiej wpłynęły trzy pisma z prośbą o wszczęcie procesu kanonizacyjnego: od biskupa wileńskiego Wojciecha Radziwiłła, od oo. Bernardynów z Wilna i od króla Zygmunta Starego. Niestety, papież Leon X, który wydał zgodę na proces, zmarł w 1521 r. i nie zdążył dokonać kanonizacji, a akta zaginęły. Następna inicjatywa wyszła blisko 80 lat później od papieża Klemensa VIII, wielkiego czciciela Kazimierza. Znalazły się też zaginione akta i wreszcie 7 listopada 1602 r. kanonizacja została dokonana. Datę święta wyznaczono na 4 marca. Kazimierz ogłoszony został patronem Litwy. W 1948 r. papież Pius XII ogłosił go patronem młodzieży litewskiej. A w 1960 r. Kawalerzy Maltańscy obrali go sobie za patrona. Cześć odbiera też za oceanem – w 1907 r. powstało w USA zgromadzenie sióstr litewskich pw. św. Kazimierza; jego imię noszą dwie miejscowości: jedna w Wenezueli i jedna w Kanadzie. W 1948 r. założono w Rzymie kolegium Litewskie, które nosi imię św. Kazimierza, a w 1958 r. poczta watykańska wydała z okazji rocznicy jego urodzin poświęconą mu serię znaczków.

W ikonografii św. Kazimierz przedstawiany jest w szatach królewskich z lilią w ręku, lub klęczącego przed drzwiami kościoła.

Imię wywodzone jest od staropolskich słów kazi – „nakazywać” i mir – „zgoda, pokój” i oznaczać ma „wprowadzający zgodę”.

Omni die dic Mariae

Przez Świętego Kazimierza ułożona.


Omni die, dic Mariae, mea laudes anima:
Ejus festa, ejus gesta, cole devotissima.
Contemplare et mirare, ejus celsitudinem:
Dic felicem Genitricem, dic Beatam Virginem.

Ipsam cole, ut de mole te criminum liberet:
Hanc appella, ne procella vitiorum superet.
Haec persona, nobis dona contulit caelestia:
Haec Regina, nos divina illustravit gratia.

Lingua mea, dic trophaea Virginis puerperae:
Qua inflictum maledictum, miro transfert germine.
Sine fine dic Reginae mundi, laudum cantica:
Ejus dona semper sona, semper illam praedica.

Omnes mei sensus ei personate gloriam:
Frequentate tam beatae Virginis memoriam.
Nullus certe tam disertae extat elocluentiae:
Qui condignos promat hymnos, ejus excellentiae.

Omnes laudent, unde gaudent, Matrem Dei Virginem:
Nullus fingat, quod attingat ejus celsitudinem.
Sed necesse (quod prodesse piis constat mentibus),
Ut intendam, quod impendam me ipsius laudibus.

Quamvis sciam, quod Mariam nemo digne praedicet:
Tamen vanus et insanus est, qui illam reticet.
Cujus vita erudita disciplinâ coelicâ,
Argumenta et figmenta destruxit haeretica.

Hujus mores tanquam flores exornant Ecclesiam:
Actiones et sermones, miram praestant gratiam.
Evae crimen, nobis limen Paradisi clauserat:
Haec dum credit et obedit, Coeli claustra reserat.

Propter Evam, homo saevam accepit sententiam:
Per Mariam habet viam, quae ducit ad Patriam.
Haec amanda et laudanda, cunctis specialiter:
Venerari, praedicari, eam decet jugiter.

Ipsa donet, ut quod monet Natus ejus, faciam:
Ut finita carnis vita, laetus hanc aspiciam.

PARS II.

O cunctarum foeminarum, decus atque gloria!
Quam electam et evectam scimus super omnia.

Clemens audi, tuae laudi quos instantes conspicis:
Munda reos, et fac eos donis dignos coelicis.
Virga Jesse, spes oppressae mentis, et refugium:
Decus mundi, lux profundi, Domini sacrarium.

Vitae forma, morum norma, plenitudo gratiae:
Dei templum, et exemplum totius justitiae.
Virgo salve, per quam valvae coeli patent miseris:
Quam non flexit, nec allexit fraus serpentis veteris.

Generosa et formosa, David Regis filia:
Quam elegit Rex, qui regit et creavit omnia.
Gemma decens, rosa recens, castitatis lilium:
Castum chorum ad polorum, quae perducis gaudium.

Actionis et sermonis, facultatem tribue:
Ut tuorum meritorum, laudes promam strenue.
Opto nimis, ut imprimis des mihi memoriam:
Ut decenter et frequenter, tuam cantem gloriam.

Quamvis muta et polluta mea sciam labia:
Praesumendum, nec silendum est de tua gloria.
Virgo gaude, omni laude digna et praeconio:
Quae damnatis, libertatis facta es occasio.

Semper munda et foecunda Virgo tu puerpera:
Mater alma, velut palma florens et fructifera.
Ejus flore et odore, recreari cupimus:
Cujus fructu, nos a luctu liberari credimus.

Pulchra tota, sine nota cujuscunque maculae:
Fac nos mundos et jucundos te laudare sedule.
O beata, per quam data nuva mundo gaudia:
Et aperta fide certa Regna sunt coelestia.

Per te mundus laetabundus, novo fulget lumine:
Antiquarum tenebrarum exutus caligine.
Nunc potentes sunt egentes, sicut olim dixeras:
Et egeni fiunt pleni, ut tu prophetaveras.

Per te morum nunc pravorum, delinquuntur devia:
Doctrinarum perversarum, pulsa sunt praestigia.
Mundi luxus atque fluxus, docuisti spernere:
Deum quaeri, carnem teri, vitiis resistere.

Mentis cursum, tendi sursum pietatis studio:
Corpus angi, motus frangi, pro coelesti praemio.
Tu portasti, inter casti ventris claustra Dominum
Redemptorem, ad honorem nos reformans pristinum.

Mater facta, sed intacta genuisti filium:
Regem Regum, atque rerum Creatorem omnium.
Benedicta, per quam victa mortis est versutia:
Destitutis spe salutis, datur indulgentia.

Benedictus Rex invictus, cujus Mater crederis:
Increatus ex te natus, nostri salus generis.

PARS III.

Reparatrix, consolatrix desperantis animae:
A pressura, quae ventura malis est, nos redime.

Pro me pete, ut quiete sempiterna perfruar:
Ne tormentis comburentis stagni miser obruar.
Quod requiro, quod suspiro, mea sana vulnera:
Et da menti te poscenti, gratiarum munera.

Ut sim castus et modestus, dulcis, blandus, sobrius:
Pius, rectus, circumspectus, simultatis nescius.
Eruditus et munitus divinis eloquiis:
Timoratus et ornatus sacris exercitiis.

Constans, gravis atque suavis, benignus, amabilis:
Simplex, purus et maturus, patiens et humilis.
Corde prudens, ore studens veritatem dicere:
Malum nolens, Deum colens pio semper opere.

Esto tutrix et adjutrix Christiani populi:
Pacem praesta, ne molesta nos perturbent saeculi.
Salutaris stella maris, summis digna laudibus:
Quae praecellis cunctis stellis, atque luminaribus.

Tua dulci prece fulci supplices et refove:
Quidquid gravat vel depravat mentes nostras, remove.
Virgo gaude, quod de fraude daemonum nos liberas:
Dum in vera et sincera Deum carne generas.

Illibata et donata coelesti progenie:
Gravidata nec privata flore pudicitiae.
Nam quod eras, perseveras, dum intacta generas:
Illum tractans, atque lactans, per quem facta fueras.

Commendare me dignare Christo tuo Filio:
Ut non cadam, sed evadam de mundi naufragio.
Fac me mitem, pelle litem, compesce lasciviam:
Contra crimen da munimen, et mentis constantiam.

Non me liget nec fatiget saeculi cupiditas:
Quae indurat et obscurat, mentes sibi subditas.
Nunquam ira, nunquam dira me vincat elatio:
Quae multorum fit malorum frequenter occasio.

Ora Deum, ut cor meum sua servet gratia:
Ne antiquus inimicus seminet zizania.
Da levamen et juvamen tuum illis jugiter:
Tua festa, sive gesta qui colunt alacriter.


Po polsku:


Dnia każdego Boga mego
Z łacińskiego: Omni die dic Mariae

Dnia każdego, Boga mego Matkę, duszo wysławiaj;
Jej dni święte, sprawy wzięte, z nabożeństwem odprawiaj.
Przypatruj się a dziwuj się, jej wysokiej zacności;
Zwij ją wielką Rodzicielką, błogą Panną w czystości.

Czyń uczciwość, by grzech i złość z ciężarem ich znieść chciała;
Weźmij onę za obronę, by cię z grzechów wyrwała.
Ta dziewica nam użycza, z nieba dobra wiecznego;
Z tą królową wziął świat nową światłość daru Bożego.

Usta moje szczęsne boje tej Matki, sławcie pieniem;
Iż przez męztwo z nas przeklęctwo zniosła dziwnem rodzeniem.
Nie ustajcie, wysławiajcie, wszego świata Królową;
Jej przymioty, łaski, cnoty, chwalcie myślą i mową.

Wszystkie moje zmysły swoje głosy w niebo podajcie;
Pamięć onej tak wsławionej świętej Panny wznawiajcie.
Acz prawdziwie nikt nie żywie, tak szczęśliwy wymową;
By słodkiemi śpicwy swemi, zrównał z tą Białogłową.

Cześć jej dajmy, wszyscy chwalmy, że Panna Boga rodzi;
Zgoła błądzi kto tak sądzi: że w jej sławę ugodzi.
Jednak co wiem, że to zdrowiem umysłu nabożnego;
Wielbić pilnie i usilnie chcę Matkę Pana swego.

Prawda że tej Panny świętej, godnie nikt nie wysłowi;
Lecz wszelaki ladajaki, co o jej czci nie mówi.
Której żywot pełen wszech cnot i niebieskiej nauki;
Zmyślne wszystkie heretyckie starł wywody i sztuki.

Postępkami jak kwiatkami wszystek kościół przybrała;
Co czyniła, co mówiła, nam to za przykład dała.
Nam Ewina pierwsza wina, Rajskie wrota zawarła;
Z inszej miary, z lepszej wiary, ta nam niebo otwarła.

Z pierwszej Matki, wszystkie dziatki wzięliśmy potępienie;
A z tej drugiej Matki drogiej, bierzemy swe zbawienie.
Tę miłować i szanować, wszystkimby nam przystało;
Chwałę dawać nie ustawać, z której Bóg nasz wziął ciało.

Niech pozwoli, abym woli Syna jej tu pilnował;
By ztąd zszedłszy w żywot lepszy, na wieki z nim królował.

CZĘŚĆ II.

O wielebna i chwalebna! z białychgłów najzacniejsza;
Już wybrana i wezwana, z stworzenia najprzedniejsza.

Słysz łaskawie, ku twej sławie co z chęcią przynosimy;
Zbaw nas wszystkich grzechów brzydkich spraw nas nieba godnemi.
Różdżko Jesse, ty w pociesze myśl postawiasz troskliwą;
O światłości w tej ciemności! tyś Bożą skrzynią żywą.

Twoja cnota, wzór żywota pełen świątobliwości;
Zwać cię moźem, domem bożym, kształtem sprawiedliwości.
Witaj Panno, której dano klucze raju i nieba;
Tyś wężowę zdradną głowę starła, jak było trzeba.

Urodziwa i prawdziwa Córko króla Dawida!
Tyś od Pana tak wybrana, żeć nikt więcej nie przyda.
Tyś kwiat nowy lilijowy, róża i perła droga;
Ty swe sługi przez zasługi, w radość wiedziesz do Boga.

Racz sprawami i ustami memi zawsze kierować;
Bym z ochoty twojej cnoty chwałę mógł odprawować.
Bardzo proszę, niech odnoszę dar pamięci takowy;
Bym cię hojnie i przystojnie, sławił sercem i słowy.

Acz zmazane i związane widzę być usta moje;
Jednak trzeba aż pod nieba, wynosić chwały twoje.
Ciesz się Panno, której dano wszelkiej godną być chwały;
Przez cię one potępione dusze niebo zyskały.

Cna dziewico i rodzico, Panno nienaruszona;
Matko godna, jako płodna palmaś jest rozkrzewiona.
Twą ślicznością i wonnością ucieszyć się pragniemy;
Że twój wiecznie i koniecznie Owoc zbawia wierzymy.

W twej cudności i zacności nie masz żadnej przysady;
Niech wstydliwe i uczciwe usta cię chwalą rady.
O szczęśliwa! z której żywa radość światu wypływa;
Gdy otwarte, choć zawarte niebo, przez cię nam bywa.

Tyś sprawiła i zrządziła, światu wesele nowe;
Zbyło złości i ciemności potomstwo Adamowe.
Teraz możni są dóbr próżni, jakoś obiecowała;
A ubóstwo wszego mnóstwo ma, coś prorokowała.

Przez cię płonne i skażone zleczone obyczaje;
A fałszywych i błędliwych nauk, brzydkość ustaje.
Świata złości i próżności, tyś nas uczyła wzgardzać;
Bogu służyć, ciało kruszyć, grzechom się nie poddawać.

Myśl ku górze wieść po sznurze rozmyślania boskiego;
Ciało gromić, żądze tłumić, dla królestwa wiecznego.
Tyś w czystości swych wnętrzności, Chrystusa nam nosiła
Zbawiciela; byś wesela i czci nas nabawiła.

Matko istna, jednak czysta, zrodziłaś święte plemię;
Króla tego co z niczcgo, stworzył niebo i ziemię.
Tyś od Pana przeżegnana, tyś śmierć zdradną stłumiła;
A zwątpieniu o zbawieniu, nadziejęś przywróciła.

Więc proś tego Króla cnego, co mu się matką czujesz;
By dla ciebie i nas w niebie stawił, gdzie z nim królujesz.

CZĘŚĆ III.

Pocieszenie i zbawienie grzesznych rozpaczających;
Zbaw ciężkości, nas za złości swe nie pokutujących.

Módl się proszę, niech odniosę swój odpoczynek wiecznie;
Bym srogiego piekielnego ognia uszedł bezpiecznie.
Czego żądam niech oglądam, zlecz me rany Maryja:
W mem żądaniu, w mem wołaniu, niech cię głos mój nie mija.

Bym w czystości i mierności, ludzkość, trzeźwość zachował;
Bym ostróżnie i pobożnie żył, a szczerość miłował.
Bym ćwiczony, opatrzony Pańskich słów rozkazami;
Bogobojnie i przystojnie szedł świętemi ścicszkami.

Cichy, skromny, w dobroć skłonny, łaskawy, wstrzemięźliwy,
Prosty, stały, doskonały, pokorny i cierpliwy.
Bym roztropny i pochopny był prawdę w uściech chować;
Grzech porzucał, siebie wuczał Boga sercem miłować.

Miej w obronie i ochronie Panno, lud Boży wierny;
Życz pokoju, by w tym boju nie wygrał świat mizerny.
Matko Boska, gwiazdo morska, Majestacie jasności;
Gwiazdy wszelkie, światła wielkie gasną przy twej światłości.

Modły twemi gorącemi ciesz i wspieraj proszące;
Znieś ciężary, z każdej miary duszy naszej szkodzące.
Bądź wesoła, któraś zgoła z piekła nas wybawiła;
Gdyś prawdziwie, niewątpliwie Boga w ciele zrodziła.

Niewzruszona a uczczona niebieskiem pokoleniem:
W płodeś zaszła, lecz nie zgasła czystość twem porodzeniem.
Bo zrodziwszy Panną bywszy zostałaś czemeś była;
Twórcę swego wcielonego, swemiś piersi karmiła.

Chrystusowi Synaczkowi twemu, załeć mnie pilniej
Bym nie zginął, lecz wypłynął z świata toni usilnie.
Daj w cichości i czystości pędzić życie spokojne,
Przeciw złości w stateczności daj mi cnoty przystjne.

Niech nie wiąże świata Xiąże, myśli mej do swej woli;
Bo w zaćmienie, w zatwardzenie wiedzie, kto mu po woli
Niech gniewliwie i chełpliwie sobie nie postępuję;
Gdyż do złego z źródła tego, pochop być upatruję.

Proś Chrystusa, by ma dusza zakwitła łaską jego;
By czart stary z jakiej miary, nie wsiał kąkolu swego.
Życz pomocy, dodaj mocy i ratuj tych szczęśliwie,
Co dni święte, sprawy wzięte twoje, sławią chętliwie.


Inna wersja:


Omni die dic Mariae...
w przekładzie Stanisława Grochowskiego

Duszo moja, rzecz to twoja,
Co dzień Maryję sławić.
W jej dniach świętych, w sprawach wziętych
Nabożeństwem się bawić.

Myśląc o niej dziwuj się jej
Tak wysokiej zacności,
Zów ją wielką Rodzicielką
I dziewicą z czystości.

Czyń uczciwość, by grzech i złość
Z ciężarem ich znieść chciała.
Weźmi onę za patronę,
By cię z grzechów wyrwała.

Ta dziewica nam użycza
Z nieba dobra wiecznego.
Z tą królową wziął świat nową
Światłość daru boskiego.

Usta moje, szczęsne boje
Tej matki sławcie pieniem,
Iż przez męstwo z nas przeklęstwo
Zniosła dziwnem rodzeniem.

Nie utajcie, wysławiajcie
Wszego świata królową.
Tej fortuny cnej patrony,
Sławcie uczciwą mową.

I wy, moje zmysły, swoje
Głosy w niebo podajcie,
Pamięć onej tak wsławionej
Świętej Panny wznawiajcie.

Lecz od prawdy kto tak hardy
Lub szczęśliwy swą mową,
By słodkiemi hymny swemi
Zrównał z tą białą głową.

Cześć wydajmy i stąd chwalmy,
Że panna Boga rodzi.
Zgoła błądzi, kto tak sądzi,
Że w jej sławę ugodzi.

Kto wymówi, któż wysłowi
Tej cnej panny zasługi?
Rząd wszystkiego świata tego
Trzyma, zdobiąc swe sługi.

Jednak, co wiem, że to zdrowiem
Umysłu nabożnego,
Wielbić pilnie i usilnie
Chcę Matkę Pana swego.

Prawda że tej Panny świętej
Godnie nikt nie wysłowi.
Lecz zaś wszelki człek to lekki,
Co o jej czci nie mówi,

Której żywot pełen wszech cnót
Z nieba wziąwszy nauki,
Zmyślne wszystkie heretyckie
Starł wywody i sztuki.

Zwyczajami, by kwiatkami,
Wszystek kościół przybrała.
Co czyniła, co mówiła,
Na przykład to nam dała.

Nam Jewina pierwsza wina
Rajskie wrota zawarła,
Z inszej miary, z lepszej wiary,
Ta nam niebo otwarła.

Z pierwszej matki wszystkie dziatki
Wzięliśmy potępienie,
A z tej drugiej matki drogiej
Bierzemy swe zbawienie.

Tę miłować i szanować
Wszystkim by nam przystało.
Chwałę dawać nie ustawać,
Z której Bóg nasz wziął ciało.

Wołam do niej, wiedząc że jej
Na świecie nic skrytego,
By szczyciła i broniła
Nas grzechu śmiertelnego.

Niech pozwoli, abym woli
Syna jej tu pilnował.
By stąd szedszy w żywot lepszy,
Na wieki z nim królował.

O wielebna, o chwalebna,
Z białych głów nazacniejsza,
Już wybrana i wezwana,
Z stworzenia naprzedniejsza.

Słysz łaskawie ku twej sławie
Co z chęcią przynosimy.
Zbaw nas wszytkich grzechów brzydkich,
Spraw nas nieba godnymi.

Rózgo Jesse, ty w pociesze
Myśl postawiasz troskliwą,
O światłości, w tej ciemności
Tyś bożą skrzynią żywą.

Twoja cnota wzór żywota
Pełen światobliwości,
Zwać cię możem domem bożym,
Kształtem sprawiedliwości.

Panno, ciebie, która w niebie
Chcesz nas mieć, pozdrawiamy.
Żeś wężowę zdradną głowę
Starła, dzięki-ć dawamy.

Urodziwa i prawdziwa
Córko krwie Dawidowej,
Tyś od Pana jest przejźrzana
Sprawie zbawienia zdrowej.

Tyś kwiat nowy lilijowy
Z rożanym, perło droga,
Ty swe sługi przez zasługi
W radość prowadź do Boga.

Racz sprawami i ustami
Memi zawsze kierować,
Bym z ochoty chwały cnoty
Twojej mógł odprawować.

Bardzo proszę, niech odnoszę
Dar pamięci takowej,
Bym cię hojnie i przystojnie
Sławił sercem i słowy.

Acz zmazane i związane
Widzę być usta swoje,
Jednak trzeba aż pod nieba
Wynosić chwały twoje.

Chwały wszelkiej i czci wielkiej
Godna, racz być wesoła,
Któraś onych potępionych
Wywiodła z piekła zgoła.

Cna dziewico i rodzico,
Panno nienaruszona,
Matko godna, jako płodna
Palmaś jest rozkrzewiona.

Twą ślicznością i wonnością
Ucieszyć się pragniemy,
Że twój wiecznie i koniecznie
Owoc zbawia, wierzymy.

W twej cudności i zacności
Nie masz żadnej przysady,
Niech wstydliwie i uczciwie
Usta cię chwalą rady.

O szczęśliwa, żeś życzliwa
Światu nowej radości,
Wiarą twoją wrota stoją
Otwarte rajskich włości.

Tyś, sprawiła i zrządziła
Światu wesele nowe.
Zbyło złości i ciemności
Potomstwo Adamowe.

Teraz możni są dóbr prożni,
Jakoś obiecowała,
A ubóstwo wszego mnóstwo
Ma, coś prorokowała.

Przez cię płone i skażone
Leczą się obyczaje,
A fałszywa i błędliwa
Nauka już ustaje.

Próżność, zbytki świeckie wszytki
Tyś nas uczyła wzgardzać,
Bogu służyć, ciało kruszyć,
Grzechom się nie poddawać.

Myśl ku górze wieść po sznurze
Rozmyślania boskiego,
Ciało gromić, żądze złomić
Dla królestwa wiecznego.

Tyś w czystości swych wnętrzności
Chrysta Pana nosiła,
Zbawiciela, byś wesela
A czci nam dostąpiła.

Matko ista, jednak czysta,
Zrodziłaś święte plemię,
Króla tego, co z niczego
Stworzył niebo i ziemię.

Tyś od Pana przeżegnana,
Tyś śmierć zdradną stłumiła,
A zwątpieniu o zbawieniu
Nadziejęś przywróciła.

Króla cnego wszechmocnego
Słusznie się matką czujesz.
Spłodzon z ciebie, by nas w niebie
Stawił, gdzie z nim królujesz.

Pocieszenie i zbawienie
Grzesznych rozpaczających,
Zbaw ciężkości nas za złości
Swe nie pokutujących.

Módl się proszę, że odniosę
Swój odpoczynek wiecznie,
Bym srogiego piekielnego
Ognia mógł ujść koniecznie.

Czego żądam, niech oglądam,
Zlecz me rany, Maryja,
W mem żądaniu, w mem wołaniu,
Niech cię głos mój nie mija.

Bym w czystości i w mierności
Ludzkość, trzeźwość zachował,
Bacznie, drożnie i pobożnie
Żył a szczerość zachował.

Bym ćwiczony, opatrzony
Pańskich słów mandatami,
Bogobojnie i przystojnie
Szedł świętemi ścieżkami.

Cichy, skromny, w dobroć skłonny,
Łaskawy, wstrzemięźliwy,
Prosty, stały, doskonały,
Pokorny i cierpliwy.

Bym roztropny i pochopny
Był prawdę w uściech chować,
Grzech porzucał, siebie zuczał
Boga sercem miłować.

Miej w obronie i ochronie
Panno lud boży wierny,
Życz pokoju, by w tym boju
Nie wygrał świat mizerny.

Matko boska, gwiazda morska,
Nigdy niewysławiona,
Twoja krasa światłość nasza
Nad słońce wywyższona.

Modły twemi gorącemi
Ciesz i wspieraj proszące,
Znieś ciężary z każdej miary
Duszy naszej szkodzące.

Bądź wesoła, któraś zgoła
Wszech nas czartu odjęła,
Gdyś prawdziwie, niewątpliwie
Boga w ciele zrodziła.

Niewzruszona a uczczona
Niebieskiem pokoleniem,
W płodeś zaszła, lecz nie zgasła
Czystość twem porodzeniem.

Bo zrodziwszy, panną bywszy,
Zostałaś czemeś była.
Twórcę swego wcielonego
Swemiś piersi karmiła.

Daj smutnemu słudze swemu,
Panno, wieczne radości,
Życz pomocy z tej niemocy
Dźwignąć się i z ciężkości.

Chrystusowi, synaczkowi
Twemu, zaleć mię pilnie,
Bym nie zginął, lecz wypłynął
Z świeckich wód nieomylnie.

Daj mi cichość, ciała czystość,
Daj z każdym w pokoju żyć,
Przeciw złości potężności
Użycz, daj statecznym być.

Panno, rata, myśl do świata
Niechaj mię nie niewoli,
Ta w zaćmieniu, w zatwardzeniu
Trzyma serce złej woli.

Niech gniewliwie i chełpliwie
Sobie nie postępuję,
Gdyż do złego z źrzódła tego
Pochop być upatruję.

Proś Chrystusa, by ma dusza
Zakwitła łaską jego,
By czart srogi nie miał drogi
Siać kąkolu jakiego.

Życz pomocy, dodaj mocy
I ratuj tych prawdziwie,
Co dni święte, sprawy wzięte
Twoje sławią chętliwie. Amen.


Modlitwa do św. Kazimierza:


Książe niezłomny, święty Kazimierzu,

Królewski synu i chlubo Ojczyzny,

Jesteś jak gwiazda, która zajaśniała

Nad naszą ziemią.


Żyjąc na świecie, ale nie dla świata,

Wybrałeś drogę pokornej miłości

Wiedząc, że tylko w Bogu jest wesele

I pełnia szczęścia.


Jakże jest trudno wzgardzić zaszczytami

I w głębi serca pozostać ubogim,

Jakże niełatwo wśród młodości pokus

Zachować czystość!


Naucz nas, książę, szukać woli Pana

I czułą matkę znajdować w Maryi;

Ona niech raczy oba twe narody

Ogarnąć płaszczem.


Módl się za nami, święty Królewiczu,

Bo chcemy z Tobą w niebieskiej ojczyźnie

Pieśnią wdzięczności wielbić Boga w Trójcy

Przez wszystkie wieki. Amen

Litania do świętego Kazimierza


Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson.

Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże, Duchu Święty, Boże, – zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, jedyny Boże, – zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, módl się za nami

Święta Boża Rodzicielko,

Święty Kazimierzu, Patronie narodu polskiego,

Święty Kazimierzu, jasna gwiazdo w Kościele polskim świecąca,

Święty Kazimierzu, różdżko szczepu Jagiellonów,

Święty Kazimierzu, Wilna skarbie i zaszczycie,

Święty Kazimierzu, pośród bogactw królewskich ubóstwo miłujący,

Święty Kazimierzu, pośród wygód królewskiego domu czystość nad życie lubiący,

Święty Kazimierzu, ciała, świata i szatana pogromco,

Święty Kazimierzu, blaskiem korony polskiej gardzący,

Święty Kazimierzu, serdeczny czcicielu Boga utajonego w Przenajświętszym Sakramencie,

Święty Kazimierzu, gorącym nabożeństwem ku Najświętszej Maryi pałający,

Święty Kazimierzu, nieprzyjacielu bezbożnych,

Święty Kazimierzu, ziemskiej ojczyzny twojej pobożny miłośniku i obrońco,

Święty Kazimierzu, do ojczyzny niebieskiej przewodniku cudowny,

Święty Kazimierzu, lilio niewinności przed tronem Boga wiernie kwitnąca,

Święty Kazimierzu, ojcze ubogich,

Święty Kazimierzu, młodzieńcze niepokalany,

Święty Kazimierzu, aniele wcielony,

Święty Kazimierzu, chwało, wzorze i pociecho,


Abyśmy do wiary i pobożności ojców naszych wrócili,

Aby miłość Boga i bliźniego w naszych sercach rosła,

Abyśmy wśród utrapień i przeciwności mężnie przy wierze świętej dotrwali,

Abyśmy Kościół rzymski i najwyższą Głowę jego gorącym sercem kochali,

Abyśmy pasterzy naszych duchownych szanowali, a z nauki ich życia cnotliwego pobudkę do świętości mieli,

Abyśmy wśród nieszczęść i utrapień błogosławili wyroki Boskiej Opatrzności,

Aby młodzież nasza za przykładem i przyczyną św. Kazimierza pobożność i czystość miłowała,

Abyśmy w powodzeniu i pociechach wdzięczni i pokorni Bogu byli,

Abyśmy krzyż codziennych przykrości naszych z miłością i odwagą nosili,

Abyśmy nieprzyjaciół naszych szczerze miłowali,

Abyśmy w dobrem postępując królestwo Boże pośród nas widzieć i sprawować mogli,

Abyśmy, co Bóg każe, z miłością czynili,

Abyśmy, co Bóg zsyła i dopuszcza, z miłością cierpieli,

Abyśmy św. Kazimierza w niebie oglądali i z Nim razem Boga na wieki chwalili,


Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – zmiłuj się nad nami.


Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.

Kyrie, elejson, Chryste, elejson. Kyrie, elejson.


P. Módl się za nami święty Kazimierzu.

W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.


Módlmy się:

Panie Jezu Chryste, któryś świętego Kazimierza darami swej łaski ubogacał, pośród zepsucia i dostatków niezmierzonych od grzechu zachował i wśród majestatu królewskiego ubóstwem ducha obdarzył, daj nam, prosimy, abyśmy w miłości Twojej i w wierze utwierdzeni, niewinność jego anielską naśladowali, Matkę Twoją jak On pobożnie wychwalali i gardząc ziemskich dóbr próżnością, do niebieskich nieustannie wzdychali. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, Bóg jeden na wieki. Amen.



© 2000–2020 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies