Logo serwisu Biblia


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
















błogosławiony Karol Navarro Miquel (Karol od Matki Bożej Opuszczonych)

(11.02.1911–22.09.1936)

22 września



Bł. Karol Navarro Miquel urodził się 11 lutego 1911 r. w Torrente de Cinca w prowincji Huesca w Aragonii w Hiszpanii w katolickiej rodzinie. Był najmłodszym z czterech synów Francisco Navarro i Dolores Miguel.

Karol otrzymał staranne wychowanie katolickie, które obudziło w nim pragnienie bycia księdzem. Rodzice dawali dzieciom przykład swoim życiem, między innymi modlitwą i odmawianiem różańca. Karol był tak dobrym dzieckiem, że inni rodzice wiedząc, że ich dzieci są w ego towarzystwie, byli o nie całkiem spokojni. W dzieciństwie lubił bawić się, że jest księdzem. Wybudował sobie kapliczkę, na co matka pozwoliła mu po zasięgnięciu rady księdza, przygotował ołtarz i nawet małą ambonę. Przemawiał z niej do kolegów i rodziny. Ta zabawa szybko przekształciła się w prawdziwe i już poważne praktyki religijne i doskonalenie duchowe.

Przy takim wychowaniu, w takim środowisku pociąg do stanu duchownego był czymś naturalnym. Najpierw siostra Karola, Purificacion, została salezjanko, potem o zakonie pomyślał on sam. Rodzice umieścili go w diecezjalnym seminarium duchownym w Walencji, gdzie uczył się do szesnastego roku życia. W czasie świąt Bożego Narodzenia w 1927 r. usłyszał o pijarach (Zakon Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych) w Masia del Pilar w Godelleta. Ponieważ pragnął być nie tylko księdzem, ale też zakonnikiem, postanowił, że to będzie jego droga życiowa.

5 sierpnia 1928 r. wstąpił do nowicjatu w Albarracin. Rok później, 11 sierpnia 1929 r. złożył śluby zakonne, a uroczystą profesję 8 grudnia 1934 r., przybierając zakonne imię Karol od Matki Bożej Opuszczonych. Studiował teologię i filozofię w Irache. Został wyświęcony a kapłana 4 sierpnia 1935 r. Był duszpasterzem i nauczycielem w Albacete, w placówce pasjonistów.

Swoje życie Karol podporządkował przekazowi: „Każdy dzień spędzamy pracując i modląc się. To jest życie wspólnotowe. Za każdym razem czuję coraz większą radość naśladując Jezusa”. Był pogodny i miły dla wszystkich, ale zawsze poważny i zdyscyplinowany, doskonały w pobożności liturgicznej, pełen zapału apostolskiego.

16 lutego 1936 r. wybory w Hiszpanii wygrał komunistyczny Front Ludowy. Pół roku później gen. Franco ogłosił powstanie przeciw rządowi Republiki, rozpoczynając trwającą 3 lata wojnę domową w Hiszpanii. W tym czasie komuniści niszczyli klasztory, kościoły i inne budowle sakralne, zabijali księży i wszystkimi sposobami próbowali wyrugować religię z narodu.

Karol schronił się najpierw w rodzinie jednego ze swoich uczniów, ale po kilku dniach, 20 sierpnia, obawiając się, że jego obecność może być przyczyną kłopotów dla nich, udał się do Torrente, do domu rodzinnego. Schroniła się tu też jego siostra Purificacion.

Ale jego dom rodzinny nie był bezpiecznym schronieniem. Wszyscy wiedzieli, że jest to rodzina bardzo chrześcijańska, co skierowało przeciwko nim nienawiść komunistów. Najpierw spalono kościół parafialny i kościół franciszkanów. Potem aresztowano i uwięziono kapłanów. Karol widząc to modlił się coraz więcej i z pogodą ducha przygotowywał do męczeństwa. Uważał, że po to, aby dostać się do nieba, nie wystarczy zginąć, ale też trzeba być ukształtowanym duchowo: mieć czyste sumienie, czynić dobro, przebaczać tym, którzy cię zabijają.

Na początku września do domu jego ojca przyszli bojówkarze komunistyczni poszukując zakonnika. Z początku ojciec nie chciał przyznać, czy Karol jest w domu, ale milicjanci zapowiedzieli, że w takim razie zabiorą jednego z jego braci. Karol usłyszawszy to natychmiast wyszedł i pozwolił się aresztować.

Milicjanci uwięzili Karola w klasztorze Montserrat. Niedługo potem przyprowadzono tam innych księży – księdza diecezjalnego Germana Gonzalvo, ks. Rafaela Esteve i ks. Marcelina Fernandeza. Wszyscy razem przygotowywali się do męczeństwa.

22 września 1936 r. około godziny 2 w nocy Karol został zabrany z więzienia razem z ks. Gonzalvo i ks. Esteve. Kiedy przyjaciel zapytał go, dokąd idzie, odpowiedział: „Tak, idę umrzeć i do nieba. Żegnaj!”. Miał związane ręce, a jeden z milicjantów zatkał mu usta chusteczkę, żeby nie mógł pożegnać się z bliskimi, kiedy będą przechodzić koło jego domu. Pojechali w kierunku miasta Montserrat. Po drodze księża mówili milicjantom, że im wybaczają. Kilka kilometrów przed miastem milicjanci zatrzymali samochód i kazali więźniom ustawić się po jednej stronie drogi. Karol miał siłę jeszcze raz im przebaczyć. Zaraz padły strzały. Zmarł z wezwaniem Matki Bożej Opuszczonych i wezwaniem „Niech żyje Jezus Król” na ustach. Ich ciała pozostawiono przy drodze, dopóki komuniści nie kazali ich pogrzebać. Spoczęli we wspólnym grobie. Po wojnie ciała ekshumowano i zidentyfikowano, potem przeniesiono do krypty poległych w kościele arcybiskupim miasta Torrent.

Ojciec Karol Navarro Miquel został beatyfikowany, w grupie 45 męczenników wojny domowej w Hiszpanii („czerwonego terroru” w Hiszpanii), przez Jana Pawła II 1 października 1995 r.

Wspomnienie błogosławionego obchodzone jest 22 września. W ikonografii przestawiany jest, jako męczennik, z gałązką palmową.

Imię Karol wywodzi się z języka germańskiego i oznaczało „chłop”.



© 2000–2021 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies