Logo serwisu Biblia
 Strona główna 
 Stary Testament 
 Nowy Testament 
 Święci wg alfabetu 
 Święci wg dat 
 Papieże 
 Legendy o świętych 
 Patroni 
 Ciekawostki 

Stary Testament




 Różności 
 Polecane strony 
 Mapa serwisu 
 Kontakt 
























Baruch zapisuje proroctwa Jeremiasza, Gustave Doré, około 1866, La Grande Bible de Tours


Jeremiasz ubolewa nad zniszczeniem Jerozolimy, Harmansson van Rein Rembrandt, 1630, Muzeum Narodowe w Amsterdamie, Holandia

Księga Jeremiasza


Księga Jeremiasza (po hebrajsku Jirmejahu) została napisana przez proroka pochodzącego z rodziny kapłańskiej. Należy do ksiąg deuterokanonicznych. Nie od razu przybrała obecną formę, ponieważ Jeremiasz początkowo uważany był za bluźniercę i zdrajcę narodu. Dopiero po śmierci Jeremiasza zaczęto zbierać jego mowy, początkowo krążące w małych zbiorkach, łącząc je i uzupełniając stopniowo księgę. Swoją misję zaczął pełnić w trzynastym roku panowania Jozjasza (około roku 427 p.n.e.), aż do jedenastego roku panowania Sedecjasza (około 587 r. p.n.e.), prawdopodobnie także później, po upadku Jerozolimy – w Egipcie.


Słowa Jeremiasza, syna Chilkiasza, z rodu kapłańskiego, który był w Anatot, w ziemi Beniamina. Do niego Pan skierował słowo za czasów Jozjasza, syna Amona, króla judzkiego, w trzynastym roku jego panowania i następnie za czasów Jojakima, syna Jozjasza, króla judzkiego, aż do końca jedenastego roku [rządów] Sedecjasza, syna Jozjasza, króla judzkiego, aż do uprowadzenia w niewolę [mieszkańców] Jerozolimy w piątym miesiącu” (Jr 1, 1–3).

Pan powiedział mu, że ukształtował go do jego misji jeszcze w łonie matki. Kiedy mu to objawił, dotknął jego ust i powiedział: „Oto kładę moje słowa w twoje usta” (Jr 1, 9).

Potem oznajmił Jeremiaszowi, że od północy przyjdzie zagłada na wszystkich mieszkańców ziemi. Pan wydał wyrok na miasta judzkie, odwróciły się bowiem od Niego. Jeremiasz miał pójść i o wszystkim oznajmiać ludowi, który będzie z nim walczyć, ale ręka Pana go ochroni przed zgubą.

Posłał Jeremiasza do Jerozolimy, żeby przypomniał mieszkańcom, że pamięta wierność ich młodości, ale potem naród odwrócił się od Niego, nie szukał Go, poszli za nicością i sami stali się nicością. Naród zamienił Boga na chwalenie bożków, którzy w niczym nie mogą pomóc człowiekowi. Nie słuchali Boga, nie kochali Go, zabijali proroków. Zapowiedział, że z tego powodu jak naród został zawstydzony przez Asyrie, tak też zawstydzi go Egipt. Zgrzeszył i odszedł od Boga Izrael, a za nim poszła też i Judea. Ale może jeszcze wrócić – Pan weźmie ich po jednym z każdego miasta, po dwóch z każdego rodu. „A gdy się rozmnożycie i wydacie liczne potomstwo na ziemi w tamtych dniach – wyrocznia Pana – nikt nie będzie już mówił: Arka Przymierza Pańskiego! Nikt już nie będzie o niej myślał ani jej wspominał, odczuwał jej braku, ani też nie uczyni nowej. W tamtych czasach Jerozolima będzie się nazywała Tronem Pana. Zgromadzą się w niej wszystkie narody w imię Pana i nie będą już postępowały według zatwardziałości swych przewrotnych serc” (Jr 3, 16–17).

Jeśli Izrael chce powrócić do Pana – mówi prorok – może do Niego powrócić, musi tylko oddalić swe bóstwa. Przestrzega, że z północy już wyruszył wróg, żeby uciekali i chronili się, Bóg bowiem sprowadzi na nich wielkie zniszczenie.

I na przemian nawołuje do pokuty, do odwracania się od zła, odstąpienia od obcych bóstw, potem przepowiada wielką klęskę całemu narodowi za to, że odwrócił się od Pana. Tyle tylko Bóg obiecuje, że chociaż spustoszy cały kraj, to jednak zagłady nie dopełni.

Jeremiasz upomina ludzi, wyliczając ich grzechy, od których nie chcą się odwrócić. „Stali się wyuzdani i nieokiełznani niby konie: każdy rży do żony bliźniego swego. Czy mam ich za to nie karać – wyrocznia Pana – i nad narodem, jak ten, nie dokonać zemsty?” (Jr 5, 8–9).

Prorok nawołuje do zwrócenia się z powrotem do Pana, od którego otrzymali wszystko, co mają; zawsze kiedy potrzebowali, dostawali pomoc i opiekę. Nawołuje do ucieczki przed wrogiem nadciągającym z północy. Nawołuje też do obrony Jerozolimy. A po tych radach znów zaczyna wyliczać grzechy Izraela i Judy. Jednak, mimo wszystko, Bóg nie zostawia ludu bez nadziei: „Albowiem jeżeli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedliwością jeden wobec drugiego, jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym od dawna i na zawsze” (Jr 7, 5–7).

Niestety, lud nie nawrócił się na nawoływanie Jeremiasza. Więc Bóg nakazał mu ogłosić karę, jaką na nich ześle. „Trupy tego narodu staną się pożywieniem ptactwa drapieżnego w powietrzu i dzikich zwierząt na ziemi, których nikt nie odpędzi. I sprawię, że zniknie z miast judzkich i z ulic Jerozolimy głos wesela, głos radości, nawoływanie oblubieńca i oblubienicy, bo pustynią stanie się ziemia. W owym czasie – wyrocznia Pana – wydobędą z ich grobów kości królów judzkich, kości ich przywódców, kości proroków, kości mieszkańców Jerozolimy. I rozrzucę je przed słońcem, księżycem oraz całym wojskiem niebieskim, których oni kochali, którym służyli, za którymi chodzili, których szukali, którym oddawali pokłony. Nikt ich nie pozbiera ani pogrzebie, lecz staną się nawozem na powierzchni ziemi” (Jr 7, 33 – 8, 2). „Zamienię Jerozolimę w stos gruzu, siedlisko szakali, miasta zaś judzkie w pustkowie, pozbawione mieszkańców” (Jr 9, 10).

Początek dziesiątego rozdziału głosi wielkość i chwałę Boga. „Pan natomiast jest prawdziwym Bogiem, jest Bogiem żywym i Królem wiecznym. Gdy się gniewa, drży ziemia, a narody nie mogą się ostać wobec Jego gniewu. Tak macie mówić do nich: Bogowie, którzy nie uczynili nieba i ziemi, znikną z ziemi i spod tego nieba” (Jr 10, 10–11).

Wobec tego Jeremiasz ciągle nawołuje niewierny lud do nawrócenia. Przypomina im ich grzechy i woła, żeby od nich się odwrócili. Pan jest litościwy. Jeżeli powrócą do Niego, ocali ich.

Potem Jeremiasz skarży się, że z powodu głoszenia słów Pana mieszkańcy Anatot, jego miasta, powzięli przeciw niemu zgubne plany chcąc go zabić. Zwraca się do Boga o pomoc i opiekę, a On obiecuje: „<Dlatego to mówi Pan Zastępów:> Oto ich ukarzę. Młodzieńcy ich poniosą śmierć od miecza, synowie ich i córki umrą z głodu. Nikt z nich nie pozostanie, bo sprowadzę klęskę na mężów z Anatot w roku ich nawiedzenia” (Jr 11, 22–23).

I tak w ziemi judzkiej zapanowała susza. Nawet zwierzęta cierpiały z jej powodu, plony na polach wysychały. Wówczas powstali samozwańczy prorocy, którzy głosili od siebie, a nie od Pana, że nie ma się czego bać, bo lud nie zginie ani od głodu, ani od miecza, a Pan zapewni im trwały pokój. Jeremiasz, niestety nieskutecznie, próbował przekonywać, że ludzie ci nie przychodzą od Boga. „Dlatego to mówi Pan o prorokach, którzy – mimo że ich nie posłałem – przepowiadają w imię moje tymi słowami: Miecza i głodu nie będzie w tym kraju. Od miecza i od głodu poginą ci prorocy. Ludzie zaś, którym oni przepowiadają, będą wyrzuceni na ulice Jerozolimy jako ofiary głodu i miecza. Nikt ich nie pochowa, ani ich żon, ani ich synów, ani ich córek, i wyleję na nich ich własną nieprawość” (Jr 14, 15–16).

Jeremiasz prosił Boga, żeby nie karał narodu za wszystkie ich grzechy, ale Pan niezmiennie odpowiedział mu, że nic nie powstrzyma Jego karzącej ręki, bo lud nie tylko od Niego odstąpił, ale też nie chce powrócić i ukorzyć się przed Nim.

Księga jest też pewnego rodzaju dialogiem Jeremiasza z Bogiem. Prorok pyta, dlaczego lud zasłużył na karę, modli się i prosi o litość, a Pan odpowiada tłumaczeniem, jaka jest wina Izraelitów, mówi o swojej sprawiedliwości oraz o litości i wybaczaniu, a także zapowiada klęski, jakie na nich spadną. „To mówi Pan: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jr 17, 5–8).

Jeremiasz wszędzie powtarzał słowa otrzymane od Boga. „Usłyszał zaś Jeremiasza, głoszącego te słowa, Paszchur, syn Imera, kapłan, który był głównym nadzorcą w domu Pańskim. I kazał Paszchur poddać chłoście proroka Jeremiasza i zakuć go w kłodę, która się znajdowała w Wyższej Bramie Beniamina, w domu Pańskim. Następnego zaś dnia uwolnił Paszchur Jeremiasza z kłody. Wtedy rzekł Jeremiasz do niego: Już Pan nie nazywa cię Paszchur, lecz Magor [Missabib]. To bowiem mówi Pan: Oto uczynię ciebie postrachem dla ciebie samego i dla wszystkich twych przyjaciół” (Jr 20, 1–4). (Magor oznacza Trwoga Dokoła).

Jeremiasz, którego wszyscy wyśmiewali albo próbowali zabić, postanowił w końcu przestać głosić klęskę i karę dla ludu Izraela. Kiedy jednak wykonał swoje postanowienie, „…wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem” (Jr 20, 9). Znowu zaczął głosić słowa Pańskie, jego ostrzeganie i zapowiedź kary. Wiedział, że Pan wybawi go z rąk wrogów, niezależnie od trudności jakie przyjdzie mu przechodzić.

Król Sedecjasz posłał do Jeremiasza kapłanów Pachszura i Sofoniasza, z prośbą o modlitwę do Pana o obronę, ponieważ Nabuchodonozor, król babiloński, wypowiedział Izraelitom wojnę. Bóg jednak odpowiedział, że jeszcze wspomoże wojska babilońskie, ponieważ naród izraelski, jak wielokrotnie przypominał to Jeremiasz, zasłużył na karę. Potem wyda naród w ręce Nabuchodonozora, który uprowadzi ich w niewolę. Zapowiedział tylko, że kto wyjdzie z Jerozolimy i podda się nieprzyjaciołom, zachowa życie, zaś pozostali w mieście zginą. Słowa ostrzeżenia skierował też do Domu Dawida, do krainy judzkiej. Jeśli mieszkańcy kraju nie nawrócą się, też przyjdzie na nich zguba.

Rozdział dwudziesty trzeci rozpoczynają słowa skierowane do kapłanów: „Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska – wyrocznia Pana” (Jr 23, 1). Ponieważ pasterze rozproszyli trzodę, czyli lud Boży i nie zatroszczyli się o niego, więc teraz Pan nie zatroszczy się o pasterzy. Ale z ludu swojego zbierze resztę i przyprowadzi ich z powrotem na pastwisko. Ustanowi nad nimi nowych pasterzy i ludzie nie będą się już trwożyć. „Oto nadejdą dni – wyrocznia Pana – kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością” (Jr 23, 5–6).

Po tym proroctwie do kapłanów Bóg przechodzi do fałszywych proroków. „To mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie proroków, którzy wam przepowiadają: wprowadzają was w błąd; zwiastują wam urojenia swego serca, nie zaś to, co pochodzi z ust Pańskich” (Jr 23, 16). I oto gniew Pański spada na niegodziwych, którzy słuchając fałszywych proroków czują się bezkarni. „Nie ustanie gniew Pana, dopóki nie wykona On i nie urzeczywistni zamiarów swego serca. Przy końcu dni zrozumiecie to w pełni” (Jr 23, 20).

Pan powiedział Jeremiaszowi: „…patrzę życzliwie na mieszkańców Judy uprowadzonych w niewolę, których wysłałem z tego miejsca do ziemi Chaldejczyków – dla ich dobra. Skieruję wzrok na nich dla ich dobra, sprowadzę ich do tego kraju, odbuduję ich, by więcej nie rujnować. Dam im serce zdolne do poznania Mnie, że Ja jestem Pan. Oni będą moim narodem, Ja zaś będę ich Bogiem, ponieważ z całego serca powrócą do Mnie” (Jr 24, 5–7). Natomiast Sedecjaszowi, królowi judzkiemu, i jego przywódcom oraz mieszkańcom, którzy zostali w Jerozolimie i uprowadzonych do Egiptu, zapowiada: „…uczynię z nich postrach i klęskę dla wszystkich królestw ziemi, hańbę, przysłowie, pośmiewisko i przekleństwo po wszystkich miejscach, gdzie ich rozproszyłem. Ześlę na nich miecz, głód i zarazę, dopóki nie znikną z powierzchni ziemi, którą dałem im i ich przodkom” (Jr 24, 9–10).

Słowo skierowane do Jeremiasza o całym narodzie judzkim w czwartym roku [panowania] Joakima, syna Jozjasza, króla judzkiego . (...) Począwszy od trzynastego roku [panowania] Jozjasza, syna Amona, króla judzkiego, aż do dnia dzisiejszego, przez dwadzieścia trzy lata kierował Pan słowo do mnie, ja zaś mówiłem do was niestrudzenie, a wy nie słuchaliście. (...) Słowa te brzmiały: Niech każdy porzuci swoje przewrotne postępowanie, złe uczynki, a będziecie mogli pozostać w ziemi, jaką dał Pan wam i waszym przodkom od dawna i na zawsze” (Jr 25, 1. 3. 5). Skoro nie usłuchali, teraz Pan wypełni na nich klątwę. „Sprawię, że ustanie wśród nich głos wesela, głos radości, głos oblubieńca i głos oblubienicy, terkot żaren i światło lampy. Cały ten kraj zostanie spustoszony i opuszczony, a narody będą służyć królowi babilońskiemu przez siedemdziesiąt lat” (Jr 27, 10–11).

Mimo tych słów Bóg daje ludziom jeszcze jedną szansę. Może posłuchają, może zdecydują się zawrócić ze złej drogi, wtedy Pan powstrzyma karę. W odpowiedzi na te upomnienia fałszywi prorocy i cały lud pochwycili Jeremiasza, żeby go zabić. Jeremiasz powiedział im, że mogą to zrobić, ale wtedy jego krew, krew niewinnego, spadnie na nich, ponieważ wszystko, co głosił, pochodziło od Pana. Niektórzy ze starszych przyjęli jego słowa i powiedzieli ludowi, że byli prorocy, którzy w imię Pana też prorokowali przeciw Izraelitom, np.: Micheasz z Moreszet w czasach króla judzkiego Ezechiasza, Uriasz, syn Szemajasza z Kiriat-Jearim, za czasów króla Jojakima, i oni nie zostali zabici za swoje prorokowanie. W ten sposób Jeremiasz uniknął śmierci i odzyskał wolność.

Wtedy zaczął mówić ludowi, żeby nie słuchał wróżbitów, mających senne marzenia, przepowiadaczy ze znaków ani czarowników, którzy zapewniają o bezpieczeństwie narodu. Gdyby byli naprawdę prorokami posłanymi przez Pana, wstawiliby się u Niego, żeby naczynia służące do sprawowania kultu, wywiezione jako łup wojenny ze świątyni do Babilonu, a także te, które jeszcze zostały i będą wywiezione, wróciły do Jerozolimy. Tymczasem zostaną one wywiezione i wrócą dopiero wtedy, kiedy Pan się o nie zatroszczy. W czwartym roku, piątym miesiącu panowania Sedecjasza, króla judzkiego, wystąpił Chananiasz, syn Azzura, prorok z Gibeoni i zaczął mówić do ludu, że Bóg złamie jarzmo króla babilońskiego, a naczynia ze świątyni powrócą w ciągu dwóch lat, wrócą też wszyscy uprowadzeni w niewolę.

Prorok Jeremiasz powiedział: Niech się stanie! Niech tak Pan uczyni! Niech Pan wypełni twoje słowa, które prorokowałeś, sprowadzając naczynia z domu Pańskiego i wszystkich uprowadzonych w niewolę z Babilonu na to miejsce. Posłuchaj jednak tego słowa, które powiem do twoich uszu i do całego ludu. (...) Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Pana, gdy się spełni przepowiednia prorocka” (Jr 28, 6–7. 9). I Chananiasz zdjął jarzmo, które Pan nakazał Jeremiaszowi nosić na szyi szyi, i połamał je mówiąc, że Pan zapowiada takie samo skruszenie Nabuchodonozora. Na to Jeremiasz odpowiedział, że Chananiasz połamał jarzmo drewniane, ale w ten sposób, niestety, przygotował jarzmo żelazne, aby wszystkie narody służyły Nabuchodonozorowi i były mu poddane. Powiedział jeszcze Jeremiasz do Chananiasza, że Pan go nie posłał, ale pozwolił narodowi żywić złudną nadzieję, dlatego Chaniansz umrze w tym roku. I rzeczywiście zmarł w siódmym miesiącu tego roku.

Jeremiasz wysłał z Jerozolimy list do uprowadzonych przez Nabuchodonozora. Nakazał im z polecenia Pana, żeby żyli wśród ludu babilońskiego, zakładali ogrody, spożywali owoce, żenili się i wydawali córki za mąż, a także aby się rozmnażali. Niech nie dadzą wprowadzić się w błąd prorokom, wróżbitom i śniącym, ponieważ nie posłał ich Pan. A gdy upłynie siedemdziesiąt lat, Bóg nawiedzi ich i wypełni pomyślną zapowiedź i przyprowadzi ich z powrotem do ziemi judzkiej. Bowiem planuje dla nich pomyślną przyszłość. Zgromadzi ich z wszystkich miejsc, po których ich rozproszył i przyprowadzi do miejsca, z którego ich wygnał.

Na razie osiedleni w Babilonie poznają gniew Pana za to, że nie słuchali Jego słów, chociaż posyłał do nich nieustannie proroków. A fałszywych proroków wyda w ręce Nabuchodonozora, który ich wszystkich zabije. Do Szemajasza, zdradzieckiego proroka, „...to mówi Pan: Oto ukarzę Szemejasza Nechelamitę i jego potomstwo. Nie będzie miał nikogo, kto by mieszkał wśród tego ludu i kto by ujrzał pomyślność, jaką uczynię mojemu ludowi – wyrocznia Pana – gdyż głosił bunt przeciw Panu” (Jr 29, 32).

Pan nakazał Jeremiaszowi spisać w księdze wszystkie słowa, które do niego mówił. O tym, że planuje zgromadzić w kraju wszystkich rozproszonych w dalekich krajach, zgotuje zagładę wszystkim tamtym narodom, a Izraelici będą zażywali niczym niezmąconego pokoju, jednak najpierw ukarze ich sprawiedliwie za ich winy. „Oto wichura idzie od Pana, powstaje burza, spadnie ona na głowę niegodziwych. Nie ustanie palący gniew Pana, dopóki nie dokona On i nie urzeczywistni zamiarów swego serca. Przy końcu dni to zrozumiecie” (1Mch 30, 23–24).

Księga Jeremiasza nie zachowuje ciągłości czasowej. Kilka razy zaczyna od początku opisywać zdarzenia, o których już mówił i które już minęły. Na przykład mimo opowieści o śmierci Sedecjasza w kilku miejscach znów pisze o jego czynach.

W dziesiątym roku panowania Sedecjasz, król judzki uwięził Jeremiasza w warowni pałacu za to, że prorokował mu uprowadzenie do Babilonu. Jeremiasz nawet uwięziony powtarzał bez ustanku słowa skierowane do niego przez Pana – o karze za wszystkie niecne uczynki popełniane przez synów Izraela.

Rozdział 37 wraca do trochę wcześniejszego czasu, kiedy jeszcze Jeremiasz nie był uwięziony i głosił swoje proroctwo. Ani król, ani jego dworzanie, ani lud nie słuchali słów Pana, jakie przekazywał im Jeremiasz. W tym czasie wystąpiło wojsko faraona. Jednak Jeremiasz słowami Pana zapowiadał, że to wojsko wróci do Egiptu, a Chaldejczycy odstąpią od Jerozolimy. Pan jednak zapowiedział, że wrócą, zdobędą miasto i spalą je. Kiedy tak się stało, Jeremiasz wybrał się z Jerozolimy do ziemi Beniamina, by tam dokonać podziału majątku wśród swoich. Jednak gdy tylko doszedł do Bramy Beniamina, dowódca straży, Jirijjasz, syn Szelemiasza, syna Chananiasza, zatrzymał go uważając, że Jeremiasz chce pójść do Chaldejczyków. Na nic zdały się zapewnienia proroka, że to nieprawda, został pobity i wtrącony do więzienia, gdzie pozostawał przez dłuższy czas. „Następnie posłał król Sedecjasz, by go przyprowadzono. Król wypytywał się go potajemnie w swoim domu, mówiąc: Czy masz słowo od Pana? Jeremiasz zaś odrzekł: Mam. I powiedział: Będziesz wydany w ręce króla babilońskiego” (Jr 37, 17). Zapytał króla, czemu go wtrącono do więzienia i błagał, żeby go nie odsyłać do lochu, gdzie niechybnie umrze. Król zgodził się, żeby trzymano go w wartowni i dawano mu po bochenku chleba dziennie.

Przywódcy ludu słyszeli proroctwa Jeremiasza. Powiedzieli więc do króla, żeby umarł ten człowiek, bo jego słowa obezwładniają żołnierzy, że szuka on nieszczęścia dla ludu, a nie pomyślności. Król nie mógł nic uczynić przeciw nim, wobec tego wydał im Jeremiasza. Oni spuścili go na linach do cysterny Malkiasza, która znajdowała się na dziedzińcu wartowni, ale nie było w niej wody, lecz błoto. Dowiedział się o tym Kuszyta, Ebedmelek, jeden z dworzan królewskich. Poszedł do króla mówiąc, że źle zrobili, bo ten człowiek umrze. Król pozwolił mu wyciągnąć Jeremiasza z cysterny.

Później król posłał po Jeremiasza i powiedział, że zapyta go o jedną rzecz, lecz żeby nic przed nim nie ukrywał. Jeremiasz odrzekł, że jeśli tak zrobi, to król z pewnością każe go zabić. Sedecjasz przysiągł, że nie zrobi tego. Wtedy Jeremiasz powiedział królowi, że jeśli dobrowolnie wyjdzie do króla babilońskiego, miasto nie zostanie spalone, a król i jego rodzina ocalą życie. Król stwierdził, że obawia się tych mieszkańców Judy, którzy przeszli do Chaldejczyków. Jeremiasz zapewnił, że jeśli król posłucha słów Pana, nie umrze ani on, ani jego bliscy. Król zobowiązał go do milczenia w tej sprawie. Jeremiasz pozostał uwięziony w wartowni aż do zdobycia Jerozolimy.

W dziewiątym roku panowania Sedecjasza przybył król babiloński Nabuchodonozor i po półtorarocznym oblężeniu zdobył Jerozolimę. Widząc to Sedecjasz i wojownicy uciekli. Wojsko chaldejskie dogoniło ich i pojmało, a Sedecjasza przyprowadzili do króla, który kazał zabić synów Sedecjasza i wszystkich domowników, a jemu samemu wyłupił oczy i uprowadził do Babilonu. Potem Chaldejczycy spalili dom królewski, zburzyli mury Jerozolimy i uprowadzili resztę ludu pozostałego w mieście do Babilonu. Część ubogiej ludności, która niczego nie posiadała, zostawił w ziemi judzkiej, dał im winnice i pola.

Co do Jeremiasza Nabuchodonozor wydał polecenie dowódcy straży przybocznej, żeby miał go na oku, ale postępował z nim według życzeń Jeremiasza. W ten sposób prorok został uwolniony i przebywał wśród ludu. Pozwolono mu udać się tam, gdzie zechce. Wrócił więc do Judy, do pozostawionego jako zarządca Godoliasza, syna Achikama, do Mispa i przebywał z nim wśród ludu. „Gdy zaś usłyszeli wszyscy dowódcy wojsk, znajdujący się w terenie, (...) przyszli do Godoliasza do Mispa: Izmael, syn Netaniasza, Jochanan i Jonatan, synowie kareacha, Serajasz, syn Tanchumeta, synowie Efaja z Netofa, Jezaniasz, syn Maakatyty, oni sami wraz ze swoimi ludźmi” (Jr 40, 7–8). Godoliasz przysiągł im, że jeżeli będą służyć Chaldejczykom i będą poddani królowi babilońskiemu, będzie im się dobrze powodziło. Wszyscy mieszkańcy Judy, którym udało się uciec przed uprowadzeniem do innych krajów, wrócili do ziemi judzkiej i zebrali obfite plony z pól.

Jochanan, syn Kareacha powiedział Godoliaszowi, że Baalis, król Ammonitów, posłał Izmaela, syna Netaniasza, żeby go zabił. Chciał, żeby król pozwolił mu zabić Izmaela. Godoliasz nie uwierzył mu i nie pozwolił go zabić. Jednak to była prawda. Izmael zabił Godoliasza. Następnie uprowadził resztę ludu, córki królewskie, które były powierzone Godoliaszowi i poszedł do Ammonitów. Dowiedział się o tym Jochanan, zebrał ludzi i wyruszył do walki przeciw Izmaelowi. Ludzie uprowadzeni przez Izmaela ucieszyli się widząc Jochanana, i przeszli na jego stronę, zaś Izmael z ośmioma ludźmi skrył się u Ammonitów.

Jochanan z całym zgromadzonym ludem wyruszył do Egiptu, jak najdalej od Chaldejczyków. Kiedy zatrzymali się obok Betlejem, przyszli do Jeremiasza prosząc, żeby modlił się za nich, aby Pan Bóg wskazał im drogę, którą teraz mają iść. Kiedy Pan skierował do Jeremiasza słowo, zwołał ich wszystkich i powiedział im, że jeśli pozostaną w tym kraju, Pan ich wzmocni, a nie zniszczy, ogarnął Go bowiem głęboki żal. Zapewnił, że nie muszą się bać króla babilońskiego, bowiem Pan ocali ich i wyrwie z jego ręki. Jeśli jednak ruszą do Egiptu, dosięgnie ich miecz, którego się obawiają, głód, zaraza. Nikt nie ujdzie i nie uniknie nieszczęścia.

Nie uwierzyli mu. Nie posłuchali głosu Pana i ruszyli do Egiptu. Wtedy Pan przemówił przez proroka, że posyła Nabuchodonozora, który podbije kraj egipski, a domy bóstw egipskich zniszczy ogniem.

Jeremiasz słowami Pana przestrzegał lud, że za ich grzechy zostaną przez Pana wytępieni tak, że zostaną tylko niedobitki. Znów nie posłuchali. Postanowili pozostać w Egipcie, składać ofiary królowej nieba, bo kiedy jej składają ofiary, to dobrze im się powodzi. Jeremiasz powtórzył im, że zostali ukarani za swoje grzechy, za niewierność wobec Boga, za składanie ofiar obcym bożkom. Teraz zaś wszyscy ludzie z Judy pozostający w ziemi egipskiej wyginą doszczętnie od miecza i głodu. Ocaleje niewielka garstka, która wróci do Judy, aby cała Juda poznała, czyje słowo się wypełni: Pana czy ich. Dodał, że wysyła faraona Chofrę w ręce nieprzyjaciół.

Pan skierował słowa do Jeremiasza o narodach. Egipt będzie wojował z Babilonem. Pan wyda Egipcjan w ręce Nabuchodonozora, jednak sam Egipt nie upadnie. Natomiast Izraelici powrócą z dalekiego kraju, ale jednak będą sprawiedliwie ukarani. Dalej Jeremiasz prorokuje także innym ludom i narodom, jednocześnie zapewniając Żydów, że powrócą do swojego kraju. Zrobi bowiem Bóg wszystko, co zamierzył i wypełnią się plany Pana.

Z końcem rozdziału 51 kończą się słowa Jeremiasza.

Ostatni, 52 rozdział jest jakby przeglądem w skrócie tej części historii Izraela, które rozegrała się na oczach Jeremiasza. Pisze, że Sedecjasz źle postępował i dlatego gniew Pana był nad Jerozolimą. Opisuje historię najazdu oraz zwycięstwa Nabuchodonozora, pojmania Żydów w niewolę, zniszczenia i rozgrabienia Jerozolimy, z dość dokładnym opisem sprzętów i naczyń zrabowanych w świątyni.

W trzydziestym siódmym roku po uprowadzeniu do niewoli król babiloński Ewil Merodak ułaskawił Jechoniasza, króla judzkiego, wyniósł go ponad tron królów, jak to ujmuje Księga Jeremiasza, którzy przebywali z nim w Babilonie. Jechoniasz do końca życia jadał u króla, który zapewnił mu utrzymanie aż do jego śmierci.

...wróć


© 2000–2019 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies