Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Księga Judyty

Księga Judyty w oryginale była napisana w języku hebrajskim lub aramejskim. Do dziś jednak zachowała się jednak w opracowaniu greckim. Księga należy do wtórnokanonicznych.

„Było to w dwunastym roku panowania Nabuchodonozora, który królował nad Asyrią w wielkim mieście Niniwie. W tym czasie Arfaksad królował nad Medami w Ekbatanie.” (Jdt 1, 1).

Arfaksad zbudował wokół Ekbatany mur wysoki na siedemdziesiąt łokci i szeroki na pięćdziesiąt, a przy bramach wzniósł wieże wysokie na sto łokci. Nabuchodonozor prowadził wojnę z Arfaksadem na wielkiej równinie, która leżała w okolicach Ragau. Na pole walki przybyło wiele narodów, potomków Cheluda.

Wtedy Nabuchodonozor, król asyryjski wysłał posłów do wszystkich mieszkańców Persji, wszystkich mieszkających na zachodzie, tych, którzy mieszkali na wybrzeżu morza, do mieszkających nad Jordanem i aż po Rzekę Egipską i po granice Etiopii. Lecz wszyscy zlekceważyli odezwę Nabuchodonozora, ponieważ nie lękali się go. Odesłali jego posłów, nadto ich znieważając. Wtedy Nabuchodonozor rozgniewał się i poprzysiągł zemścić się na tych wszystkich krajach i wyniszczyć je mieczem. Potem ze swoimi wojskami stanął naprzeciw Arfaksadowi w siedemnastym roku, zwyciężył go w walce i rozgromił jego wojsko. Podbił też pod swoje panowanie jego miasta i doszedł aż do Ekbatany. Samego zaś Arfaksada ujął w górach Ragau i zabił go.

W osiemnastym roku dwudziestego drugiego dnia pierwszego miesiąca rozeszła się wiadomość, że Nabuchodonozor zamierza się zemścić na całej ziemi, tak jak to zapowiedział. Naradził się ze swymi urzędnikami i dostojnikami, a oni poparli plan króla i także poprzysięgli zgładzić każdego, kto by nie usłuchał jego mowy. Wezwał więc Nabuchodonozor Holofernesa, dowódcę swoich sił zbrojnych i nakazał mu zabrać sto dwadzieścia tysięcy pieszych i dwanaście tysięcy konnych i wyruszyć przeciw wszystkim krajom leżącym na zachód, ponieważ nie posłuchały rozkazu z ust jego. Ma więc Holofernes podbić całą ziemię, a tych, którzy się poddadzą, ma zostawić królowi aż do dnia ukarania.

Zebrał Holofernes wojsko, tak jak mu polecił król i wyruszył na wyprawę, a razem z nim wyruszył wielki tłum. Najpierw rozgromił Izmaelitów, którzy mieszkali na południe od Cheleonu. Przeprawił się przez Eufrat, przeszedł przez Mezopotamię i dotarł aż do morza. Zdobył też Cylicję, okolice naprzeciwko Arabii i ziemie Madianitów. Potem zszedł na równinę Damaszku i spustoszył całą ziemię.

Strach padł na mieszkańców wybrzeża. Wysłali posłów do Holofernesa, poddając mu się. Holofernes zajął ich miasta i obsadził swoimi wojskami, zburzył ich świątynie i wyrąbał święte gaje zgodnie z otrzymanym rozkazem, aby wszystkie narody służyły jedynie Nabuchodonozorowi i aby tylko jego uznawały za boga. I tak przybył nad Ezdrelon, które znajduje się naprzeciwko gór judzkich. Rozbił tam obóz i pozostał przez miesiąc, aby uporządkować swoje tabory.

Izraelici usłyszeli o wszystkim, co uczynił Holofernes, i przerazili się bardzo ze względu na Jerozolimę i świątynię Pana, Boga ich. Przecież dopiero co powrócili z niewoli. Rozesłano posłów po całej ziemi Izraela, pozajmowano wszystkie szczyty gór i umocniono położone na nich osiedla. Najwyższy kapłan Joakim, który był wówczas w Jerozolimie, napisał list do mieszkańców krain leżących naprzeciwko Ezdrelonu, nakazując im obsadzić przełęcze górskie. I uczynili to wszystko Izraelici. Wszyscy mieszkańcy izraelscy błagali Boga, „..aby nie wydawał ich dzieci na porwanie, ich żon na łup, miast ich dziedzictwa na zniszczenie, świątyni na zbezczeszczenie i zniewagę, i szyderstwo dla pogan. A Pan wysłuchał ich wołania i wejrzał na ich udrękę.” (Jdt 4, 12).

I oznajmiono naczelnemu wodzowi, Holofernesowi, że synowie Izraela przygotowali się do wojny: zamknęli przełęcze górskie i umocnili szczyty gór, a na równinach poustawiali przeszkody. On na to wpadł w gwałtowny gniew; zwołał wszystkich mieszkańców podbitych krain wybrzeża i pytał ich, co to za naród tu mieszka, jakie miasta zamieszkują, jaka jest liczebność ich sił zbrojnych, w czym jest ich siła? I dlaczego nie poddali mu się, tak jak wszyscy mieszkańcy Zachodu? Na to odpowiedział Achior, wódz Ammonitów: naród ten to potomkowie Chaldejczyków. Najpierw byli przybyszami w Mezopotamii, „ponieważ nie chcieli iść za bogami swoich przodków, którzy mieszkali w ziemi chaldejskiej. Oni odstąpili od drogi swoich przodków i oddawali cześć Bogu nieba, Bogu, którego uznali. A gdy ich wypędzono sprzed oblicza bogów swoich, uciekli do Mezopotamii (…) A ich Bóg polecił im wyjść z tego miejsca zamieszkania i udać się do ziemi Kanaan. (…) Potem zstąpili do Egiptu, ponieważ głód zapanował w całej ziemi Kanaan. (…) Tam też rozrośli się w wielkie mnóstwo i niezliczone było ich plemię. (…) Uciskano ich i uczyniono ich niewolnikami. A oni wołali do swego Boga, a On poraził całą ziemię egipską plagami, na które nie było lekarstwa. I wyrzucili ich Egipcjanie od siebie. I wysuszył Bóg przed nimi Morze Czerwone, i poprowadził ich drogą pod Synaj i do Kadesz-Barnea. A oni wypędzili wszystkich mieszkańców pustyni. Sami osiedlili się w ziemi Amorytów i dzięki swej sile wytracili wszystkich Cheszbonitów. Potem przekroczyli Jordan i zawładnęli wszystkimi górami. (…) I dopóki nie grzeszyli wobec swego Boga, szczęście im sprzyjało, ponieważ z nimi jest Bóg, który nienawidzi zła. Lecz kiedy odstąpili od drogi, którą im przykazał, wtedy bardzo wielu ich wyginęło w licznych wojnach i uprowadzono ich do niewoli do obcej ziemi. (…) Ale teraz nawrócili się znowu do Boga swego, przyszli z wygnania, gdzie byli rozproszeni, i zajęli Jerozolimę, w której znajduje się ich świątynia (…) A teraz, władco i panie, jeżeli jest w tym narodzie jakaś wina i jeśli zgrzeszą przeciw swemu Bogu, to my dostrzeżemy w nich tę przyczynę upadku (…) i będziemy walczyli z nimi. Jeśli jednak nie ma w tym narodzie nieprawości, to niechaj odstąpi pan mój od nich, by przypadkiem ich nie bronił Pan i Bóg ich…” (Jdt 5, 7–21).

Kiedy Achior skończył mówić, szemrał cały lud otaczający namiot: czy mają się bać synów Izraela? Wstąpmy na góry i niech się staną pastwą twojego wojska, Holofernesie.

Kiedy uspokoiło się wzburzenie, Holofernes przemówił do Achiora. Spytał, kim on jest, że tak prorokuje i odradza walkę z narodem Izraela, „…ponieważ ich Bóg będzie ich osłaniał tarczą? A któż jest bogiem, jak nie Nabuchodonozor?” (Jdt 6, 2). Powiedział, że wojsko Nabuchodonozora pokona ich, a Achior wraz ze swoim narodem też zostanie zabity po pokonaniu Izraela. Potem polecił swoim sługom, żeby pojmali Achiora i oddali w ręce Izraelitów.

I pojmali Achiora słudzy Holofernesa, i wyprowadzili poza obóz na równinę. A gdy ich dostrzegli ludzie z miasta na szczycie góry, chwycili za broń i wyszli z miasta. Procarze zagrodzili im wejście do wąwozu i rzucali na nich kamienie. A oni związali Achiora, porzucili u stóp góry i odeszli do swego pana. Izraelici zaś rozwiązali go i zaprowadzili do Betulii i postawili przed naczelnikami miasta. A byli nimi w owym czasie: Ozjasz, syn Miki, z pokolenia Symeoena, i Chabris, syn Gotoniela, i Charmis, syn Melkiela. Oni zwołali całą starszyznę miasta, ustawili Achiora w środku ludu, a Ozjasz wypytywał go, co się stało. Achior w odpowiedzi powtórzył im całą rozmowę z Holofernesem. „A lud rzucił się na ziemię, oddał pokłon Bogu i wołał słowami: »Panie, Boże niebios, zważ na ich pychę i zlituj się nad poniżeniem naszego narodu (…)«” (Jdt 6, 19). Ozjasz zabrał Achiora do swego domu i wydał ucztę dla starszyzny. Przez całą noc błagano Boga Izraela o pomoc.

Następnego dnia Holofernes wydał rozkaz swojemu wojsku, żeby ruszyło na Betulię i rozpoczęli walkę z synami Izraela. A jego siły zbrojne liczyły sto siedemdziesiąt tysięcy wojowników pieszych i dwanaście tysięcy konnych, oprócz taboru i ludzi pieszych, którzy szli z nimi – olbrzymie mnóstwo. Rozbili obóz na równinie obok źródła przed Betulią, a kiedy synowie Izraela zobaczyli ich mnóstwo, przerazili się i mówili do siebie, że nikt nie wytrzyma ich naporu.

Na drugi dzień Holofernes wyprowadził całą swoją konnicę przed oczy Izraelitów. Zbadał wejścia do miasta, przepatrzył źródła wody i obsadził je swoimi wartownikami. Potem przyszli do niego zwierzchnicy synów Ezawa, przywódcy ludu moabskiego i dowódcy wybrzeża i powiedzieli mu, że lud Izraela ufa wysokościom gór, w których mieszka. Dlatego lepiej nie walczyć z nimi w szyku bojowym, lepiej zostać w obozie i opanować źródła wody. Wtedy mieszkańców Betulii zniszczy pragnienie i poddadzą swoje miasto. Spodobały się ich słowa Holofernesowi i nakazał postąpić tak, jak mu radzili.

Kiedy Izraelici zobaczyli, że otoczył ich cały obóz Asyryjczyków, upadli na duchu i zawołali do Pana Boga swego. Byli otoczeni przez trzydzieści cztery dni i wyczerpały im się wszystkie zbiorniki wody. Stracili ducha i mdleli z pragnienia. Otoczyli Ozjasza i naczelników miasta i wołali do nich: „Niechaj rozsądzi Bóg między wami a nami, bo wyrządziliście nam wielką krzywdę nie układając się o pokój z Asyryjczykami. (…) A teraz przywołajcie ich i wydajcie całe miasto na łup ludziom Holofernesa (…)” (Jdt 7, 24–26). I powstał wielki lament wśród ludu. Ale Ozjasz rzekł do nich, żeby byli mężni i przetrwali jeszcze pięć dni. W tym czasie Bóg okaże im swoje miłosierdzie, nie opuści ich bowiem do końca. Jeśli dni owe miną i nie przyjdzie pomoc, uczyni wtedy stosownie do życzenia ludu. I rozesłał ludzi na swoje stanowiska. A w mieście panowało wielkie przygnębienie.

W tych dniach usłyszała o tym wszystkim Judyta, córka Merariego, syna Usa, syna Józefa, syna Uzzjela, syna Chilkiasza, syna Ananiasza, syna Gedeona, syna Refaima, syna Achitoba, syna Eliasza, syna Chilkiasza, syna Eliaba, syna Natanaela, syna Szelumiela, syna Suriszaddaja, syna Izraela. Mąż jej, Menasses, z tego samego pokolenia i z tego samego rodu zmarł podczas żniw jęczmiennych w Betulii. Judyta była wdową przez trzy lata i cztery miesiące. Była piękna i na wejrzenie bardzo miła. Mąż zostawił jej po sobie majątek, którym zarządzała. Nie było nikogo, kto by powiedział o niej złe słowo, ponieważ bardzo się bała Boga. Judyta usłyszała więc o przygnębieniu swego ludu z powodu braku wody i o słowach Ozjasza, że po pięciu dniach wyda miasto Asyryjczykom. Posłała więc swoje niewolnice po starszych z miasta: Chabrisa i Charmisa. Kiedy przyszli do niej, powiedziała im, że niesłuszne były ich słowa o wydaniu miasta po pięciu dniach w ręce Asyryjczyków, jeżeli Pan nie przyjdzie im z pomocą. „Kim wy właściwie jesteście, żeście wystawiali na próbę w dniu dzisiejszym Boga i postawili siebie ponad Boga między synami ludzkimi? Wy teraz doświadczacie Wszechmogącego Pana i dlatego nigdy nic nie zrozumiecie. Nie zbadacie głębokości serca ludzkiego ani nie przenikniecie myśli jego rozumu, jak więc wybadacie Boga, który wszystko to stworzył, jak poznacie Jego myśli i pojmiecie Jego zamiary? Przenigdy, bracia, nie drażnijcie Pana Boga naszego! Gdyby nawet nie zechciał nam pomóc w tych pięciu dniach, to ma On moc obronić nas w tych dniach, w których zechce, albo zgubić nas na oczach naszych wrogów. Wy zaś nie wymuszajcie zarządzeń od Pana Boga naszego, ponieważ nie można uzyskać nic od Boga pogróżkami jak od człowieka ani Nim rozporządzić jak synem ludzkim. Oczekując od Niego wybawienia, wzywajmy pomocy dla nas od Niego, a On wysłucha naszego głosu, jeżeli Mu się spodoba.” (Jdt 8, 12–18). I dalej mówiła, że przecież teraz nikt nie oddaje pokłonu bogom ręką ludzką uczynionym, jak to dawniej bywało, z którego to powodu wydano przodków na łup wrogom. Dlatego teraz spodziewają się, że nie wzgardzi nikim z tego narodu. A jeśli Asyryjczycy zwyciężą, to zwyciężą całą Judeę i spustoszą też świątynię. A za zbezczeszczenie jej Bóg zażąda krwi Izraela. I odpowiedzialność za zagładę braci, ujarzmienie kraju i spustoszenie dziedzictwa Bóg zrzuci na głowy Izraela wśród pogan. „A teraz, bracia, pokażmy naszym braciom, że od nas zależy ich życie i wszystko, co święte, świątynia i ołtarz opierają się na nas. Za to wszystko będziemy dziękować Panu Bogu naszemu, który doświadcza nas, tak jak i naszych przodków. Przypomnijcie sobie to wszystko, co On uczynił z Abrahamem, i jak doświadczył Izaaka, i co spotkało Jakuba w Mezopotamii Syryjskiej, pasącego trzody Labana, brata jego matki. Albowiem jak niegdyś doświadczył ich w ogniu, próbując ich serc, tak i teraz nas nie ukarał, lecz chłoszcze Pan tych, którzy zbliżają się do Niego, aby się opamiętali.” (Jdt 8, 24–27).

Ozjasz odpowiedział jej, że wszystko to wygłosiła ze szlachetnego serca i nie ma nikogo, kto by sprzeciwił się tym słowom. Nie od dziś znana jest mądrość Judyty, cały naród zna jej roztropność i to że trafny jest zamiar jej serca. Jednakże lud wymusił na nich przysięgę, której odwołać nie mogą. Więc niech teraz Judyta modli się za nimi, a Pan ześle deszcz i napełni cysterny, i nie będą mdleli z pragnienia. Judyta odpowiedziała im, żeby jej posłuchali, a dokona czynu, który pozostanie w pamięci z pokolenia na pokolenie. Niech staną przy bramie, a ona wyjdzie z niewolnicą, a w tych dniach, w których obiecali wydać miasto wrogom, Pan za jej pośrednictwem nawiedzi dom Izraela. Niech jednak nie pytają o jej czyn, bo nic nie powie, dopóki nie dokona tego, co zamierzyła.

Judyta zaś upadła na twarz, posypała głowę popiołem i odsłoniła wór, który przedtem przywdziała. Tego wieczoru w Jerozolimie składano ofiarę kadzielną. Judyta donośnym głosem zaczęła wołać do Pana, w modlitwie przypominając Mu, co uczynił w przeszłości dla Izraela, jak zwyciężał ich nieprzyjaciół i jak pomścił ich krzywdy. Potem mówiła o Asyryjczykach, którzy wzrośli w potęgę, a nie poznali w Bogu Pana i postanowili zbezcześcić Jego świątynie. Prosiła, żeby zesłał swój gniew na ich głowy i dał moc jej ręce wdowiej do uczynienia tego, co sobie zamierzyła. „Albowiem nie w ilości jest Twoja siła ani panowanie Twoje nie zależy od mocnych, lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem uciśnionych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję. Tak, tak, Boże ojca mego, Boże dziedzictwa Izraela, Władco nieba i ziemi, Stwórco wód i Królu wszelkiego stworzenia, wysłuchaj modlitwy mojej! Daj mi mowę podstępną, by zadała im ranę i siniec, oni bowiem okropne uknuli zamysły przeciwko Twojemu przymierzu i świętemu domowi Twemu, i przeciwko górze Syjon, i domowi należącemu do Twoich synów. I spraw, aby cały naród i każde pokolenie poznało i wiedziało, że Ty jesteś Bogiem, Bogiem wszelkiej potęgi i mocy, i że nie ma nikogo innego prócz Ciebie, kto by bronił ludu izraelskiego.” (Jdt 9, 11–14).

Gdy Judyta skończyła modlitwę, zawołała niewolnicę, obmyła całe ciało, namaściła cennym olejkiem, uczesała włosy i założyła strój radosny, który zakładała, kiedy żył jeszcze jej mąż, Menasses. Włożyła na nogi sandały i ustroiła się w całą swoją biżuterię. A zrobiła to w tym celu, aby ściągnąć na siebie oczy wszystkich mężczyzn, którzy ją ujrzą. Potem dała niewolnicy bukłak z winem i naczynie z oliwą, napełniła torbę kaszą jęczmienną, ciastem figowym, chlebem i serem. I razem z niewolnicą wyszły w kierunku bramy. Tam spotkały Ozjasza, Chabrisa i Charmisa, którzy zdumieli się bardzo jej pięknością. Życzyli jej, żeby Bóg obdarzył ją swoją łaskawością i żeby pomógł spełnić jej zamiary ku chwale synów Izraela i dla wywyższenia Jerozolimy.

Judyta wyszła z miasta. Kiedy spotkała straż Asyryjczyków, zatrzymali ją i zapytali kim jest i dokąd idzie. Odpowiedziała, że uciekła od Hebrajczyków. Idzie do Holofernesa, żeby pokazać mu, jak może zawładnąć wszystkimi wzgórzami nie tracąc w walce swoich ludzi. Strażnicy zaprowadzili Judytę do namiotu Holofernesa. W całym obozie powstało zbiegowisko, kiedy dowiedziano się o jej przybyciu. Stali wokół niej i podziwiali jej piękność, a przez nią podziwiali także synów Izraela: któż może gardzić narodem, który ma takie kobiety? Niedobrze jednak będzie, jeśli pozostanie z nich choćby jeden mąż, gdy bowiem pozostanie przy życiu, będzie mógł sprytnie oszukać cały świat. Wtedy wyszła straż Holofernesa i zaprowadzono Judytę do namiotu. Kiedy stanęła przed wodzem, zdumieli się wszyscy z powodu jej piękności, a ona upadła na twarz i oddała mu pokłon.

Holofernes zapewnił Judytę, że nie potrzebuje się bać, bo on nigdy nie uczynił nic złego człowiekowi, który postanowił służyć Nabuchodonozorowi. I gdyby jej lud nie wzgardził nim, nie podniósłby włóczni przeciw niemu. Niech więc powie, dlaczego przyszła, i niech ufa, że zachowa swe życie tej nocy i na przyszłość. Judyta w odpowiedzi najpierw wygłosiła wiele pochlebstw dla Nabuchodonozora i jego wodza. Wspomniała Achiora i potwierdziła, że mówił prawdę, bo lud Izraela nie otrzyma kary, jeśli nie zgrzeszy przed Bogiem. Ale teraz – mówiła dalej – śmierć spadnie na ich głowy, ponieważ opanował ich już grzech: kiedy wyczerpały się zapasy wody i kończy się pożywienie, postanowili spożywać także to co jest w Prawie zakazane. Dlatego zostaną wydani Holofernesowi na zagładę. Ona zostanie przy Holofernesie i kiedy popełnią już ten grzech, oznajmi mu o tym, a wtedy wojska będą mogły wyruszyć i z łatwością zwyciężą Izraelitów. Dalej Judyta poprowadzi ich aż do Jerozolimy. Spodobały się jej słowa Holofernesowi i jego sługom.

Potem wódz kazał zaprowadzić Judytę tam, gdzie sam jadał i podać jej te same potrawy, które i on spożywał. Ona jednak nie chciała tego jeść, żeby nie zgrzeszyć, powiedziała, że będzie jadła z tego, co przyniosła z sobą. Holofernes spytał, co będzie jeść, gdy wyczerpią się jej zapasy. Ale ona odrzekła, że nie spożyje tego, co przyniosła, bo Pan wcześniej spełni jej ręką to co postanowił. Potem słudzy odprowadzili ją do namiotu, a ona spała aż do północy. Potem wstała i poprosiła, żeby pozwolono jej wyjść na modlitwę. Holofernes polecił, żeby jej nie przeszkadzano. Judyta przebywała trzy dni w obozie, nocą wychodziła do wąwozu i myła się przy źródle, a gdy wracała, modliła się do Boga, aby pokierował jej drogą ku wywyższeniu synów swego ludu. Wróciwszy pozostawała w namiocie do chwili, kiedy wieczorem przynoszono jej własne pożywienie. Czwartego dnia Holofernes wydał ucztę dla swoich sług, ale nie zaprosił nikogo z dowódców. Powiedział też eunuchowi Bagoasowi, żeby nakłonił Judytę do wzięcia udziału w tej uczcie, byłoby to bowiem dla niego hańbą, gdyby taką kobietę puścił nie obcując z nią. Jeśli jej nie zwabi do siebie, będzie sobie z niego drwiła. Poszedł Bagoas i zaprosił na ucztę Judytę, a ona przyjęła zaproszenie.

Weszła Judyta na ucztę i usiadła, a Holofernes zachwycił się jej widokiem. I zapragnął bardzo obcować z nią, ponieważ od dnia, kiedy ją zobaczył, szukał sposobności, żeby ją uwieść. Judyta na uczcie jadła to co przygotowała jej niewolnica, a Holofernes wypił tyle wina, ile jeszcze w jednym dniu nie wypił, odkąd się urodził.

Kiedy nastała późna pora, słudzy odeszli, Bagoas zamknął namiot od zewnątrz, a wewnątrz pozostali tylko Judyta i Holofernes leżący na swoim posłaniu, upił się bowiem winem. Judyta zapowiedziała, że ma wyjść na modlitwę, tak jak każdego dnia. Odeszli więc wszyscy, aby jej nie przeszkadzać. Wtedy Judyta przystąpiła do łoża Holofernesa, a w duchu poprosiła Boga, żeby pomógł jej spełnić plan zgładzenia wrogów, bo oto nadeszła chwila. Podeszła do słupa nad łożem, zdjęła ze słupa miecz, zbliżywszy się do łoża ujęła Holofernesa za włosy, uderzyła dwukrotnie z całej siły w kark i odcięła mu głowę. Potem zsunęła jego ciało z posłania, zdjęła kotarę ze słupów i w chwilę później wyszła, podając swojej niewolnicy głowę wodza. Ona włożyła ją do swojej torby na żywność i wyszły razem jak zazwyczaj poza teren obozu na modlitwę. Przeszedłszy przez obóz okrążyły wąwóz górski i doszły do bram Betulii. Już z daleka Judyta wołała do stojących przy bramach, żeby jej otworzyli. Gdy usłyszeli jej głos, zbiegli się wszyscy, ponieważ wydało im się nie do wiary, żeby wróciła. A ona donośnym głosem odezwała się do nich, żeby wysławiali Boga, ponieważ nie oddalił miłosierdzia swego od domu Izraela, ale tej nocy jej ręką pokonał nieprzyjaciół. Potem wyjęła z torby głowę i pokazała ją wszystkim mówiąc, że to jest głowa Holofernesa, a oto kotara, pod którą leżał pijany. Cieszyła się, że uwiodło go jej oblicze, ale nie popełnił z nią grzechu i nie zhańbił jej. I zdziwił się cały naród, i oddawał pokłon Bogu, uwielbiając Go.

Ozjasz wysławiał czyn Judyty, błogosławiąc Boga i zapowiedział, że jej dzieło zostanie w sercach ludzkich na wieki. A cały naród odpowiadał: niech tak będzie!

Judyta poradziła im teraz, żeby głowę Holofernesa wywiesili na szczycie murów. A kiedy zabłyśnie poranna zorza, niech wszyscy zdolni do walki mężowie wyjdą z miasta tak, jakby mieli schodzić w kierunku wojsk asyryjskich, ale niech nie schodzą. Wtedy straże Asyryjczyków pobiegną budzić Holofernesa, lecz go nie znajdą. Wtedy ogarnie ich strach i zaczną uciekać, a synowie Izraela pokonają ich.

Tymczasem nakazała przyprowadzić do siebie Ammonitę Achiora, żeby rozpoznał tego, który pogardził domem Izraela. Kiedy Achior zobaczył głowę Holofernesa, stracił przytomność. Potem upadł do nóg Judycie i błogosławił jej. Judyta opowiadała wszystkim dokładnie co uczyniła od dnia, w którym wyszła z miasta, aż do tej chwili. Achior widząc to wszystko, co uczynił Bóg Izraela, uwierzył bardzo mocno w niego, poddał się obrzezaniu i został przyłączony do domu Izraela.

Rano, kiedy tylko ukazała się zorza i zrobiono wszystko tak, jak poradziła Judyta, Asyryjczycy wysłali gońców do swoich dowódców, ci zaś do swoich zwierzchników, a oni powiedzieli zarządcy, żeby obudził Holofernesa. Bagoas zaklaskał w dłonie przed namiotem, sądząc, że Holofernes śpi z Judytą. Kiedy jednak nikt nie odpowiedział, wszedł do namiotu i znalazł wodza martwego, rzuconego na podnóżku, a głowę miał odciętą. Zaczął płakać i rozdarł swoje szaty. Potem wszedł do namiotu, gdzie mieszkała Judyta, ale jej nie znalazł. Wtedy wybiegł przed zgromadzonych i oznajmił im, co się stało. Usłyszawszy to dowódcy asyryjskich sił zbrojnych przerazili się i powstał w obozie wielki krzyk i nawoływania. Gdy usłyszeli to inni, ogarnął ich lęk i wszyscy zaczęli uciekać. Wtedy synowie Izraela rzucili się na nich. Ozjasz wysłał posłów na całą ziemię Izraela, aby zawiadomili o tym, co się stało i żeby wszyscy ruszyli na nieprzyjaciół i rozgromili ich. Przybyli więc wszyscy mieszkańcy ziem Izraela i uderzyli na wojska asyryjskie i rozgromili ich, a zdobyli w tej walce bardzo wielkie łupy.

Arcykapłan Joakim i Rada Starszych Izraela w Jerozolimie przybyli obejrzeć dobrodziejstwa, które Pan wyświadczył Izraelowi oraz zobaczyć Judytę i złożyć jej życzenia pokoju.

Cały naród łupił jeszcze obóz nieprzyjaciela przez trzydzieści dni. Judycie dali namiot Holofernesa, wszystkie jego srebrne naczynia, łoże, miednice i wszystkie jego sprzęty. Ona przyjęła to wszystko i wszyscy cieszyli się z wieńcami na głowach i śpiewali głośno hymny.

Judyta rozpoczęła przed Izraelem pieśń pochwalną, a cały lud wtórował jej w tym.

Kiedy potem przybyli do Jerozolimy i oddali pokłon Bogu, a lud się oczyścił, złożyli swoje ofiary i dary. Judyta zaś ofiarowała wszystkie sprzęty Holofernesa, które podarował jej lud. Także kotarę, którą sama wzięła z sypialni, ofiarowała Bogu. Lud radował się przed świątynią przez trzy miesiące, a Judyta była z nimi.

Po tym wszystkim wszyscy wrócili do domów. Judyta również powróciła do siebie i zarządzała swoim majątkiem, a była sławna aż do końca swoich dni w całym kraju. Wielu pragnęło ją wziąć za żonę, ale żaden nie zbliżył się do niej. I zestarzała się w domu swego męża i dożyła stu pięciu lat. Niewolnicę swoją, która jej pomagała, obdarzyła wolnością. Zmarła w Betulii i pochowano ją w pieczarze grobowej jej męża Menassesa. Dom Izraela opłakiwał ją przez siedem dni. Przed śmiercią rozdała cały swój majątek krewnym swego męża i krewnym ze swojej rodziny.

I nie było nikogo, kto by niepokoił synów Izraela ani za życia Judyty, ani przez długi czas po jej śmierci.