Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


1 lutegośw. Jan Yi Mun-u

Św. Jan Yi Mun-u urodził się w Inch’ŏn w prowincji Kyŏnggi w rodzinie szlacheckiej. Jego rodzice byli katolikami i zaczęli wychowywać Jana w wierze. Stracił ich jednak, kiedy miał 5 lat, ale zaopiekowała się nim pobożna katoliczka, która zabrała go do Seulu i kontynuowała rozpoczęte przez rodziców wychowanie.

Kiedy dorósł, Jan nie chciał się ożenić, ale ponieważ opiekunka nalegała, ożenił się i został ojcem dwójki dzieci. Jednak w niedługim czasie zmarła i żona, i dzieci. Wtedy Jan postanowił poświęcić się działalności charytatywnej i pomaganiu misjonarzom. Był towarzyszem i pomocnikiem o Piotra Maubant podczas jego podróży misyjnych po Korei.

Kiedy wybuchły prześladowania katolików w 1839 r., Jan pomagał ukrywać się misjonarzom i robił co tylko mógł, żeby pomagać uwięzionym katolikom. Ryzykował życie, żeby ocalić misjonarzy ukrytych w górach i informował ich o rozwoju sytuacji. Po straceniu misjonarzy: biskupa Wawrzyńca Imberta, Piotra Maubanta i Jakuba Chasta, pochował ich ciała. Planował potem uciec, jednak nie zdążył: zanim do niej doszło, został aresztowany 10 listopada 1839 r. Śledczy zapytał Jana dlaczego zechciał porzucić stan szlachecki i umrzeć jako katolik. On odrzekł, że nigdy nie mógłby wyrzec się Boga, Stwórcy i Króla królów.

Próbowano Jana zmusić do wyrzeczenia się wiary stosując naprzemiennie tortury i dobre traktowanie, dobre jedzenie i wino. Ponieważ nie udało się zmusić Jana do odstępstwa, był torturowany w więzieniu z rabusiami i apostatami. Jednak Jan pozostał nieugięty, upominał nawet odstępców i odważnie świadczył o swojej wierze.

Jan napisał w więzieniu list na sześć dni przed egzekucją. List jasno opisuje, co dzieje się w umyśle męczennika przed śmiercią. Tak brzmi jego treść w skrócie: „Cieszę się, że jestem z moimi przyjaciółmi w wierze. Dziękuję Bogu za to szczęśliwe spotkanie… Ten świat jest tylko chwilą, a ciała są nieważne. Spójrz na ciało dziesięć dni po tym, jak dusza opuściła je. Jak nędzne i makabryczne jest razem ze swoim smrodem. Ale ludzie zwracają większą uwagę na ciała i nie dbają o dusze. Ci ludzie są jak zwierzęta. Zwierzęta nie mają duszy, która mogłaby być zbawiona. Jak nieszczęśliwy jest człowiek, którego dusza miała być zbawiona, żyjący jak zwierzę… Istnieje walka trzech wrogów – diabła, świata i ciała, z nich zaś najniebezpieczniejszym jest ciało… Możemy poznać siebie przez medytację i modlitwę. Prośmy Matkę Najświętszą o Jej wstawiennictwo. Ona jest tak życzliwa i wspaniała dla nas wszystkich…… To ostatni moment w moim życiu. Jeśli będziecie się modlić razem, nie będzie żadnego niebezpieczeństwa. Nie wolno się bać śmierci. Nie zawiedźcie naszego Pana, który chce, żeby wszystkie dusze zostały zbawione. Po przejściu wszystkich cierpień i prób, będzie można wejść do Nieba na wieczne szczęście i radość… To jest ostatni list w moim życiu.”.

1 lutego 1840 r. został ścięty w Tangkogae w pobliżu Seulu razem z dwojgiem innych katolików (Pawłem Hong Yŏng-ju i Barbarą Ch’oe Yŏng-i).

Beatyfikowany przez papieża Piusa XI 5 lipca 1925 r. z grupą 78 innych męczenników, a kanonizowany z grupą 102 innych męczenników koreańskich przez Jana Pawła II 6 maja 1984 r. na placu Yoido w Seulu.

Wspomnienie świętego Jana Yi Mun-u przypada 1 lutego.

Imię Jan pochodzi z hebrajskiego: Johhanan i znaczy „Bóg jest łaskawy” oraz „Jahwe się zmiłował”.

...wróć