Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


16 październikaśw. Jadwiga Śląska (Jadwiga księżna, Jadwiga z Trzebnicy)

Św. Jadwiga, która w pamięci pokoleń zapisała się jako polska święta, śląska księżna, pochodziła z niemieckiej rodziny Diessen-Andechs, znanej w całej Europie i skoligaconej z większością panujących rodów. Ojcem jej był Bertold VI, w momencie urodzenia Jadwigi jeszcze hrabia Andechs i hrabia Nevenburg, ale już w kilkanaście lat później otrzymał od Fryderyka I Barbarossy tytuł księcia Meranii, Istrii i Dalmacji. O rodzie, w którym przyszła na świat św. Jadwiga mówią fakty: przez prawie sto lat przedstawiciele tego rodu byli biskupami bamberskimi; aż dwudziestu dwóch synów tego rodu zostało biskupami, a jeden opatem; sześć kobiet było ksieniami w klasztorach żeńskich; wyszło też z tego rodu wielu świętych i błogosławionych, m.in.:.: św. Rasso, bł. Rathard z Diessen, bł. Mechtylda z Diessen, bł. Eufemia z Altmünster, św. Albert z Lowanium.

Rodowa posiadłość, w której najprawdopodobniej przyszła na świat przyszła święta, zamek Andechs nad jeziorem Amer, leżał w Bawarii. Matką św. Jadwigi była Agnieszka Wetyńska, córka Dedona V, margrabi graniczącej ze Śląskiem Marchii Łużyckiej (Łużyc Dolnych), druga żona Bertolda VI. Dokładna data urodzenia św. Jadwigi nie zachowała się do naszych czasów, historycy lokują ją gdzieś między 1174 a 1178 rokiem. Na chrzcie dziewczynka otrzymała staroniemieckie imię Hedewigis (Hethwigis) po swojej babce Hedwig von Dachau.

Św. Jadwiga miała 4 braci i 3 siostry. Najstarszy brat, z pierwszego małżeństwa Bertolda, Ekbert, został biskupem Bambergu, nie mając jeszcze wymaganych prawem 30 lat. Najmłodszy brat, Bertold, został najpierw kanonikiem w Bambergu, a potem, dzięki wstawiennictwu swojej siostry Gertrudy, królowej Węgier, został arcybiskupem Kalocsa, potem patriarchą Akwilei. Pozostali dwaj bracia, Henryk i Otto I który został księciem Burgundii, ożenili się i wiedli życie świeckie. Z sióstr jedna, Agnieszka, została żoną francuskiego króla Filipa II, druga – Gertruda – wyszła za mąż za węgierskiego króla Andrzeja II. Jej córką była św. Elżbieta z Turyngii. Najmłodsza siostra, Mechtylda, wstąpiła do zakonu cystersek w Bambergu.

W średniowieczu było w powszechnym zwyczaju powierzać wychowanie dzieci możnowładców, a szczególnie córek – klasztorom. Gwarantowało to zarówno staranne wykształcenie, jak i przygotowanie do życia zgodnego ze swoim stanem. Tak też stało się z pięcioletnią Jadwigą – została oddana na wychowanie do znanego i bogatego opactwa panien benedyktynek w Kitzingen.

W klasztorach wychowanie wprawdzie nie podlegało jednemu zwartemu systemowi pedagogicznemu, ale całość oparta była na wskazówkach pedagogicznych Doktora Kościoła, św. Hieronima. Program obejmował wykształcenie religijne, umysłowe i praktyczne. Jadwiga, która według swojego biografa, Engelberta „od lat dziecięcych odznaczała się dojrzałością serca i umysłu. Unikając beztroskiej pustoty dziecinnej przyswajała sobie dobre obyczaje”, zetknęła się w klasztorze z pobożnością benedyktyńską: wspólne życie, modlitwa, medytacja, codzienne czytanie przy stole, uroczysta liturgia. Uczyła się też języka łacińskiego, aby uczestniczyć we wspólnym czytaniu brewiarza. Poznawała Pismo święte, dzieła Ojców Kościoła i życiorysy świętych, które pokazywały, jak stosować zasady świętości w praktyce. Zawsze już potem według biografa „Biblia była […] dla niej źródłem wewnętrznej pociechy i nabożeństwa”.

Wykształcenie praktyczne obejmowało naukę pisania połączoną z iluminowaniem przepisywanych ksiąg, artystyczne hafty, śpiew, gra na instrumentach, poznawanie kulturalnych form towarzyskich, prowadzenie gospodarstwa domowego, roboty ręczne oraz pielęgnowanie chorych. Z tym ostatnim związane było uprawianie w ogrodzie ziół leczniczych, a potem przyrządzanie z nich maści, plastrów, nalewek i innych medykamentów.

Stopień wykształcenia, jakie zdobyła Jadwiga w klasztorze w Kitzingen, jej biograf ocenia słowami „bene litterata” (dobrze wykształcona). Zyskała też w późniejszym życiu opinię „kochającej się w księgach”. Musiała wynieść z klasztoru dobre wspomnienia, ponieważ po dwudziestu latach swoją nauczycielkę, zakonnicę Petrissę, uczyniła pierwszą przełożoną założonego w Trzebnicy klasztoru.

Św. Jadwiga pragnęła, jak jej siostra Mechtylda, poświęcić się życiu zakonnemu. Jednak w tamtych czasach małżeństwa dzieci podporządkowane były ambicjom politycznym rodziców, dlatego Jadwiga po siedmioletnim, pobycie powróciła z klasztoru do domu, gotowa zawrzeć małżeństwo przeznaczone jej przez ojca. Ojciec Jadwigi, Bertold VI podczas trzeciej wyprawy krzyżowej, prowadzonej w imieniu cesarza Fryderyka I Barbarossy, zawarł umowę z Mirosławem, żupanem w zachodniej Serbii, że w zamian za spokojny przemarsz krzyżowców przez ich terytoria pomoże Serbom zrzucić jarzmo państwa bizantyńskiego. Przypieczętowaniem tej umowy miało być małżeństwo dzieci: Jadwigi i Toljena Tohu, syna Mirosława. Kiedy jednak wyprawa krzyżowa skończyła się, a armia Bizancjum wyruszyła przeciwko Serbii, Mirosław uciekł z rodziną za granicę i został pozbawiony księstwa. Planowane małżeństwo nie doszło do skutku.

Wtedy Bertold zwrócił oczy w stronę Polski. Małżeństwo Jadwigi z kimś z rodu Piastów miało wspomóc koalicję cesarza Henryka VI przeciw koalicji Welfów. Tu już nie było żadnych przeszkód i do ślubu doszło szybko, prawdopodobnie w 1190 r. Biograf Jadwigi podaje, że została wydana za mąż w dwunastym roku życia, a matką została mając trzynaście lat i trzynaście tygodni.

Życie Jadwigi w Polsce było zdeterminowane duchowością, którą nabyła podczas nauki w klasztorze. Przede wszystkim, jak mówił jej biograf: „Przez studium Ksiąg Świętych umiała dobrze zrozumieć i ustawić swoje codzienne sprawy. Biblia była potem dla niej źródłem wewnętrznej pociechy i nabożeństwa”. Stosownie do nauki biblijnej Jadwiga rezygnowała ze wszystkiego, co zbyteczne: starała się jeść te same pokarmy, co ludzie biedni, przy czym przez całe życie jadała tylko dwa razy dziennie, nie jedząc mięsa i nabiału (jadała tak mało, że najbliżsi dziwili się, że nie umarła z głodu), ubierała się skromnie, odrzucając bogatą garderobę, futra i biżuterię, najchętniej też chodziła boso. Często na gołym ciele nosiła włosienicę i przepasywała się pasem pokutnym z końskiego włosia.

Jadwiga nauczyła się języka polskiego i chociaż Henryk władał niemieckim, porozumiewała się z nim, jak i z dworem po polsku. Główne rezydencje książęce to Wrocław, Legnica, Głogów, Brzeg i Krosno. Zgodnie z powszechnym wówczas zwyczajem księżna miała dwór oddzielony od dworu księcia. Podkomorzowie, sędziowie, pisarze, notariusze i strażnik pieczęci zajmowali się zarządzaniem dobrami książęcymi, była grupa kapelanów organizujących życie religijne dworu. Inni dworzanie, jak lekarz, rycerze, służba zajmowali się sprawami domowymi, byli też do dyspozycji księżnej. Miała też Jadwiga sporą grupę dziewcząt z różnych środowisk, którymi się zajmowała. Dawała im staranne chrześcijańskie wychowanie, jedne przygotowując do zamążpójścia, a inne do klasztoru. Prawie wszystkie zakonnice późniejszego klasztoru trzebnickiego były uprzednio wychowywane na dworze Jadwigi. Na dworze tym znalazła schronienie najmłodsza siostra Henryka Brodatego Zbysława-Adelajda z pięcioma synami, po pozbawieniu jej dziedzictwa przez króla Czech. Jadwiga opiekowała się też dwoma swoimi przyszłymi synowymi, córkami króla Czech: Anną i Agnieszką. Anna została potem żoną Henryka Pobożnego, a Agnieszka, znana dziś jako św. Agnieszka Czeska, przeznaczona na żonę Bolesława, po jego przedwczesnej śmierci powróciła do Pragi.

Codzienne życie Jadwiga poza wychowaniem dzieci wypełniała modlitwą, pracą i licznymi uczynkami miłosierdzia. Osobiście dbała o potrzeby swoich dworzan, szczególnie troskliwie, gdy ktoś z nich zachorował. Doglądała gospodarstwa domowego, pilnowała robienia odpowiednio dużych zapasów, żeby można się było nimi dzielić z ubogimi. Ówczesnym zwyczajem dużo czasu poświęcała robótkom: przędzeniu nici do wyrobu tkanin, szyciu odzieży, haftom, zwłaszcza tym służącym ozdabianiu szat liturgicznych. Jak wspomniałam wyżej, poświęcała też dużo czasu chrześcijańskiemu wychowaniu dziewcząt przebywających na dworze. Ze źródeł historycznych wynika, że w otoczeniu księżnej, mimo że dwór podobny był do innych dworów europejskich i panowały na nim pewne upodobania kulturalne i artystyczne, panował ogólny nastrój pobożności z pewnym odcieniem ascetyzmu, wysoki stopień obowiązkowości i sumienności w wykonywaniu powierzonych zadań. Nie urządzano tam imprez zakazywanych przez Kościół. Ludzie wywodzący się z dworu św. Jadwigi często awansowali na wysokie stanowiska państwowe i kościelne.

Św. Jadwiga była matką dla swoich poddanych. Troszczyła się, aby jej urzędnicy nie uciskali chłopów, w razie potrzeby obniżała im świadczenia na rzecz dworu, w razie klęsk nakazywała rozdawać zgromadzone zapasy. Często biednym zaniżała lub darowywała grzywny. Miała na swoim dworze ludzi, którzy specjalnie wyszukiwali potrzebujących pomocy w dobrach księżnej, a ona odwiedzała ich w domach, pocieszała i przychodziła im z pomocą. Wspierała biednych, opiekowała się głodnymi i chorymi, troskliwie zajmowała się matką oczekującą dziecka, nie zapominała o wdowach i sierotach. Z jej inicjatywy, dla większej liczby ubogich, których nie mogła przy swoim stole posadzić, powstała kuchnia dla ubogich pod zarządem Bogusława z Zawodzia. Jeszcze to nie wystarczało księżnej – na dworze swoim stale utrzymywała trzynastu chorych kalek, zebranych podczas objazdu kraju. Liczba ta była symboliczna i miała przypominać Jezusa Chrystusa z dwunastu apostołami. Ten dworski szpitalik Jadwiga kazała wszędzie wozić z sobą, a na postojach zajmowała się chorymi osobiście. Pomimo niezadowolenia swoich służących kontynuowała tę pracę, aby uwrażliwić otoczenie na potrzeby ludzi chorych i biednych. Kiedy później osiadła w Trzebnicy, szpitalik ten został dołączony do szpitala przyklasztornego. Szczególną troską otaczała też trędowatych „dla miłości Tego, który dla nas chciał za trędowatego uchodzić”.

Opiekowała się stale więźniami, dostarczając im żywności, odzieży, a nawet światła. Tym, którzy nie mogli zapłacić swoich długów, potajemnie dostarczała pieniądze, żeby mogli się wypłacić. Dla tych, którzy popadli w niełaskę u księcia, starała się wyprosić jego względy, łagodzenie wyroków. Czasem z płaczem padała przed nim na kolana, błagając o łaskę, innym razem potrafiła odważnie i z szacunkiem wystąpić przeciw niemu, kiedy uważała, że skazał kogoś niesłusznie. Często też sama uczestniczyła w sądach, żeby ludzie nie byli dręczeni zbyt surowymi wyrokami.

Vita sanctae Hedwigis przytacza taki fakt z życia księżnej: „Wielki zbrodniarz, oficjalny wróg księcia i prawdziwy przeciwnik kraju, został wreszcie uchwycony. Książę kazał z powodu nadchodzącej nocy wrzucić go do więzienia, aby nazajutrz rano bezzwłocznie ukarać go dobrze zasłużoną karą śmierci, i to zanim wiadomość o jego uwięzieniu dotrze do uszu księżnej. Przez ten pośpiech chciał mianowicie książę uniknąć tego, aby księżna – jak to stale robiła – nie mogła prosić o uwolnienie zbrodniarza. Stąd sędziowie, dobrze rozumiejąc tę sytuację, spieszyli się z wykonaniem rozkazu księcia. Kiedy tylko zaczęło szarzeć, wykonał wyrok na zbrodniarzu przez powieszenie i następnie udali się do swoich codziennych zajęć. Kiedy księżna Jadwiga po skończonym nabożeństwie wracała z kościoła, wyszedł jej naprzeciw książę. Już wcześniej słyszała o ujęciu zbrodniarza, a słysząc bicie dzwonu domyśliła się, że wyrok wykonano – wtedy zganiła surowość Henryka i pokornie prosiła, ażeby podarował jej skazanego człowieka. Książę uważał, że człowiek ten już nie żyje, skoro został powieszony wczesnym rankiem, dlatego po pewnym zwlekaniu z odpowiedzią, ostatecznie dla jej pociechy powiedział: »Daję go tobie, podobnie jak i poprzednich«. Jadwiga kazała przywołać swego prokuratora, nakazała mu natychmiast udać się na miejsce stracenia i przyprowadzić jej nienaruszonego zbrodniarza. Przywołany urzędnik wyjaśnił, że wypełnienie tego nakazu nie jest możliwe, chyba że chce, aby przywieźć tutaj trupa zbrodniarza. Nie mogąc jej czegokolwiek odmówić, zdecydował się przywieźć trupa, aby w ten sposób przekonać księżnę o bezsensowności rozkazu. Pojechał wozem na plac, na którym skazaniec wisiał za swoje czyny. Przeciął sznur, gdyż był przekonany, że skazaniec już nie żyje, tymczasem ku wielkiemu zdziwieniu wielu, którzy byli obecni przy wykonaniu wyroku, zastał go żywym i przyprowadził przed oczy Księżnej”.

Inne zdarzenie opowiedział na procesie kanonizacyjnym rycerz Mikołaj z Wierzbna: „Pewien biedny człowiek ukradł swojemu sąsiadowi pół świni. Został pochwycony na gorącym uczynku, przyprowadzony do księcia i tam bezzwłocznie skazany na śmierć przez powieszenie. Krewni skazanego przypomnieli sobie wielką miłość, jaką Księżna otacza ludzi biednych, dlatego udali się do niej i natarczywie prosili, aby mu ratowała życie. Księżna poważnie potraktowała tę prośbę. Prosiła pokornie swego męża, aby z błahego powodu nie zabijał życia ludzkiego. Na to książę jej odpowiedział: »Sądzę, że człowiek ten został już powieszony. Jeśli jednak jeszcze żyje, wycofuję moją decyzję«. Jadwiga natychmiast wysłała rycerza imieniem Henryk, pochodzącego z Hesji, z poleceniem, aby uwolniono skazanego. Ten od razu ruszył w drogę, ale zastał go już wiszącego na szubienicy. Wyjął swój miecz i przeciął sznur. W ten sposób człowiek, którego już powieszono, przybył zdrowy przed oblicze Księżnej, upadł jej do nóg i dziękował za ocalenie.”

Miała też Jadwiga jeszcze inne dziwne pomysły, dotyczące postępowania ze skazańcami. Kiedy rozpoczynano budowę nowego szpitala, klasztoru czy kościoła, Jadwiga prosiła męża, żeby nie wykonywano wyroków śmierci na skazańcach, ale żeby posyłać ich do pracy przy budowie dla zadośćuczynienia za popełnione zbrodnie.

Mimo że małżeństwo Jadwigi było ułożone przez ojca i nikt jej o zdanie nie pytał, wszystko wskazuje na to że była w małżeństwie szczęśliwa. Kochała swego męża jako człowieka cnotliwego i potrzebnego ludziom. Jak podkreśla dokument kanonizacyjny: „Księciu była wierna w miłości aż do jego nagłej śmierci i to nie poprzez żar zmysłowej namiętności, lecz przez roztropne i serdeczne oddanie”. Mieli aż siedmioro dzieci, kolejno rodzili się: Bolesław, Konrad, Agnieszka, Henryk, Gertruda, Zofia i jeszcze jeden syn nieznany z imienia, którego chrzest odbywał się w okresie Bożego Narodzenia w 1208 r., a który zmarł w niemowlęctwie. Bolesław, Agnieszka i Zofia zmarli jako dzieci. Konrad zginął na polowaniu nie mając jeszcze dwudziestu lat. Tak więc dojrzałość osiągnęło tylko dwoje dzieci św. Jadwigi – Henryk i Gertruda.

Po urodzeniu najmłodszego syna Jadwiga wystarała się u męża o zgodę na separację. Henryk uległ jej i w 1209 r. małżonkowie złożyli uroczyście ślub czystości na ręce biskupa wrocławskiego Wawrzyńca.

Parę lat wcześniej, w 1201 r. zmarł ojciec Henryka, Bolesław I Wysoki, w związku z czym Henryk przejął pełnię władzy na Śląsku. O sprawach państwowych nie będę tu pisała, data ta jednak jest ważna z tego powodu, że od tego czasu zaczęły powstawać fundacje pary książęcej na rzecz Kościoła i życia religijnego Śląska. Pierwszą fundacją było opactwo w Trzebnicy, leżącej 24 km na północ od Wrocławia. Henryk założył klasztor na własnym gruncie i na własny koszt i na jego prośbę wziął go pod opiekę papież Innocenty III. Pisarz życiorysu św. Jadwigi tak o tym opowiada: Pewnego razu Henryk, który bardzo lubił jeździć na łowy, zagalopował się w pogodni za dzikiem na teren grząski i bagnisty. Utknął tak z koniem, że nie miał już nadziei na ocalenie. W tej chwili zaczął modlić się i zwracać do Boga z prośbą o ratunek. Obiecał, że jeśli uda mu się uratować, wybuduje w tym miejscu klasztor. Kiedy jednak szczęśliwie powrócił do zamku, zapomniał o złożonym ślubie. Dopiero Jadwiga, wiedząc o nim, tak długo nalegała na męża, aż budowa ruszyła i postępowała tak szybko, że 13 stycznia 1203 r. został tu zainstalowany pierwszy konwent sióstr cystersek, chociaż kościół w Trzebnicy, budowany na chwałę Boga i dla uczczenia Najświętszej Maryi Panny i św. Bartłomieja, został wykończony i poświęcony dopiero 15 lat później. Pierwszą jego ksienią została dawna nauczycielka św. Jadwigi z Kitzingen – Petrissa. Później, od 1232 r., jako ksieni opactwa występuje w dokumentach Gertruda, córka fundatorki. Dalej życiorys Jadwigi mówi, że brat jej, Ekbert starając się o wyposażenie klasztoru przyjechał do Polski. Kiedy oddał przełożonej klucze, zapytał żartobliwie – mimo przeświadczenia, że klasztorowi zapewnił wszystko, czego mu było potrzeba – czy czegoś im jeszcze brakuje. Petrissa, która bardzo słabo mówiła po polsku, odpowiedziała po swojemu: trzeba nic. Stąd miała powstać nazwa miejscowości: Trzebnica.

Księżna na budowę klasztoru przeznaczyła cały swój posag w kwocie 30 tys. srebrnych marek; uprosiła też męża, aby wszyscy zbrodniarze i złoczyńcy karani byli nie lochem, tylko pracą przy budowie klasztoru.

Jadwiga wiązała z opactwem plany przygotowywania dziewcząt do czekających je w życiu zadań, a także zajęcia się przez zakonnice chorymi, pielgrzymami i sierotami. Dużej pomocy w realizacji tych planów udzielił jej biskup Bambergu, Ekbert, starszy brat Jadwigi. Zakonnice osadzone w Trzebnicy to na ogół kobiety dobrze wykształcone, dzięki czemu przełożone pragnęły uczynić z opactwa żywe centrum kultu religijnego.

Następną fundacją książęcą był Szpital Świętego Ducha we Wrocławiu z 1214 r. Pracowników do stałej opieki nad chorymi znalazła Jadwiga wśród augustianów z klasztoru Najświętszej Marii Panny na Piasku we Wrocławiu. W trzy lata później na prośbę żony Henryk ufundował klasztor wraz z kościołem św. Bartłomieja w Nowogrodzie Bobrzańskim, z którego zakonnicy w 1284 r. zostali przeniesieni do Żagania. Około 1230 r. powstał ufundowany przez Jadwigę szpital dla trędowatych kobiet w Środzie.

Wiele jeszcze innych kościołów zostało wystawionych przez Henryka i Jadwigę, m.in. w Złotymstoku, w Sadłowie, w Wąsoszy, w Wińsku, na Polu Lednickim, we Lwówku, Leśnicy, Rokitnicy. Przy każdym ze szpitali powstawało też schronisko dla bezdomnych i podróżnych.

Innym rodzajem działalności fundatorskiej było wspieranie istniejących już zakonów. Zakonnikom z zakonu krzyżowców wyprosiła u męża nadanie Oleśnicy Małej – wielkiej włości o bardzo urodzajnej ziemi. Miała prawdopodobnie swój udział w sprowadzeniu do Nysy już po jej śmierci w 1266 r. bożogrobców (miechowitów). Do fundacji charytatywnych Jadwigi zaliczane jest także hospicjum we Wrocławiu, mieszczące się przy kościele św. Idziego.

Ogółem zachowało się czterdzieści dokumentów Henryka Brodatego, wydanych na korzyść instytucji religijnych. W żadnym z nich nie jest wymienione imię Jadwigi, jednak z zachowanych tradycją życiorysów wiemy, że wiele z nich było wynikiem inspiracji lub interwencji księżnej. Wyraźnie wspomina też biograf o innego rodzaju udziale Jadwigi w tych dziełach: „różne klasztory hojnie wspomagała, przesyłając jałmużny do Lubiąża, Henrykowa, we Wrocławiu do św. Wincentego, Najświętszej Maryi Panny, do minorytów i braci kaznodziejów oraz wielu innych, którzy na sukni duchownej nosili krzyż Chrystusa”; i w innym miejscu: „Cały prawie swój dochód przeznaczyła Księżna na pożytek kościołów”.

Przy całym tym ogromie pracy domowej, pracy dla biednych, udziału w sądach, budowaniu i rozwijaniu kościołów i klasztorów, nieustannym podróżowaniu po całym Śląsku dla osobistego doglądania wszystkich tych spraw oraz wyszukiwania i wspierania biednych i potrzebujących, brała jeszcze Jadwiga żywy udział w życiu politycznym kraju. Wpływała umiejętnie na swego męża, zachęcając go do działań zmierzających do zachowania pokoju. Kiedy książę Bolesław Rogatka oddał w ręce Niemców Ziemię Lubuską, Jadwiga bardzo stanowczo wystąpiła przeciw temu bezprawiu.

Tymczasem rodzinę Jadwigi zaczęły nękać liczne nieszczęścia. Najpierw wypłynęła bardzo przykra sprawa jej siostry, Agnieszki. Francuski król Filip II, po śmierci swej pierwszej żony poślubił córkę króla Danii, Ingeborgę, jednak po miesiącu małżeństwa oddalił ją. Biskupi francuscy, starając się przypodobać królowi, orzekli, że to małżeństwo jest nieważne z powodu rzekomego pokrewieństwa. W tej nieprzyjemnej sytuacji Agnieszka została żoną Filipa i urodziła mu dwójkę dzieci: Filipa i Marię. Jednak papież Grzegorz IX nie miał zamiaru zgodzić się na tę sytuację: po dłuższych staraniach dyplomatycznych zagroził wreszcie Filipowi ekskomuniką, piętnując jednocześnie publicznie Agnieszkę. Dopiero wtedy Filip oddalił ją. Agnieszka zmarła w niesławie w 1201 r. Druga siostra Jadwigi, Gertruda, została w 1213 r. pod nieobecność męża skrytobójczo zamordowana przez węgierskich możnowładców. Narzeczony jej córki, Gertrudy, za udział w zabójstwie króla Niemiec, Filipa, został utopiony w Dunaju w 1209 r. Z tego powodu Gertruda, doszedłszy do odpowiedniego wieku, w roku 1212 wstąpiła do klasztoru w Trzebnicy. Rodzinne gniazdo Jadwigi – zamek w Andechs – w tym samym czasie zostało zrównane z ziemią, a trzej bracia skazani na banicję. Wszystkie te nieszczęścia znosiła święta z niezwykłym męstwem i siłą ducha.

W 1227 r. w Gąsawie bezbronny Henryk Brodaty został napadnięty przez Pomorzan, ludzi Świętopełka, i po niemal cudownym ujściu z życiem ciężko ranny został przywieziony do Trzebnicy, gdzie pod czułą opieką żony doszedł do zdrowia. Niedługo potem, w 1229 r. Henryk odesłał syna z wojskami na Śląsk, sam zaś zwołał wiec do Spytkowic nad Wisłą. Tam podczas Mszy św. został porwany przez ludzi księcia Konrada Mazowieckiego i ranny przewieziony do Płocka. Syn, Henryk Pobożny, chciał ruszać z wojskiem na odsiecz ojcu, Jadwiga jednak, nie chcąc dopuścić do rozlewu krwi, sama udała się do Płocka. Biograf Jadwigi, podkreślając poważanie, jakim św. Jadwiga cieszyła się w świecie, tak to opisuje: „Kiedy tylko (Konrad) zobaczył Służebnicę Chrystusa, jej spojrzenie i twarz podobną do anioła, od razu wzruszył się i przeląkł. Wtedy zniknęła jego surowa nieugiętość, zawarł pokój i wypuścił księcia”.

Książę Henryk Brodaty zmarł w swoim zamku w Krośnie po krótkiej chorobie 19 marca 1238 r. Został pochowany w opactwie trzebnickim, w którym od sześciu lat ksienią była jego córka Gertruda. Teraz Jadwiga przekazała wszystkie sprawy swojej synowej Annie i przeniosła się do klasztoru na stałe. Zamieszkała na terenie klasztornym w małym domku, który zachował się aż do XIX wieku i został zburzony dopiero w 1837 r. Jednak – znów oddajmy głos biografowi – „Chociaż wszystkie przepisy reguły zakonnej, stosownie do swojego stanu, zachowywała najsumienniej ze wszystkich zakonnic, to jednak nie zdobyła się na to aby złożyć profesję zakonną, rezygnując z posiadanych dóbr. Z tej to właśnie przyczyny nie złożyła ślubów, aby mogła własnymi rękami wspierać biednych, aby zawsze mogła otwierać swoją rękę”.

Dwa lata przed śmiercią przeżyła Jadwiga jeszcze jeden bolesny cios – śmierć syna, Henryka Pobożnego z rąk Tatarów na polu pod Lednicą 9 kwietnia 1241 r. I znów spójrzmy oczami biografa na świętą w tym bolesnym momencie jej życia: „W podartym ubraniu i z podbitymi oczyma przyniósł jej tę bolesną wiadomość pewien posłaniec. Stale go zatykało i z powodu szlochu ledwie zdołał opowiedzieć, jak to sławny książę padł ofiarą miecza dzikiego Tatara. Kiedy skończył swoje sprawozdanie, Jadwiga nie drgnęła i nie wydała żadnego bolesnego jęku, lecz ze szczególnym wewnętrznym nastawieniem wypowiedziała słowa: »Dziękuję Tobie, Panie, że byłeś taki dobry dla mnie i dałeś mi takiego syna, który jak dobre dziecko, za życia zawsze mnie kochał, szanował i nigdy w żaden sposób nie zasmucił. Choć bardzo by mnie cieszyło, gdyby nadal żył, to jednak mam większą radość z tego i przeżywam ją razem z nim, że on przez bohaterską śmierć mógł zjednoczyć się ze swoim Zbawicielem. Pokornie polecam Ci jego duszę«”.

Św. Jadwiga w swoim życiu duchowym pozostawała pod urokiem św. Bernarda z Clairveaux. Rozkochana była w czytaniu Pisma świętego, w rozpamiętywaniu Męki Pańskiej i szerzeniu kultu Matki Bożej. Księgi święte były dla niej źródłem pobożności i wewnętrznych pociech. Oprócz ksiąg czerpała też wiele ze świata natury. Interesowała się tym światem i umiała z niego czytać. Jak pisze biograf w Vitae sanctae Hedwigis: „Z rzeczy dostrzegalnych przechodziła do niedostrzegalnych, w pięknie rozpoznawała Najpiękniejszego i nie zadowalała się tym – w stworzeniach podziwiała wielkość Stwórcy. Dlatego często podnosiła swoje oczy w stronę nieba, by przez podziwianie wspaniałości gwiazd i piękności nieba, ducha swojego skierować ku miłości ojczyzny niebieskiej. Dlatego wydawało się, że niekiedy z rozważania nad gwiazdami i ciałami niebieskimi kierowała oko swoje do tronu Najwyższego Majestatu i w takich chwilach promień Boskiej wspaniałości przeszywał jej wnętrze, a to objawiało się na zewnątrz jako ekstaza”. Rozkochana też była w codziennym życiu z Chrystusem. Pamiętając, że modlitwa jest kluczem do skarbów Nieba, modliła się prawie nieustannie, o każdej porze dnia, często podczas pozbawianych snu nocy, modliła się o ile możności ze swym mężem, a do modlitwy dodawała także pobożne medytacje. Często też przystępowała do spowiedzi, dbając o doskonałą czystość swej duszy. Miała wielką cześć dla relikwii. Posiadała ich wiele, a także religijnych obrazów, i wszystkie je kazała przed sobą nosić, kiedy udawała się do kościoła, aby za ich pośrednictwem uzyskać wzmocnienie własnej pobożności.

Księżna gardziła wszystkimi przejawami światowego zbytku – po prostu nie czuła ich potrzeby. Nie próbowała ozdabiać murów zamku czy budować pięknej kaplicy domowej, wolała zachwycać się pięknem stworzonego przez Boga świata. Pogardzała klejnotami. Nie pragnęła pięknych strojów, ubierała się skromnie i tylko w to, co zapewniało niezbędne okrycie i wygodę. Nie czuła nawet potrzeby noszenia butów do tego stopnia, że kiedy spowiednik ganiąc ją za nadmiar umartwienia nakazał jej noszenie butów, zaczęła je nosić, ale... w ręku. Nigdy nie upiększała swojego ciała ani żadnymi kosmetykami, ani kunsztownymi fryzurami uważając, że człowiekowi na ziemi przystoi tylko to, co ma okazać Bogu po śmierci. Jedynym przejawem zbytku w jej życiu było upiększanie kościołów jako domów Chrystusa. Tutaj nie żałowała kosztowności, pieniędzy na bogate sprzęty kościelne, a nawet czasu poświęcanego na własnoręczne haftowanie obrusów, ornatów, poduszek itp.

W średniowieczu pojawił się w Europie nowy ideał świętości, jakim była asceza. Św. Jadwiga była pierwszą znaną w Polsce kobietą wprowadzającą w życie ten ideał surowej ascezy i ubóstwa. Wszystkie dobrowolne umartwienia, które podejmowała, dokonywała w duchu pokuty za innych – z miłości do ludzi, a zwłaszcza do najbliższych. Umartwiała się przez biczowanie, noszenie włosienicy, spanie prawie na gołej ziemi, pozbawianie się dużej części snu w nocy.

W życiu Jadwigi zdarzały się z powodu jej pobożności różne cuda. Pewnego razu na przykład jeden z jej nieprzyjaciół (a ma ich przecież każdy święty), pragnąc pokłócić małżeństwo, oskarżył ją przed mężem, że często choruje z powodu ciągłego picia wody. Henryk w wielkim wzburzeniu wpadl do pokoju żony, porwał szklankę stojącą na stole, spróbował – i okazało się, że w szklance jest wino! Wszyscy byli bardzo tym zdziwieni, ponieważ wiedzieli, że w szklance jest tylko woda. Przypisuje się jej dwukrotne przywrócenie człowieka powieszonego do życia.

Św. Jadwiga przebywając już w Trzebnicy czasem zamykała się w kościele na modlitwę na całą noc. Dwie zakonnice, Gaudencja i Eugenia, były ciekawe, jak ona się modli, kiedy nikt nie widzi. Pewnego razu ukryły się więc w kościele i obserwowały księżną „jak ona upokarzała się przed ołtarzem ufundowanym na cześć Matki Bożej i w prosty sposób dziękowała Stwórcy wszystkich rzeczy. Wisiał tam dosyć dużych rozmiarów krzyż, a na nim Zbawiciel z rozciągniętymi ramionami, pełen wymowy. Kiedy ona na klęczkach modliła się, jak to było jej zwyczajem, Ukrzyżowany odjął od belki krzyża prawe ramię i rękę wyciągnął przed siebie. Pobłogosławił Jadwigę i dało się słyszeć wyraźny głos: »Twoja modlitwa została wysłuchana i otrzymasz to o co prosisz«”. W kościele trzebnickim, w miejscu owego wydarzenia znajduje się dziś ołtarz z obrazem przedstawiającym je. Zachowała się tablica z napisem: „In hoc loco benedixcit Christus ex cruce St. Hedwigem” („W tym miejscu Chrystus pobłogosławił z krzyża św. Jadwidze”).

Pobożność Jadwigi była otwarta na ludzi z którymi się stykała, dzięki czemu jej przykład oddziaływał na szerokie rzesze społeczeństwa. Była wielką miłośniczką Mszy św. W ciągu dnia z reguły nie zadowalała się jedną Mszą; każdy napotkany ksiądz musiał dla niej celebrować. Na nadmiar nabożeństw na dworze Jadwigi narzekali jej kapelani i służba. Powstał nawet z lekka złośliwy wierszyk na ten temat:

„In sola Missa

non est contenta ducissa.

Quod sunt presbiteri,

Missae tot oportet haberi.”

(„Na Mszy jednej

nie dość Księżnej.

Ilu księży się stawi,

tylu ją odprawi.”)

Św. Jadwiga miała szczególną cześć dla Matki Bożej i świętych Pańskich. Biograf Jadwigi wspomina: „Ponieważ, jak to przystało, Matkę Pana wśród wszystkich świętych szczególnie kochała, nosiła zawsze przy sobie maleńką jej figurkę z kości słoniowej. Tę figurkę często wyjmowała i trzymała w swoich rękach, aby z miłością mogła się jej częściej przypatrzeć i przez prawdziwie pobożne spojrzenie tym łatwiej mogła się rozpalać do większej jeszcze miłości ku Najświętszej Maryi Pannie”. Błogosławiła chorych tą figurką, sprawiając, że wracali do zdrowia. Umarła trzymając ją tak mocno, że nie można było z jej lewej ręki wyjąć figurki, dlatego też została z nią pochowana. Kiedy po latach otwarto grób Jadwigi, trzy palce, które były zaciśnięte na figurce Matki Bożej, nie były uszkodzone. Spośród świętych Pańskich Jadwiga szczególną czcią darzyła św. Marię Magdalenę, św. Katarzynę Aleksandryjską, św. Teklę i św. Urszulę. W ostatniej chorobie przed śmiercią księżnej święte te nawiedziły ją i według świadków Jadwiga rozmawiała z nimi. Duże nabożeństwo też miała, razem z mężem, do św. Bartłomieja, któremu poświęcili wiele z fundowanych przez siebie kościołów, szczególnie też starała się szerzyć cześć Stanisława biskupa, z utęsknieniem czekając na jego kanonizację. Podobno pokazała kiedyś zakonnicy z trzebnickiego klasztoru miejsce, gdzie według niej stanie ołtarz ku czci tego świętego i rzeczywiście – w czternaście lat po śmierci Jadwigi stanął tam ołtarz poświęcony św. Stanisławowi.

Jadwiga i Gertruda, które uprzednio z powodu najazdu Tatarów musiały opuścić klasztor, po śmierci Henryka powróciły do Trzebnicy; Gertruda zabrała się za organizowanie życia zakonnego, a Jadwiga, poczuwszy ciężar wieku, nie była już w stanie zajmować się dochodami ze swoich dóbr. Ufając, że będą one nadal przeznaczone na działalność charytatywną, oddała do dyspozycji córki wszystkie dochody z posiadłości w Zawoniu, a potem własność tę przekazała klasztorowi.

Testament św. Jadwiga spisała 24 sierpnia 1242 r., a w połowie następnego roku poważnie zachorowała. Zmarła 14 października 1243 r., w dwa dni później pochowano ją w kościele klasztornym w Trzebnicy.

Do grobu księżnej pierwsi zaczęli przychodzić ludzie biedni i chorzy, przekonani o jej świętości, prosząc o wstawiennictwo. Ksieni klasztoru, Gertruda kazała zapisywać otrzymane przez pielgrzymów łaski za pośrednictwem zmarłej księżnej. Pierwszy wielki cud zdarzył się w  1249 r.: kobieta imieniem Stanisława została uzdrowiona z bezwładu i niegojących się ran. Drugie miało miejsce na początku 1262 r., a trzecie – w okresie Wielkiego Postu roku następnego. W sumie do  1267 r., czyli do roku kanonizacji, zapisano 85 przypadków pomocy uzyskanej za pośrednictwem św. Jadwigi. Starania o kanonizację Jadwigi rozpoczęły się prawdopodobnie w 1261 r. Pierwotnie ogłoszenie jej świętą miało się odbyć w 1264 r., jednak śmierć papieża Urbana IV pokrzyżowała te plany. Następca Urbana, Klemens IV kontynuował działania prowadzące do kanonizacji i jako ostateczny warunek przyjął osobiste doświadczenie cudu, prosząc Jadwigę o przywrócenie wzroku jego córce, zakonnicy. Ociemniała odzyskała wzrok i ostatecznie kanonizacja odbyła się 26 marca 1267 r. w kościele dominikanów pod wezwaniem Santa Maria di Gradi w Viterbo; umieszczono tam tabliczkę z napisem: „W świątyni tej została Jadwiga, księżna polska, przyjęta uroczyście w poczet świętych w roku 1267 przez Klemensa IV, tu pochowanego. Jej święto przypada 15 października”.

W związku z kanonizacją w Viterbo, 17 sierpnia 1267 r. w Polsce przystąpiono do uroczystości ekshumacji, czyli otwarcia grobu, podniesienia szczątków-relikwii, czyli elevatio i przeniesienia ich do nowego grobu, czyli translatio. Uroczystości rozpoczęto od otwarcia grobu i złożenia relikwii w relikwiarzach. Po 8 dniach, czyli 24 sierpnia podano wiernym wiadomość o kanonizacji Jadwigi, a następnego dnia – 25 sierpnia dokonano uroczystego podniesienia (elevatio) i umieszczenia relikwii św. Jadwigi na ołtarzu w kaplicy św. Piotra (translatio). 25 sierpnia następnego roku – 1268 – dokonano ponownej translacji relikwii do nowo wybudowanej kaplicy św. Jana Chrzciciela, a jeszcze następnego roku – również 25 sierpnia 1269 – translacja do ostatecznego miejsca spoczynku w nowo wybudowanym w Trzebnicy kościele św. Jadwigi – pierwszej gotyckiej budowli na Śląsku. Z powodu tej potrójnej translacji w niektórych źródłach występują niezgodności co do roku.

Kult św. Jadwigi, początkowo obejmujący głównie Śląsk, szybko rozszerzył się na Ziemię Lubuską, Mazowsze i wreszcie całą Europę aż po Antwerpię, a na południu do Trydentu i Węgier; doznawał czci w Niemczech i we Francji. W XVII wieku, na prośbę króla Jana III Sobieskiego papież bł. Innocenty XI rozciągnął kult św. Jadwigi na cały Kościół. Pierwotnie wspomnienie św. Jadwigi obchodzone było 15 października, ponieważ jednak w dniu tym już wcześniej obchodzono wspomnienie św. Teresy z Avila, w XX wieku przesunięto pamiątkę Jadwigi na 16 października dla całego Kościoła z wyjątkiem diecezji gnieźnieńskiej i wrocławskiej. W niektórych diecezjach obchodzone jest też święto w dniu translacji, czyli 25 sierpnia.

W ikonografii św. Jadwiga Śląska przedstawiana jest w koronie, najczęściej z figurką Matki Bożej w jednej ręce i z miniaturką kościoła w ręce drugiej, jako fundatorka wielu kościołów. Tak właśnie przedstawiona jest Jadwiga na płycie grobowca wykonanej w marmurze i alabastrze w 1680 r. Często przedstawiana jest z butami w ręce, jako że chodziła boso. Widujemy ją także przed krucyfiksem, z którego Chrystus wyciąga do niej rękę.

Św. Jadwiga jest patronką Polski, Śląska, Bawarii, Berlina, Wrocławia, Krakowa, Trzebnicy; księżnych, ludzi wypędzonych ze swojego kraju, banitów, narzeczonych, nowożeńców, wdów, śmierci dzieci, trudnych małżeństw, ofiar zazdrości; budujących się nowych świątyń.

Imię Jadwiga pochodzi z języka germańskiego, w którym Heduwig było złożeniem z dwóch części: haduwig oznaczających to samo – wojnę, walkę; imię Jadwiga oznacza więc tę, która walczy.

...wróć

Wizerunek św. Jadwigi Śląskiej z jej atrybutami: książką, różańcem, parą butów oraz figurką Matki Bożej, pochodzący z iluminowanej wersji „Legendy o św. Jadwidze” w tzw. „Kodeksie ostrowskim” z 1353 r., Muzeum J. Paula Getty, Malibu, Kalifornia, USA


Chrystus błogosławi z krzyża św. Jadwidze, anonim, klasztor sióstr boromeuszek w Trzebnicy


Rekonstrukcja twarzy św. Jadwigi z 1993 r. wykonana przez prof. Z Reichela


Święta Jadwiga wstawia się za biednymi u Henryka Brodatego, wg „Legendy ilustrowanej o św. Jadwidze”, 1353 r.; fragment