Logo serwisu Biblia


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
















błogosławiony Henryk Canadell Quintana (Henryk od Najświętszych Serc)

(29.06.1890–17.08.1936)

17 sierpnia



Bł. Henryk Canadell Quintana urodził się 29 czerwca 1890 r. w Olocie w gminie Comarca, w prowincji Girona w Katalonii w Hiszpanii. Urodził się w bardzo religijnej rodzinie jako najmłodszy z pięciorga dzieci Francisco Canadella i Margaridy Quintany. Jeden z jego starszych braci, Rajmund, został pijarem, a drugi brat, Stefan, księdzem, potem biskupem. Ojciec był mistrzem murarskim. Na łożu śmierci zawołał do siebie synów i ściskając w ręku krucyfiks powiedział im, żeby byli dobrymi chrześcijanami i słuchali matki. Matka, która była wychowanką Sióstr Niepokalanego Serca Maryi, była ogólnie znana z pobożności i siły ducha. Okazała to, gdy zostawszy wdową musiała wykarmić i wykształcić pięcioro dzieci w wieku od 14 do 4 lat.

Kiedy Henryk miał 8 lat, wstąpił do chóru parafialnego. Proboszcz widząc jaki jest pilny w służbie ołtarza, mianował go ministrantem. Chłopiec był uległy, posłuszny, dobroduszny, wypełniał dobrze wszystkie powierzone zadania, bardzo uważał na lekcjach religii. Nigdy nie trzeba było go upominać i nigdy nie kłócił się z kolegami. Był jednak tak zaabsorbowany sprawami religijnymi, że wyniki w nauce miał całkiem średnie. Dlatego matka zapisała go do Kolegium Pijarów w Olocie.

Już w wieku 14 lat, za zgodą matki, poprosił o zgodę na wstąpienie do zakonu pijarów (Zakonu Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych) w Moia, co dokonało się 22 października 1905 r. 18 sierpnia 1907 złożył pierwsze śluby zakonne, a 29 czerwca 1912 r. uroczystą profesję wieczystą. Przyjął zakonne imię Henryk od Najświętszych Serc. Studiował filozofię w Irache w prowincji Nawarra i teologię w Terrassie. 20 grudnia 1913 r. Otrzymał święcenia kapłańskie w Lleida. Potem rozpoczął działalność duszpasterską oraz nauczyciela i wychowawcy w Mataró (1912–1925), Balaguer (1925–1928) i Barcelonie (1928–1936), gdzie pełnił obowiązki wikariusza rektora.

Henryk był dobrym kaznodzieją, umiejącym przekazywać wiernym nauki w sposób łatwy dla nich do zrozumienia i przyjęcia, miał talent do zdobywania zainteresowania słuchaczy. Był szczęśliwy, kiedy przebywał ze swoimi uczniami. Jego brat Stefan tak o nim powiedział: „Nigdy nie skarżył się ze zmęczenia i ofiary, które niewątpliwie musiał ponieść jako kapłan uczący. Zawsze widziałem go zadowolonego z bycia nauczycielem pijarem i zawsze entuzjastą we współpracy dla dobra Kolegiów, do których był przydzielany. Miał spokojny temperament i zgodny charakter, dlatego nie brakowało mu energii, kiedy się mówiło o imponowaniu i zjednywaniu sobie szacunku u uczniów. Ci potem mieli dla niego wielki respekt i wspominali go serdecznie”. Z kolei w jednym z listów do swoich sióstr pisze, że czuje się misjonarzem: „Dziękujemy Bogu, ponieważ posługuje się tym biednym narzędziem, aby czynić dobro duszom. Jestem przekonany, że to jest główny cel mojego życia: poświęcić się, czyniąc wszystkim dobro, do którego jestem zdolny”.

Bł. Henryk w sposób szczególny czcił Eucharystię i Matkę Bożą. Był człowiekiem głęboko pobożnym, wiernym obowiązkom zakonnym i oddany swojej pracy, dużo pracował nad doskonaleniem swojego życia wewnętrznego. Cześć dla Eucharystii wyrażała się w „adoracjach eucharystycznych”, których był dyrektorem.

W lutym w wyborach w Hiszpanii zwyciężył komunistyczny Ruch Ludowy, którego przywódca, gen. Franco, 17 lipca ogłosił powstanie przeciwko rządowi. Wzmógł się „czerwony terror” wobec katolików.

W tym czasie o. Henryk przebywał w klasztorze w Barcelonie. Kiedy bojówkarze komunistyczni atakowali domy coraz bliżej kolegium pijarskiego, o. Henryk z trzema innymi zakonnikami i służącym Leonardem spędzili w nim noc, ale następnego dnia opuścili go i poszukali schronienia u zaprzyjaźnionych mieszkańców przy ulicy Diputacion. Po kilku dniach, żeby nie narażać gospodarzy na niebezpieczeństwo, opuścił ich i schronił się w Olocie, u swojej siostry Cecylii. W ciągu tych kilku dni, które spędził u siostry, dnie spędzał na modlitwie i lekturze. Wieczorami odmawiał różaniec z siostrą służącą i sąsiadkami. Powtarzał: „Będzie to, co Bóg zechce”.

Mimo że zachowywano wszelkie środki ostrożności, dom i tak był pod uwagą milicjantów, ponieważ z tej rodziny pochodziło trzech księży. I stało się. 17 sierpnia wieczorem został aresztowany Z siostrą pożegnał się słowami: „Żegnaj, jeśli nie zobaczymy się więcej, spotkamy się w niebie”. Ponadto zapamiętała ona, że w ciągu dnia kilka razy powtarzał: „Nie martw się tym, co może się stać. Ludzie mogą nam odebrać życia ciała, ale nie duszy” i „Żegnaj! Jeżeli nie zobaczymy się więcej, do zobaczenia w niebie!”.

Jeszcze tej samej nocy Henryk został rozstrzelany pod Catellfollit de la Roca, w Clot del Paretaire. Po drodze pytano go o miejsce pobytu jego braci, ale Henryk nic nie powiedział. Z tego powodu bito go kolbami karabinów tak, że na miejsce kaźni dojechał na wpół żywy. Przed śmiercią powiedział: „Zabijają nasze ciało. Naszej duszy się zabiją nigdy”. Po śmierci bojówkarze oblali ciało benzyną i podpalili, ale spaliło się tylko ubranie. Dlatego kazano mieszkańcom pobliskiej posiadłości wykopać grób i pochować o. Henryka. Po zakończeniu wojny rodzinie udało się wykopać je i pochować w grobie rodzinnym na cmentarzu w Olocie, gdzie spoczywają do dzisiaj.

Relikwie bł. Henryka Canadella Quintany umieszczono w kościele pw. Św. Stefana w Olocie.

Ojciec Henryk Canadell Quintana został beatyfikowany, w grupie 45 męczenników wojny domowej w Hiszpanii („czerwonego terroru” w Hiszpanii), przez Jana Pawła II 1 października 1995 r.

Wspomnienie błogosławionego obchodzone jest 17 sierpnia. W ikonografii przestawiany jest, jako męczennik, z gałązką palmową.

Henryk to stare imię germańskie. Haimrihhi znaczyło „pan domu” albo „władca kraju ojczystego”.



© 2000–2021 barbara     Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved     Strona nie zawiera cookies