Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


20 lutegoBł. Franciszek Marto


W 1917 r. w Fatimie, małej wiosce w Portugalii, miały miejsce słynne dziś na cały świat objawienia maryjne, w których brało udział troje dzieci. Jednym z tej trójki był Franciszek Marto.

Urodził się w małej wiosce portugalskiej Cova da Iria 11 czerwca 1908 roku w biednej rodzinie. Był starszym bratem bł. Hiacynty, która razem z nim i z ich kuzynką Łucją dos Santos była też uczestniczką objawień. Charakterem różnił się bardzo od swojej siostry, wyróżniał się także spośród innych dzieci: był bardzo spokojny, małomówny i pobłażliwy, dziś może powiedzielibyśmy, że miał temperament flegmatyka. Lubił grać na fujarce, nie rwał się jednak do zabawy, raczej dawał się wciągać innym dzieciom, kiedy go prosiły, nie zależało mu też na wygranej. Nie protestował, kiedy dzieci zabierały mu rzeczy należące do niego. Przede wszystkim chciał zachować spokój i uniknąć kłótni. Siostra Łucja po latach mówi o nim, że gdyby wyrósł, jego wadą główną byłoby nieprzejmowanie się niczym. Lubił jednak przebywać ze swoją siostrą i z kuzynką Łucją, dlatego też brał udział w ich zabawach, chociaż mówił czasem, że robi to by sprawić przyjemność Hiacyncie. Kiedy dzieci wyobrażały sobie, że słońce jest lampą Pana Boga, księżyc latarnią Matki Bożej, a gwiazdy lampkami aniołów, Franciszek szczególnie zachwycał się latarnią Pana Boga – twierdził, że żadna inna latarnia nie jest tak piękna.

W latach 1915–16 dzieciom ukazywał się najpierw trzykrotnie anioł, który powiedział im, że jest Aniołem Stróżem Portugalii. O ile jednak dziewczynki rozmawiały z aniołem, Franciszek twierdził, że widzi go, ale nie słyszy. Modlitwy podanej im przez anioła uczył się więc od dziewczynek. Wtedy jeszcze nie bardzo rozumiał tego wszystkiego, co mówił dzieciom anioł, ale myślał o tym bez przerwy. Po czym zadawał pytania Łucji i Hiacyncie. A potem znowu myślał i znowu pytał. Od tego czasu zaczął się modlić coraz więcej, klękając i skłaniając głowę aż do ziemi.

Kiedy 13 maja 1917 roku ukazała się dzieciom Matka Boża, Franciszek znowu nie słyszał, co do nich mówiła. A on był szczęśliwy, że dostanie się do nieba i obiecał Matce Bożej odmówić tyle różańców, ile będzie chciała. Wydawał się z całej trójki dzieci najbardziej przejęty tym zadaniem. Od tej pory nabrał zwyczaju często znikać w trakcie zabawy. Kiedy dziewczynki go znajdowały, okazywało się, że Franciszek się modli. Kiedy zapraszały go do zabawy, odpowiadał, że potem, teraz trzeba się modlić, tak jak powiedziała Nasza Pani, jak dzieci nazywały Matkę Bożą. Długie godziny spędzał schowany w zaroślach na kolanach, albo pochylony aż do ziemi, modląc się. Zwykle odmawiał (jak się szacuje) 8–9 różańców dziennie. A kiedy nie modlił się – rozmyślał. Często tak głęboko, że nie słyszał, jak go szukają. Do samotnej modlitwy i rozmyślania o Bogu odczuwał wielki pociąg. Często mówił też, że bardzo kocha Pana Boga. A On jest tak smutny z powodu grzechów ludzi. Franciszek tak bardzo chciał pocieszyć Pana Boga, że gotów był na wszystko.

Po objawieniach dzieci były bardzo prześladowane z jednej strony przez ludzi, którzy uważali, że dzieci kłamią i chcieli, żeby przyznały się do kłamstwa, a z drugiej przez władze, które nie chciały żadnych objawień – grożono nawet dzieciom śmiercią i przez kilka dni trzymano je w więzieniu. Franciszek, który nie zaniedbał modlitwy za grzeszników, troszczył się także o Hiacyntę i Łucję i starał się podtrzymywać je na duchu, jak umiał. Kiedy Łucję nastraszono, że objawienia są dziełem szatana, z którego to powodu nie chciała pójść na wyznaczone dzieciom Przez Najświętszą Panienkę spotkanie, przekonywał ją, że to nieprawda, a potem całą noc modlił się, żeby Łucja jednak poszła.

O ile dziewczynki najbardziej były przejęte spotkaniami podczas objawień z Matką Bożą, o tyle Franciszek najbardziej przeżywał spotkanie z Panem Jezusem i to że był On tak bardzo zasmucony. Cieszył się, że niedługo pójdzie do nieba, bo tam będzie mógł pocieszać Pana Jezusa.

Jednak modlitwa nie przeszkadzała mu pamiętać o składaniu ofiary. Dzieci cały czas poświęcały na wymyślanie coraz to nowych umartwień, które mogłyby składać na ofiarę. Franciszek także starał się dostrzec każdą możliwość umartwienia. Pewnego razu postanowił, że nie będzie już więcej śpiewał. Innym razem poradził Łucji, jak ma uniknąć udziału w tańcach – Powiedz, że obiecałaś to Matce Bożej. A następnym razem możemy po prostu się schować. Nosił też, tak jak i dziewczynki, powróz pod ubraniem, który sprawiał dzieciom cierpienia, ofiarowane przez nie za grzeszników.

Franciszek nie chciał chodzić do szkoły, bo wiedział, że niedługo umrze, więc szkoda mu było czasu, który mógł przeznaczyć na wypełnianie prośby Matki Bożej – o modlitwę i ofiarę. Lubił samotność. Kiedy Łucja chodziła do szkoły, on zostawał w kościele, przy Jezusie ukrytym. Często opuszczał towarzystwo dziewczynek, zaszywał się w jakimś osłoniętym od oczu ludzi miejscu, a one zawsze odnajdywały go na modlitwie.

Pewnego dnia jednak przeżył bardzo przykrą przygodę. Kiedy – swoim zwyczajem – oddalił się od dziewczynek, zaszywając się w jakimś otworze skalnym, ukazał mu się szatan.

Jesienią 1918 roku Franciszek zachorował na grypę hiszpankę. Chorował pół roku, znosząc jednak cierpienia bardzo cierpliwie i pogodnie. Nie skarżył się, jadł wszystko, co mu dawano. Jedynie tuż przed śmiercią oddał powróz Łucji, żeby nie zobaczyła go matka.

Kiedy był już bardzo słaby, ksiądz proboszcz przyszedł do niego z Komunią. Franciszek tak bardzo chciał się dobrze wyspowiadać, że prosił Łucję i Hiacyntę, żeby przypomniały mu wszystkie grzechy. Przyjął Pierwszą Komunię 3 kwietnia 1919 roku. Franciszek cały promieniał radością. Spokojnie pożegnał się z Łucją i Hiacyntą i następnego dnia odszedł do nieba pocieszać – jak pragnął – Pana Jezusa.

Dziś bł. Franciszek spoczywa w bazylice fatimskiej w miejscu objawień. 15 maja 2000 r. papież Jan Paweł II beatyfikował Franciszka i jego siostrę Hiacyntę.

...wróć

Od lewej: Hiacynta Marto, Łucja dos Santos i Franciszek Marto


Łucja, Franciszek, i Hiacynta