Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


26 czerwcabł. Dorota z Mątowów

Bł. Dorota jest uważana za jedną z największych mistyczek w dziejach chrześcijaństwa.

Urodziła się 25 stycznia 1347 r. we wsi Mątowy Wielkie na Żuławach, nieopodal Kwidzynia, jako siódme z kolei dziecko Wilhelma i Agary Swartze. Byli oni rodziną holenderskich osadników sprowadzonych przez zakon krzyżacki do osuszania podmokłych ziem. Dorota była najmłodszą z dziewcząt w rodzinie, a po niej urodziło się jeszcze dwóch chłopców. Ochrzczono ją w mątowskim kościele (który istnieje do dzisiaj) 6 lutego, dając jej imię patronki tego dnia, świętej dziewicy i męczennicy z czasów rzymskich.

Rodzice Doroty byli bardzo pracowici, religijni i prawi i z tego powodu cieszyli się szacunkiem otoczenia. Dorota była wychowywana do takiego samego życia. Od najmłodszych lat pomagała w domu; nie uczono jej czytać i pisać. Wychowanie religijne też mocno odbiło się w jej duszy, bo od najmłodszych lat nie tylko wiele się modliła, ale także podejmowała intensywną pokutę. Do pierwsze spowiedzi przystąpiła w wieku 6 lat, a do pierwszej Komunii w 10. roku życia, 8 kwietnia 1357 r.

Kiedy miała 6 lat, została niechcący oblana wrzątkiem przez służącą. Zdarzenie to wzbudziło w niej chęć cierpienia dla Jezusa. W tym wielkim cierpieniu, według źródeł, odwiedził ją sam Jezus. Powiedział jej, że odtąd stanie się innym człowiekiem. Głos ten pamiętała już przez całe życie. Wtedy otrzymała dar ukrytych stygmatów. Od tego dnia miejsca na jej ciele odpowiadające ranom zadanym Chrystusowi podczas Męki, były przyczyną ogromnych cierpień. Cierpienia te były tym większe, że dla otoczenia niezrozumiałe, ponieważ na jej ciele nie pojawiały się żadne ślady mąk, jakich doświadczała. Dorota, odczuwając swoimi zmysłami mękę krzyżowanego Jezusa równocześnie miała z nim kontakt. Postać ukrzyżowanego Jezusa wielokrotnie pokazywała się jej w wizjach. Cierpienia związane z ukrytymi stygmatami nasilały się szczególnie podczas świąt kościelnych. Te doświadczenia sprawiły, że podejmowane przez nią pokuty stawały się jeszcze surowsze. Gorącym jej pragnieniem było życie zakonne, oddanie się Chrystusowi należenie w całości do Niego.

Jednak pragnienia Doroty nie miały się spełnić. Po śmierci ojca najstarszy brat wydał zaledwie 16-letnią Dorotę za mąż za starszego od niej o 20 lat Alberta (Wojciecha), gdańskiego płatnerza. Mieszkał on przy obecnej ulicy Długiej (obecnie numer 64), miał własny, dobrze prosperujący zakład. Ślub odbył się w 1363 roku i Dorota zamieszkała w Gdańsku. Małżeństwo okazało się nieudane. Dorota była zakochana przede wszystkim w Chrystusie i nie chciała wychodzić za mąż. Mąż tymczasem był zamożnym mieszczaninem i patrycjuszem, lubił zabawić się i wypić, cieszyło go wystawne życie towarzyskie. Miał też temperament władczy i bardzo gwałtowny. Nużyła go i złościła dewocja żony. Ponieważ Dorota mówiła dużo o religii, codziennie uczęszczała na Mszę świętą do kościoła mariackiego, celebrowane wówczas przez księży krzyżackich, czasami do św. Katarzyny, najstarszej gdańskiej parafii, czasem do dominikanów, których sobie szczególnie upodobała, oddawała się modlitwie i pokutnym uczynkom, a korzystając ze znacznego majątku męża także uczynkom miłosierdzia, mąż często wychodził z równowagi. Uważał, że jest to objaw lenistwa; poza tym Dorota ze swoim trybem życia nie pasowała do jego świata. Widział tylko jedną metodę zmiany tego stanu rzeczy: wywoływał awantury, bił żonę, zamykał ją, by nie mogła chodzić do kościoła. Pewnego razu skatował ją prawie na śmierć – Dorota przez wiele dni nie odzyskiwała przytomności. To zdarzenie stało się dla Wojciecha przełomem. Od tego czasu zaczął stawać się spokojniejszy i łagodniejszy, zaczął razem z żoną chodzić do kościoła i przystępować do sakramentów.

Dorota przez 12 lat małżeństwa urodziła dziewięcioro dzieci: pięciu chłopców i cztery dziewczynki. Tymczasem Europę nawiedziła epidemia dżumy. W 1373 zaraza zabrała Dorocie troje dzieci. Następna epidemia – w 1382 roku – zabiła następnych pięcioro. Dorocie zostaje już tylko jedna, najmłodsza córka, Gertruda., która wstąpiła do klasztoru panien benedyktynek w Chełmnie.

W 1374 r. w bazylice gdańskiej wystawiono na widok publiczny szczątki św. Brygidy szwedzkiej, wizjonerki, która zmarła we Włoszech, a teraz wieziono ją do Szwecji, by pochować w rodzinnej ziemi. Również i Dorota odwiedziła relikwie świętej. Być może to spotkanie miało wpływ na jej życie.

W 1385 r. podczas codziennej modlitwy w kościele mariackim Dorocie ukazał się Chrystus i wymienił jej serce na inne, gorejące jeszcze większą miłością do Boga. Dzięki temu nowemu sercu mogła teraz słyszeć głosy dusz czyśćcowych, a nawet głosy niebiańskie. Nowe serce płonęło jej w piersiach niesamowitym gorącem. Wizję tę i jej skutki opisał potem jej spowiednik, Jan z Kwidzyna.

Cały czas rozwijała się w niej świętość, która zaczęła się jeszcze w rodzinnym domu i która podsycana była wizjami Chrystusa na krzyżu. W otoczeniu niektórzy uważają ją za świętą, ale inni twierdzą, że jest heretyczką. Najczęściej podczas Mszy św. nachodziły ją wizje i mistyczne uniesienia. Problemem było, że zachowywała się wtedy dziwnie, wydawała z siebie różne odgłosy. Przeszkadzało to innym obecnym na Mszy, dlatego gdańscy mieszczanie złożyli skargę na Dorotę do namiestnika biskupa kujawskiego, Henryka von Stein, który przewodził Kościołowi na całym Pomorzu. Ten – zamiast poważnie sprawę rozpatrzyć – pozwał Dorotę do sądu, oskarżył o herezję i zagroził stosem. Dorota podobno odpowiedziała mu: „Możecie mnie spalić! Sama nawet kupię drewna na stos!”.

Wszystkie te wydarzenia sprawiły chyba, że mąż Doroty powoli nawrócił się. W 1384 r. sprzedali swój dom w Gdańsku i wyruszyli na pielgrzymkę do Akwizgranu, by uczcić relikwie Męki Pańskiej. W trakcie tej pielgrzymki odprawiali praktyki pokutne, pościli, modlili się. W jednym z sanktuariów zobaczyli domki, w których mieszkali zamurowani pustelnicy. Dorocie tak spodobał się ten pomysł, że chciała pójść w ich ślady, ale nie pozwolił jej na to mąż. Potem wspólnie odwiedzili sanktuarium Matki Bożej w Einsiedeln w Szwajcarii. Potem udali się na jeszcze jedną pielgrzymkę, która trwała dwa lata, wśród wielkich niewygód i niebezpieczeństw ze strony rozbójników. Odwiedzili Finsterwald.

W roku 1390, który został przez papieża Urbana VI ogłoszony rokiem jubileuszowym, Dorota sama wybrała się z pielgrzymką do Rzymu. W tym czasie umarł jej mąż, co wyczuła poprzez dzielącą ich odległość w jednej ze swoich wizji.

Teraz mogła już w pełni i bez przeszkód oddać się służbie Bogu. Po powrocie do Gdańska nie znalazła zrozumienia u gdańskich kapłanów. Jej aktualny spowiednik, Mikołaj z Pszczółek powiedział jej, że czuje się za słaby na prowadzenie jej i poradził jej udać się do Kwidzyna, do doktora Jana z Kwidzyna (zwanego też Johannesem Marienverderem). Dorota pojechała tam, spotkała się z Janem, a ten zaprotegował ją u swojego przełożonego, biskupa pomezańskiego (kwidzyńskiego) Jana Mnicha. Księża ci prawdopodobnie nie umieli unieść prowadzenia duchowego wielkiej mistyczki, prorokini, zaślubionej Chrystusowi stygmatyczki i ascetki, skutecznej orędowniczki przed Bogiem – mówiono, że za jej przyczyną powstawali z martwych umarli, zdrowieli obłożnie chorzy, nawracali się zatwardziali grzesznicy. Podobno wypędzała także demony. Nic dziwnego, że słabo wyszkoleni księża prowincjonalni bali się wszystkich tych jej darów.

Dorota tymczasem, bez pieniędzy, zamieszkała w ciasnym pokoiku u pobożnej kobiety, Katarzyny Mulner. Dorota zwierzyła się Janowi ze swojego pragnienia zostania rekluzą, czyli zamurowania się w ciasnej komórce przy kościele, aby resztę życia poświęcić Bogu – modlitwie i pokucie. Jan, któremu opowiedziała wszystkie swoje wizje, przekonał swojego biskupa, że Dorota jest dostatecznie świątobliwa, żeby pozwolić jej na to. Podanie o to podpisał także ksiądz Mikołaj Holland. Biskup zgodził się i po półrocznej próbie otrzymała zezwolenie na całkowite odcięcie się od świata przez zamurowanie w celi przy kwidzyńskiej katedrze. Zgodę wydał także ówczesny mistrz zakonu krzyżackiego. 2 maja 1393 r. biskup Jan Mnich osobiście powiódł procesję, odprowadzającą Dorotę do celi wymurowanej od strony prezbiterium katedry. Przez zakratowane okienko Dorota otrzymywała pokarm i Komunię św. Mikołaj Holland osobiście sprawdzał, czy pustelnica rzeczywiście spędzała całe dnie na modlitwach i czy pościła. Podsyłał jej na posiłek wyborne ryby przyprawiane szafranem i cieszył się, gdy ich nie przyjmowała.

Dorota już zaczęła zyskiwać miano mistyczki. Ks. Mikołaja Hollanda mocno zdumiało, gdy pewnego dnia opowiedziała mu o jego grzechach z czasów młodości. Do okienka jej celi zaczęli przychodzić mieszczanie i pątnicy w różnych swoich sprawach: prosząc o modlitwę i o jej poradę. Pewnego dnia Dorota miała przepowiedzieć szybką śmierć wielkiego mistrza zakonu Krzyżackiego, Konrada Wallenroda, co sprawdziło się. Podczas wizji po jego śmierci, która nastąpiła 25 lipca 1393 r., przeżyła chwile szczególnej udręki, widząc jego duszę pojmaną przez pięciu książąt diabelskich i wrzuconą przez nich do ognia piekielnego; widziała go cierpiącego męki piekielne. Oczekiwano, że powie, kto zostanie jego następcą, ale powiedziała tylko, że zakon krzyżacki ma niewiele wspólnego ze świętością.

Bł. Dorota była tercjarką zakonu krzyżackiego, ale ubolewała nad upadkiem pobożności jego członków. Miała powiedzieć: „Żałuję, że w tak wielkim zakonie tak mało jest świętych i że nie można w nim świętym zostać”. Miała też wizję upadku zakonu krzyżackiego.

Po jednej ze swoich mistycznych wizji Dorota powiedziała swojemu spowiednikowi, że wie, kiedy umrze. Dlatego kiedy 25 czerwca 1394 r., kiedy tuż po północy przyszedł do niej z Najświętszym Sakramentem, a ona nie odpowiedziała na jego wołania, wiedział, że umarła. Kiedy kazał robotnikom rozbić mur, w środku znaleziono zimne zwłoki.

W swojej celi (rekluzorium) Dorota przebywała niecałe 14 miesięcy. Wyczerpana ciężkim życiem i ciężką pokutą umarła w wieku zaledwie 47 lat. Pochowano ją w prawdopodobnie w tej celi, w której spędziła ostatnie miesiące życia, a może w podziemnej krypcie dla duchowieństwa z kapituły. Do jej grobu przychodzili modlić się ludzie, który na skutek tego doznawali wielu cudów: uzdrowień, nawróceń, odchodzili jako inni ludzie. Jednym z ich był król Władysław Jagiełło, który przyjechał tu zaraz po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem. Z tego powodu ekshumowano ciało Doroty i pochowano w bardziej reprezentacyjnej części katedry św. Jana Ewangelisty – prawdopodobnie w specjalnie zbudowanej krypcie, a nad grobem wzniesiono ołtarz, co nosiło znamiona diecezjalnej beatyfikacji biskupiej, praktykowanej w Kościele katolickim do początku XVII wieku. Sytuacja ta trwała do 1525 r., kiedy to zlikwidowano zakon, a Prusy przekształcono w pierwsze luterańskie państwo na świecie. Protestantyzm zabrania czczenia relikwii, dlatego postanowiono zakończyć kult bł. Doroty. Nie wiadomo, co stało się wówczas z jej szczątkami. Być może przeniesiono ją w mniej reprezentacyjne miejsce – być może do niszy w jednej ze ścian, bądź też pozostawiono ją w tym samym miejscu, a tylko usunięto wszelkie oznaczenia grobu. Do dziś – mimo prowadzonych w kwidzyńskiej katedrze prac wykopaliskowych – nie udało się zlokalizować grobu bł. Doroty.

Sława Doroty objęła całe terytorium zakonu krzyżackiego, ale przekroczyła granice i przeszła do Polski, Niemiec i Czech. Liczba pielgrzymek zwiększała się z każdym dniem. To wtedy ciało błogosławionej przeniesiono w bardziej reprezentacyjne miejsce.

Z tej przyczyny już jesienią 1394 r. zaczęto czynić starania o uznanie jej świętości przez papieża. Z polecenia biskupa Kwidzyna i wielkiego mistrza krzyżackiego spowiednik Doroty, Jan z Kwidzyna, spisał jej żywot oraz objawienia, których doświadczała, w językach łacińskim i niemieckim. Do dziś zachowało się w odpisach jedynie kilka jego egzemplarzy. Niemiecki tekst żywota ukazał się drukiem w Malborku w 1492 r. jako pierwszy druk pomorski. Objawienia zostały spisane pod tytułem „Septylium, czyli siedem łask szczególnych, jakie od Boga otrzymała bł. Dorota”. Inni księża spisywali zeznania świadków potrzebne do procesu beatyfikacyjnego. Na podstawie tych pism na prośbę wielkiego mistrza zakonu i biskupów pruskich papież Bonifacy IX w roku 1404 polecił biskupom chełmińskiemu i warmińskiemu oraz opatowi oliwskiemu przeprowadzić proces kanoniczny. Spisano zeznania 257 świadków, mówiących o niezwykłych łaskach, otrzymanych za sprawą Doroty, w ośmiu obszernych fascykułach i w 1405 r. wysłano je do Rzymu. W czasie procesu kanonizacyjnego, który wyjątkowo odbywał się w Kwidzynie, a nie w Rzymie, w latach 1404–1405, wśród świadków zeznawali ks. Jan z Kwidzyna, spowiednik Doroty, ksiądz Jan Ryman z Dzierzgonia i wielki mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen. Jeden z kanoników katedralnych miał wówczas sześć ksiąg ze spisanymi cudami. Wśród cudów wiele mówiło o uwolnieniu za wstawiennictwem bł. Doroty od opętań przez złe duchy.

Jedna z parafianek ks. Mikołaja Hollanda, drugi świadek w procesie, twierdziła, że jej córka, Katarzyna Zimmermann z Elbląga, za wstawiennictwem Doroty doznała uzdrowienia: „Na skutek upadku z wysokości uszkodziłam sobie rękę. Była spuchnięta cztery miesiące i trzy tygodnie. Lekarze nie umieli nic pomóc. W czasie modłów w katedrze w Kwidzynie położyłam rękę na grobowcu Doroty i wtedy poczułam, jakby ktoś tę rękę oblał gorącą wodą. Natychmiast przestała boleć i nie bolała więcej”.

Czwarty świadek, Elżbieta, żona Jana Westphala z Elbląga, gdy przez kilka dni nie mogła urodzić dziecka, ślubowała, że pójdzie na grób błogosławionej. Zaraz po tym ślubowaniu przyszło na świat zdrowe dziecko. Matka jednak nie wywiązała się ze ślubu, ale po sześciu latach została we śnie upomniana.

13-letnia Małgorzata, córka Wolbe Steinbrecher z Elbląga, została opętana przez złe moce. Przez półtora roku elbląscy księża egzorcyści wypędzili z niej większość tych złych duchów, pozostały jednak trzy, szczególnie złośliwe, z którymi nie mogli sobie poradzić. Nie pomagały ani modlitwy, ani egzorcyzmy. W 1395 r. matka już czternastoletniej dziewczyny, usłyszawszy o bł. Dorocie, ślubowała przyprowadzić córkę do Kwidzyna, którą to pielgrzymkę do grobu błogosławionej odbyła, i wtedy ostatnie trzy demony udało się skutecznie przepędzić.

Bartus Hoffmann z Elbląga przez pięć lat cierpiał z powodu hemoroidów. Nie pomagały żadne leki, dopiero ślub złożone bł. Dorocie. Podobnie było z wrzodami Georga Stentorta z Elbląga, na które cierpiał przez rok i siedem tygodni, a żona jego po 16 latach małżeństwa urodziła pierwsze dziecko.

W 1398 r. opętaniu uległa 31-letnia Małgorzata Sigeler. Z tego powodu zaczęła ona szaleć: wielokrotnie wypowiadała niezrozumiałe słowa, mówiła wierszem, przeklinała Boa i wszystkich świętych, złorzeczyła swoim rodzicom i innym krewnym. Piotr, jej mąż, związał ją i prosił diw sąsiadki o zaopiekowanie się żoną, jednak kiedy po ośmiu dniach nic się nie zmieniało w stanie opętanej, sąsiadki wezwały na pomoc bł. Dorotę, ślubując, że w intencji opętanej boso i bez lnianej bielizny nawiedzą grób Doroty w kwidzyńskiej katedrze. Zaraz po złożeniu tego ślubu Małgorzata na stałe odzyskała zmysły i zdrowie.

Jednak proces nie został zakończony, a akta zaginęły; potem proces uniemożliwiła wielka wojna z zakonem krzyżackim. Podejmowano jeszcze próby w 1486 r., w XVII (pomóc miał napisany na nowo życiorys opublikowany przez jezuitę Fryderyka Szembeka) i XX wieku, jednak żadna z nich nie została uwieńczona powodzeniem. Kult Doroty, który zmniejszył się podczas reformacji, trwał jednak nadal w ziemi warmińskiej i chełmińskiej wśród ludności katolickiej. I mimo że protestanci zakazali całkowicie adoracji grobu Doroty, biskup chełmiński Jan Lipski, dekretem z 15 kwietnia 1637 r. polecił czcić Dorotę z Mątowów wraz z Jutą z Chełmży jako patronki ziemi pruskiej, a przede wszystkim diecezji chełmińskiej i pomezańskiej. Osiągnięto tylko częściowy skutek, ponieważ w 1976 r. papież Paweł VI wydał w sprawie Doroty dekret beatyfikacyjny.

Ruch pielgrzymkowy do grobu bł. Doroty z Mątowów odżył. Wprawdzie w czasie niewoli Polski zamarł, bo protestanckie władze niemieckie tłumiły go, ale odżył znowu pod koniec XIX wieku. Po odzyskani przez Polskę niepodległości w roku 1918 biskupi warmiński i chełmiński rozpoczęli starania o kanonizację Doroty. W 1933 r. została wysłana petycja do Rzymu w tej sprawie. W 1935 r. sprawę poparli biskup gdański i synod diecezjalny; powołano komisję do spraw beatyfikacji. Wybuch II wojny światowej znów opóźnił sprawę. Starania podjęli biskupi chełmiński i gdański od 1945 r. Ks. Ryszard Stachnik w 1955 r. zebrał wszystkie potrzebne dokumenty i wysłał do Rzymu. Ostatecznie 9 stycznia 1976 r. Kongregacja do spraw beatyfikacji i kanonizacji zatwierdziła dekret stwierdzający heroiczność życia oraz istnienie kultu od niepamiętnych czasów, zezwalający czcić ją jako błogosławioną lub świętą, w zależności od kultu, jakiego doznaje w danym kraju. Dekret podpisał papież Paweł VI tego samego dnia.

Uroczystości beatyfikacyjne Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się w latach 1976-1977 w Gdańsku, Mątowach Wielkich, Kwidzynie, Fromborku i Münster. Wtedy celę Doroty w kwidzyńskiej katedrze zamieniono na kaplicę. Jest ona dziś pokazywana turystom. Niewielka, zaledwie 10 m2, z ukośnym sufitem, który sprawia wrażenie, jakby cegły waliły się na głowę. Jest ciemna nawet w słoneczny dzień. Latem panuje przyjemny chłód, ale zimą można przenikliwe zimno. W zewnętrznej ścianie jest maleńkie okienko, przez które podawano Dorocie wodę i jedzenie. Drzwi od strony kościoła, zamurowane w 1393 roku, wykuto ponownie po jej śmierci. W innej ścianie znajdował się podobno otwór, przez który mogła obserwować Msze przy ołtarzu. Dzisiaj w celi króluje ołtarz z wizerunkiem Doroty pochodzącym z późniejszych wieków. Przed nim olbrzymia, czerwono zdobiona świeca z wosku, współczesny dar od pielgrzymów z katolickiej Bawarii, a także konfesjonał, przy którym można się wyspowiadać. Ponadto w Elblągu znajduje się kościół pod wezwaniem bł. Doroty z Mątowów. Jest czczona także w Niemczech.

Bł. Dorota została patronką Pomorza i Prus; jest też patronką narzeczonych, kobiet, wdów, matek, rodziców rodzin wielodzietnych i odlewników; modlimy się do niej o pociechę w wypadku śmierci dzieci.

Wspomnienie błogosławionej obchodzimy 25 czerwca, w rocznicę jej śmierci, ale biskup gdański wyznaczył dla swojej diecezji doroczną pamiątkę bł. Doroty na 30 października.

W ikonografii przedstawiana jest ze stygmatami, a jej atrybutem jest wieża, w której poleciła się zamurować, latarnia, różaniec, strzała.

Imię Dorota pochodzi z języka greckiego (Dorothea), od słów doron – „dar” i thea – „bogini”.

...wróć


Błogosławiona Dorota z Mątowów w drzeworycie z 1492 r. malborskiego złotnika i drukarza Jakuba Karewyssego



Dorota w celi przeżywa ekstazę









Obecny wygląd celi bł. Doroty



Niemiecki plan katedry w Kwidzynie z zaznaczonym miejscem, gdzie znajdowała się cela bł. Doroty i miejscem jej pochówku