Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


5 majaśw. Dominik Savio

Małym świętym, ale gigantem ducha – tak w 1933 r. nazwał papież Pius XI św. Dominika Savio w dekrecie o heroiczności jego cnót.

Świętym wyznawcom Kościół stawia wymogi dojrzałości chrześcijańskiej i heroicznego praktykowania cnót. Nic dziwnego, że trudno jest zasłużyć na tytuł wyznawcy dzieciom. Dominik Savio jest najmłodszym, zaraz po św. Stanisławie Kostce, wyznawcą w dziejach Kościoła: gdy umierał, miał niespełna piętnaście lat. Urodził się 2 kwietnia 1842 roku w San Giovanni di Riva di Chieri koło Turynu w Piemoncie (Włochy); ojciec jego, Karol Savio, był rzemieślnikiem, a matka, Brygida Gajato, krawcową. Ponieważ urodził się bardzo słaby, otrzymał chrzest jeszcze tego samego dnia. Otrzymał nienaganne wychowanie religijne i wyrastał w klimacie bojaźni Bożej, a matka uczyła go, że zawsze towarzyszy mu Anioł Stróż. Z nauką tą związane jest pewne wydarzenie w życiu Dominika. Pewnego razu jego młodsza siostra, Rajmunda, wpadła do stawu. Chłopiec wskoczył za nią i wyciągnął ją na brzeg. Pytany, jak to zrobił, odpowiedział: „Jedną ręką trzymałem Rajmundę, a drugą podałem mojemu Aniołowi Stróżowi”.

Ojciec Dominika, nie mogąc znaleźć pracy, w roku 1852 przeniósł się z rodziną do Murialdo w pobliżu Castelnuovo d’Asti. Tam już w wieku 5 lat chłopiec służył do Mszy św. Do kościoła miał daleko, ale zapytany, czy nie boi się pokonywać sam tej drogi, odpowiedział: „Nie jestem sam. Jest ze mną Najświętsza Panna i mój Anioł Stróż”.

Dominik przychodził do kościoła często o wiele za wcześnie. Wtedy klękał przed drzwiami kościoła i modlił się, mimo że nieraz padały deszcze i szalały śnieżyce.

Był szczególnym miłośnikiem Eucharystii już od najmłodszych lat. Chociaż w tych czasach panowało przekonanie, że do I Komunii Świętej należy dopuszczać dzieci dopiero po ukończeniu 12 roku życia, albo jeszcze później, on do pierwszej Komunii św. przystąpił w wieku 7 lat, 8 kwietnia 1849 roku w Niedzielę Wielkanocną; wtedy to wpisał sobie do książeczki do nabożeństwa: 1) Będę często się spowiadał, a do Komunii św. przystępował, ilekroć pozwoli mi na to spowiednik; 2) Dzień święty będę święcił; 3) Moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maria; 4) Śmierć – tak, ale nie grzechy. Po przyjęciu ukochanego Ciała Pańskiego Dominik pozostawał w kościele przez wiele godzin zanurzony w modlitwie, a czasem nawet w ekstazie.

Choć nie było to wówczas praktykowane, Dominik bardzo często przyjmował Komunię św. Oprócz daru ekstazy otrzymał też dar kontemplacji i charyzmat przewidywania przyszłości. Znane są związane z nim cuda.

Pewnego razu trafił do mieszkania umierającego człowieka, któremu przyprowadził kapłana. Okazało się, że człowiek ten odszedł od wiary i dopiero nadzwyczajna interwencja chłopca pozwoliła mu wrócić do Boga.

Na miejscu okazało się, że matka jest w ciężkim stanie. Dominik założył jej na szyję medalik z Matką Boską, a po jego wyjściu okazało się, że choroba minęła, co stwierdził nawet lekarz.

Pewnego dnia po generalnej spowiedzi i Komunii św. Dominik zapisał akt ofiarowania się Matce Bożej Niepokalanej i złożył go na ołtarzu: „Maryjo, ofiaruję Ci swoje serce. Spraw, aby zawsze było Twoim. Jezu i Maryjo, bądźcie zawsze moimi przyjaciółmi. Błagam Was, abym raczej umarł, niż bym miał przez nieszczęście popełnić choć jeden grzech”.

Św. Dominik Savio był najwierniejszym uczniem św. Jana Bosco, z którym zetknął się w 1854 r.; miał wówczas 12 lat. Św. Jan przyjął go do swojego Oratorium w Valdocco koło Turynu na prośbę nauczyciela Dominika, który pragnął, by ten zdolny i wartościowy chłopiec zdobył jak najlepsze wykształcenie. Od razu nawiązała się między nimi szczególna duchowa więź. Dominik poddał się kierownictwu duchowemu tego świętego, starał się go naśladować i szybko stał się do niego podobny, zdobywając niepowtarzalny duchowy urok. Zrozumiał, że na Ziemi nie ma nic świętszego nad pracę dla dusz.

W Oratorium Dominik był prawdziwym błogosławieństwem Bożym. Był radosny, pracowity i zawsze gotów służyć pomocą. Opiekował się młodszymi i słabszymi, upominał tych, którzy źle się zachowywali, godził kłócących się, zażegnywał wybuchające co rusz kłótnie i bijatyki. Narażając się nieraz na szyderstwa, a nawet ciosy, próbował odwodzić zuchwałych uczniów od złych uczynków i gorszących rozmów. Za zło odpłacał dobrem. Wywierał wielki wpływ na duchowy rozwój chłopców powierzonych jego opiece (w Oratorium każdemu z najlepszych wychowanków przydzielano chłopców słabszych umysłowo lub moralnie, aby im pomagali).

Pewnego razu podczas Wielkiego Postu 1855 r. ksiądz Bosco miał kazanie na temat młodzieńczej świętości, w którym dodał, że niełatwo jest ją osiągnąć. Mówił też o środkach do jej osiągnięcia, ale tego już gorącogłowy Dominik nie usłyszał, zajęty marzeniami o zdobyciu nagrody w niebie. Był przekonany, że droga do świętości prowadzi przez modlitwy, samotność, umartwienia i pokutę. Zaczął realizować ten plan. Jednak już po kilku dniach zmienił się nie do poznania: popadł w melancholię, chodził rozmarzony, senny, przestał jeść. Wtedy wkroczył ksiądz Bosco, który pochwaliwszy jego zapał, wytłumaczył chłopcu, że należy być wesołym, aby dobrze wypełniać swoje obowiązki i właściwie przeżywać sakramenty. To wtedy napisał sobie dla pamięci: „Tu, na ziemi świętość polega na tym, aby być stale radosnym i wiernie wypełniać nasze obowiązki”.

Był gorącym czcicielem Niepokalanego Serc Maryi. Z grupą chłopców zaangażowanych w młodzieńczy apostolat dobrego przykładu Założył Towarzystwo Niepokalanego Poczęcia oraz Najświętszego Sakramentu, dla którego napisał piękny regulamin. Jego członkowie za główny cel postawili sobie czczenie Matki Bożej oraz doskonalenie swej postawy chrześcijańskiej przez przestrzeganie przepisów szkolnych, skrupulatne wypełnianie obowiązków, sumienne wykorzystywanie czasu, zachęcanie kolegów własnym przykładem do czynienia dobra, częste przystępowanie do sakramentu pokuty i możliwie najczęstsze przystępowanie do sakramentu Eucharystii. Innym celem było pomaganie księdzu Bosco. Mieli być dyskretnymi „aniołami stróżami”. uczniów, którzy opiekunowi Oratorium sprawiali najwięcej kłopotów wychowawczych. Towarzystwo działało w tajemnicy. Jego członkowie wyróżniali się tylko tym, że każdy z chłopców nosił na sercu cudowny medalik. W ten sposób towarzystwo wywarło tak wielki wpływ na Oratorium św. Jana Bosco, że po latach wyrosło z niego Towarzystwo Salezjańskie.

Dominik późną jesienią roku 1956, mając niespełna 15 lat zachorował na płuca. Wyjechał do domu rodzinnego dla podratowania zdrowia. Opuszczając Valdocco pożegnał się z opiekunem i towarzyszami na zawsze. W domu jego stan pogarszał się z dnia na dzień. Zmarł 9 marca 1857 r. ze słowami: „Żegnaj, drogi tatusiu, żegnaj… Och! Jakie piękne rzeczy widzę…”.

Relikwie św. Dominika Savio do dziś spoczywają w Turynie w bazylice Marii Wspomożenia Wiernych. Beatyfikowany 5 marca 1950 r. i kanonizowany 12 czerwca 1954 r. przez Piusa XII. Pierwotnie jego święto przypadało 9 marca, a obecnie wspominamy go 5 maja.

Św. Dominik Savio jest patronem ministrantów, chórów chłopięcych i młodzieży.

Imię Dominik pochodzi od łacińskiego słowa dominicus – „pański, należący do pana”, a w chrześcijaństwie rozumiane było jako „należący do Boga”.

...wróć