Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


20 wrześniaAndrzej Kim Tae-gŏn

Św. Andrzej Kim Tae-gŏn, jeden ze 103 męczenników koreańskich, urodził się w Solmae w prowincji Ch'ungch'ŏng w Korei jako syn rolnika św. Ignacego Kim Che-jun (jednego ze 103 męczenników koreańskich, zgładzonego 26 września 1839 r.). Pochodził z rodziny od trzech pokoleń katolickiej. Jego pradziadek, Pius Kim Chin-hu, był członkiem sławnej szlacheckiej rodziny i urzędnikiem regionalnego rządu. Około 1788 roku, kiedy pradziadek miał około 50 lat, jego syn, członek Kościoła katolickiego, nakłonił go do przyjęcia chrztu. Z powodu przyjęcia religii katolickiej, Pius zrezygnował ze stanowiska i poświęcił się życiu wiary. Bardzo szybko został aresztowany i podczas prześladowań skazany na śmierć. Ponad 10 lat spędził w więzieniu i tam zmarł 20 lutego 1814 r.

Andrzej był jeszcze dzieckiem, kiedy rodzina przeprowadziła się do Kolbaemasil w prowincji Kyŏnggi, ażeby uniknąć prześladowań religijnych. Urodzony w tej rodzinie męczenników, był człowiekiem wielkiej inteligencji i silnej osobowości, a także głębokiej wiary. Pewnego dnia o. Pierre Maubant, później jeden ze 103 męczenników koreańskich, odwiedził Kolbaemasil i wybrał Andrzeja, który miał wtedy 15 lat, na przyszłego seminarzystę. Uczył jego i dwóch innych chłopców: Franciszka Ksawerego Ch'ae Pang-je i Tomasza Ch'e Yang-op, a potem wysłał ich do seminarium w Makau w Chinach, gdzie przybyli 6 lipca 1837 r., po ośmiu miesiącach podróży.

Misjonarze dalekowschodniego oddziału Paryskiego Towarzystwa Misji Zagranicznych bardzo ucieszyli się z młodych seminarzystów Koreańczyków. Uczyli ich teologii, łaciny, geografii, historii, francuskiego i wielu innych przedmiotów. O. Legregois z seminarium napisał do o. Maubanta: „Franciszek Ksawery Ch'ae Pang-je jest bardzo spokojny, ale jest głębokim myślicielem i dżentelmenem. Tomasz Ch'e Yang-op jest łagodny, dokładny i serdeczny. Andrzej Kim Tae-gŏn jest aktywny, ale dokładny, posłuszny, ale śmiały i ma silną wolę. Jest bardzo obiecującym młodym człowiekiem. Jest wymowny i jego sądy są prawidłowe, pozwalając mu rozwiązywać problemy szybko i łatwo. Chociaż są tutaj dopiero od kilku miesięcy, mogą już porozumiewać się prostą łaciną i francuskim”. Jeden z kolegów Andrzeja, Franciszek Ksawery, zmarł w Makau w 1838 r.

W 1842 r. Andrzej został tłumaczem na francuskim statku wojennym „Admirał Cecile”. Miał okazję być obecnym przy podpisywaniu traktatu w Nankinie. Potem „Admirał Cecile” powrócił do Francji, a Andrzej z biskupem Ferreolem próbował powrócić do ojczyzny, ale jej północne granice były dokładnie chronione i wszystkie próby dostania się do Korei zawiodły.

W 1844 r. Andrzej Kim Tae-gŏn został w Chinach wyświęcony na diakona. Będąc już diakonem, zdecydował się powrócić do Korei przez Uiju i przyjechał do Seulu 15 stycznia 1845 r. Z powodu zachowania bezpieczeństwa spotkał się tylko z kilkoma ważniejszymi katechetami. Chorował przez miesiąc, potem zdecydował się poprowadzić francuskich misjonarzy drogą morską, a potem małą drewnianą łódką udał się do Szanghaju. Przetrwawszy surowe burze, dotarł do Szanghaju, gdzie został otrzymał święcenia 17 sierpnia 1845 r. jako pierwszy ksiądz koreański w sześćdziesięcioletniej historii Kościoła katolickiego w tym kraju.

Zaraz potem statkiem powrócił do Korei. Razem z nim przypłynęli biskup Farreol i o. Antoine Daveluy, który również należy do grupy 103 męczenników koreańskich. Dotarli do Kanggyong w prowincji Chungchong 12 października 1846 r. W Korei o. Kim Tae-gŏn najpierw pomagał biskupowi Farreolowi, a potem wrócił do domu, gdzie w tajemnicy nauczał katolików, głównie w nocy.

Na początku roku 1846 Andrzej z polecenia biskupa Farreola miał wynająć chińskich rybaków z wyspy Yonp’yong, żeby przewieźli francuskich misjonarzy z Chin do Korei. Podczas wykonywania tego zadania, 5 czerwca, został aresztowany i przewieziony do głównego więzienia w Seulu. Podczas przesłuchania na pytanie, dlaczego wyznaje zakazaną religię, Andrzej odpowiedział: „Bo ona jest prawdziwa. Nauczono mnie oddawać cześć Bogu, a to zapewni mi wieczną szczęśliwość”. Na groźby, że jeśli nie odstąpi swego Boga, zostanie zabity, odpowiedział: „Róbcie, co chcecie. Ja swojego Boga nigdy nie opuszczę”. Wtedy szyję mu zacisnęli w dużej drewnianej desce, która uniemożliwiała mu zarówno ruch, jak i leżenie, i umieścili go w celi. Ręce miał związane i przymocowane do ciała w okolicach nerek. Jego cierpieniom przyglądali się marynarze i ciekawscy, którzy się tam zebrali, a Andrzej głosił do nich kazanie. Po kilku dniach został przewieziony do naczelnika w Kaitse Kim. Tutaj też głosił podstawowe prawdy wiary. Podczas przesłuchania żądano od niego, żeby wskazał innych chrześcijan. Ale Andrzej odparł, że to byłoby przeciw przykazaniu miłości.

Król i jego ministrowie nie chcieli go stracić z powodu jego wspaniałej osobowości i ogromnej wiedzy, znajomości zachodnich studiów i języków obcych. Jednak wydali wyrok, skazując go 15 września 1846 r. na ścięcie jako przywódcę heretyckiej szkoły i jako zdrajcę swojego kraju. Andrzej najpierw był torturowany, a potem ścięty w Saenamteo, niedaleko Seulu 16 września 1846 r. Tuż przed śmiercią pożegnał się i wygłosił kazanie „Moje życie wieczne teraz zaczyna się”. Chrześcijanie pochowali jego ciało w górach.

Z więzienia o. Andrzej Kim Tae-gŏn napisał list do swoich współwyznawców. Pisał: „Drodzy bracia! Rozmyślając nad faktem, że od wieczności Bóg stworzył wszystkie rzeczy w niebie i na ziemi i powierzył ludziom, których stworzył na Swój obraz, odpowiedzialność za świat. Jest wiele marnych i smutnych rzeczy w świecie. Gdybyśmy urodzili się raz w tym trudnym i nieszczęsnym świecie i nie poznalibyśmy Mistrza, który nas stworzył, nasze życie nie byłoby życiem wartościowym, ale bezużytecznym. Moi przyjaciele, pamiętajcie, że nasz Pan Jezus przyszedł na ten świat, wycierpiał niezliczone męki, założył i wspiera Swój Kościół przez cierpienie. Odkąd Kościół katolicki został wprowadzony do Korei 50 lub 60 lat temu, nasi ludzie wycierpieli wiele surowych prześladowań i wielu katolików, także i ja, zostało umieszczonych w więzieniu. Jak bardzo jest to dla nas bolesne jako dla jednego ciała i jak po ludzku smutne jest dla nas to rozdzielenie. Jednakże Pismo Święte mówi, że nasz Pan troszczy się nawet o włosy na naszych głowach, byłyby te prześladowania pozbawione Jego Opatrzności?... W tym trudnym czasie, aby zwyciężyć, musimy być mocni, używając całej swojej siły i zdolności, jak dzielni żołnierze w pełni uzbrojeni na polu bitwy. Po naszej śmierci, proszę, troszczcie się o osamotnione rodziny... Wkrótce opuścimy to pole bitwy. Bądźcie niezachwiani i spotkajmy się w Niebie. Bóg wkrótce wyśle wam lepszego duszpasterza niż ja. Tak więc nie pogrążajcie się w smutku i praktykujcie więcej dobroczynności i służby Panu, żebyśmy mogli znów spotkać się w wiecznym domu Boga”.

Św. Andrzej Kim Tae-gŏn został beatyfikowany razem z 78 innymi męczennikami przez papieża Piusa XI 5 lipca 1925 r., a kanonizowany z grupą 102 innych męczenników koreańskich przez Jana Pawła II 6 maja 1984 r.

Jego wspomnienie obchodzimy 20 września.

Św. Andrzej jest patronem duchowieństwa koreańskiego.

Imię Andrzej pochodzi ze starożytnej Grecji. Pierwotnie miało formę Andreas, od słowa aner (andros), co znaczyło „mąż, mężczyzna”. Miało też związek z greckim wyrazem andreios, co znaczy „męski, mężny, dzielny, odważny”.

...wróć