Logo serwisu Biblia

Strona główna

Stary Testament

Nowy Testament

Święci wg alfabetu

Święci wg dat

Papieże

Legendy o świętych

Patroni

Ciekawostki

Różne artykuły

Inne strony katolickie

Mapa serwisu

Kontakt




© 2000–2018 barbara
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved

Strona nie zawiera cookies



Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl


Druga Księga Samuela

Oto druga część Księgi Samuela.

Po śmierci Saula i zwycięstwie nad Amalekitami wrócił Dawid i zatrzymał się dwa dni w Siklag. Na trzeci dzień przybył jakiś człowiek, który ocalał z izraelskiego obozu i opowiedział Dawidowi o śmierci Saula i Jonatana. Dawid i jego ludzie płakali i pościli z powodu śmierci Saula i Jonatana, i z powodu ludu Pańskiego, i domu Izraela. Potem Dawid kazał zabić tego człowieka, który przyznał się, że dobił umierającego Saula, a potem zaśpiewał pieśń żałobną, która została zapisana w „Księdze Sprawiedliwego”.

Po tych wydarzeniach Dawid radził się Pana, czy może udać się do któregoś z miast judzkich. Pan odpowiedział mu, że może iść do Hebronu. Dawid wyruszył tam ze swoimi dwoma żonami i ze swoimi ludźmi. Przybyli ludzie z Judy i namaścili go na króla nad domem Judy.

Abner zaś, dowódca wojsk Saula, zabrał Iszbaala, syna Saula i obwołał go królem nad Gileadem, nad Aserytami, nad Jizreelem, Efraimem, Beniaminem, czyli nad całym Izraelem. Tylko dom Judy pozostał przy Dawidzie.

Dawid panował nad domem Judy w Hebronie siedem lat i sześć miesięcy. Potem wybuchła walka między Judą i Izraelem. Abner i mężowie z Izraela zostali pokonani przez sługi Dawida.

Wojna między domem Saula i domem Dawida przedłużała się. Dawid jednak stawał się mocniejszy, natomiast dom Saula coraz słabszy. W czasie trwania wojny Abner zyskiwał na znaczeniu w domu Saula. Wziął sobie za nałożnicę Rispę, córkę Aiji, która przedtem była nałożnicą Saula. Iszbaal miał o to pretensje do Abnera, ale nie mógł nic zrobić Abnerowi poza wyrzucaniem mu tego, ponieważ obawiał się go.

Abner wysłał posłów do Dawida, żeby się z nim układać. Dawid zgodził się, ale zażądał oddania swojej żony Mikal, córki Saula. Iszbaal zwrócił mu Mikal, mimo protestów jej obecnego męża, Paltiela syna Lajisza. Abner tymczasem rozmawiał ze starszyzną, żeby uznali Dawida za króla, ponieważ za jego pośrednictwem Pan obiecał wybawić Izrael z rąk filistyńskich.

Dawid wyprawił ucztę Abnerowi, a on zobowiązał się, że zgromadzi starszyznę Izraela wokół Dawida. Kiedy jednak odjechał, powrócił z wyprawy Joab z wojskiem i miał do Dawida pretensje, że rozmawiał z Abnerem. Przekonywał Dawida, że Abner miał zamiar dowiedzieć się o jego zamiarach i oszukać go. Potem na własną rękę nakazał zawrócić Abnera, po czym własnoręcznie go zabił, nienawidził go bowiem za śmierć swojego brata Asahela. Gdy Dawid dowiedział się o tym, powiedział, że nie jest winien tej śmierci, a cała odpowiedzialność niech spadnie na Joaba.

Kiedy Abnera grzebano w Hebronie, Dawid głośno płakał nad jego grobem. Wszyscy zebrani przekonali się, że śmierć Abnera nie została spowodowana przez króla.

Gdy Iszbaal, otrzymał wiadomość o śmierci Abnera w Hebronie, opadły mu ręce, a wszyscy Izraelici przerazili się.

Syn Saula miał dwóch dowódców wojska: Baana i Rekaba, obaj byli synami Rimmona z Beerot. Miał też Jonatan syna chromego, ponieważ kiedy liczył on pięć lat i nadeszła wiadomość o Saulu i Jonatanie z Jizreel, jego piastunka uciekając upuściła go. Nazywał się Meribbaal.

Rekab i Baana podczas dziennej spiekoty weszli do domu Iszbaala, który położył się, by po południu odpocząć. Wkradli się do domu i zamordowawszy go ucięli mu głowę. Gdy przynieśli głowę Dawidowi, ten wcale się nie ucieszył. Powiedział, że zamordowano sprawiedliwego człowieka w jego domu, na jego łożu. Kazał więc pochwycić i stracić zabójców, a głowę Iszbaala pochowano w Hebronie, w grobie Abnera.

Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i uznały go za króla. I zawarł król Dawid przymierze ze starszyzną izraelską wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem. Dawid miał wówczas lat trzydzieści, a rządził lat czterdzieści. Judą rządził w Hebronie siedem i pół roku, a całym Izraelem i Judą rządził trzydzieści trzy lata.

Razem ze swoimi ludźmi wyruszył król Dawid do Jerozolimy przeciw Jebusytom zamieszkującym tę krainę. Zdobył twierdzę Syjon i zamieszkał w niej, nazywając ją Miastem Dawidowym. Zbudował potem mur wokół i stawał się coraz potężniejszy, bo Bóg, Pan Zastępów był z nim.

Hiram, król Tyru, wysłał do Dawida posłów z drewnem cedrowym, cieślami i murarzami, żeby mu zbudowali pałac. Dawid uznał, że Pan potwierdził go królem nad Izraelem.

Po przybyciu do Hebronu Dawid wziął sobie jeszcze nałożnice i żony z Jerozolimy i urodzili mu się synowie i córki. Oto ich imiona: Szammua, Szobab, Natan, Salomon, Jibchar, Eliszua, Nefeg, Jafija, Eliszama, Eliada i Elifelet.

Filistyni dowiedziawszy, że Dawid został królem, wyruszyli, aby go pochwycić. Gdy Dawid się o tym dowiedział, schronił się w twierdzy. Pytał Pana, a Pan obiecał mu, że odda Filistynów w jego ręce. Wtedy Dawid wyruszył przeciw Filistynom do Baal-Perasim i tam ich pokonał. Potem Filistyni wyszli jeszcze raz i Dawid znów ich pokonał od Gibeonu aż do Gezer.

Znów Dawid zgromadził wszystkich doborowych wojowników Izraela w liczbie trzydziestu tysięcy i udali się w kierunku judzkiej Baali, aby sprowadzić stamtąd Arkę Boga. Umieszczono ją na nowym wozie i wywieziono z domu Abinadaba. Dawid i cały dom Izraela tańczyli przed Panem przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach, harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach. Gdy przybyli na klepisko Nahona, Uzza wyciągnął rękę i podtrzymał Arkę, gdyż woły szarpnęły. Zapłonął gniew Pana przeciwko Uzzie i poraził go Bóg tak, że umarł przy Arce Bożej.

Przeląkł się Dawid tego dnia i nie chciał kierować Arki do siebie, do Miasta Dawidowego. Sprowadził ją więc do domu Obed-Edoma z Gat i pozostawała tam Arka przez trzy miesiące, a Pan błogosławił domowi Obed-Edoma i całej jego rodzinie.

Kiedy doniesiono o tym Dawidowi, z wielką radością sprowadził Arkę do Miasta Dawidowego. Kiedy Arka przybyła do miasta, Mikal, córka Saula, wyglądając przez okno zobaczyła, jak Dawid podskakując tańczy przed Panem, wtedy wzgardziła nim w sercu.

Przyniesioną Arkę ustawiono na środku Namiotu, który wzniósł dla niej Dawid, po czym złożono ofiary. Kiedy wrócił do domu, wyszła do niego Mikal, szydząc z Dawida. Dawid odrzekł, że przed Panem będzie tańczyć, choćby miał się jeszcze bardziej upokorzyć. Mikal, córka Saula, pozostała bezdzietna do śmierci.

Gdy król zamieszkał w swoim domu, a Pan poskromił wszystkich jego wrogów, powiedział Dawid do proroka Natana, że to nie w porządku, że on mieszka w pałacu cedrowym, a Arka mieszka w namiocie. Tej samej nocy Pan powiedział do Natana, że wzbudzi w Dawidzie potomka, który zbuduje Panu dom, a Pan utwierdzi jego królestwo na wieki. Dowiedziawszy się o tym, wychwalał Dawid Boga w modlitwie.

Po tych wydarzeniach Dawid pobił Filistynów i usunął ich z Gat, potem pobił Moabitów i część z nich zabił, a część uczynił sługami płacącymi daninę, potem jeszcze pobił Aramejczyków. Imię Dawida stało się sławne. Powracając pobił jeszcze Edomitów i wszyscy Edomici stali się niewolnikami Dawida.

Dawid panował nad całym Izraelem, wykonując sądy i sprawiedliwość nad całym ludem.

Zapytał Dawid, czy pozostał jeszcze ktoś z rodu Saula, gdyż pragnie okazać mu miłosierdzie ze względu na Jonatana. Powiedziano mu o chromym Meribbaalu, a Dawid wezwał go do siebie.

Meribbaal przybył do Dawida i padł przed nim na twarz. Dawid zwrócił mu wszystkie dobra jego przodka Saula, przydzielił mu służbę i niewolników i zaprosił Meribbaala do jadania przy swoim stole.

Potem umarł król Ammonitów, a królem został jego syn Chanun. Dawid wysłał do niego posłów, żeby okazać mu życzliwość, ale książęta ammoniccy uznali ich za szpiegów, ogolili im połowy bród i obcięli szaty do połowy. Potem Ammonici zgromadzili wojska, a Dawid usłyszawszy o tym wyprawił Joaba z całym wojskiem przeciw nim. Bitwy jednak nie było, ponieważ Ammonici uciekli przed wojskami Dawida. Jednak Aramejczycy, którzy byli sprzymierzeńcami Ammonitów, postanowili stanąć do walki. Na nic się to nie przydało, bo Dawid ich pobił i odtąd Aramejczycy już bali się iść na pomoc Ammonitom.

Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swojego pałacu, zobaczył kąpiącą się kobietę, która była bardzo piękna. Powiedziano mu, że to jest Betszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty. Dawid posłał, żeby ją sprowadzić i spał z nią. Potem kobieta wróciła do domu, ale niedługo okazało się, że jest brzemienna.

Kiedy Dawid dowiedział się o tym, posłał po Uriasza. Wypytywał go najpierw o losy wojny, potem wysłał go na odpoczynek do domu. Ale Uriasz nie wrócił do siebie, tylko położył się u bramy pałacu, razem z innymi sługami Dawida. Dawid namawiał go, żeby wrócił do domu, ale Uriasz odrzekł, że skoro wszyscy z powodu wojny obozują w namiotach, z dala od domów, jemu też nie wypada spać w swoim domu. Wtedy Dawid pozwolił mu zostać między swoimi sługami, a następnego dnia zaprosił Uriasza do swojego stołu i upił go. Ale Uriasz znów spał z towarzyszami, nie wstępując do domu. Wtedy Dawid napisał do Joaba, żeby postawił Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, a potem żeby go odstąpić, aby został ugodzony i zginął.

Joab uczynił, jak mu nakazał król, po czym powiadomił o tym Dawida. Żona Uriasza opłakiwała męża, a gdy czas żałoby przeminął, sprowadził ją Dawid do pałacu, a w stosownym czasie urodziła mu syna.

Nie podobał się jednak ten postępek Panu. Posłał do Dawida proroka Natana z opowieścią o bogatym panu, który miał wielką liczbę owiec i bydła i o biedaku, który miał tylko jedną małą owieczkę, ale owieczkę tę zabrał biednemu bogacz. Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i uznał, że winien jest on śmierci. Wtedy Natan oznajmił Dawidowi, że to on sam jest tym człowiekiem i że Pan ukaże go za to Ponieważ Dawid zlekceważył Pana, miecz nie będzie oddalony od jego domu na wieki; Pan wywiedzie nieszczęście z własnego jego domu, żony mu zabierze i odda jego współzawodnikowi, obwieści też Pan uczynek Dawida wobec całego Izraela. Potem jeszcze dodał, że Pan odpuszcza grzech Dawidowi – nie umrze on, ale umrze jego syn. I rzeczywiście, syn Betszeby zachorował i mimo że Dawid, pościł, modlił się i składał ofiary, w siódmym dniu dziecko umarło. Potem Betszeba urodziła jeszcze jednego syna, któremu dała na imię Salomon i którego Pan umiłował.

Potem walki trwały nadal i Dawid do reszty rozbił potęgę ammonicką.

A oto co się jeszcze wydarzyło: Absalom, syn Dawida, miał piękną siostrę, Tamar. Zakochał się w niej Amnon, również syn Dawida. Dręczył się tym tak, że aż zachorował. Miał jednak przyjaciela imieniem Jonadab, syna Szinei, brata Dawida, który był bardzo przebiegłym człowiekiem. Jonadab pytał Amnona, co się z nim dzieje, a dowiedziawszy się, poradził mu położyć się do łóżka i udawać chorego. A kiedy ojciec przyjdzie go odwiedzić, niech go poprosi, żeby Tamar przygotowała mu posiłek na jego oczach. Amnon zrobił tak, a Dawid posłał po Tamar, żeby przygotowała jedzenie Amnonowi. Kiedy przyniosła mu je do sypialni, złapał ją i powiedział, żeby się z nim położyła. Tamar nie chciała, ale Amnon mimo próśb zadał jej gwałt. Potem nagle poczuł do niej ogromną nienawiść i kazał ją wyrzucić na ulicę. Tamar rozdarła na sobie szatę, posypała głowę popiołem i odeszła głośno się żaląc.

Dawid dowiedziawszy się o tym, wpadł w wielki gniew, nie chciał jednak nic uczynić Amnonowi, bo był jego pierworodnym. Absalom zaś znienawidził Amnona za to co uczynił Tamar.

Dwa lata później Absalom urządził strzyżę wszystkich owiec w Baal-Chasor, na którą zaprosił wszystkich synów królewskich. Sam Dawid nie przyjął zaproszenia, ale pobłogosławił Absalomowi. W czasie zabawy słudzy Absaloma, na jego rozkaz, zabili Amnona. Wszyscy synowie królewscy, zobaczywszy to uciekli.

Do Dawida dotarła jednak pogłoska, że Absalom zabił wszystkich synów królewskich. Dawid wpadł w rozpacz, ale tymczasem Jonadab powiedział mu, żeby w to nie wierzył, że raczej Absalom zabił tylko Amnona, do niego bowiem czuł nienawiść od czasu zgwałcenia przez niego Tamar. Ledwie skończył mówić, nadeszli synowie królewscy i wszyscy razem płakali.

Absalom zaś uciekł do Geszur i przebywał tam trzy lata, a król opłakiwał swojego syna przez ten czas. Tymczasem Joab, syn Serui, zauważył, że serce króla zwróciło się do Absaloma, sprowadził więc z Tekoa pewną mądrą niewiastę, kazał jej przebrać się za kobietę opłakującą zmarłego i udać się do króla. Pouczył ją, co ma robić.

Kobieta z Tekoa poszła więc do króla i opowiedziała mu historię, jak to umarł jej mąż, a dwaj synowie pokłócili się tak, że jeden zabił drugiego. I oto cała rodzina każe jej oddać bratobójcę, żeby go ukarać śmiercią. Dawid obiecał jej, że nie dopuści do tego i obroni ją przed gniewem rodziny. Wtedy kobieta powiedziała mu, że skoro wydał taki wyrok, to sam też jest winien, skoro sam trzyma swojego syna na wygnaniu. Król domyślił się, że jest w tym ręka Joaba, zwrócił się do niego i kazał mu sprowadzić Absaloma. Zarządził jednak Dawid, że może wrócić do domu, ale twarzy ojca oglądać nie będzie.

W całym Izraelu nie było człowieka tak pięknego jak Absalom. Urodziło mu się trzech synów i jedna córka, której na imię było Tamar. Była to piękna kobieta.

Pewnego razu, kiedy Absalom już dwa lata przebywał w Jerozolimie, lecz króla osobiście nie oglądał, chciał wysłać Joaba do króla. Posłał po niego, ale Joab nie przyszedł. Posłał po raz drugi, ale Joab nie chciał przyjść. Wtedy kazał sługom spalić pole jęczmienia, należące do Joaba. Kiedy Joab przyszedł, zgodził się ostatecznie pójść do króla z prośbą Absaloma, że chce zobaczyć jego twarz. A jeśli nie, jeśli Absalom jest winny, to niech go Dawid zabije. Dawid usłyszawszy to pozwolił przybyć Absalomowi, a potem Absalom oddał królowi pokłon aż do ziemi, a Dawid ucałował go.

Potem Absalom sprawił sobie rydwan i konia. Co dzień rano zasiadał koło drogi do bramy i każdego przybysza udającego się z jakąś sprawą do króla pytał, z którego jest miasta. Kiedy ten odpowiadał, Absalom tłumaczył mu, że król go nie wysłucha i nie przyzna mu racji, ale gdyby przybysz mógł zwrócić się ze swoją sprawą do Absaloma, ten wysłuchałby i pomógł. W ten sposób Absalom zjednywał sobie serca Izraelitów.

Po upływie czterech lat Absalom poprosił Dawida o pozwolenie złożenia w Hebronie hołdu dziękczynnego Panu. Król zezwolił mu na to.

Tymczasem Absalom skierował tajnych posłańców do wszystkich pokoleń izraelskich, żeby kiedy tylko posłyszą dźwięk trąby, wołali, że Absalom został królem w Hebronie.

Wtedy doszła do Dawida wieść, że serca ludzi z Izraela zwróciły się do Absaloma. Postanowił uciekać przed synem. Wyruszył pieszo, a z nim cały dom. Pozostawił jednak dziesięć nałożnic, aby pilnowały pałacu. Cała okolica głośno płakała, gdy król przeciągał. Był z nimi i Sadok, a razem z nim wszyscy lewici, którzy nieśli Arkę Przymierza Bożego. Ale król kazał odnieść Arkę z powrotem do miasta. Powiedział, że jeśli Pan darzy go życzliwością, to przywróci go, tak że znów będzie mógł ją zobaczyć, jeśli jednak nie – niech czyni z nim, co uważa za słuszne.

Tymczasem Absalom i cały lud, który był z nim, weszli do Izraela. Doradcy poradzili mu, żeby wszedł do nałożnic swojego ojca, żeby lud widział, że został znienawidzony przez ojca, wtedy umocnią się więzy jego zwolenników.

Achitofel, były doradca Dawida, doradził też Absalomowi, żeby szybko wyruszył na Dawida, zabił tylko jego, a ludzi przyjął z powrotem, wtedy naród się uspokoi. Rada była dobra, ale inny doradca, Chuszaj, radził mu raczej zebrać wojsko i wybić wszystkich, którzy są z Dawidem. Rada ta była zła, ale Pan zrządził, żeby jej posłuchać, chciał bowiem przywieść nieszczęście na Absaloma. Potem jeszcze Chuszaj wysłał do Dawida wiadomość o tym, co jest planowane. Dawid szybko przeprawił się przez Jordan ze wszystkimi swoimi ludźmi.

Absalom w pogoni również przeprawił się przez Jordan ze swoimi wojskami. Przed bitwą Dawid wydał rozkaz swoim ludziom, żeby ze względu na niego z Absalomem postępowali łagodnie. Kiedy doszło do bitwy, w walce ze sługami Dawida wojsko izraelskie zostało pobite. Absalom, jadąc na mule, natknął się na sługi Dawida. Kiedy muł zapuścił się pod konary wielkiego terebintu, Absalom zaczepił głową o dąb i zawisł pomiędzy niebem a ziemią, a muł popędził dalej. Joab, nie zważając na prośby Dawida, zabił go. Wtedy wojsko zostało wstrzymane w pościgu za Izraelem.

Achimas, syn Sadoka zaniósł Dawidowi nowinę o zwycięstwie, ale nie powiedział o śmierci Absaloma. Tę nowinę przyniósł wysłany przez Joaba posłaniec Kuszyta. Dawid zapłakał po śmierci syna i tak zwycięstwo zmieniło się w tym dniu w żałobę. Joab udał się do króla z wyrzutami, że okrył wstydem wszystkich, którzy chronili życie jego i jego rodziny, ponieważ darzy miłością tych, którzy go mają w nienawiści, a nienawidzi tych, którzy go kochają. Dziś król pokazał, że dowódcy i słudzy są dla niego niczym. I nakazał królowi wyjść i przemówić do ludu.

Po zwycięstwie wrócił król do Jerozolimy. Nie mścił się na tych, którzy poszli z Absalomem, ale przebaczał im. Ale ludzie z Izraela zaczęli zazdrościć, że ludzie z Judy są tak blisko króla, podczas kiedy ich zasługi dla niego są mniejsze. Znalazł się tam przypadkiem pewien niegodziwiec, któremu na imię było Szeba. Zwołał on ludzi z Izraela, żeby odstąpili od Dawida i ludzie z Izraela zrobili to.

Dawid posłał ludzi w pogoń za Szebą, uważał bowiem, że będzie on gorszy od Absaloma. Ludzie Joaba dogonili Szebę i oblegli w Abel-Bet-Maaka. Kiedy ludzie w mieście dowiedzieli się, że są oblegani z powodu Szeby, ścięli mu głowę i rzucili Joabowi. Wtedy Joab odstąpił od miasta i wrócił do króla.

W czasach Dawida nastał głód, trwający przez trzy lata z rzędu. Dawid radził się Pana, a Pan odpowiedział mu, że krew pozostaje na Saulu i jego domu, ponieważ wymordował on Gibeonitów. Zawołał Dawid Gibeonitów i pytał, co może zrobić, żeby błogosławili Izraelowi. Oni zażądali wydania siedmiu potomków Saula, żeby ich powiesić. Król wydał Gibeonitom siedmiu ludzi z rodu Saula, oszczędził jednak Meribbaala, syna Jonatana, z powodu przysięgi wiążącej go z Jonatanem. Potem Bóg okazał się dla jego kraju łaskawy.

Znowu doszło do wojny między Filistynami i Izraelem. Jednak udało się pokonać Filistynów.

Dawid wygłosił na cześć Pana słowa pieśni:

„Mówił: Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu!

Boże mój, skało moja, na którą się chronię,

tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!

Ty mnie wyzwalasz od wszelkiej przemocy.

Wzywam Pana, godnego chwały, a będę wolny od moich nieprzyjaciół.

Ogarnęły mnie fale śmierci i zatrwożyły mnie odmęty niosące zagładę.

Oplątały mnie pęta Szeolu, zaskoczyły mnie sidła śmierci.

W moim utrapieniu wzywam Pana i wołam do mojego Boga.

Usłyszał On głos mój ze swojej świątyni, a krzyk mój dotarł do Jego uszu.

Zatrzęsła się i zadrżała ziemia.

Posady niebios się poruszyły,

zatrzęsły się, bo On zapłonął gniewem.

Uniósł się dym z Jego nozdrzy, a z Jego ust – pochłaniający ogień:

<od Niego zapaliły się węgle>.

Nagiął niebiosa i zstąpił,

a czarna chmura była pod Jego stopami.

Lecąc cwałował na cherubie, a skrzydła wiatru Go niosły.

Otoczył się mrokiem niby namiotem, ciemną wodą, gęstymi chmurami.

Od blasku Jego obecności rozżarzyły się węgle ogniste.

Pan odezwał się z nieba grzmotem:

to głos swój dał słyszeć Najwyższy.

Wypuścił strzały i rozproszył [wrogów],

błyskawice – i zamęt wśród nich wprowadził.

Aż ukazało się łożysko morza i obnażyły się posady lądu od groźnej nagany Pana,

od tchnienia wichru Jego nozdrzy.

Wyciąga rękę z wysoka i chwyta mnie, wydobywa mnie z toni ogromnej.

Wyrywa mnie od przemożnego nieprzyjaciela,

od mocniejszych ode mnie, co mnie nienawidzą.

Napadają na mnie w dzień dla mnie złowrogi, lecz Pan jest dla mnie obroną.

Wyprowadza mnie na miejsce przestronne, ocala, bo mnie miłuje.

Pan nagradza moją sprawiedliwość, odpłaca mi według czystości rąk moich.

Strzegłem bowiem dróg Pana i nie odszedłem przez grzech od mojego Boga,

bo mam wszystkie Jego przykazania przed sobą i nie odrzucam od siebie Jego poleceń,

lecz jestem wobec Niego bez skazy i wystrzegam się winy.

Pan mnie nagradza za moją sprawiedliwość,

za czystość <rąk moich> przed Jego oczyma.

Jesteś miłościwy dla miłującego i względem nienagannego działasz nienagannie,

względem czystego okazujesz się czysty,

względem przewrotnego jesteś przebiegły.

Albowiem Ty wybawiasz naród uniżony, a oczy wyniosłe pognębiasz.

Bo Ty, o Panie, jesteś moim światłem:

Pan rozjaśnia moje ciemności.

Bo z Tobą zdobywam wały,

mur przeskakuję dzięki mojemu Bogu.

Bóg – Jego droga nieskalana, słowo Pana w ogniu wypróbowane,

On tarczą dla wszystkich, którzy doń się chronią.

Bo któż jest bogiem, prócz Pana lub któż jest skałą, prócz Boga naszego?

Bóg, co mocą mnie przepasuje i nienaganną czyni moją drogę,

On daje moim nogom rączość nóg łani i stawia mnie na wyżynach.

On ćwiczy moje ręce do bitwy, a ramiona – do napinania spiżowego łuku.

Dajesz mi tarczę Twą dla ocalenia i Twoja troskliwość czyni mnie wielkim.

Wydłużasz mi kroki na drodze i stopy moje się nie chwieją.

Ścigam mych wrogów i niszczę,

a nie wracam, póki nie zginęli.

Pobiłem ich – nie mogli się podnieść: upadli pod moje stopy.

Mocą mnie przepasałeś do bitwy,

sprawiasz, że przeciwnicy gną się pode mną,

zmuszasz do ucieczki moich wrogów, a wytracasz tych, co mnie nienawidzą.

Wołają – lecz nie ma wybawcy – do Pana – lecz im nie odpowiada.

Jak proch na wietrze ich rozrzucę, zdepczę jak błoto uliczne.

Ty mnie ocalasz od buntów ludu, ustanawiasz mnie głową narodów.

Cudzoziemcy mi schlebiają, są mi posłuszni na pierwsze wezwanie.

Cudzoziemcy bledną, z drżeniem wychodzą ze swoich warowni.

Niech żyje Pan!

Moja Skała niech będzie błogosławiona!

Niech będzie wywyższony Bóg <Skała> mojego zbawienia,

Bóg, który zapewnia mi pomstę i poddaje mi narody,

wybawia mnie od nieprzyjaciół,

wynosi nad wrogów i uwalnia od gwałtowników.

Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów i będę wysławiał Twoje imię.

Tyś zwycięstwa wielkie dał królowi i Twemu pomazańcowi okazałeś łaskę,

Dawidowi i jego potomstwu na wieki” (2Sm 22, 2–51).

A oto ostatnie słowa Dawida, syna Jessego, pomazańca Boga Jakubowego i śpiewaka psalmów Izraela:

„Duch Pański mówi przez mnie i Jego słowo jest na moim języku.

Bóg Jakuba przemówił, mówił do mnie On – Skała Izraela.

Kto sprawiedliwie rządzi człowiekiem, kto rządzi w Bożej bojaźni,

jest jak światło poranka, kiedy wschodzi słońce, bezchmurnego poranka, co uperla po deszczu ruń ziemi.

Czy nie podobnie postępuje Bóg z moim domem?

Albowiem przymierze wieczne zawarł ze mną, we wszystkim ustalone i zabezpieczone.

Czyż nie da rozwoju temu, co mi do zbawienia służy, i każdemu pragnieniu?

Ludzie źli są jak ciernie precz wyrzucane, których się ręką nie bierze.

Kto zaś je musi dotknąć, chwyta za żelazo lub drzewce dzidy.

I w ogniu doszczętnie się spalają...” (2Sm 23, 2–7).

Potem w 23 rozdziale 2 Księga Samuela wymienia imiona bohaterów Dawidowych.

Jeszcze raz Pan zapłonął gniewem przeciw Izraelitom. Nakazał Dawidowi policzyć Izraela i Judę. Wtedy Dawid wysłał Joaba, żeby przebiegł ze swoimi ludźmi wszystkie pokolenia i policzył ich. Joab z początku się wzbraniał, ale wykonał rozkaz króla. Po dziewięciu miesiącach i dwudziestu dniach wrócili do Jerozolimy i przekazali królowi liczbę spisanej ludności: Izrael liczył osiemset tysięcy wojowników dobywających miecza, a Juda – pięćset tysięcy ludzi.

Zadrżało serce Dawida, że zliczył lud. Następnego dnia Pan wysłał do niego proroka Gada, który w imieniu Pana spytał króla, czy chce, żeby na tej ziemi nastało siedem lat głodu, czy woli przez trzy miesiące uciekać przed wrogiem, czy też ma przyjść na kraj zaraza, która trwać będzie trzy dni? Dawid był w wielkiej rozterce i nie mógł wybrać. Wtedy Pan zesłał na kraj zarazę. Umarło wtedy z narodu siedemdziesiąt tysięcy ludzi. Anioł wyciągał już rękę nad Jerozolimą, kiedy Pan zlitował się i nakazał Aniołowi cofnąć rękę. Anioł Pański znajdował się obok klepiska Arauny Jebusyty.

Dawid widząc, że Anioł zabija lud, wołał do Pana, że to on zgrzeszył, więc niech ręka Pana obróci się na niego i jego dom. Przybył do niego Gad i nakazał wznieść ołtarz Panu na klepisku Arauny Jebusyty. Kupił Dawid klepisko od Arauny, zbudował tam ołtarz i złożył ofiarę. Pan okazał miłosierdzie krajowi i plaga przestała się srożyć w Izraelu.

...ciąg dalszy: Pierwsza Księga Królewska

Pan posłał do Dawida proroka Natana (2Sm 12, 1)